Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki.

    IP: *.chello.pl 23.10.09, 14:39
    Zabawa w ciuciubabkę, jaką mamy do czynienia w przypadku unikania kontroli antydopingowych przez Yaninę Wickmayer przypomina, że tenis to bardziej cyrk niż sport. Meldowanie się tenisistek, zgłaszanie miejsca przebywania to jakaś jedna, wielka parodia w stylu pościgów rodem z Benny Hilla. Wiadomo przecież tygodnie wcześniej, gdzie kto będzie grał i nie widzę problemu aby komisja antydopingowa wysłała przedstawicieli na turniej celem pobrania próbek. Powstaje więc pytanie: czy naprawdę WTA zależy na eliminowaniu dopingu z "białego sportu" (który coraz bardziej przypomina szary)? Czy może jest to tylko udawanie działań?

    W przypadku Karoliny wydaje mi się, że z duchem fair play byłoby wygrać (już prawie wygrany) pojedynek a nie udawać śmiertelnie ranną przy nieomalże piłce meczowej! Obraża się w ten sposób widzów (poza tymi sprzyjającymi rywalce), którzy domagają się widowiska na poważnie: z determinacją, wolą walki i chęcią "zmiażdżenia rywalki" i "wyrzucenia za burtę" - jak to barwnie lubią opisywać dziennikarze... Rozumiem, że można mieć kontuzję, ale nie wtedy gdy jest ona spowodowana podpowiedzią ojca.
    Nie jestem za tym by bukmacherzy linczowali kogokolwiek za ten eksces, ale pewnie wielu z nich mogłoby pójść "z torbami"... U mnie takie kortowe zachowanie Dunki a zwłaszcza jej ojca wywołuje odrazę i obrzydzenie. Cóż by się bowiem stało, gdyby w następnym meczu poddała mecz z powodu owej kontuzji - jeśli faktycznie nie mogłaby grać?

    Agnieszka idzie na stół operacyjny (o ile można tak napisać w przypadku ingerencji chirurgicznej na dłoni). Najwyższa pora - chodzi o to, by zdążyć przed Australian Open 2010 z rehabilitacją, która ponoć ma trwać 2 miesiące... Byłaby bowiem wielka szkoda, gdyby krakowianka nie mogła tam jeszcze wziąć udziału w pełni sił (pamiętamy US Open), gdyż do zdobycia jest tam wiele punktów do rankingu - tym bardziej, że w obecnym sezonie Isia odpadła już w pierwszej rundzie z K. Bondarienko! Początek przyszłego roku nie zapowiada się zatem ciekawie dla fanów talentu panny Agi, bo rozbrat z tenisem na kilka tygodni powoduje zatracenie pewności siebie na korcie, czucia piłki i osłabienie kondycji...

    PS. Mam nadzieję, że nikt z was nie obstawia meczów tenisistek - osobiście nie gram w zakłady u bukmacherów i nie polecam...


    Dziękuję!
      • Gość: MACIEJ Zapalenie sciegna jest przykra sprawa IP: *.ny325.east.verizon.net 23.10.09, 18:43
        ale nie wymaga operacji.
        Jest spowodowane uciskiem rakiety na to wlasnie sciegno.
        Syn mial problemy z rekami,to mu kazalem grac w rekawiczkach i
        pomoglo.
        Podstawowym problemem w przypadku Radwanskiej jest gra lekka rakieta.
        Czym rakieta jest lzejsza,tym mocniej musisz ja sciskac przy
        odbijaniu.
        Ja tez na poczatku kupowalem dzieciakom rakiety lekkie,w granicach 9
        uncji,ale okazuje sie ,ze wszyscy najlepsi graja ciezkimi rakietami
        ponad 11 uncji i takie ja juz teraz kupuje.
        Ciezsze rakiety po prostu lzej sie trzyma i nie potrzebna jest wielka
        szybkosc przy zamachu.
        Przy lekkiej rakiecie musisz miec wiekszy zamach,mocniej sciskac
        raczke rakiety,bo mocniej uderzasz pilke,by tak samo leciala jak lzej
        uderzona ciezsza rakieta.

        Prosci ludzie mysla,ze lzejsza rakieta powoduje mniejsze urazy reki.
        Jest wrecz odwrotnie.
        Przeciez pilka caly czas wazy tyle samo i gdy odbijasz ja lzejsza
        rakieta,to bardziej musisz wyteraz swoja reke przy odbiciu.

