Gdynian miłość do psów - część druga.

19.03.06, 21:38
Śnieg topnieje i znów nasze kochane miasto psim łajnem spływa. W tej
kkkwestii podejrzewam, że jesteśmy w czołówce miast Polski. Podejrzewam, że
niedługo Szypowscy wydadzą album pod radosnym tytułem "G..niana Gdynia".
Poruszając się pieszo, trzeba być akrobatą by nie wdepnąć w stolec Rebusa czy
Burka. Czy na tą patologię naprawdę nie ma sposobu? Dlaczego w innych
miastach kraju podejmuje się chciaż próby ograniczenia rozprzestrzeniania się
tej choroby nie wspominając o zagranicy, np. Singapur gdzie problemu tego
typu już nie ma. Myslę, że wynika to z zamiłowania do porządku i czystości
tak charakterystycznego dla tej części "Europy". Dlaczego włodarze miasta nic
w tym kierunku nie robi. Czy może obawiają się, że ukręcą bicz na samych
siebie nakładając wysokie grzywny (naprawdę wysokie)za obsrywanie skwerów i
trawników. Czy naprawdę nie da się nic z ty zrobić.
    • kalinakalina Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 19.03.06, 21:50
      Ropie,
      widac ze tylko podejrzewasz i w innych miastach polskich bywasz nie za czesto....
      za granicami psy robia kupy jak wiadomo w toalecie...i wode spuszczaja zawsze .

      Patologia mowisz.... to tylko wlasciciele psow moga we wlasnych sumieniach ustalic.
      Bedac wlascicielka 2 psow, kuposzy...zbieram i zbieram tez kupy innych psow tych
      co starszym paniom i panom sluza....zbieram bo lubie moja ulice widziec czysta i
      ladna, zbieram takze papierki, puszki i inne smiecie co wypadna innym wrazliwym
      akrobata
      p.s w Singapurze nawet babl gam nie wolno, darling
      • rop5 Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 19.03.06, 22:05
        Ciekawa wypowiedź,jednakże próbuję doszukać się w niej związku z moim postem.
        Jak rozwiązać ten problem. Myślę, że tych zbierających jest dobrze poniżej
        procenta. Reszta to ... no wiadomo ... ci nie za czyści, którzy akceptują taki
        stan rzeczy będący dla nich normą.
      • rop5 Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 19.03.06, 22:38
        Zaintrygowała mnie również Twoja aregumentacja. Pozwolę sobie
        zacytować: "zbieram bo lubie moja ulice widziec czysta i
        ladna, zbieram takze papierki, puszki i inne smiecie co wypadna innym wrazliwym
        akrobata." Wniskuję z niej, że jeśli ktoś nie lubi slizgać się na psich
        odchodach, to musi smiecić wyrzucając papierki, puszki i inne śmiecie. Tym
        tropem można posunąć się dalej. Jeśli nie akceptuję mojego kochanego miasta
        psim łajnem spływającym znaczy zapewne, że nienawidzę psów, innych zwierząt a
        co za tym idzie pewnie i ludzi. Pointa - jeśli ktoś jest zwolennikiem czystości
        i porządku, to niezła szuja musi z niego być. Bareja niejaki powiedziałby, że
        każdy pijak to złodziej.
    • magdalena18 Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 19.03.06, 23:17
      Dobre!Z tym problemem to trudno sobie poradzić. W mojej ulubionej Wawie;) też
      sobie nie moga poradzić, no ale dosyc porównań.

      Mnie sie wydaje że miasto i kary to jeden sposób, też mnie dziwi, że jeszcze nic
      w tym keirunku nie zrobiono, ale nie da rady samymi karami, potrzebna jest
      szeroko pojęta edukacja społeczna i pilnowanie samych siebie ale też bliźniego
      przez bliźniego. Tylko że należałoby pewnie ludziom zwrócić uwagę jakoś dobitnie
      i usilnie, żeby po sobie;) te kupy zbierali.

      Zreszta miasto może np. zobowiązać wspólnoty i spółdzielnie do rejestracji
      takiego pieska w zarządzie danej spółdz. czy wspólnoty i imiennie nakłądać
      obowiązek i egzgekwować od takiego włąściciela sprzątanie, lub nakazać opłatę za
      sprzatanie, terenów z psich kupek. Problem pozostaje tylko na terenach zabudowy
      jednorodzinnej, ale tu są opłaty. każdy zwierzak pies czy kot, powinien być
      zarejstrowany obowiązkowo i tyle. Opłąta lub obowiązek pod groźbą wysokiej kary
      i tyle.

      Oprócz tego w miejscach tzw. wspólnie odwiedzanych typu parki skwery i inne,
      poprostu sprzątać. Ostatecznie plaże też sie sprząta i jest czysta. Pytanie czy
      misto znajdzie na to pieniądze bo efekt takiej czystości od kup niestety
      najprawdopodobniej nie jest ujęty w żadnym rankingu, który dawałby miastu dobrą
      pozycje wśród innych.

