Dodaj do ulubionych

Mieszkam od kilku lat w Wawie...

16.04.04, 18:43
... a wczesniej prawie cale zycie w Gdyni (mam 33) i kocham to miasto dopiero
teraz. Wczesniej chcialam sie wyrwac, wiecie jak jest;) A teraz jak
przyjezdzam to sie zachwycam, podziwiam, usmiecham sie wrecz do ulic i domow.
Wszystko jest takie wypieszczone, zorganizowane.
Obserwuj wątek
      • windyga Re: Grzech Cegielskiej 18.04.04, 16:53
        gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

        > Nie moge tylko darowac Cegielskiej (niech jej ziemia lekka bedzie), ze kazala
        > zamordowac Gdynskie koty.



        Boże mój, a cóż to za herezje. Cegielska, koty kazała mordować? Toż ona
        uwielbiała zwierzaki i wszysko co żyje, także rośliny. O czym ty piszesz, u
        diaska?
        Przeciez za jej życia były wydawane rozporządzenia administacji, by zostawiać
        okienka otwrate w piwnicach. Wyjaśnij, prosz\e, o co ci chodzi!!!
      • windyga Re: Mieszkam od kilku lat w Wawie... 18.04.04, 22:36
        Ale wracając do kotków. Otóz kotki są.Ja mieszkam na Wzg. Dewotki,czyli wiadomo
        gdzie. Sa tu wspaniałe starsze dwie panie (na ul. partyzantów np),które w
        sposób cywilizowany dokarmiaja i chroniaprzed niekontroilowanymimiotami
        osiedlowe kotki.
        Zban tez pewnego pana, który jest rozczulająco dobry dla zwierzat. Ten niemłody
        juz pan walczy jak dom Kichot o kociaki na Witominie a także o...żabki. Tak o
        żabki, które własnie teraz wiosna przemierzają swoje odwieczne szlaki by
        doskakać do miejsc godów. No i wpadaja masowo pod samochody. Istna hekatomba
        żab. I ten człeczyna walczy, by kierowcy uważali na drodze. Sam wystaje przy
        krawężniku i pilnuje, prosi młodzież. Janse, jak to u nas - naraża sie na
        drwiny, szykany, donosy.
        Mam dla niego wiele sentymentu i jak tylko moge - pomagam.
        Wyobraźcie sobie, opiedziła mi kiedys , że kiedy jeszcze pływała na promach ze
        Swinoujścia do Ystadt opłacał kucharza, by mu zostawiał baniak ze zlewkami dla
        kotków w porcie w Swinoujściu. I każdego ranka koty czekały tłumnie na nabrzezu
        na tego pana. A kiedy po 2 tygodniach jechał do Gdyni, to płacił jakiemus
        koledze i magazynierowi na nabrzezu, że tezte kotki karmili. Móiwł mi, że
        bywało zimą, w śnieżyce, kiedy był w domu w Gdyni, tak mu było żal tych
        kotków , że wkładał kapote, wsiadał do pociagu, jechał i zawoził im jedzenie,
        bo bał sie że koledzy nie są solidni. No i raczej nie byli...
    • idid Re: Mieszkam od kilku lat w Wawie... 19.04.04, 09:54
      No to muszę koleżance rękę uścisnąć, mieszkam w W-wie ponad dwa lata, ale marzę
      o dniu kiedy wrócę do Gdyni. Co prawda nigdy nie myślałam o tym, żeby się z
      Tórjmiasta wyrwać, zawsze je kochałam, kocham i kochac będę :)) niestety życie
      (a raczej gówniana polska centralizacja) chciało inaczej. Teraz jak przyjeżdzam
      do rodziców to uwielbiam się snuc po Gdyni i też mam to uśmiechanie się do
      budynków :))
      Gdynia jest taka czysta, wypielęgnowana, widać że jest kochana :))
      • 18kwie2004 donos 25.04.04, 19:18
        "w sercu Trójmieszczanka"....

        ????

        uważam, że taką wypowiedzią powinien zainteresować się administrator tego forum
        i poważnie rozważyć zabanowanie autorki. Ja, kiedy opuszczając Gdynię
        przejeżdżam koło toru motocrossowego, zakładam maskę p-gaz i zdejmuję ją
        dopieto na Żuławach.
        • windyga Re: donos 25.04.04, 20:07
          Hm. Rozumiem, że to prowokacyjny, jednak dowcipas... Nie bardzo wiem, czym
          sobie zasłużyła poprzedniczka na donosy tajemniczego 18kwie2004.Powietrze w
          Gdyni jest koiepskie? Motocross raz od wielkiego dzwonu przeżywa jakąś imprezę,
          zatem nie jest jakimś szczególnym trucicielem. Nie, nie wiem o co chodzi.A może
          raczej powinieneśzmienic nicka np. na mizantrop albo malkontent?
        • 18kwie2004 i próba egzegezy donosu 26.04.04, 09:19
          no, widzę że swój donos napisałem niezbyt lotnie, skoro ani doniesiona ani
          administrator nie wiedzą, o co chodzi...

