bursztyn7
11.04.06, 14:04
Kiedy podjężdża się samochodem na parking na tyłach "Batorego" stoją tam
"dyspozytorzy ruchu" wskazujący wolne miejsce do parkowania. Miejsca które
każdy widzi, jenak za taką "pomoc" wskazujący je osobnik życzy sobie
rekompensaty w dżwięczącej walucie. Spróbuj nie dać, nie musisz, ale wtedy
możesz zobaczyć swoją karoserię ze śladem po gwoździu. Inna sprawa, że postura
tych "panów" i ich ilość (zwykle jest ich kilku) zniechęca do dyskutowania.
Parokrotnie dzwoniłem do straży miejskiej, ale ta odsyłała mnie do policji.
Nie powiem, policja przyjmuje zgłoszenie i po jakimś czasie nawet przybywa,
ale dużym samochodem oznakowanym, a wówczas Ci osobnicy poprostu opuszczają
parking. Czy nie ma żadnego rozwiązania tego problemu?