araukaria_ge
31.12.05, 11:24
Bierzemy 12 miesięcy 2006 roku
oczyszczamy je dokładnie z goryczy,
chciwości, małostkowości i lęku
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 cześci tak, aby zapasu
wystarczyło na cały rok.
Każdy dzień przyżądzamy osobno
z jednego kawałka pracy i dwóch
kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duze łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji, ziarenko
ironii i odrobine taktu.
Nastepnie cała masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłosci.
Gotowa potrawę przyozdabiamy
bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i fliżanką dobrej orzezwiającej herbaty
albo aromatycznej kawki.
Zastosujmy ją.... chyba będzie ok......Wszystkiego naj...naj....