        Czym rakieta jest lzejsza,tym bardziej wszystkie drgania z rakiety
        przechodza na reke.
      • Gość: arthur Re: Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki. IP: *.rev.stofanet.dk 23.10.09, 19:09
        > PS. Mam nadzieję, że nikt z was nie obstawia meczów tenisistek -
        osobiście nie
        > gram w zakłady u bukmacherów i nie polecam...

        jeszcze jak zmienisz sportowe zainteresowania, osiagniesz szczescie
        calkowite, polecaam

        > W przypadku Karoliny wydaje mi się, że z duchem fair play byłoby
        wygrać (już pr
        > awie wygrany) pojedynek a nie udawać śmiertelnie ranną przy
        nieomalże piłce mec
        > zowej! Obraża się w ten sposób widzów .....

        jakich, ktorych ?
        jesli mecz ogladales w co bardzo watpie to wiesz, ze zadem z widzow
        nie zaprotestowal a wrecz przeciwnie, nagrodzono Wozniacki oklaskami,
        snujesz wizje apokalipsy, masz problemy ze zdrowiem?
      • Gość: ft Re: Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki. IP: *.gwardii.osi.pl 23.10.09, 19:32
        nie jestem nawiedzoną moralistką, ale to trochę śmierdząca sprawa. Chodziło
        pewnie jak zwykle o kasę (nie podejrzewam tej od bukmacherów, pewnie chodziło o
        startowe, którego ponoć nie ma). Bo jeżeli była i jest kontuzja, na co ponoć
        wskazują badania wykonane przed meczem, to po co w ogóle zaczęła grać ten
        turniej ???? A jeżeli już krecz, to był na polecenie tatusia, jakby tatusiek nie
        wiedział przed meczem, że nie powinna grać. Sposób tego kreczu wystawia ich na
        śmieszność, jakby nie mieli dość rozumu, by załatwić to cośkolwiek
        inteligentniej. żadna to chwała, ale tym razem "przeczucia" mnie nie zawiodły
        ("jednak spisek"). Kontuzja jakaś chyba przytrafiła się jednak Karolinie, tylko
        po co jeździ i gra ??? Adidas każe, tatko zmusza, sama chce mimo kontuzji ????
        • Gość: arthur Re: Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki. IP: *.rev.stofanet.dk 23.10.09, 19:58
          nie czytasz tego co inni pisza ?
          na jakiej podstawie zabierasz glos, widzialas mecz ?
          co wiesz o kulisach startu Wozniacki w Luksemburgu ?
          co w ogole wiesz o tym sporcie ?

          jestem przekonany, ze rozsadnych odpowiedzi nie otrzymam
          • Gość: ft Re: Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki. IP: *.gwardii.osi.pl 23.10.09, 20:45
            czytałam innych, nie oglądałam meczu, brawom się nie dziwię, pisałam "ukłon w
            stronę dziewczyny gospodarzy", to nawet sympatyczne, tylko turnieje zawodowe to
            nie pokazy galanterii w Wersalu, chociaż może było miło. Nie doczytałam się za
            to odpowiedzi na "po co gra z kontuzją?" czy za aprobatą ojczulka czy wbrew czy
            jakieś inne względy. Oczywiście jest to odpowiedź nierozsądna.
            • Gość: uzup. Re: Tenisowe brudy i kontuzja Agnieszki. IP: *.gwardii.osi.pl 23.10.09, 20:53
              oczywiście nie znam żadnych kulisów, to domniemania (poparte wypowiedziami
              trenera), mniemam, że te kulisy poznam od wtajemniczonego w owe autora postu.
              • Gość: manDdia "Tenisowy poker"? IP: *.chello.pl 24.10.09, 01:02
                Wygląda na to, że WTA zacznie się specjalizować w innej "konkurencji" - zamiataniu pod dywan. Mnie osobiście pod nim jednak coraz bardziej śmierdzi a smród ten wydobywa się coraz nieprzyjemniejszy:
                www.youtube.com/watch?v=zjDdyjgtC6A
                Może czas na małe pranie?

                Brak motywacji tenisistek do gry jest obecnie zatrważający a "doradcy uczciwości wobec miłośników tenisa" jak pan Piotr przyczyniają się wraz z żeńską organizacją tenisową - która stara się nienagłaśniać problematycznych zajść - do powolnej acz ciągłej degrengolady poziomu tenisa. Kto ma zatem jeszcze uwierzyć w "czystość" rozgrywek? A może wzorem wrestlingu (amerykańskich zapasów i nie tylko) WTA chce objąć patronatem "niezwykle emocjonujące i obfite w dramatyczne zwroty akcji" mecze z góry ustalonym zakończeniem? Czy można już rozpocząć reżyserię "Tenisowego pokera"?

