mmmm-456
17.08.15, 21:50
skwer pod prezydium, który nazywa się bodaj Plymouth, ilekroć przez niego przechodzę sprawia wrażenie miejsca gdzie, jak to w piosence, wstrjeczajetsja s czeławjekam czeławjek. Siedzą sobie te czeławieki, wóda albo piwko pochowane pod kurtką albo i nie, oraz trwa dyskusja na temat zakrzywienia czasoprzestrzeni w warunkach nieważości.
Czeławieki są nieszkodliwe, nie to co młodociana żulia, nawet nie żebrają, wspaniale przyczyniają się do realizacji ideału żywego miasta. No i co za kontrast, zwłaszcza latem! Na Świętojańskiej tylko roznegliżowana stonka na trotuarach oraz ugarniturowani pracownicy banków tudzieź telefonii w sklepach, a na ławkach na skwerku tubylcy bratają się z uniwersum.
Uważam, że prezydent i jego szanowna ekipa powinni co jakiś czas zrobić sobie przerwę w urzędowaniu i wpadać na skwerek walnąć sobie raz na jakiś czas bańkę z ludem.