co z nowymi żłobkami

07.07.07, 21:44
witam,jestem mamą 9 miesięcznej Agatki,teraz przebywam na urlopie
wychowawczym,a;e tylko do końca roku,bo wątpię,że pracodawca przedłuży mi
umowę.Potem czeka mnie zasiłek z urzędu pracy,od września 08 chcę posłać małą
do żłobka i tu zaczyna się problem.W Gdynii jest tylko 1,zatem co zrobić z
dzieckiem,gdy będę zmuszona wrócić do pracy?Może nasze kochane władze
gdyńskie pomyślą o utworzeniu nowych żłobków,aby nasze pociechy nie musiały
walczyć o miejsce w jedynej jak dotąd placówce przy ul.Wójta
Radtkiego.pozdrowienia
    • seahowk Re: co z nowymi żłobkami 07.08.07, 15:54
      Moja Marcelina ma 7 miesięcy i też mam ten sam problem, pozostaje
      opiekunka bo w 250 tyś mieście nie wpadł na pomysł że żłobek to
      instytucja bardzo potrzebna.

      pz

      seahowk
      • windyga Re: co z nowymi żłobkami 08.08.07, 13:32
        Ale to bardzo smutna konieczność. Sama przed laty dokonałam wyboru i
        zostałam w domu klepiąc biede do chwili, kiedy mój synek nie dorósł
        do przedszkola . Bo nie ma to jak mama...
        • seahowk Re: co z nowymi żłobkami 08.08.07, 13:46
          Windyga bądź poważna proszę cię, ja z żoną wyboru nie mamy bo
          żlobków nie ma ..... i tyle, wiec o jakim wyborze mówisz.
          • ziutek7 Re: co z nowymi żłobkami 08.08.07, 21:25
            "Mamuśki" wytłumaczcie jak można oddać dziecko do żłobka. Czy
            dziecko conajmniej przez kilka lat nie powinno być z Matką.

            Ojciec 11 latka.
            • windyga Re: co z nowymi żłobkami 09.08.07, 08:34
              Seahowk. Wybór jest. Klepać biede ale mieć maluszka przy sobie,
              albo mieć forse i dziecko oddać do przechowalni. Ot co.
              • seahowk Re: co z nowymi żłobkami 09.08.07, 09:49
                > Seahowk. Wybór jest. Klepać biede ale mieć maluszka przy sobie,
                > albo mieć forsę i dziecko oddać do przechowalni. Ot co.

                noooooo brawo nie jak postawa prorodzinna skąd się wzięłaś kobieto z
                XIX wieku, a mąż jak wraca do domu to powinien dostać kapcie gazetę
                i obiad hahahahhah. Bardzo postępowe Dulszczyzna pełną gębą.

                Co do drugiego pytania to odpowiadam, że wolę teraz oddać dziecko do
                żłobka bo zdrowie mocniejsze i nerwy wytrzymalsze w pracy więcej
                znieść można. Poza tym nie mówimy o żadnej dużej forsie tylko o
                spokojniej egzystencji bez konieczności sprawdzania ile jest na
                koncie za każdym razem, o tym że kobieta ma prawo do własnego planu
                na życie i nie może być tak że dziecko przybija ją do domu i
                powoduje że jej całe życie to dziecko bo to źle się kończy i dla
                kobiety i dla dziecka.

                Chcemy normalnie spłacić kredyt ( może trochę szybciej niż będzie
                rosło dziecko ) kopić większe mieszkanie lub dom ( na kredyt ale
                trzeba mieć z czego spłacać). Trzeba mieć odłożone pieniądze na
                wykształcenie dziecka i mieć szanse na to aby mieć jeszcze jedno lub
                drugie.