                • Gość: MACIEJ Re: "Tenisowy poker"? IP: *.ny325.east.verizon.net 24.10.09, 03:04
                  Rzeczywiscie trener sie nie popisal i powinien byc ukarany.
                  Z drugiej strony Karolina ma juz 19 lat i powinna wiedziec,ze oddawanie
                  meczow nie jest sportowa zagrywka.
          • Gość: nie ujadaj Duńczyk Gdybyś miał rozsądek Duńczyk,tobyś tak nie ujadał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 21:04
            Kompromitacja Łozniakich nastąpiła, tak to się nazywa.
            To w jaki sposób panna Łozniaki raczyła zakończyć mecz z mocno
            niedwuznacznego podpuszczenia własnego płodziciela budzi niesmak u
            ludzi choćby cośkolwiek rozsądnych.
            Tu rozsądku, wyczucia sytuacji i poczucia dobrego smaku zabrakło
            zdecydowanie Łozniakim i nie ma im czego gratulować.
            Rozmówki poddaj poddaj, ale poczekaj jeszcze dwa gemy nie wystawiają
            im dobrego świadectwa, bo jak taka poważnie kontuzjowana to powinna
            od razu poddać, a nie żadne granie kolejnych gemów nie wiadomo po
            co, skoro ustalili że poddaje. A jak się pięć-zero prowadzi to się z
            ludzi śmiechu wtedy poddawaniem nie robi, tylko już się kończy po
            ludzku. Skoro grała po wizycie ojca, to znaczy że mogła.
            Wulgarne to było zakończenie, a jeszcze gorsze i głupsze, ze potem
            robią dobrą minę do takiej złej gry i to swoje żenujące
            kombinatorstwo próbują podciągać pod chęć podarowania zwycięstwa,
            rzekomo po to żeby publikę zadowolić dłuższą grą w turnieju swojej
            Kremer.
            Tak groteskowo pojmowane fair play budzi niesmak. Tylko nieprzytomni
            fanatycy nie widzą niestosowności takiego zachowania.
            A ludzie zabierają głos, Duńczyk, bo mają do tego prawo, a
            przyklaskiwać głupocie jednego duńskiego emeryta na razie obowiązku
            nie ma, więc niech Duńczyk aż tak dziko nie ujada i za wiele się nie
            domaga i co wiesz o sporcie tez się niech nie zapytuje, skoro
            wychodzi na to, ze sam nie wie o co chodzi. Niech zakręci łebkiem i
            może dojdzie do niego, ze jeśli on wyraża swój skrajnie twardogłowy
            pogląd, ze to wszystko w porządku jest, to inni tez mają prawo
            poruszyć własnymi łebkami i wcale nie są od razu przegrani z tytułu,
            ze się z duńskim emerytem nie zgadzają. To nawet dobrze o nich
            świadczy, że się z nim nie zgadzają, bo prawde powiedziawszy to
            naprawdę źle się w państwie duńskim dzieje jak takie wybryki
            Łozniakich i duńskiego emeryta mają uchodzić za wzorzec zachowania.
            Podsumowując, przegrani są tu Łozniaki, którzy zachowali się
            niepięknie rzecz ujmując najdelikatniej.
            A swoją drogą to bardzoś Duńczyk agresywny ostatnimi czasy, w twoim
            wieku takie pieniactwo zdecydowanie nie jest wskazane.
            A na koniec jeszcze to rzec trezba, ze tak w ogóle ten akurat
            konkretny Duńczyk i rozsądek nigdy ze sobą w parze nie chodziły, znó
            dał dowód na to i śmieszność kolejna jest.
            • Gość: manDdia Cudowne uzdrowienie Karoliny! IP: *.chello.pl 28.10.09, 19:54
              Wygląda na to, że pan Piotr Woźniacki zasugerował córce kontuzję nie z powodu niedyspozycji Karoliny, ale z chęci by ta troszkę odpoczęła przed wieńczącym sezon turniejem mistrzowskim w Katarze - bo to i stawka finansowa większa, a i punktów więcej ugrać można...
              Czy lekarstwem mogło być to, co pomogło Andre:
              sport.onet.pl/74445,1248732,2068103,,szokujace_wyznanie_legendy_swiatowego_tenisa,wiadomosc.html
              - o takie coś duński team nie podejrzewam, ale z każdym miesiącem otoczka tej dyscypliny na najwyższym - światowym poziomie sprawia, że coraz mniej mnie dziwią kolejne afery, wyznania, przekręty...

              Quo vadis, tennis?
              • Gość: solo na oboju Re: Cudowne uzdrowienie Karoliny! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 20:20
                Nie należy sobie dawać mydlić oczu pseudokontuzjami, duńska dziewka
                jest zdrowa jak ryba, a nawet jak osiem ryb. Kontuzjowane są inne
                zawodniczki, najczęściej zresztą na głowę. Panna Azarenka na ten
                przykład wzorcowo pokazała jak należy przegrać mecz wygrany, dla
                lepszego zapamiętania powtórzyła tę lekcję kilka razy, a na koniec
                dodała jeszcze trochę histerii.
              • Gość: tenisita Agassi nie brał narkotyków dla wyników IP: *.chello.pl 28.10.09, 21:18
                tylko spróbował coś tam do czego się nie przyznał że spróbował.

                Hingis tylko się dopingowała specjalnie dla wyniku, bo przecież jak inaczej
                wytłumaczyć że zawodniczka która nic nie potrafi zagrać ryzykownie, nagle ogrywa
                prostą kontrą i przytomnością umysłu niemal wszystkie tenisistki.

                • Gość: Ekspert Tenisa Re: Agassi nie brał narkotyków dla wyników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.09, 22:39
                  A co ma ryzyko czy prosta kontra do narkotyków? Ty wiesz jak one działają?
                  Brałeś kiedyś , że tak niefachowo się wypowiadasz?
                  A Agassi brał dla wyników sam się przyznał.