          Nigdy opuszczając Gdynię nie przejeżdżacie koło toru motocrossowego? Nie
          wiecie, co jest między Żuławami a torem moto?
          • windyga Re: i próba egzegezy donosu 26.04.04, 20:04
            18kwie2004 napisała:

            > no, widzę że swój donos napisałem niezbyt lotnie, skoro ani doniesiona ani
            > administrator nie wiedzą, o co chodzi...
            >
            > Nigdy opuszczając Gdynię nie przejeżdżacie koło toru motocrossowego? Nie
            > wiecie, co jest między Żuławami a torem moto?



            Według mnie, Twoja aluzja dotyczyć może toru żuzlowego GKS "Wybrzeże". W
            GDAŃSKU, przy Elląskiej ( a może inaczej sie ta ulica nazywa). Na terenie
            gdyńskiego motocrossu doprawdy bardzo rzadko sie odbywaja jakieshałaśliwe i
            smrodliwe imprezy. Taka impreza, tylko że w wykonaniu starych VW odbyła sie w
            minionaniedziele i podobno była potworna - pod każdym względem. na szczęście -
            pojechali i długo nie wróca, przynajmniej w takim zagęszczeniu!
                • windyga Re: no dobra, koniec zabawy 26.04.04, 23:28
                  gaz.gaz.gaz.na.ulicach napisała:

                  > Miejscowosc na 'Gie...'? Po co te zagadki? Ja nie kojarze... A tymbardziej
                  > zadnego zapachu nie kojarze, ktory by uzasadnial histeryczne nakladanie maski
                  p
                  > -
                  > gaz.
                  >

                  Wiecie,co.Darujmy sobie złosliwostki pod adresem,,,, stolycy regionu.
                  Ale, co fakt,to fakt;))
                  • 18kwie2004 z apteki ludowej 27.04.04, 00:36
                    "Wiecie,co.Darujmy sobie złosliwostki pod adresem..."

                    kolejny zaskakujący przykład braku chwiejności politycznej i całkowitego braku
                    kręgosłupa moralnego. Nic tak nie pomaga na nostalgię jak stare i dobrze
                    pielęgnowane antypatie.

                    W tej sytuacji już nawet nie wnoszę o rozważenie zabanowania.
                    • windyga Re: z apteki ludowej 27.04.04, 11:09
                      18kwie2004 napisała:

                      > "Wiecie,co.Darujmy sobie złosliwostki pod adresem..."
                      >
                      > kolejny zaskakujący przykład braku chwiejności politycznej i całkowitego
                      braku
                      > kręgosłupa moralnego. Nic tak nie pomaga na nostalgię jak stare i dobrze
                      > pielęgnowane antypatie.
                      >
                      > W tej sytuacji już nawet nie wnoszę o rozważenie zabanowania.

                      Ufff! Jak dobrze:))
        • idid Re: donos 28.04.04, 10:58
          Nie jestem negatywnie nastawiona do żadnego miasta Trójmiasta. Najbardziej
          kocham Gdynię, bo w niej się urodziłam i mieszkałam. Drugi jest Sopot.
          Mieszkałam zresztą we wszystkich trzech miastach i nie zakładam masek P-gaz -
          nie widzę, ani nie czuję do tego powodu. Maskę P-gaz mam ochotę założyć jedynie
          jeżdząc PKP i czasem inną komunikacją masową.
          To wszystko na ten temat :)
          • windyga Re: donos 28.04.04, 23:19
            Bez jakicholwiek wrednych złośliwości powiem otwartym tekstem, że w GDAŃSKU
            powietrze jest gorsze niż w Gdyni. No.
            Fosfory, rafineria i mokradła dolnego miasta prokurują perfumę daleką od Chanel
            nr5...A w Gdyni zefirki i sztormy wywiewaja co niemiłe np.z portu przyfruwa.
            Kto sie zgadza ze mna, ręka do góry!
            • 18kwie2004 podnoszę trzy 29.04.04, 09:19
              czwartą zostawiam do odpierania ewentualnych ataków z wiadomej strony.