      A tak nawiasem mówiąc to trochę o qlturze ziomków naszych świdczy, a tę wszyscy
      znamy.
    • narysuj.mi.baranka Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 20.03.06, 18:03
      Czy umiesz spojrzec na siebie z dystansem? Wydaje mi sie, ze nurtuje Cie
      wylacznie ten jeden problem. Na Twoim miejscu dowiedzialabym sie czy nie jest
      to fiksacja chorobowa.
      • zoppoter Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 20.03.06, 19:42
        narysuj.mi.baranka napisała:

        > Czy umiesz spojrzec na siebie z dystansem? Wydaje mi sie, ze nurtuje Cie
        > wylacznie ten jeden problem. Na Twoim miejscu dowiedzialabym sie czy nie jest
        > to fiksacja chorobowa.

        A cos na temat też powiesz? Co to za cholerny zwyczaj, ze kiedy ktoś poruszy
        powazny problem, to ktoś inny zamiast wypowiedzieć sie o problemie, próbuje
        zdyskredytowac tego pierwszego ktosia?

        Jest problem: ulice sa zasrane przez psy. Co masz na ten temat do powiedzenia?
        • narysuj.mi.baranka Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 21.03.06, 09:00
          Ja juz raz odpowiedzialam autorowi watku, ktory tak lubi "zamordyzm", ze
          sankcje w takich obszarach (wymagajacych edukacji spolecznej, zabawnej
          kampanii) sa zupelnie niestosowne, sa z innej bajki. Napisalam temu
          czlowiekowi, ze malo w nim wiary w ludzi i ze system represji czejsciej
          przynosi fiasko niz pozytek.
          • zoppoter Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 21.03.06, 17:03
            narysuj.mi.baranka napisała:

            > Ja juz raz odpowiedzialam autorowi watku, ktory tak lubi "zamordyzm", ze
            > sankcje w takich obszarach (wymagajacych edukacji spolecznej, zabawnej
            > kampanii) sa zupelnie niestosowne, sa z innej bajki. Napisalam temu
            > czlowiekowi, ze malo w nim wiary w ludzi i ze system represji czejsciej
            > przynosi fiasko niz pozytek.

            I co, fakt, ze "ten człowiek" jednak uważa system kar za skuteczniejszy
            od "zabawnych kampanii" kwalifikuje go do leczenia psychaitrycznego według
            ciebie?

            To dośc ciekawe, ze uważasz kogoś, kto brzydzi sie gównami na ulicach, za kogoś
            chorego psychicznie. To dość... ekscentryczny pogląd.

            Ale jesli tak, to ja tez jestem czubkiem i żądam surowaego karania i zmuszenia
            włascicieli psów do sprzątania swoich gówien. Moje dziecko juz raz wyladowało w
            szpitalu z salmonellą nabyta w piaskownicy - nie sądzę, zebym dał sie przekonać
            do uznania psich gówien na ulicach albo w parkach za coś oczywistego.

            Żeby nie było wątpliwości: okreslenie "kupka" "kupa" jestem skłonny odnieść do
            odchodów niemowląt w pieluchach. A psy zasrywają nam ulice gównami,
            śmierdzącymi obrzydliwymi gównami. Może własnie takie nazywanie rzeczy po
            imieniu w mediach byłyby dobrym początkiem tych jakichs kampanii edukacyjnych.
            Bo okreslenia typu "kupka pupilka" zamiast obrzydzenia może po prostu wzbudzić
            dobrotliwy usmiech zamiast obrzydzenia.

      • magdalena18 Re: Gdynian miłość do psów - część druga. 20.03.06, 21:06
        Czy Ty masz coś do napisania w sprawie związanej z tematem tego wątku? Bo jakoś
        nie zrozumiałam przesłania. A może to fiksacja zawodowa. Tutaj ten syndrom się
        pojawia.
    • fiosna Re: i co dalej z odchodami? 01.07.06, 22:31
      Nie jest prostym egzekwowanie od włascicieli psów by sprzatali odchody ich
      pupili. Problemem jest gdzie to wyrzucać. Zgodnie z przepisami nie wolno "
      tego" wrzucać do śmietników juz istniejacych/ a niby gdzie to wrzucają dozorcy
      sprzatajacy posesję/.Należy ustawić specjalne kosze na psie odchody ,
      zaopatrzeć kioski, sklepy w łopatki i woreczki do zbierania by je sprzedawano ,
      i do roboty.
      • windyga Re: i co dalej z odchodami? 03.07.06, 09:55
        A gdzie czytałes przepis, który zakazuje wrzucania torebek z psimi odchodami do
        śmietników? Przeciez byłby to zupełnie martwy przepis. Nie ma nigdzie katalogu
        smieci, które wolno wrzucac do śmietnika (poza gruzem, odpadami
        niebezpiecznymi). A kupa, jak kupa - śmierdzi i jest paskudna, ale raczej mało
        wybuchowa.Kto wie, co jest w śmietniku ulicznym.Przeciez nie tylko papierki po
        cukierkach i butelki do wtórnego uzytku...


        Gdynia, to fajne miasto
Pełna wersja