                  Zresztą wytłumacz mi co to znaczy prosta kontra. Piszesz ciągle o kontrze a nie
                  wiem w twoim niefachowym pojęciu co to oznacza.

                  Zresztą już napisałem w innym wątku. Ryzyko jest domeną słabszych zawodników.
                  Ryzykują ci , których potencjał jest na tyle słaby , że w normalny sposób nigdy
                  by nie wygrali.
                  • Gość: tenisista Ty Ty ty !!1 ja Ci odpisuję a Ty co żeś wysmarzył IP: *.chello.pl 29.10.09, 02:09
                    na Onecie pacanie jeden Ty?

                    moja odpowiedź jest blokowana od rana!

                    co to, masz mnie za barana?

                    oto moja odpowiedź na Twoje herezje, i Abdula i innych dyletantów. poczytaj i
                    wbij sobie do głowy raz na zawsze, co mam do powiedzenia!@ ja mam rację i
                    koniec, i nie pisz więcej takich idiotyzmów jak na Onecie bo to co napisałeś to
                    co to jest w ogóle - ja nawet nigdy tak bezczelnej prowokacji nie założyłem, i
                    Ty śmiesz się podpisywać Ekspert Tenisa, to jest szczyt chamstwa, ja zawsze się
                    podpisywałem vel wybitny ekspert, i znawca tenisa, a Ty myślisz że się
                    podszyjesz pode mnie i już mądry jesteś, do tego to, to trzeba się urodzić, mój
                    kolego!!!!!!!

                    oto odpowiedź, nic więcej nie mam do powiedzenia, i debilami nie rozmawiam!
                  • Gość: tenisita oto moja odpowiedź, naucz się na pamięć i zapa IP: *.chello.pl 29.10.09, 02:11
                    miętaj sobie raz an zawsze zanim kolejną bzdurę napiszesz, obniżasz poziom forum
                    Onet odkąd tam jestem, już wytłumaczyłem czemu mam rację, masz odpowiedź na tego
                    Gala Anonima to co za idiota to wymyślił, pojęcie ludzkie po prostu przechodzi.

                    cytat :


                    kto przepuszcza na forum takie bzdury?

                    przecież to jest chamstwo nieprzeciętne, taki tekst opublikować!!!!

                    nie ma nawet co polemizować, takich bzdur w życiu jeszcze nie czytałem!

                    najlepsi to ci którzy potrafią zagrać i wygrać na największym ryzyku czyli
                    zdobywać punkty najtrudniejszymi metodami. ryzyko może oznaczać granie cm od
                    linii, albo cm nad siatką. albo granie skrót w trudnej pozycji kiedy nikt się
                    nie spodziewa z zaskoczenia, albo atakując lobem jak to robił niegdyś Gonzalez
                    :), grając brawurowo, "na wariata" i tak zdobywając punkt umiejąc w szalonych
                    akcjach pokonać przewidywalność i rutynę. i najlepsi to ci, którzy się nie boją
                    ryzykować, i to skrajnie ryzykować.

                    najlepszych dzielimy na tych którzy są najlepsi z najlepszych, i to są ci co tak
                    potrafią wykonać najlepszość żeby zajść daleko.

                    oraz resztę, którzy nie potrafią wygrywać ale mają TAKTYKĘ najlepszego tenisisty
                    - czyli tenisisty grającego ekstremalnie trudne, szalone akcje.

                    Gonzalez nie ryzykuje dlatego że inaczej nie umie grać, on po prostu albo się
                    bawi grą i tak było zawsze, albo robi cyrk i robi sobie jaja z widzów, albo mu
                    się nie chce, niestety coraz częściej, albo chce grać atrakcyjnie i widowiskowo.
                    nudzi go poważna gra, i to jest właśnie cecha najlepszego tenisisty - znudzić
                    się grą "na poważnie" i mieć odwagę grać ryzykownie i niepoważnie, nie patrząc
                    na końcowy efekt. to potrafią najlepsi. Gonzalez nie musiał ryzykować grając
                    stop woleje tuż nad czubkiem taśmy żeby wygrać punkt czy skróty tuż za siatkę
                    czy w linię, kiedy przeciwnik nie miałby szansy dobiec do żadnego z tych zagrań,
                    gdyby Gonzalez grał 50 cm bezpieczniej. Gonzalez grał tak, bo grał ambitnie, ma
                    duszę ryzykanta, i chce zagrać widowiskowe i perfekcyjne piłki, i to tym
                    stosunkiem większość meczów przegrywał, a nie tym że się bał że inaczej punktu
                    nie zdobędzie.

                    gorsi tenisiści ze STRACHU że boją się o wynik nie ryzykują, i dlatego grają
                    "poważnie" i "odpowiedzialnie" w tenisa, nie potrafiąc inaczej wygrywać punktów.
                    czemu?

                    bo nie mają ręki do grania na linię.

                    bo ręka im się trzęsie w ważnych momentach.

                    bo boją się o każdy punkt.

                    bo kasa dla nich i wyniki coś znaczą.

                    bo grają dla wygrania a nie poziomu widowiska.

                    bo nie mają charakteru.

