Dodaj do ulubionych

przestrzegam przed ginekologiem dr Trawiński

25.03.14, 21:42
Przyjmuje na ul.Świętojańskiej w Gdyni

1. Lekarz ,nie zauważył" silnej anemii ( nie potrafił odczytać wyników krwi) oraz grzybicy pochwy. Anemia była w tak zaawansowanym stadium, że lada dzień zagrażałaby dziecku. Cały czas mówiłam, że kręci mi się w głowie, że pogorszył mi się wzrok i nawet wprost postawiłam sobie diagnozę, ze to anemia, a on stwierdził że to trzeba obserwować. Wyniki krwi były tragiczne ( potwierdziło to trzech innych ginekologów do których poszłam) i tu nawet nie trzeba było być lekarzem, by zobaczyć że coś jest nie tak. Do dzisiaj nie mogę z tej anemii wyjść
2. Grzybicę ,,pomylił" z tym, ze szyjka jest za krótka !!! Potem okazało się, że szyjka jest w idealnym stanie i że jest to grzybica.
3. Nie zlecał podstawowych badań, które powinna wykonać KAŻDA kobieta w ciąży. Sama szukałam w Internecie badań i sama je wykonywałam bo dziwne było że od początku ciąży kazał wykonać tylko badanie moczu i krwi. Nie zlecił badania tarczycy, na HIV, toksoplazmozy, na różyczkę itd. Karta ciąży w ogóle nieuzupełniona, dawał tylko wydruki a wiadomo, ze trzeba tam zapisać wszystko w tej karcie, bo przeciętna pacjentka nie mająca wykształcenia medycznego nie ma pojęcia co to są za oznaczenia.
4. Nie chciał wykonywać USG , bo twierdził że po co ,,narażać" dziecko na promieniowanie ? ( wizyty raz na miesiąc i usg nie chciał robić z lenistwa a nie że szkodzi dziecku- bez przesady ) no i że skoro było badanie na ,,samolocie" palcem i wziernikiem to już wszystko ,widać”, że dziecko jest zdrowe eh. Wszystko robione na szybko, byle tylko wziąć pieniądze i pozbyć się pacjentki.
5. Na wizyty prywatne często się spóźnia ( nawet do 2 godzin !!!!!) i 150 zł za 15 minut to trochę nie bardzo... Zapisuje wszystkie pacjentki na jedną godzinę tak więc czeka się u niego na wizytę w poczekalni z 1,5 godziny jak nic ( może, ze jakimś cudem trafi się że nikogo nie ma). Potem oczywiście wszystko robione w pośpiechu, da się wyczuć zdenerwowanie że za dużo się pyta, czy za długo ubiera.
6. Sprzęt bardzo złej jakości, wiecznie twierdzi że nie może czegoś pomierzyć albo nie widzi czegoś tam. Nieraz, by naciągnąć mnie na wizytę musiałam przyjeżdżać w ostępie kilku dni, bo NIC NIE WIDZIAŁ :/ Zamiast poczekać chwile aż dziecko się obróci to kazał przychodzić drugi raz i oczywiście drugi raz płacić. Zdjęcia z usg złej jakości, byle tylko zrobić. Nie stara się by jakoś to wyglądało, nie czeka aż dziecko się ułoży tylko robi bez sensu ( inny lekarz miał problem z odczytem). Trzeba się go prosić o to, by zdjęcie wydrukował ( bo w sumie po co mi pamiątka ?), bo on nie chce tracić papieru. No jednak na wizycie PRYWATNEJ spodziewałabym się, że zdjęcia zostaną wydrukowane bez łaski.
7. Był problem z wpuszczeniem męża na USG, bo twierdził że przecież nic nie widać i że to ,,tylko” badanie, nie ma czego oglądać. Dopiero po ostrym proteście męża, że też chce być na USG i za to w końcu płaci, lekarz łaskawie go wpuścił, a był to już 2 miesiąc więc fasolkę można było zobaczyć. Widać było, że chyba nie chce mieć świadków swojej niekompetencji
8. Lekarz, który wiecznie chce coś OBSERWOWAĆ ( złe wyniki krwi, grzybicę, rozwijające się zapalenie) a nie DZIAŁAĆ, gdy coś się dzieje złego z dzieckiem i pacjentką.
9. Na pytania odpowiada bardzo zdawkowo, trzeba się w sumie domyślać o co chodzi. Nie mówi o wynikach badań usg. Sama musiałam się dopytywać, czy z dzieckiem wszystko ok. i czy rozwija się prawidłowo, gdybym nie zapytała dostałabym wydrukowaną kartę z oznaczeniami, które ja jako zwykła osoba bez wykształcenia medycznego nie rozumiem. Kilka razy musiałam szukać w Internecie co oznaczają te literki, bo do końca mi nie wyjaśnił.
10. Często przyjmuje w szpitalu w godzinach swojej pracy. Bierze wtedy za wizytę normalnie jak za wizytę prywatną- 150 złotych. Wizyta trwa bardzo krótko, nie ma możliwości wydruku USG bo sprzęt jak Boga kocham ma chyba ze 40 lat. Nic nie widać, same jakieś plamy. Oczywiście kobieta nie widzi nic, bo monitor jest skierowany na lekarza więc nie ma możliwości zobaczyć maleństwo.

Wszystko to doprowadziło do tego, że wybrałam się do innego ginekologa ( uważam, że i tak za późno !), który jak zobaczył wyniki krwi to zamarł z przerażenia, że takie są złe a lekarz z tym nic nie zrobił. Osoby, które do niego kiedykolwiek pójdą uważam za bardzo odważne. Lekarz nie nadaje się do prowadzenia ciąży. Strach pomyśleć co by było, gdyby dziecko potrzebowało pomocy.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka