seahowk
10.05.06, 12:01
Jeden z pracowników Szybkiej Kolei Miejskiej odnalazł na zarośniętej bocznicy
w Borach Tucholskich dawny pociąg SKM. Taki sam, jakie do lat 70. kursowały
po Trójmieście, a przed wojną jeździły w berlińskiej S-Bahnie.
Starsi mieszkańcy Trójmiasta doskonale je pamiętają - "modraki" (tak je
przezywano) miały drewniane ławki, więcej niż obecne kolejki drzwi i, co
dziwi najbardziej, lepsze przyspieszenie. Kursować przestały 20 grudnia 1976
roku - wtedy cała trakcja elektryczna SKM została przełączona na napięcie
3000 woltów ("modraki" były zasilane napięciem 800 woltów, takim samym, jakie
obowiązuje w berlińskiej S-Bahnie, skąd pochodziły). Obsługę pasażerów
przejęły typowe kolejki typu EN-57, które z różnymi modyfikacjami wożą
mieszkańców Trójmiasta do dziś. Większość berlińskich składów przekształcono
w różnorakie wagony techniczne. Niektóre stały się tzw. wagonami wczasowymi,
w których mieszkali kolejarze wypoczywający na Pomorzu. Dwa takie wagony
odnalazł na zamkniętej bocznicy w Borach Tucholskich pracujący w SKM Paweł
Pleśniar. W poniedziałek specjalnym pociągiem wróciły po 30 latach na stację
postojową w Gdyni.
- To najlepiej zachowane pojazdy tej serii, jakie dotychczas widziałem - mówi
Paweł Wróblewski, rzecznik SKM. - Zachowała się nawet charakterystyczna
kolorystyka z tamtych lat - dodaje. Zostały wyprodukowane w 1936, specjalnie
na olimpiadę. Każdy pasażer SKM może je podziwiać z okien pociągów mijających
stację postojową w Cisowej. Jaki los czeka kolejowy zabytek? - Uważamy, że
najlepszy pomysł to odrestaurowanie go i postawieniu na Dworcu Głównym w
Gdańsku - zdradza Wróblewski. Wagony miałyby tam pełnić rolę Biura Obsługi
Klienta, który spółka uruchomiła już na dworcu w Gdyni. - To wszystko będzie
jednak wymagało sporo czasu - mówi rzecznik. Według wstępnych szacunków
odnowienie pociągu potrwa około pół roku.