                    Marta nie wiem po co gra, co napisałem niedawno. ona wybiera metody idealne, ale
                    nie umie w ten sposób wygrać nic, a przecież mogłaby kilka punktów raz na jakiś
                    czas rozegrać tak żeby wygrać i grać w turniejach dobrych i z dobrymi wygrywać.

                    ale najważniejsze jest czy ktoś potrafi - nie ma znaczenia jak często! - zagrać
                    powyżej bezpiecznej umiarkowanej, regularnej gry przeciętnej. i Marta potrafi,
                    tak jak Suarez Navarrro, czy Karolina Sprem który wypadła tam gdzie Marta,
                    często nawet przegrywając te mecze, mimo wysokiego poziomu wielu akcji. a wiele
                    tenisistek z "czołówki" nie potrafi, w związku z czym to są najgorsze
                    tenisistki! dlaczego?

                    bo nie potrafią ryzykować wyniku spotkania i grać wtedy najbardziej
                    niebezpieczne warianty.

                    nie potrafią zagrywać trudnych technicznie piłek.

                    nie potrafią grać nieregularnie. regularność nie ma w tenisie żadnej wartości!
                    to tak jak powtarzalność. wartość istnieje w 1 egzemplarzu, czy potrafisz go
                    skonstruować - np zagranie, albo punkt. a nie w tym ile razy schemat możesz
                    powtórzyć! często zawodniczki najskuteczniejsze po prostu grają najbardziej
                    powtarzalnie. wiadomo że sekwencja jednakowo po sobie następujących elementów,
                    banalnych jak szablony do powielania, nie jest tym samym co budowa
                    indywidualnych i trudniejszych do wykonania dzieł własnej konstrukcji, tylko że
                    powtarzalność tych własnych trudnych do realizacji pomysłów jest wielokrotnie
                    trudniejsza id och jednorazowego stworzenia. najskuteczniejsze tenisistki i
                    tenisiści sięgają po szablony i schematy które najrzadziej "szwankują" podczas
                    ich produkcji, a nie po to wyjątkowe obciążone dużym ryzykiem skuteczności.

                    bo nie mają wyobraźni.

                    nie chodzi przecież o to żeby wygrać, chodzi o to żeby jak najciekawiej grać.

                    na tej samej zasadzie możemy wyjaśnić wyższość Kubota np nad ciamajdą Julienem
                    Benneteau, który nawet nie potrafił się obronić przed strzałem piłką w jego
                    głowę przez co nosił guza znacznego tygodni kilka po zajściu. Benneteau nigdy
                    nie wygeneruje uderzenia nawet takiego, jaki wygeneruje z Francuzów czasem Mark
                    Gisquel, czy Michael Llodra, nie potrafi w gruncie rzeczy nic, powyżej
                    przeciętnej. swoje wyniki opiera na cierpliwej regularności przerzucania piłki w
                    kontrze i obronie. powielaniu banalnych łatwo opłacalnych schematów których nie
                    da się popsuć po prostu umiejąc opanować rzemiosło odbijania piłki na drugą
                    stronę. a Kubot potrafi nieregularnie ale czasem zagrać na poziomie dość
                    wysokim, i zagrać ostre zapadające w pamięć akcje, oparte na sile, ryzyku,
                    dynamice, i precyzji. i oczywiście jest lepszy chociażby nigdy nie miał
                    rankingów Benneteau, i nigdy nie wszedł do top 100, i grał tak raz na 1 rok. bo
                    on gra tak jak Benneteau nie potrafi.

                    średnie odbijanie piłki i nie psucie w przeciągających się wymianach to nie jest
                    żadna sztuka i to cechuje tenisistów bezapelacyjnie NAJGRORSZYCH. zaliczamy tu
                    oczywiście wspomnianego Benneteau, Murraya, Simona, Radwańską, Cibulkową i
                    Woźniacką którzy przodują w takim przebijaniu piłki tak jak niegdyś Lleyton
                    Hewitt czy Martina Hingis. niektórzy robią to po to żeby najłatwiej wygrywać,
                    mając coś do dorzucenia - np Hingis, czy Murray, najwięcej, ale samo podejście
                    ich z miejsca dyskwalifikuje. wygrywa się tu tym, że się przebija
                    najbezpieczniej największą ilość piłek na drugą stronę.

                    rozgrywanie w długich wymianach może być sztuką, jeśli ktoś stosuje w nich różne
                    nieopłacalne zagrania, techniczne sztuczki, zaskakuje, wykonuje pracę ręką,
                    rzeźbi piłeczkami, gra geometrycznie, wykorzystuje grę kątową, wszelkie
                    płaszczyzny odbić, metodycznie i precyzyjnie rozkłada przeciwnika na czynniki
                    pierwsze, wymanewrowując go ostatecznie i wyprowadzając w pole, bawiąc się nim i
                    go niszcząc punkt po punkcie bezwzględnie precyzyjną grą. tak u szczytu sławy
                    grał np Marcelo Rios, albo Guillermo Coria, grając genialnie, artystycznie
                    technicznie, i ciągle ryzykując np celowaniem cm od linii.

