Przeganiacze opalenizny

07.08.15, 21:24
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?
Opaliłam się mimo filtrów, zresztą jak wiadomo filtry to nie ósmy cud świata i całkiem opalenizny nie zablokują.
Nie lubię być opalona. Wie ktoś, jak się szybciej cholerstwa pozbyć? W necie niewiele wygrzebałam, albo rady w stylu często się peelinguj, dodaj soku z cytryny czy innej sody, albo sprowadź sobie kosmetyki z Azji. Gdzieś się plątała porada z zastosowaniem bromeliny czy papainy. Wolałabym coś gotowego, bez zamawiania dodatkowych składników i zawracania głowy. Nieszczególnie też mam ochotę się narażać na podróbki z Azji, nie mówiąc o kosztach przesyłki i czasie.
Słoniocy.
    • teresa104 Może po prostu poczekać 08.08.15, 09:05
      pod jakimś parasolem do listopada, albo w piwnicy, wampiry tak robią:)
    • a_gneskka Re: Przeganiacze opalenizny 09.08.15, 02:06
      IMHO kwasy ogólnie rzecz biorąc, teraz to z filtrami czy bez w grę wchodzi tylko azelainowy i migdał. Jak potrzebna kuracja uderzeniowa to mocne u kosmetyczki, jak dasz skórze 2-3 tygodnie i zamienisz się w wampira unikając słońca, to i słabsze stężenia chyba dadzą radę (np. toniki z Biochemii Urody, Zrób sobie krem, E-naturalne etc. - albo to co ja stosuję na przebarwienia: hascoderm lipożel).
      Kwasy są z ogólnym pożytkiem dla skóry, więc tak czy siak warto je stosować :)
    • aadrianka Re: Przeganiacze opalenizny 11.08.15, 11:13
      Co roku mam ten sam problem. Jeśli znajdziesz skuteczny sposób, daj proszę znać :)
    • anna-pia Ogórek :) 12.08.15, 17:35
      Maseczki z ogórka, Bielenda miała krem ogórek i limonka, do tego ubrania z długimi rękawami, długie spodnie/spódnice, rękawiczki i kapelusze. Nieutrwalana opalenizna powinna szybciej zejść. Pytanie, jaką masz cerę wyjściową ;)
      • ananke666 Re: Ogórek :) 12.08.15, 22:24
        Teraz to już po ptakach, opaliłam się na całego. Żaden filtr nie wytrzyma kilkuosobowych wygłupów w wodzie. Zostawiam cholerne filtry na zabawkach do pływania, kostiumach przeważnie cudzych i wpychających do wody rękach.
        Wszelkie rady nadal mile widziane, będę cholerstwo gonić we wrześniu.
        Niestety opalam się szybko, najpierw nieznacznie, a potem już dość mocno. Cera nieco ciemniejsza, w chłodnym odcieniu. Jak patrzę na ramiona, mam ochotę napluć na słońce. Opalam się również na dość chłodny kolor.
        Opalenizna to zuo.
        • kasica_k Re: Ogórek :) 15.08.15, 12:49
          Dlaczego?
          • ananke666 Re: Ogórek :) 16.08.15, 15:55
            Grubszy, bardziej suchy i brzydszy naskórek wszędzie a na twarzy zwłaszcza, a co za tym idzie wyraźniejsze pory i zmarszczki mimiczne, dużo większe ryzyko przebarwień, nawet po głupim pryszczu albo komarze. Ślady po kostiumie, okularach, wszystkim. Postarzanie się optyczne, co widać u namiętnie opalających się osób - każdy por na nosie czy czole i każda zmarszczka wydają się głębsze, bo jest ciemniejsza. Opalona skóra że tak powiem drugiej młodości jest po prostu dużo brzydsza i nie o jej kolor tu chodzi, a o jakość. I sporo czasu i zachodu kosztuje doprowadzenie jej do poprzedniego stanu. I im więcej lat, jest to trudniejsze. Opalenizna zniknie, a plamki i zmarchy zostaną. Jasna skóra w równym kolorze, z niezbyt dużymi porami moim zdaniem jest zdrowsza, młodsza i ładniejsza.