                czy to oznacza luksus watpię to jest norma dla której ludzie
                wylatują również z taaaakiego fajnego miasta do GB i Irlandii
                • zorria Re: co z nowymi żłobkami 09.08.07, 17:55
                  Jestem z Gdyni i tez mialam problem ze zlobkiem. Na szczescie jeszcze
                  studiowalam w gdansku wiec codziennie jezdzilam z mala do zlobka w gdansku.Tam
                  ich jest pelno. Zlego slowa nie powiem na zlobek. Czasy sie zmienily od czasu
                  naszego dziecinstwa i zlobki to nie jakies potworne obozy tylko super miejsce
                  dla malucha. Moja Helenka nie chciala z tamtad wracac bo w domu jej sie nudzilo
                  a tam bylo mnostwo dzieci, zabawek i panie ktore sie z nimi fajnie bawia.
                  • seahowk Re: co z nowymi żłobkami 09.08.07, 19:40
                    Więc jednak mozna mieć żłobek w miescie, no proszę ktoby pomyślał i
                    nie mtedy problemów z egzystęcją. A jaki był status tych instytucji
                    ( państwowe, samorządowe czy prywatne )
                    • seahowk Proszę, Gdańsk jednak myśli ........ 22.08.07, 09:12
                      Rejon Gdańsk Południe (czyli m.in. okolice Ujeściska, Szadółek i
                      obwodnicy) to edukacyjna pustynia - poza Jasieniem nie ma tam w
                      ogóle szkół. Za to szkoły zlokalizowane najbliżej tych dzielnic
                      pękają w szwach. Np. na Chełmie w jednej podstawówce pracuje się na
                      dwie zmiany, w dwóch kolejnych - na półtorej. Podobnie jest na
                      Górnej Oruni. Przedszkolaków z południowych dzielnic wozi się do
                      centrum albo oddaje pod opiekę tzw. ogniskom opiekuńczym,
                      organizowanym w prywatnych mieszkaniach.

                      I choć we wrześniu 2008 r. 500 dzieci z Ujeściska pójdzie do
                      powstającej tu szkoły, to i tak zabraknie w niej miejsca dla
                      wszystkich. A prognozy są nieubłagane (patrz ramka): największy
                      przyrost ludności spodziewany jest właśnie w Gdańsku Południe.

                      Tymczasem zbudowanie szkoły dla 500 uczniów to koszt ok. 25-30 mln
                      zł. Żeby rozładować kryzys, potrzebne są przynajmniej trzy zespoły
                      szkół (podstawówka i gimnazjum), każdy dla minimum 200 dzieci i tyle
                      samo przedszkoli. Gminy nie będzie szybko stać na te inwestycje.

                      - Szukamy inwestorów, którzy zbudowaliby i poprowadzili szkoły lub
                      przedszkola niepubliczne w tamtym rejonie. Grunt pod budynek damy w
                      bezpłatne użytkowanie - mówi Katarzyna Hall, zastępca prezydenta
                      Gdańska ds. społecznych. - Już dziś mogę pokazać przygotowane do
                      tego celu działki w dowolnej części Gdańska Południe.

                      Fundacja "Edukacja w drodze" nie czekała na taką zachętę. Kupiła 100-
                      metrowy bungalow i 200-metrowy sklep w Kowalach (przebiega tu
                      granica między Gdańskiem a Kolbudami), dobudowała 300-metrowy
                      łącznik i we wrześniu 2006 r. otworzyła Niepubliczną Szkołę
                      Podstawową. Na początku mieli 39 uczniów, teraz 105. Wszystkie
                      miejsca dla dzisiejszych czterolatków (a więc z trzyletnim
                      wyprzedzeniem) są już zarezerwowane!

                      - Z rozmysłem szukaliśmy miejsca na szkołę tutaj, bo przed nami była
                      tu totalna pustka - opowiada Michał Kaniewski, dyrektor NSP w
                      Kowalach. - Placówka bez problemu się finansuje, w perspektywie mamy
                      otwarcie gimnazjum, w sumie będziemy mieli 200 uczniów, dobudowujemy
                      piętro. To nie jest wielki biznes, ale da się żyć. Szkoła to pomysł
                      dla tych, którzy mają inne priorytety niż zarabianie wielkich
                      pieniędzy.

                      Alesja Szymczak we wrześniu otwiera przedszkole "Słoneczna Kraina"
                      na Ujeścisku. Kupiła dom z sadem, przebudowała. To już
                      druga "Kraina", pierwsza od 2003 r. działa w Osowej.

                      - Wybrałam Ujeścisko, ponieważ przede mną nie było tu nic.
                      Wystarczyło jedno ogłoszenie w osiedlowej gazetce i po miesiącu
                      miałam już komplet - 50 dzieci - mówi Szymczak. - Zarabiam średnio,
                      ale w tej pracy liczy się satysfakcja. A poza tym, gdybym nie
                      założyła swoich przedszkoli, musiałabym pracować w innym.


                      Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
Pełna wersja