Nowy pomnik w Gdyni

05.04.06, 21:40
Przybywa nam zwierzątek w Gdyni. Mamy już od dawna dwie ma początku bulwaru,
łososie na końcu bulwaru (słyszałem, że w obawie przed złomiarzami mają być
zastąpione kopią z tworzywa sztucznego), a od dzisiaj mamy uśmiechniętego
morświna na skwerze :-).
Windygo, jeżeli możesz to proszę zamieść wierszyk Tuwima - oczywiście razem z
jego urokliwą kontynuacją.
A wracając do uwieczniania zwierzątek: tyle się mówiło o gdyńskim koniu....a
jego jak nie ma, tak nie ma. Miał być też orzeł wyłaniający się z morza....
Może kiedyś przyjdzie czas i na to :).
    • windyga Re: Nowy pomnik w Gdyni 06.04.06, 09:52

      Mówisz - masz:))
      Ponizej cudny oryginał, a pod nim skrom,nie dwie aktualnosciowe zwroteczki:

      Tuwim Julian

      Pan Maluśkiewicz i wieloryb

      Był sobie pan Maluśkiewicz
      Najmniejszy na świecie chyba.
      Wszystko już poznał i widział
      Z wyjątkiem wieloryba.

      Pan Maluśkiewicz był - tyci,
      Tyciuśki jak ziarnko kawy,
      A oprócz tego podróżnik,
      A oprócz tego ciekawy.

      Więc nie można się dziwić,
      Że ujrzeć chciał wieloryba,
      Bo wieloryb jest przeogromny,
      Największy w świecie chyba.

      Pan Maluśkiewicz wesoły,
      Że mu się podróż uśmiecha,
      Zrobił sobie z początku
      Łódkę z łupinki orzecha.

      A żeby miękko mu było,
      Dno łódki watą posłał,
      Potem z jednej zapałki
      Wystrugał cztery wiosła.

      Zabrał worek z jedzeniem,
      Namiot i wina beczkę,
      Rower i różne narzędzia -
      Wszystko na tę łódeczkę.

      Gramofon, radio, armatę,
      Strzelbę, nabojów skrzynkę,
      Futro, ubrania, bieliznę -
      Wszystko na tę łupinkę.

      Bo wszystko było malusie,
      Tyriuchne, tyciutymeczkie,
      Bo przecież sam Maluśkiewicz
      Był tyciuteńkim człowieczkiem.

      Wziął łódeczkę pod pachę,
      Wsiadł w samolot motyli
      I powiedział: - Do Gdyni! -
      Po godzinie - już byli.

      Zameldował się w porcie
      U pana kapitana:
      - Czy jest miejsce na morzu?
      - Wystarczy, proszę pana! -

      Więc się pan Maluśkiewicz

      Zaraz puścił na fale.
      Płynie sobie i płynie
      Coraz dalej i dalej.

      Morze ciche, spokojne
      I gładziutkie jak szyba,
      Ale jakoś nie widać,
      Nie widać wieloryba.

      Wiosłuje jednym wiosłem,
      Dwoma, trzema, czterema...
      Już dwa tygodnie płynie,
      A wieloryba nie ma.

      Wola: - Cip-cip, wielorybku!
      Gdzie ty jesteś, rybeńko?
      Pokaż mi się choć tylko
      Tyciutko, tyciuteńko... -

      Już dwa miesiące płynie,
      A wieloryba nie ma,
      Aż się zmęczył biedaczek
      I coraz częściej drzemał.

      O, z jaką by się rozkoszą
      Na lądzie wreszcie wyspał!
      Aż któregoś dnia patrzy,
      A przed nim jakaś wyspa.

      Wziął łódeczkę pod pachę,
      Wszedł na wyspę bezludną -
      "Odpocznę - myśli - i wrócę!
      Jak go nie ma, to trudno."

      Pojeździł sobie po wyspie
      Rowerem na wszystkie strony,
      Trzy dni był w tej podróży
      I wrócił bardzo zmęczony.

      Nastawił sobie gramofon,
      Popił, potańczył, pośpiewał,
      Zabił komara z armaty
      I chce spać, bo już ziewał.

      Trzeba namiot ustawić,
      Zabiera się do dzieła,
      Wbija gwoździe do ziemi -
      Nagle... wyspa... kichnęła!!!

      Kichnęła i tak ryknęła:
      - A to znów sprawka czyja?
      Jaki to śmiałek gwoździe
      W nos wieloryba wbija?!

      - Wieloryb?! - (Pan Maluśkiewicz
      Tak się na cały głos drze.)
      - Nie wieloryb, głuptasie,
      Lecz jego lewe nozdrze.

      Pod wodą jestem, rozumiesz?
      Ciesz się, żeś cało uszedł!
      - A wyspa? - Jaka znów wyspa?
      To mego nosa koniuszek! -

      Zatrząsł się pan Maluśkiewicz!
      - Kto mnie tu znowu łechce?
      - Nie łechcę, tylko się trzęsę
      I już cię widzieć nie chcę! -

      Wziął łupinkę pod pachę,
      Zaraz do morza się rzucił,
      Szybko popłynął do Gdyni
      I do Warszawy powrócił.

      Teraz, gdy kto go zapyta,
      Czy widział już wieloryba,
      Nosa do góry zadziera
      I odpowiada: - No chyba...

      * * *
      I gdy stanął nad morzem
      Zaraz krzyknął: NIE WIERZĘ!
      Gdy morświna zobaczył
      W środku Miasta – na Skwerze

      Podszedł doń Maluśkiewicz
      Coraz bardziej przejęty,
      Bo to przecież wieloryb -
      choć tak mały...Lecz jak uśmiechnięty!!!
      • binka Re: Nowy pomnik w Gdyni 06.04.06, 13:51
        Dziś w pracy rozgorzała dyskusja nas - dyletantów, czy morświn to jest podobny
        do delfina, czy do foki?
        a propos pomnika właśnie:-)
        • vitalia Re: Nowy pomnik w Gdyni 06.04.06, 23:21
          Do delfina przecież,,,
          • binka Re: Nowy pomnik w Gdyni 07.04.06, 18:53
            Ja nie wiem, mnie skołowano, bo większosć była za foką:-(
Pełna wersja