            Kiedyś uwielbiałam się opalać, a właściwie nie tyle opalać, co wygrzewać na słońcu. Z opalania wyleczyłam się raz na zawsze, oglądając koleżankę siostry po powrocie z wakacji, miłośniczkę opalania, wówczas sporo młodszą niż ja dzisiaj. Była naprawdę bardzo opalona. Pergaminowy, jakby lekko zmięty naskórek na brzuchu i biodrze do dziś mi w oczach stoi. Nie jestem wampirem ani nie mam obsesji, po prostu staram się nie opalać, co sądząc ze stanu twarzy, na dobre wychodzi. Dzieciakowi jednak zabawy w wodzie nie odmówię, więc przeklinam w duchu...
            • kasica_k Re: Ogórek :) 17.08.15, 13:40
              No dobra, ale ta odrobina zmiany koloru załapana mimo unikania, filtrów, kapeluszy itp chyba nie zrobi nam w/w tragedii? Lekko opalony człowiek nie robi się od razu nieestetyczny IMHO.
              • ananke666 Re: Ogórek :) 17.08.15, 19:07
                Lekko nie, ale ja się sfajczyłam na skwarek.
            • teresa104 Re: Ogórek :) 17.08.15, 14:03
              Łaty są najgorsze. Sama mam właśnie ciemną twarz i jasną szyję z przodu i ciemną szyję z tyłu - część ciemna kończy się łukowato odciętą linią pewnej koszulki, w którą ubrałam się w dzień, który miał być pochmurny, a był słoneczny. Teraz chyba powinnam się dosmażyć gdzieś nago, ale zdaje się pogody na nagość właśnie się skończyły.

              Amatorzy opalania wyglądają rzeczywiście starzej. Ale oni pracują na to latami, setkami, może tysiącami, godzin wysmażania na piachu. Przypuszczam, że jak teraz po prostu przestaniesz się wystawiać, za parę tygodni będziesz mogła zapomnieć o kłopotliwej opaleniźnie.
            • mniickhiateal Re: Ogórek :) 18.08.15, 22:05
              Niezależnie od wyżej opisanych atrocycji stanu opalonego i ogólnej szkodliwości, czy Ty czasem nie jesteś po prostu przesuszona? Pac na paszczę jakieś sensowne serum z kwasem hialuronowym, na to gruba warstwa czegoś hydrolipidowego, i tak w kółko do skutku. Opalanie jest b szkodliwe, okrutne i straszne rzecz jasna, ale jednak raczej dopiero długoterminowo się na nie umiera, a tak doraźnie to te opisy zmumifikowanego pergaminu i kraterowych porów to klasyczne objawy przesuszenia, z którymi da się wiele zrobić.
              • ananke666 Re: Ogórek :) 18.08.15, 23:50
                Jestem, oczywiście, jak zawsze po słońcu, a zwłaszcza po słońcu i wodzie. I kremuję się na potęgę. Niemniej odkąd skończyłam ileś tam lat, zawsze widzę, że stan skóry opalonej jest gorszy, mimo złuszczania, nawilżania i natłuszczania. Wraca do normy ze znikaniem ciemnego koloru. Nie wiem, jak to opisać, żeby nie wychodził horror :)
                • pinupgirl_dg Re: Ogórek :) 20.08.15, 16:12
                  Bo pogrubienie wartwy naskórka jest jednym z mechanizmów obronnych skóry, na równi z opalenizną. Samo w sobie zjawisko korzystne, w końcu chodzi o ochronę głębiej położonych komórek i uniknięcie trwałych strat. Coś jak skóra na piętach, trochę grubsza musi być. Zresztą ja generalnie nie jestem zwolenniczką demonizowania UV.

                  Tak czy inaczej, rozumiem, że taki pogrubiony naskórek nie wygląda szczególnie estetycznie i postarza (z wiekiem warstwa naskórka też ulega pogrubieniu).

                  Na to faktycznie tylko kwasy i nawilżanie, jedynak bardziej intensywne, niż zazwyczaj. Być może kosmetyki, których używasz, nie dają rady i trzeba poszuakć czegoś innego. I peelingi. Przy tym lepiej nie przesadzać ze złuszczaniem, bo, jak pisałam, to jeden z naszych mechanizmów obronnych. Na poważnie wzięłabym sie za to jesienią, a teraz, cóż, pozostaje cieszyć sie tym, co się ma, doopalić sie samoopalaczem i sumiennie filtrować

                  BTW nie mam nic do opalenizny, ale też nienawidzę łat
                  napieramy.pl/biegaj-latem-mowili/
Pełna wersja