Gość: PIJANY KSIĄŻĘ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.09.09, 15:43
Kuznestova-Wozniacki to murowany zwycięzca w kategorii tenisowe
kuriozum roku.
Gratulacje dla CW za pierwszy ćwierćfinał w wielkim szlemie, ale na
pewno nie za grę, bo nie ma czego gratulować, całą robotę odwaliła
za nią - przez diabła chyba opętana - Kuznetsova.
W tym pojedynku tak naprawdę niemal cały czas grała Kuznetsova z
Kuznetsovą, a CW przypatrywała się przebiegowi zdarzeń, często dość
bezradnie, z rzadka się tylko i nie bez kłopotów próbując wtrącić,
żeby nikt nie zarzucił, że na korcie jej w ogóle nie stwierdzono. A
koniec końców wygrała, czyli nie ma jak tenis kobiecy.
Cała gra była w rękach Rosjanki, to się oczywiście zdarza, że jakaś
zawodniczka dominuje, ale żeby aż do tego stopnia samolubnie grać
samej ze sobą, to naprawdę bardzo rzadko się zdarza.
2/3 punktów Dunki zdobyła za nią Sveta, która prezentowała co
chwila "wzorcowo", co to są klasycznie niewymuszone błędy czyli w
jaki sposób partaczyć rzeczy najprostsze z możliwych, nie będąc w
żadnych opałach, pod żadną presją, tylko mając klarowną sytuację na
korcie.
Szokujący był kontrast w jej grze, bo chwilę później ta sama
Rosjanka nieludzko po prostu wymiatała, a 2/3 jej punktów to były
winnery, czyli czyste uderzenia kończące, gdzie Dunka nawet myśleć
nie mogła o połaskotaniu piłki rakietą. I tam były też rzeczy, o
jakich większość grających pań nawet myśleć nie może, takie
ofensywne rodzynki, ze niejeden tenisista by się nie powstydził.
Natomiast winnery Dunki w większości przypadków to żadna jej
zasługa, na palcach jednej ręki dałoby się policzyć prawdziwie
własne zasługi CW w tym meczu, nawiedzona Kuznetsova ustawiła jej
kilka razy możliwość skończenia.
Na korcie wyglądało to jeszcze bardziej przygniatająco niż w
statystykach, jak pragnę zdrowia, nic a nic nie łżę, jak piszę, że
Kuznetsova grała z Kuznetsovą i na dodatek cały czas było jej mało,
taka zachłanna na granie była. Jeszcze w pierwszym secie jakoś
panowała nad sobą, ale w drugim i trzecim secie popadła już w czyste
szaleństwo grania, zdobywając coraz więcej i więcej punktów i za
siebie i za Dunkę. Jak ktoś nie wierzy, niech w statystykach set po
secie prześledzi.
W sumie Sveta dokonała nie lada sztuki przegrywajac mecz w którym
była o klasę lepsza, robiła i kończyła co chciała, nie mając żadnych
problemów z wypracowaniem przewagi na korcie. Rosjanka nie byłaby
jednak sobą, gdyby co raz z jakimś durnoctwem nie wyskakiwała (pod
tym względem tylko biedna Petrova bardziej niedomaga na głowę).
Z czystym sumieniem można powiedzieć, ze zasługi Dunki co do
wygrania meczu są tak minimalne, ze niemal żadne. To Kuznetsova
odwaliła całą robotę za nią. Kuriozum to odpwoiednie słowo do tych
wydarzeń.
W obecnej sytuacji turniejowej CW byłaby ostatnią gapą, gdyby nie
doszła do finału ze swojej połówki, bo wszystkie przeszkody
nadspodziewanie usunięte zostały, a Oudin narobiła się do tej pory
bez porównania więcej niż Dunka i ma prawo być solidnie wyczerpana
rywalizacją z kilkoma z rzędu Rosjankami wagi ciężkiej jak idzie o
uderzanie piłki. Dunka miała wcześniej łatwo i jest na dzień
dzisiejszy w top dyspozycji atletycznej, może biegać, przebijać i
zamęczać Oudin ile wlezie. I jakkolwiek Dementieva i Petrova
pomagały Oudin jak mogły psując ile wlezie, a Sharapova hurtownię z
błędami podwójnymi otworzyła, to jednak Oudin swoje zasługi w grze
miała bez porównania większe niż Dunka z Kuznetsovą i ptrzytomnosć
umysłu w rozegraniu i odwagę w ofensywie niemało razy pokazała.
Różnie może być, ale Wozniacki ma nie lada sposobność zrobić
prawdziwie duży wynik wskutek sprzyjających jej okoliczności.
Osobiście wolałbym Oudin, ale zobaczymy.