Cos na porost wlosow... męskich:)

06.07.14, 13:52
Ratujcie - mój facet łysieje!!! :) ma 30 lat i od jakiegos czasu widzę, że wlosy na gorze czaszki się przerzedzają:( nie ma żadnych prześwitów ale myślę, że to już dobry czas żeby coś zaradzić. Wiem, że będzie wyglądać źle z glową ogoloną na łyso a i włosami na samej potylicy go sobie nie wyobrażam.
    • teresa104 Re: Cos na porost wlosow... męskich:) 06.07.14, 19:14
      A on też tak desperuje?:)
      • kis-moho Re: Cos na porost wlosow... męskich:) 07.07.14, 12:04
        > A on też tak desperuje?:)

        Pół biedy, jeśli na swój temat ;o)
    • madzioreck Re: Cos na porost wlosow... męskich:) 06.07.14, 21:17
      Zdaje się, że na łysienie jeszcze nikt niczego skutecznego nie wymyślił...
    • pierwszalitera Re: Cos na porost wlosow... męskich:) 07.07.14, 11:30
      Wyślij go do lekarza, ale jak to trochę przedwczesne ale zwykłe męskie łysienie, to i ten wiele nie zaradzi. Sławni faceci z forsą i możliwościami nadal transplanują sobie włosy z tyłu czachy do przodu, albo zaczesują sobie grzywkę z tyłu do przodu jak Donald Trump na przykład, gdyby było coś lepszego, to na pewno by z tego już korzystali. Zacznij się więc przyzwyczajać, że partner kiedyś nie będzie wyglądał tak, jak na początku waszej znajomości. To jest reguła w długoletnich związkach. ;-)

      https://wordsbyryan.files.wordpress.com/2012/03/donald_trump-300x300.jpg
    • 100krotna To w którym miejscu mają te włosy wyrosnąć? 08.07.14, 09:24

      Boli Cię to? Nie będzie już najprzystojniejszym facetem w dzielnicy?
      Wiesz co, przepraszam za tę drobną złośliwość... Myślę, że musisz się nauczyć akceptować, że w miarę upływu czasu pojawiają się łysinki, zmarszczki, lekko obwisła skóra gdzieniegdzie - i nie jest to nic brzydkiego, zupełnie naturalny proces, tylko my jesteśmy skrzywieni trochę na punkcie młodości i idealności. Im szybciej sobie to uświadomimy, tym lepiej.
      A po drugie, najwyżej twój chłopak będzie wyglądać jak arystotrata, księciunio tak dokładniej:
      https://s1.kozaczek.pl/2012/08/ksiaze-william-R1.jpg

      I jeszcze pytanie, czy twojego faceta to boli? Bo jeśli nie, to nauczyłabym się na twoim miejscu kochać go takiego, jakim jest czyli z lekką łysinką. A jeśli tak, to nauczyłabym go, że będziesz kochać go z taką łysinką jeszcze bardziej i że Ci się podoba i akceptujesz go dokładnie takim, jaki jest. No i to jest dobre miejsce do całowania (i wiem, co mówię ;-)). *


      Według mnie najgorsze, co facet może w tym przypadku zrobić, to próbować te słabsze miejsca ukrywać - w dziewięciu przypadkach na dziesięć takie starania nie dosyć że wyglądają na desperację - to tak naprawdę nie ukrywają niczego.
      Z kosmetyków - niestety, nie wierzę, że cokolwiek działa dłużej niż na chwilę. Przy niewielkim przerzedzeniu krótki jeżyk daje radę (również wiem, co mówię). Czy znasz jego ojca i czy twój facet jest do niego podobny? Jeżeli tak, to możesz mieć niewielką wskazówkę, jak będzie się zmieniał w ciągu lat. A prawie na 100% możesz być pewna, że będzie się zmieniał ;)


      * Bridget Jones mówiła, że to jest miejsce gdzie się futerko od kochania trochę wytarło (mogę przekręcać, czytałam bardzo dawno) to był taki miły fragment.
    • turzyca To migracja 08.07.14, 14:47
      wlosow pod wplywem testosteronu.
      Zazwyczaj wlosy opuszczaja rejony polnocne, zeby schronic sie w nieco cieplejszych obszarach, np. tych ukrywanych pod koszula. Mniej na glowie, wiecej na plecach. Albo klacie. I niestety albo to albo kastracja.* ;)


      *) Niestety grupa badawcza jest dosc znikoma, ale Farinelli mial bujne loki az do smierci... :P
      • 100krotna Mówisz, że księciunio... 08.07.14, 15:28
        ... ma teraz kępkę na plecach albo klacie? ;)
        • teresa104 Re: Mówisz, że księciunio... 08.07.14, 15:48
          Wiele razy słyszałam, że włosy na plecach są obrzydliwe, jeszcze więcej razy widziałam te kobiece miny, twarze wykręcone obrzydzeniem, kiedy pojawiał się taki wątek. A ja, otwarcie stwierdzam, jestem wielką fanką wilczych pleców. Niewilcze też nie są złe, nie upieram się, trochę kobiece, ale co tam;)
          • sbarazzina Re: Mówisz, że księciunio... 08.07.14, 21:29
            Heh, ja tam mam słabość do łysych. A mój łysieć narazie nie chce. Ale cierpliwa jestem.
            • teresa104 Re: Mówisz, że księciunio... 08.07.14, 22:11
              Zamieńcie się z założycielką wątku! I będzie błogość i spełnienie, cztery osoby szczęśliwe.
              • fanaberia.fanaberia Obstawiam, 09.07.14, 08:57
                że Sbarazzina swojego nie odda. Jeśli mnie pamięć nie myli, to lakiery jej hurtem prezentuje. Łysinę da się wygolić, skłonności do wspierania lakierniczego świra sztucznie się nie upędzi.
                Co chyba znaczy, że skoro posiadam na stanie osobnika kupującego lakiery i wykazującego cechy postępującej migracji północ --> południe, to powinnam dobrze karmić, nie przeginać z roszczeniami porządkowymi i co najmniej raz w tygodniu dzięki niebiosom składać. Toż to jak pambócka za rogi złapać.
        • turzyca Re: Mówisz, że księciunio... 09.07.14, 11:40
          Na na klacie sa dowody zdjeciowe. :P
Pełna wersja