anitram
13.08.08, 23:06
Zwykle oddawałam odzież do pomocy społecznej, do punktu w okolicach
ul. Władysławskiego i ul. Modlińskiej w Gdyni Leszczynkach. Niestety
któryś już raz na drzwiach jest kartka, że odzież do odwołania nie
jest przyjmowana.
Siedzą tam jakieś osoby wyjątkowo nieżyczliwe i mało kompetentne,
potrafiły mi tylko odpowiedzieć, że ludzie nie przychodzą po odzież,
tylko po żywność. Nie umiały mnie skierować do innego punktu.
Stwierdziły tylko, że mają pomieszczenie zawalone odzieżą. Na moje
pytanie co w takim razie mam zrobić, pani odwróciła się bez słowa
i sobie poszła.
Oddając odzież do tego punktu zawsze miałam przekonanie, że te
ubrania będą komuś służyły. Przecież te dary trzeba posortować
i odpowiednio rozdzielić między potrzebujących! Po ostatniej wizycie
odniosłam wrażenie, że tam się nic nie dzieje! Nie wierzę, że nikomu
te ubrania (pościel, ręczniki itd.) nie przydałyby się. Jak dotrzeć
do tych potrzebujących osób?
Zawsze oddaję rzeczy czyste, bez uszkodzeń, są to rzeczy po
dzieciach albo dorosłe, które są za małe, za duże, bądź opatrzyły
się.
Nie chcę wrzucać tych rzeczy do pojemników na osiedlu ani zostawiać
przy śmietniku, bo w ten sposób nie trafią do właściwych osób.
Bardzo proszę o radę co robić, bo widzę, że u w/w osób z pomocy
społecznej (???) niczego nie wskuram. Atmosfera tam jak w czasach
komuny - nikomu się nic nie chce!!!