                    nie grał tak np Ferrer czy Chela, więc są słabi.

                    nie ważne jest czy się wygrywa bo najłatwiej jest wygrywać najłatwiejszymi i
                    opłacalnymi metodami. ważne jest co się potrafi grać i jak się gra.

                    bezpieczne granie jest dla amatorów.

                    dla artystów jest granie niebezpieczne, narażające na przegraną, ale
                    udowadniające umiejętnościami wyższość artysty nad rzemieślnikami.
                    • Gość: Ekspert Tenisa Re: oto moja odpowiedź, naucz się na pamięć i zap IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 04:42
                      W zawodowym tenisie nikt nie gra dla zabawy ani nie bawi się tenisem ,
                      szczególnie taki Gonzalez z czołówki.
                      On jak już wspomniałem jest najlepszym spośród najsłabszych dlatego , że potrafi
                      coś ugrać tylko przez ryzyko. I żeby zarabiać jakąś kaskę i być w czołówce
                      ryzykuje. A że jest najlepszym wśród tych najsłabszych , którym pozostało tylko
                      ryzyko jako jedyne wyjście to trafia i na tyle często by wykorzystując słabość
                      obecnego tenisa męskiego być na początku drugiej dziesiątki rankingu.
                      • Gość: tenisista odpowiem więc Ci na Twój drugi memoriał IP: *.chello.pl 29.10.09, 14:59
                        na Onecie odpowiedzią blokowaną :)

                        zawodnik ryzykuje wtedy kiedy jest to niepotrzebne, bo ryzyko jest wartością
                        samą w sobie. nie po to się ryzykuje żeby wygrać punkt, tylko żeby zaryzykować.
                        bo ryzyko jest wpisane w najlepszy tenis. granie bez ryzyka jest zachowawczością
                        doprowadzającą do banalizacji i minimalizacji tenisa. gra zachowawcza jest grą
                        na środek kortu, ryzyko jest częścią stylu artystycznego gracza. gracz artysta
                        gra tak żeby wyglądało to ładnie i efektownie, a im gra ryzykowniej tym bardziej
                        imponująco wyglądają jego zagrania, i pokazuje że więcej potrafi. wiadomo że
                        jeśli gracz nie robi błędów przy ryzykownych zagraniach albo są one dość
                        rzadkie, i potrafi w ten sposób wygrywać masę punktów i meczów (precyzja zależy
                        od dnia, formy, koncentracji, mobilizacji, motywacji), tak jak to robił to
                        Coria, Rios, czy Sampras, czy Agassi, czy robi Blake, czy Gonzalez, czy Tsonga,
                        to tym bardziej nie robiłby błędów grając na środek kortu.

                        myślenie jest potrzebne, do tego żeby jak najestetyczniej czy najbardziej
                        artystycznie widowiskowo rozegrać punkt, i to jest myślenie artysty. a nie po to
                        żeby "nie zepsuć" bo "żeby nie zepsuć" to jest myślenie mniej więcej takie "żeby
                        nie spowodować wypadku". wiadomo że człowiek który jedzie tak ostrożnie żeby nie
                        spowodować wypadku boi się że zepsuje samochód i straci kasę albo skończy na
                        wózku, i dlatego nie ryzykuje a nie dlatego że "myśli". najlepszy kierowca to
                        ten który bez względu na ryzyko jedzie 200 km/h żeby udowodnić że w ten sposób
                        umie panować nad pojazdem, ale wtedy OCZYWIŚCIE ŁATWIEJ O WYPADEK.

                        i chodzi o to żeby to ryzyko podejmować, czego się nie boją tylko najlepsi!!

                        wykorzystywanie błędów rywala ma sens wtedy kiedy gra się tylko na punkty, mecz
                        jest o ważną stawkę, i kiedy gra dwóch porównywalnych tenisistów którym reszta
                        argumentów zawodzi i to jedyna metoda na wygranie meczu. wpierw należy pokazać
                        swoje umiejętności, i umieć wygrać ryzykowną grą, dopiero potem w dalszej
                        kolejności można odsłonić słabości rywala. ale metoda wyszukiwania słabości i
                        wykorzystywania ich do wyniku sama w sobie, jest mało ambitna.

                        co do wszechstronności a przede wszystkim indywidualności tenisistów należy się
                        zgodzić, ale każdy głupi czasem powie przy okazji rzecz mądrą przypadkiem.
                        innowacyjni tenisiści to ci co eksperymentują a w ten sposób ryzykują wynik
                        grając niekonwencjonalnie i różnorodnie, narażając się na ryzyko przegrania
                        piłki. przykład idealny - Gonzalez zwłaszcza za młodu.

                        to na temat choćby Gonzaleza.


                        • Gość: tenisita różne rzeczy w życiu robię i grałem też w tenisa IP: *.chello.pl 29.10.09, 15:12
                          i powiem Ci że zwłaszcza gwiazdy takie jak Gonzalez nie mają motywacji grać "na
                          punkty" i poważnie, bo zwycięstwa przychodzą im z łatwością, i bez zaangażowania
                          plasują się i tak w tej 15 - 8 na stałe bez żadnej staranności.

