Gość: manDdia
IP: *.chello.pl
09.10.09, 14:37
Przyznaję się bez bicia - wydawało mi się, że nasza najlepsza tenisistka nie będzie miała zbyt dużo do powiedzenia w meczu z rewelacyjnie grającą Jeleną Dementiewą... a tu (pozytywny) szok!
Obydwie tenisistki stoczyły cudowny pojedynek o półfinał pekińskiego turnieju (czyli o dodatkowe 200 punktów do rankingu za QF, co pozwala właśnie Isi wyprzedzić Pennettę), lecz po dwóch setach zwycięską była zawodniczka znad Wisły! Tak wyśmienicie grającej krakowianki już dawno chyba nikt nie widział. Długie wymiany, po których sapały niczym pociągi na szerokotorowej linii LHS były prawdziwą ozdobą tego porywającego widowiska. Niemal o każdą piłkę walczyły zawzięcie niczym smok wawelski z miedwied'iem, trzymając wszystkich w napięciu. To było to - Agnieszka, która walczy z wszystkich sił; Agnieszka nie odpuszczająca piłek; Agnieszka uderzająca dość mocno (jak na nią); Agnieszka grająca takiego half-volley loba, że nawet skutecznie wykonywane przez Rosjankę winnery po kątowych backhandach nie rekompensowały ułańskiej fantazji (patrz: podejścia do siatki bez przygotowanej akcji) i precyzji starszej z córek obserwującej mecz pani Marty Radwańskiej. Pot Jeleny, wysiłek obu tenisistek, uśmiech mamy z radości po meczu - z takimi dożynkami jak tej jesieni zapowiada się dobre zimowanie tej zdolnej Polki.
Wg mnie to największe osiągnięcie w tym sezonie Agi - nie ze względu na awans do SF, ale za pokonanie (nareszcie) tenisistki znajdującej się wyżej w rankingu WTA.
Wielkie gratulacje i olbrzymie brawa! AGA - tak trzymać!!! O to chodzi, o to chodzi...