rop5
19.03.06, 21:38
Śnieg topnieje i znów nasze kochane miasto psim łajnem spływa. W tej
kkkwestii podejrzewam, że jesteśmy w czołówce miast Polski. Podejrzewam, że
niedługo Szypowscy wydadzą album pod radosnym tytułem "G..niana Gdynia".
Poruszając się pieszo, trzeba być akrobatą by nie wdepnąć w stolec Rebusa czy
Burka. Czy na tą patologię naprawdę nie ma sposobu? Dlaczego w innych
miastach kraju podejmuje się chciaż próby ograniczenia rozprzestrzeniania się
tej choroby nie wspominając o zagranicy, np. Singapur gdzie problemu tego
typu już nie ma. Myslę, że wynika to z zamiłowania do porządku i czystości
tak charakterystycznego dla tej części "Europy". Dlaczego włodarze miasta nic
w tym kierunku nie robi. Czy może obawiają się, że ukręcą bicz na samych
siebie nakładając wysokie grzywny (naprawdę wysokie)za obsrywanie skwerów i
trawników. Czy naprawdę nie da się nic z ty zrobić.