                          nie myśl za innych po co grają, i dlaczego tak grają, jedni są tacy inni inni.
                          nie każda partia polityczna i polityk uprawia politykę po to żeby mieć maks
                          kasy, władzy, i poparcia, i być efektywnym. część działa w imię jakichś tam idei
                          i filozofii, ideologii, i szerzenia pewnych postaw czy poglądów. nie każdy
                          artysta zarabiający na twórczości musi zarabiać miliony, część robi sztukę dla
                          sztuki. i nie każda gwiazda nawet np filmowa musi grać w najdroższej produkcji i
                          sprzedawać się w Hollywood ale część woli niszowe i artystyczne kino żeby zagrać
                          w czymś ambitnym i ambitną rolę.

                          i tak samo część sportowców i tenisistów, tak jak artystów gra sztukę dla
                          sztuki, woląc ambitnie przegrać, niż nie ambitnie wygrać, bo ambicją dla nich
                          jest styl gry, a nie wynik osiągany najbezpieczniejszą metodą.

                          Gonzalez nie dlatego przegrywa że gra ryzykownie czy nie ryzykownie, właściwie
                          to większość tego co wygrał to grą bardziej opamiętałą i nie ryzykowną
                          upodobioną gdzieś do Federera z większą dawką siły i agresji zwłaszcza po
                          stronie forhendowej. tylko dlatego że się rozkojarza i dekoncentruje i ma
                          przestoje i odpuszcza wiele wygranych fragmentów meczów i przykłady tego typu są
                          tysięczne. nie wiem czy zauważyłeś że ten sam syndrom dopada od kilku lat też
                          kiedyś niezniszczalnego Federera. najlepszy Gonzalez jest ze względu na swój
                          potencjał i to jak gra, a wyników nie osiąga dokładnie dlatego, dlaczego nie
                          wszedł w tym roku do finału RG. jego ambitna i widowiskowa gra motywuje
                          większość zawodników do aktywności i podnosi jakość widowiska, przy dniu kiedy
                          Gonzalezowi się chce grać. jeśli przeciwnik jest w miarę dobry, i porównywalny,
                          przestoje koncentracji Gonzaleza i kilka odpuszczonych zlekceważonych punktów i
                          ucieczka koncentracji decydują o ponad 50% przegranych Gonzaleza w meczach o
                          większą stawkę. tak to zawsze wyglądało.

                          i co z tego. skoro Gonzalez w meczu najczęściej zagra na 100% akcji powyżej
                          tylko "dobrej" 90% a przeciwnik 10%?

                          nie pisz bzdur, bo z Twoich herezji ktoś może wysnuć wniosek że najlepiej
                          jeździć 50 na godzinę bo zawsze się dojedzie do celu, a i policja mandatu nie
                          wlepi i nie stracisz prawa jazdy. nawet w Warszawie sztuką większą jest jeździć
                          200 na h, bo tu jest trudniej. jak jedziesz autostradą to po prostej a tu jedź
                          200 w korku.

                          i najlepszy kierowca będzie jechał 200 w korku żeby udowodnić że jest lepszy od
                          innych, a jak nie to po chodnikach. a ciamajda będzie stała w korku bojąc się że
                          zabiorą jej prawo jazdy!

                          • pan.czesio Re: różne rzeczy w życiu robię i grałem też w ten 29.10.09, 17:32
                            Gość portalu: tenisita napisał(a):

                            > (...)

                            <Rozne histeryczne wywody nt. 'Prawdziwi Mistrzowie nie
                            graja po to zeby wygrywac, ale dla a) jaj b) wlasnej satysfakcji
                            c) aby zadowolic prawdziwych znawcow tematu jak ja'>

                            > (...)


                            Strasznie duzo trukasz misiu o tym co motywuje tych najlepszych, tak jakbys mial wiedze na ten temat 'z pierwszej reki'. Wiemy dobrze ze jest dokladnie odwrotnie - kariery tenisowej nigdy nie zrobiles. Jest wysoce prawdopodobne ze mamy do czynienia z projekcja - przypisujesz innym swoje motywacje (tj. ich brak), nastawienie do zycia i trabisz jacy to ci najlepsi sa luzacy, jak im nie zalezy na wygrywaniu (bo prawdziwi mistrzowie 'nie mają motywacji grać "na punkty" i poważnie, bo zwycięstwa przychodzą im z łatwością, i bez zaangażowania') itd i tym podobne dyrdymaly, az bola zeby. Nie twierdze ze mam lepszy wglad w te sprawy, ale zeby sprowadzic cie nieco na ziemie i pokazac, ze nie wszyscy akurat sa takimi luzakami jakich chcesz w nich widziec polecam dzisiejszy artykul :

                            www.guardian.co.uk/sport/2009/oct/29/andre-agassi-hate-tennis
                            Od razu dodam - Guardian nie jest zadna wyrocznia, mozna sie zgadzac lub nie, ale - istnieje uzasadnione podejrzenie, ze wielu wybitnych sportowcow jest bardziej zmotywowanych (w sensie wrecz negatywnym) niz jestes gotow rybko przyjac. Przykladow na to jest wiele i te twoje ciagle popiskiwania w stylu :

                            > nie chodzi przecież o to żeby wygrać, chodzi o to żeby jak najciekawiej grać.