              Wiadomo, że najpiękniejszy smród jest w Gdyni. Nic nie może równać się ze
              zniewalającym, psychodelicznym, doprowadzającym do szaleństwa zapachem mączki
              rybnej, kiedy zawieje od strony portu. Wszystkie dziewczyny na Świętojańskiej
              chodzą wtedy jak zaczadzone. Zwłaszcza, kiedy zapach mączki zmiesza się z
              wyziewami przygody, generowanymi w rejonie basenu jachtowego, oraz z eterami
              miłości do ziemi ojczystej, intensywnymi zwłaszcza w porze obiadowej.

              Gdynia w dniach mączki jest porównywalna jedynie z Trzebinią, Świeciem i
              Polkowicami; w każdym z tych miast można nauczyć się innych rejonów tablicy
              Mendelejewa przez nos.
                • 18kwie2004 mączka pod sklepieniem 29.04.04, 13:51
                  no co Ty, przecież tą sprawę już wyjaśniliśmy: winna jest odmienna konstrukcja
                  mózgów. Chyba że w tym przypadku chodzi również o inną konstrukcją nosów albo
                  wręcz interfejsów między nosem a przysadką. W każdym razie mój ma konstrukcję
                  krzyżowo-żebrową, z elementami wczesnorenesansowymi (kolebkowo-beczkowe).

                  Poza tym port w Gdyni systematycznie i wytrwale dogorywa już od lat, więc być
                  może rzeczywiście, przymusowe narkotyzowanie społeczeństwa mączką rybną
                  ostatnimi czasy jest nieco mniej częste.
                    • windyga Re: Bukiet zapachowy powietrza gdynskiego 29.04.04, 21:32
                      UUU,to sie zaczyna na ostro!!!
                      Otóż, mój szanowny 18kwie - o mączce w Gdyni to juz najstarsi Kaszubi tylko
                      pamietaja. Czyżbyśnim był? WDalmorze nie uświadczysz żadnych tego rodzaju
                      zakładów. I myślę, że nawet we Władysławowie tez-nie.
                      Nabrzeże rybackie należące do Dalmoru jest zabudowane magazynami, w których
                      różne hurtownie majaskłady swoich towarów, ale to juz niedługo. Te tereny sa
                      do kompletnej przemiany! Czy wiesz, że z nabrzeża zwanego kutrowym odbijają
                      pasażerskie wodoloty? I w tym kierunku idzie zmiana!
                      Agdyński port - strzeliłeś doprawdy baka! Terminal kontenerowy w Gdyni
                      przeładowuje 80 proc. ładunków idących przez polskie porty! A intensywne
                      inwestycje powoduja, że obroty tego terminalu w ciagu roku wzrosły o połowę! I
                      w ciagu 2 kolejnych lat beda rosły z 400 tys. aż do 1,5mln TEU (to sa jednostki
                      przeładunku kontenerów)
                      Własnie został oddany do uzytku nowoczesny terminal promowy, a Stena Line
                      wymienia od 1 maja jeden z dwóch promów ktore kursuja z Gdyni do Karlskrony na
                      4 razy większy!!! Bo tak opłacałna jest ta linia..
                      Zatem nie siej bidy, tylko sie ciesz:))
                      A ponadto - Hurra czyste gdyńskie powietrze i już!
                        • 18kwie2004 klasa i kasa 30.04.04, 12:04
                          to już druga o tym mózgu...

                          No proszę, a w gazetach piszą że te dziewczyny teraz to tylko patrzą na kasę,
                          furę i ile gość ma w w barach. Jednak co Gdynia, to Gdynia - wiadomo, klasa.
                      • 18kwie2004 "A gdyński port - strzeliłeś doprawdy baka" 30.04.04, 10:48
                        no, to rozumiem, to się nazywa bałamucić w żywe oczy w imię wyższych celów!
                        Kłaniam się nisko, to jest właściwa postawa, jeszcze trochę i okupisz swoją
                        chwiejność moralną wykazaną w jednym z poprzednich postów!

                        Ale powiedzmy sobie szczerze, że czasy, kiedy Gdynia była największym portem na
                        Bałtyku, już minęły. Teraz oscyluje w dolnych strefach drugiej dziesiątki. Tak
                        tak, drugiej dziesiątki... W roku 2003 Gdynia przeładowała 9.7m ton; dla
                        porównania, w skądinąd pamiętnym roku 1939 liczba ta wyniosła 9.2m ton, nie
                        mówiąc o szalonych latach 70-tych, kiedy zastanawiano się, czy maksymalny
                        potencjał przeładunkowy portu (15m, jakby ktoś nie wiedział) wystarczy...
                        Owszem, w ciągu ostatnich kilku lat tonaż idzie lekko w góre, ale daleko do
                        odzyskania poziomów sprzed katastrofy w końcu lat 80-tych...

