Gość: manDdia
IP: *.chello.pl
28.09.09, 17:39
Wydaje mi się, że posada Željko Krajana jest zagrożona. Safina nie wygrała żadnego turnieju wielkoszlemowego a teraz przegrała z tenisistką z Tajwanu z drugiej setki rankingu. Kai-Chen Chang po raz kolejny udowadnia, że żeński tenis jest najmocniejszy w historii zawodowego (a tym bardziej amatorskiego) tenisa. Skończyły się czasy, gdy liderka WTA ogrywa panie znajdujące się poza 20-tką jak chce, kiedy chce, "z zawiązanymi oczami i o jednej ręce", jak to jeszcze nie tak dawno temu czyniła cudowna dziewczynka z Helwecji. Teraz dziewczęta grają siłową, atletyczną odmianę "białego sportu" vide: M. Oudin, Y. Wickmayer, K. Woźniacka czy choćby Olivia Rogowska i to od razu przynosi sukcesy. Dlatego wygrać jakikolwiek turniej jest wyjątkowo trudno, gdyż pomiędzy kobietami zajmującymi miejsca w rankingu nie ma już takiej przepaści w umiejętnościach jak to było jeszcze nie tak dawno temu...
Ana Ivanovic - co by nie mówić o jej formie (lub braku) ten jeden raz już wygrała na paryskiej ceglanej mączce.
Czy Rosjanka pożegna się z chorwackim trenerem:
www.youtube.com/watch?v=WSCe8pmTgCk
Pozdrawiam!