doda-elektroda
26.07.06, 13:58
byłam zaszokowana czytając, że temperatura przybrzeżnej wody w Bałtyku w
rejonie Kołobrzegu w tak upalnym lipcu jak w tym roku wyniosła zaledwie 9
stopni. Owszem, wiem, teraz jest za ciepło i są sinice, ale ze dwa tygodnie
temu pisali że było właśnie 9 stopni. Tak niska temperatura w rejonie Gdyni
występuje chyba tylko wiosną, w marcu – kwietniu.
Gdzieś na jakimś popularnym portalu wyczytałam, że odpowiedzialny jest za to
tzw. „upwelling”, czyli zjawisko zastępowania cieplejszych wód
powierzchniowych przez zimniejsze wody głębinowe. Ale takie wyjaśnienie
niczego nie wyjaśnia – bo skąd niby bierze się ten upwelling i dlaczego
czasem działa, a czasem nie?
Więc szukałam dalej. W Wikipedii znalazłem, ze istnieje 5 rodzajów
upwellingu, przy czym w interesującym nas przypadku chodziłoby o „coastal
upwelling”. Jego motorem mają być wiatry, „wywiewajace” na boki przybrzeżne
wody powierzchniowe.
No dobrze, ale skąd biorą się te wiatry? Wyczytałam, że powstają one zgodnie
z tzw. efektem Coriolisa, czyli prawidłowościami spowodowanymi przez ruch
obrotowy Ziemi. Jest jednak problem: opisane przykłady dotyczyły na ogół
oceanów i rejonów tak egzotycznych jak Peru, Chile, Afryka Południowa, Nowa
Zelandia i Australia. No i tak skończyło się moje poszukiwanie – jak byłam
głupia, tak jestem. Stąd prośba na tym forum:
Czy ktoś może mi wyjaśnić mechanizm, który w upalnym lipcu wyziębia
przybrzeżną wodę w Bałtyku do 9 stopni?