                            > nie ważne jest czy się wygrywa bo najłatwiej jest wygrywać
                            > najłatwiejszymi i opłacalnymi metodami. ważne jest co się potrafi
                            > grać i jak się gra.

                            > i tak samo część sportowców i tenisistów, tak jak artystów gra
                            > sztukę dla sztuki, woląc ambitnie przegrać, niż nie ambitnie
                            > wygrać, bo ambicją dla nich jest styl gry, a nie wynik osiągany
                            > najbezpieczniejszą metodą.

                            sa po prostu rozbrajajace. Jeszcze raz - wydaje mi sie ze za wszelka cene starasz sie zracjonalizowac swoje zyciowe niepowodzenia i w naturalny sposob jestes przyciagany przez roznego rodzaju luzakow, leserow itp (albo wrecz przypisujesz takie cechy ludziom, ktorzy byc moze zagotowaliby sie na sama mysl o tym).

                            Dla ochlody kilka wyjatkow z powyzszego artykulu :

                            "I play tennis for a living even though I hate tennis, hate it with a dark and secret passion and always have." So writes Andre Agassi in his new autobiography, Open, published this week. (...) But why would a great sportsman hate his sport? (...) "But it becomes more than a job, it takes over your life," says former British tennis professional Barry Cowan, perhaps best known for taking Agassi's nemesis, Pete Sampras, to five sets in Wimbledon in 2001. "If you're at the top of tennis, you're on tour 30-plus weeks of the year – and when you're doing that, everything revolves around tennis. Every decision you make, tennis is at the back of your mind. That's the main reason for burnout among tennis players in their 20s.

                            "I know this for myself – it's something you've done since you were six years old, and there's a sense that if you stop giving 100% you are doomed to failure, and that is unacceptable. No wonder so many players hate their sport – the surprise is that so few admit it." (...) Agassi's avowed hatred for his sport is far from exclusive to tennis. British cyclists Chris Boardman, the former Olympic pursuit champion, and Tour de France star David Millar have both admitted to not really liking cycling. "In Boardman's case," says William Fotheringham, the Guardian's cycling correspondent, "he liked the winning not the cycling itself, and he drove himself to win."

                            That need to win can become a miserable addiction. (...)

                            Pendleton's pleasure-free, angst-ridden drive to win is almost a defining characteristic of the greatest sports stars."

                            Itd itp
                  • Gość: tenisita prosta kontra co to jest? to Ty nie wiesz? IP: *.chello.pl 29.10.09, 02:16
                    taka która jest prosta. a trudna to taka kiedy jest trudna. kontra trudna to
                    zagrać winnera na linię z kontry mając oko i precyzję w ręce. a prosta to grać z
                    kontry standardowe uderzenie najprostsze do sytuacji.

                    co ja nie wiem co to są narkotyki? za kogo Ty mnie uważasz?

                    Agassi brał kiedy nic nie wygrał, to jak brał dla wyników. narkotyki nie mogą
                    wpływać na wyniki, to nie doping.

                    kontra oznacza, że jak masz przeciwnika po drugiej stronie, to nie narzucasz mu
                    swojego stylu gry, tylko parujesz, uderzenia, wykorzystując grę przeciwnika.
                    jest taką pneumatyczną ścianą która dostosowuje się do gry rywala. ściana może
                    być bardziej myśląca, i mniej, mniej prosta kontra to na przykład Nadal z
                    dobiegu, a prosta to Hewitt, czy Simon.


                    • Gość: Ekspert Tenisa Re: prosta kontra co to jest? to Ty nie wiesz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.09, 04:36
                      To powinieneś cenić Radwańską. Ona gra trudne kontry.
                      Każda prawie jej kontra z głębi kortu to kontra punktowa w linię , czy to po
                      crossie bądź crossie o ostrym koncie czy to po prostej nawet wzdłuż linii.
                      A nie cenisz bo brak ci obiektywizmu. Brak ci fachowej oceny umiejętności
                      tenisistów.
      • Gość: manDdia Tenisowe brudy - ciąg dalszy... IP: *.chello.pl 06.11.09, 01:56
        No i proszę:
        www.sport.pl/sport/1,65025,7227251,Polfinalistka_tenisowego_US_Open_zawieszona_za_doping_.html
        - jednak pobłażliwość względem Yaniny, która ma od dłuższego czasu problemy z "zalogowaniem się" skończyła się w jej rodzinnej federacji. Czekamy co na to ITF i WTA...
        • Gość: MACIEJ Re: Tenisowe brudy - ciąg dalszy... IP: *.ny325.east.verizon.net 06.11.09, 02:29
          Wniosek z tego,ze ITF i WTA moga inaczej zadecydowac niz federecja
          belgijska?
    Pełna wersja