                        Że tonaż jako parametr jest już niemiarodajny, że Windawa sprofilowała się na
                        ropę, Szczecin na węgiel, a Gdynia na kontenery i ro-ro? Dobra, no to bieżemy
                        TEU. Jasne że Port chwali się kolejnymi rekordami przeładunku, każdy musi mieć
                        swój marketing. Ale Gdyni nadal daleko do Goteborga, mało imponująco w
                        porównaniu z Helsinkami i Aarhus, starcza na pierwszą piątkę... A procentowe
                        dane wzrostu bledną np. przy danych dla Rygi, która ostatnio zagięła parol na
                        kontenery. Że co, terminal przeładował 400 000 TEU? Gruszki na wierzbie, za rok
                        rok 2003 ta liczba wyniosła 308 619... Że liczba obroty terminalu kontenerowego
                        wzrosły w ciągu roku o połowę? Skąd masz te fantastyczne dane, skoro od roku
                        1998 wzrosły od 0.21m do 0.31m TEU? Że co, że 1.5m TEU będzie w ciągu 2 lat? No
                        ja rozumiem, trzeba optymistycznie patrzeć w przyszłość, ale skoro w ciągu 6
                        lat skoczyła 1.5x, to jakim cudem w ciągu dwu lat może skoczyć 4x? To byłoby
                        więcej niż 5 największych bałtyckich portów kontenerowych razem wziętych, co Ty
                        chcesz w tych kontenerach przewozić, chyba węgiel? Że co, że “terminal
                        kontenerowy w Gdyni przeładowuje 80 proc. ładunków idących przez polskie
                        porty”? Hej, chyba źle sobie przetłumaczyłaś z „Currently, the Baltic Container
                        Terminal handles more than 85% of the total container turnover of the Polish
                        ports and about 40 % of all containerised cargo of Polish foreign trade”, to
                        jednak zasadnicza różnica… A ro-ro? Pięknie, 12 tys naczep rocznie to niezły
                        wynik, tylko... jak to się ma do innych bałtyckich portów ro-ro?

                        A może wartość przewozów w mln dolarów? No nie, tu to kompletna katastrofa,
                        trzeciorzędne fińskie porty wywożące sprzęt Nokii robią nam koło pióra.

                        A liczba zawinięć? Nieco lepiej, bo gigantyczny tankowiec z Windawy liczy się
                        za 1 tak samo jako nasz skromny drobnicowiec, ale w porównaniu z czasami
                        panującego nam miłościwie z dobrego króla Edwarda te liczby wyglądają wręcz
                        kiepsko (choć jak sprawdziłem, dzisiaj stoi 30 jednostek i jest to wyjątkowo
                        niezły wynik)...

                        Nasi kochani marketingowcy wymachują sukcesem, bo rośnie liczba zawinięć
                        statków pasażerskich (95 w 2003), a Gdynia jest już pod tym względem na...
                        hm... ósmym miejscu! No owszem, rośnie i miejsce może i jest ósme, ale pod
                        względem liczby pasażerów Gdynia nie mieści się nawet w pierwszej dwudziestce,
                        i bije nas choćby głupie bornholmskie Ronne, port dla emerytowanych niemieckich
                        wycieczkowiczów i polskich kuracjuszy z Kołobrzegu! Gdzie te czasu kiedy Gdynia
                        była w pierwszej piątce? Ci co mieli wyjechać do tej Palestyny już odpłynęli,
                        więc kto teraz znowu nabije nam licznik? „Birka Princess” cumuje regularnie
                        przy Skwerze, ale jednostki tej klasy widziałem nawet na pomniejszych portach
                        Wysp Alandzkich, czyli na peryferiach peryferii!

                        A co z liczbą jednostek bazowanych w Gdyni? Gdzie te czasy kiedy PLO trzęsło
                        wybrzeżem od Słupska do Braniewa, teraz poniewierają się tylko marne resztki z
                        napisem „Gdynia” na rufie, a chłopaki po WSM szorują u ruskich Cypryjczyków,
                        azerskich Libańczyków i tym podobnej hołoty... Gdzie dokerzy i sztauerzy, gdzie
                        te tłumy, które rano wysiadały z kolejki? A co się dzieje ze Stocznią? A co z
                        MarWojem? Gdynia bazą NATO, rzeczywiście, jednak kiedy byliśmy w drużynie
                        przeciwnej więcej się działo...

                        Zresztą, co ja tu będę się bawił w statystyka. Wyjdź dzisiaj na bulwar i
                        zobacz, ile jednostek czeka na redzie. A nie było to tak dawno, kiedy statki
                        musiały stawać na redzie Gdańska, bo u nas nie było miejsca nawet w kolejce,
                        nie mówiąc o nabrzeżach.

                        **

                        A jak się ma do tego mączka? Sama przecież piszesz, że „o mączce w Gdyni to juz
                        najstarsi Kaszubi tylko pamietaja. Czyżbyś nim był? W Dalmorze nie uświadczysz
                        żadnych tego rodzaju zakładów” No właśnie... Nie jestem ani najstarszym, ani
                        Kaszubem, ale pamiętam doskonale. A Ty piszesz, że nie uświadczysz.... Już nie
                        uświadczysz... bo Dalmor dogorywa... Po perypetiach prywatyzacyjnych,
                        drastycznym ograniczeniu dostępu do łowisk na Morzu Ochockim i Morzu Beringa
                        firma zajmuje się bardziej handlem gruntami i prowadzeniem Expo niż
                        rybołówstwem. Mączko, wróć!

                        • windyga Re: "A gdyński port - strzeliłeś doprawdy baka" 01.05.04, 01:15
                          O tej porze nie godzi sie uprawiać publicystyki ekonomicznej,a zwłaszcza
                          polemiki...
                          Juz unijnie i tylko na jeden podtemat -= otóz wcalemnie nie smuci fakt,że na
                          redzie nie zalegajastatki,oczekujące w kolejce na miejsce przy nabrzeżu.Bo to
                          nie miara koniunktury portu,taka kolejka,ale jego małej wydolności i starty
                          czasu armatora. Przeciez teraz, zwłaszczq w takim porcie jak Gdynia -
                          drobnicowym,kontenerowym - statki rozładowuje się błsykawicznie.Bo czas to
                          forsa. I nie ma kolejek na redzie.
                          notabene wieczorem byłam nad bulwarze i na redzie stałokilka statków...
                          W ogole porównywanie dzisiejszej Gdyni do przedwojennej to spore uproszczenie
                          na uzytek propagandowy - i owszem.
                          • 18kwie2004 w właściwie to strzeliłem byka czy bąka? 01.05.04, 11:01
                            No tak, na moją artyleryjską salwę ośmiokrotnie dłuższego tekstu, pełnego
                            danych i porównań, krótka wybiórcza wzmianka, jak cios sztyletem w samo serce...

                            „Bo to nie miara koniunktury portu,taka kolejka,ale jego małej wydolności i
                            starty czasu armatora. Przeciez teraz, zwłaszczq w takim porcie jak Gdynia -
                            drobnicowym,kontenerowym - statki rozładowuje się błsykawicznie.Bo czas to
                            forsa. I nie ma kolejek na redzie”

                            Gdynia jest portem sprofilowanym na drobnicę tak mniej więcej od 40 lat i nic
                            się w tym względzie nie zmieniło, więc rzecz jest doskonale porównywalna. Co do
                            kontenerów zgoda, historia stosunowo nowa, może dwudziestoletnia, ale ładunki
                            kontenerowe stanowią ok. 10% tonażu przeładowywanego w Gdyni, więc ich wpływ na
                            sytuację na redzie jest mikry.

                            „W ogole porównywanie dzisiejszej Gdyni do przedwojennej to spore uproszczenie
                            na uzytek propagandowy”

                            No proszę, wszyscy – również na tymże forum - porównują Gdynię dziś i 70 lat
                            temu, a mi nie wolno. Rozumiem, że słuszne są jedynie porównania z rokiem 2002,
                            w w zestawieniu z nim tonaż nieco wzrósł? I owszem, przedwojenna Gdynia jako
                            port w znacznej części masowy (węgiel, węgiel, węgiel) tonażowo jest
                            niekoniecznie porównywalna do obecnej, niemniej niezależnie od profilu
                            przeładunków, ich wielkość jest wskazówką przy szacowaniu znaczenia portu. A
                            oprócz porównania do roku 1939, porównywałem też do lat 70-tch, 80-tych, do
                            innych portów, wzdłuż, wpoprzek i w skos.

                            „O tej porze nie godzi sie uprawiać publicystyki ekonomicznej,a zwłaszcza
                            polemiki...”

                            Jaka publicystyka, jaka polemika, to tylko zwykła kokieteria... A propos,
                            wybywam do interioru na kilka dni. Jak Bóg da że wrocę za kilka dni żywy to
                            sprawdzę postęp robót.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka