Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Babski tenis.

    IP: *.nycmny.east.verizon.net 02.04.10, 06:18
    Ciezko jest wrecz ogladac te over the hill czolowe zawodniczki,bo
    zero ikry i pomyslowosci w meczach jest.
    Williams sisters are well over the hill,a do nich dolaczaja dwie
    Belgijki wracajace z emerytury.
    I taka jest wlasnie czolowka damskiego tenisa.
    Henin ma male szanse by byc znowu #1,bo pod koniec meczu z Clijsters
    obie sie juz slanialy na nogach.Clijsters ma jeszcze jakies
    wytlumaczenie,bo musi dziecko bawic,but former #1 has no excuses.
    Rosyjski batalion z Safina,Kuzniecova,Dementieva,Azarenka,Sharapova
    czy Petrova,jest albo kontuzjowany albo u kresu sil.

    www.sonyericssonwtatour.com/page/RankingsSingles/0,,12781~0~1~100,00.html

    No i nic dziwnego ,ze w to towarzystwo najlepszych kontuzjowanych i
    zmeczonych wdzieraja sie Wozniacki i Radwanska.
    Nie oszukujmy sie, nasze zawodniczki nie wdzieraja sie tam dobra
    technika lecz sila i ambicja,a to wczesniej czy pozniej przyjdzie
    zaplacic kontuzjami.
    Kto by pomyslal,ze Kanepi ktora niecaly rok temu byla #18 teraz juz
    jest #100.

    www.sonyericssonwtatour.com/page/Player/Stats/0,,12781~4450,00.html
      • Gość: arthur Re: Babski tenis. IP: *.rev.stofanet.dk 02.04.10, 10:19
        w Belgii chca wprowadzic zakaz noszenia burek i slusznie a belgijskie
        wstreciuchy nie powinny byc wpuszczane na korty, az nieprzyjemnie sie
        robi gdy chwilami na nie patrze, na analogowej tv bylo zle, teraz na
        hdmi jest to poprostu nie do zniesienia, Radwanska przy nich to
        doskonala pieknosc, czy ludzie robiacy transmisje tego nie dostrzegaja
        czy nie patrza, przecie one sa odpychajace wstretne
      • Gość: aaa Re: Babski tenis. IP: *.chello.pl 02.04.10, 11:37
        Dobra rada - zajmij się inną dyscypliną, bo o tenisie nie masz pojęcia. Nie warto polemizować z twoimi wybitnymi "analizami", najlepiej weryfikuje je życie. Radwańska w czołówce dzięki sile - genialne stwierdzenie, podobnie zresztą jak zarzucenie jej braku techniki. A póki co, to już trzeci rok jest w czołówce i nic nie wskazuje na to (wbrew wielu opiniom wybitnych fachowców z tego forum) by miała z niej wypaść.
        • Gość: MACIEJ Re: Babski tenis. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.04.10, 16:59
          Henin ma rzeczywiscie swoista urode,taka bardziej chlopieca i malo
          urodziwa,za to Clijsters ma b.brzydka cere co widac przy
          zblizeniach,ale z daleka wyglada calkiem niezle.
          • Gość: Abdul Re: Babski tenis. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.10, 18:03
            Przecież sam mówisz , że Adze brakuje i siły i kondycji. Więc jak może się wdzierać z siłą i kondycją do czołówki?

            Powiedzmy se szczerz. Rosyjska armada (może poza Kuzniecową) miejsce wywalczyła w czołówce gryząc (trawę , mączkę , beton). Teraz się to na nich odbija.
            Wniosek jest prosty i jakże oczywisty. Gdyby grały nie ponad miarę swoich sił (przez co zaszły tak daleko) byłyby za Agą , która zbytnio się nie przemęcza i nie stara się umierać na korcie z byle powodu.

            To jest miarą talentu Agi.
            • Gość: MACIEJ Re: Babski tenis. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.04.10, 21:41
              To wlasnie Wozniacki i Aga dostaly sie do czolowki gryzac beton.
              Obie graja obwiazane i Aga wlasnie robi miesieczna przerwe by dojsc do
              siebie.
              To ze Aga grala tylko pol seta na dobrym poziomie z Wozniacki i
              Venus,to nie znaczy ze grala na luzie,lecz ze lepiej grac nie potrafi.
              Gdyby grala na luzie,to by nie byla obwiazana.
              Jedyna z nich ktora jest normalnie przemeczona to Dementieva,a reszta
              gra z kontuzjami.
              • Gość: Abdul Re: Babski tenis. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.10, 12:47
                A skąd się biorą te kontuzje?
                Z przeforsowania organizmu.

                Zwonariowa biega jak szalona i zniszczyła sobie kostkę - właśnie dlatego , że za wszelką cenę starała się wyłapywać wszystkie piłki.

                Safina od mączki i trawy ubiegłorocznej jak się przeforsowała nie istnieje.

                Aga panowaną miała przerwę 3 tygodniową już na początku sezonu - a nie z powodu przemęczenia.

                Tak jak rok temu po prostu omija Charlestone woli wrócić do Europy bo tu cała seria dużych turniejów jest.

                Azarenka też jak już walczy to o każdą piłkę sta w tamtym roku liczne urazy.

                Adze natomiast jak coś doskwiera sobie odpuszcza , nie za bardzo się wysila co widać gołym okiem .

                Trudno o zawodniczce o której mówi się , że gra jak śnięta rybka mówić , że gryzie kort.

                Jedynym momentem w którym walczyła ponad był koniec tamtego roku bo walczyła o Doha. I to wszystko - cały sezon raczej stara się nie przemęczać.
                • maksimum Re: Babski tenis. 03.04.10, 18:50
                  Gość portalu: Abdul napisał(a):

                  > Jedynym momentem w którym walczyła ponad był koniec tamtego roku bo
                  walczyła o
                  > Doha. I to wszystko - cały sezon raczej stara się nie przemęczać.
                  ----------
                  Aga nie ma sily by grac na caly gwizdek caly mecz z Wozniacki czy
                  Venus i dlatego "odpuszcza".

      • Gość: Borys Re: Babski tenis. IP: *.adsl.inetia.pl 03.04.10, 12:47
        Witam.
        Wozniacki i Radwańska to jedyne z <czołówki> które nie wygrały żadnego liczącego
        się turnieju. Trzymają się kurczowo rankingu, dzięki zmienionym w ostatnich
        latach zasadom punktacji (punkty x2). Tak więc, jaka to tenisowa elita.
        Siłę mają, oszczędzają przy uderzeniach, skupiając się na perfidnym, mozolnym
        długim przebijaniu. Recepta na zwycięstwo, to zanudzenie rywalki, sprowokowanie
        do działania i jak powszechnie wiadomo, czekanie na błąd.

        Z Wozniacki może będą jeszcze ludzie. Nie gorsza jest od Clijsters w tym wieku.
        Do tego trzeba dodać profesjonalne prowadzenie kariery, które może kiedyś
        zaprocentować. Dziewczyna jest zawzięta, uparta, łatwo nie odpuszcza. Z Henin
        pokazała, że potrafi nawiązać walkę z najlepszymi.

        Radwańska pozostanie na etapie łapania okazji. Tenis może i różnorodny, ale na
        poziomie juniorskim. Wachlarz uderzeń bogaty, jednak bez siły to takie cyrkowe
        pykanie. Na lewo, na prawo, długo, krótko, jakiś passing, drop-shot, pobiegnie
        do siatki, podbije loba, strzeli czasem asa. Na wygranie meczu czasem to
        wystarczy. W większości zależy od dyspozycji rywalki. Samodzielnie gry jako
        takiej nie prowadzi. W przypadku faceta byśmy pisali że to baba, w przypadku
        kobiety, można mówić o braku temperamentu, witalności. Raczej osoba do szachów.

        Tabun Rosjanek przez ostatnie 5 lat, rzeczywiście zamieszał ostro w czołówce. I
        pewnie to się powoli kończy. Nie były to w większości żadne wielkie
        indywidualności, Wdarły się do WTA kupą i kupą spadają.

        Za plecami mamy Stosur, 3 Belgijki, Iwanovic, ambitne Słowenki i w zasadzie
        pustka. Warto przyjrzeć się Hantuchowej, Daniela może zamieszać w tym sezonie.
        Te dwa tytuły w Indian Wells, nie były przypadkowe.
        • Gość: Abdul Re: Babski tenis. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.10, 14:52
          A co mają punkty x2 do rankingu?

          Ano nic bo każdej pomnożono przez dwa i za wygranie szlema już nie 1000 a 2000 punktów , za ćwierćfinał nie 250 a 500pkt. Kto zyskał więcej?

          Te które potrafią wygrywać.
          Za wygranie szlema dzięki x2 mają 1000pkt więcej , Aga za ćwierćfinał tylko 250pkt więcej.

          Zastanów się więc co piszesz.

          Aga ma różnorodny tenis i bije umiejętnościami o głowę Wozniacki. Wozniacki natomiast jest lepsza kondycujnie i atletycznie (motoryka siła).

          Widzę , że jesteś zwolennikiem modernistycznego tenisa siłowego. Kiedyś panie pykały właśnie jak Radwańska i wszyscy dalej cenią Graff , Evert , Navratilovą itd

          Mało też oglądasz Agę , potrafi pociągnąć i zagrać mocną piłkę tylko ma słabszą kondycję od rywalek. Może ten nadgarstek chory dodatkowo robi swoje obicążany kolejnymi meczami coraz bardziej boli.

          Przypatrz się meczom Agi dokładniej , jej forhand po prostej w momencie gdy jest w pełni dysponowana jest zabójczy - i silny i precyzyjny.

          Wozniacki już aż tak mocno się nie rozwinię - technikę ciężej się szkoli niż siłę czy motorykę czy też wydolność.

          Aga natomiast ma szanse.

          Wozniacki idzie wprost drogą Safiny , a jak to się skończyło wszyscy widzą. Po zamordowaniu się w sezonie mączkowo-trawiastym w ubiegłym roku od prawie roku nie istnieje.

          Teraz będzie mordowała się Wozniacki , bo ma masę punktów do obrony jak Safina i Kunzecowa.
          • Gość: Jędrzej Niewesoło IP: *.chello.pl 03.04.10, 18:46
            Borys & Abdul, mili chłopcy, czy możecie z łaski swojej zdradzić swój wiek? Bo jeśli macie przynajmniej po 16 lat i za sobą gimnazjum, to wasza biegłość w arytmetyce może budzić niewesołe releksje. Tak czy inaczej - proszę, poczytajcie:

            Gość portalu: Borys napisał:

            > Wozniacki i Radwańska to jedyne z <czołówki> które nie wygrały żadnego liczącego się turnieju. Trzymają się kurczowo rankingu, dzięki zmienionym w ostatnich latach zasadom punktacji (punkty x2)


            Na co inny gość portalu: Abdul odpisał:

            > A co mają punkty x2 do rankingu? Ano nic bo każdej pomnożono przez dwa i za wygranie szlema już nie 1000 a 2000 punktów , za ćwierćfinał nie 250 a 500pkt. Kto zyskał więcej? Te które potrafią wygrywać.


            A więc Borys wierzy, że przemnożenie każdej tenisistce punktów przez 2 jest korzystne akurat dla Woźniackiej i Radwańskiej (czemu akurat dla nich - tego niestety Borys nie wyjaśnia). Na co Abdul odpowiada zrazu prawidłowo: co mają punkty x2 do rankingu? Ano nic [...], ale zaraz potem nie wiedzieć czemu zmienia zdanie i twierdzi, że jednak pewne tenisistki "zyskały więcej" - mianowicie te, które umieją wygrywać turnieje.

            Moi drodzy! Jeśli wszystkie punkty rankingowe przemnoży się przez tę samą liczbę, to taka operacja dla żadnej z zawodniczek nie jest ani korzystna ani niekorzystna. Wszystkie wzajemne proporcje (a więc i relacje mniejszości/większości) pozostają przecież niezmienione. Obojętne czy współczynnik przemnożenia będzie równy 2 czy 100 czy też 1/100, niczego to nie zmieni. Kolejność pań w rankingu pozostanie ta sama, ilość ćwierćfinałów wielkoszlemowych potrzebna do zrównoważenia wielkoszlemowego tytułu też pozostaje ta sama (przed operacją, tak jak i po operacji jeden tytuł wielkoszlemowy daje tyle samo punktów, co 4 ćwierćfinały).

            Żeby zmiana sposobu punktowania mogła okazać się korzystna dla niektórych tenisistek, muszą zmienić się proporcje punktacji za poszczególne turnieje. Takie zmiany proporcji istotnie towarzyszyły operacji przeskalowania punktów rankingowych w 2009 r., ale nie były bardzo znaczące. Najważniejsze były dwie. Pierwsza polegała na zwiększeniu względnej wartości turniejów najniższej rangi, t.j. tych, które przed reformą miały kategorię Tier 4. Za zwycięstwo w takim turnieju w roku 2008 otrzymywało się 115 pkt.; począwszy od sezonu 2009 turnieje Tier 4 weszły do kategorii International i za tytuł w nich zdobyty otrzymuje się 280 pkt. A więc ilość punktów za tytuł wzrosła nie w proporcji 2:1, lecz 2,43:1. Ujmując nieco inaczej: tytuł Tier 4 przed reformą wart był 11,5 proc. tytułu wielkoszlemowego, zaś po reformie jest wart 14 procent. A więc jego wartość (względem Grand Slams) wzrosła. Druga istotna zmiana polegała na zmniejszeniu względnej wartości turniejów Tier 2 (takich jak Eastbourne czy Warsaw Open). Przed reformą tytuł w turnieju Tier 2 dawał 275 pkt, czyli 27,5 procent tytułu G.S. Dziś dawne turnieje Tier 2 są to najniżej punktowane turneje kategorii Premier, za które można dostać 470 pkt, a więc tylko 23,5 procent wartości tytułu G.S.

            Dla kogo te zmiany były korzystne? Cóż, łatwiej jest powiedzieć, dla kogo były niekorzystne. Dla zawodniczek oficjalnej Top 10 List, które po reformie dostały praktycznie szlaban na małe turnieje - mogą w nich wystąpić raz na pół roku. Do stratnych należy więc i Aga Radwańska, która jest na Top 10 List bez przerwy od momentu jej utworzenia. Jest to jednak strata niezbyt znaczna i tylko wobec rywalek z niższych rejonów rankingu, takich, które punkty zdobywają gównie w turniejach kategorii International. Karolina Woźniacka w sezonie 2009 nie była członkinią oficjalnej Top 10, ale na zmianie punktacji per saldo raczej nie zyskała - bo co zarobiła np na wzroście wartości Swedish Open to z nawiązką straciła na spadku wartości Eastbourne czy New Haven.

            Pozdrawiam Wielkanocnie, J.
            • maksimum Re: Niewesoło...1,2,3 i 2,4,6. 03.04.10, 19:28
              Gość portalu: Jędrzej napisał(a):

              > Moi drodzy! Jeśli wszystkie punkty rankingowe przemnoży się przez
              tę samą liczbę, to taka operacja dla żadnej z zawodniczek nie jest
              ani korzystna ani niekorzystna. Wszystkie wzajemne proporcje (a więc
              i relacje mniejszości/większości) pozostają przecież niezmienione.
              Obojętne czy współczynnik przemnożenia będzie r
              > ówny 2 czy 100 czy też 1/100, niczego to nie zmieni.
              ----------
              No wiec zrobmy maly eksperyment i pomnozmy :1,2,3 przez 2 i otrzymamy
              2,4,6.
              Golym okiem widac,ze roznica miedzy 1 a 3 jest tylko 2,a roznica
              miedzy 2 a 6 jest az 4.
              Prosty z tego wniosek,ze latwiej dostac sie na czolo tabeli takiej
              Serenie i bardzo trudno takiej Radwanskiej czy Hantuchowey ja
              zdetronizowac.
              Czyli takiej Serenie wystarczy teraz wygrac trzy(3),no najwyzej 4
              turnieje w roku,a na pozostalych moze przegrywac w pierwszych rundach
              i cala reszta moze jej nagwizdac.
              Natomiast sredniaczki musza ciulac punkty na 25 turniejach w roku i
              co najwyzej popatrzec z dolu na pania Serene.

              • Gość: Jędrzej Ręce opadają IP: *.chello.pl 03.04.10, 20:03
                maksimum napisał:

                > No wiec zrobmy maly eksperyment i pomnozmy :1,2,3 przez 2 i otrzymamy 2,4,6. Golym okiem widac,ze roznica miedzy 1 a 3 jest tylko 2,a roznica miedzy 2 a 6 jest az 4.Prosty z tego wniosek,ze latwiej dostac sie na czolo tabeli takiej Serenie i bardzo trudno takiej Radwanskiej czy Hantuchowey ja zdetronizowac.

                Ale przecież Radwańska i Hantuchova też dostają punkty pomnożone przez dwa. Jeśli przed dwoma laty w turnieju wielkoszlemowym Serena dostawała za tytuł 1000 pkt, a Agnieszka za ćwiercfinał 250 pkt, to znaczy, że Aga potrzebowała wtedy czterech takich cwierćfinałów, by zrównać się punktami z Sereną. Teraz obie dostają dwukrotnie wiecej: Serena za tytuł 2000 pkt, Aga za ćwiercfinał 500 pkt. I co to zmienia? Nic! Dalej Aga potrzebuje dokładnie czterech ćwierćfinałów, by dorównać jednemu tytułowi Sereny - ani mniej ani więcej niż przedtem.

                Ty masz podobno maturę i wyzsze studia ekonomiczne, Macieju? Dziwne więc, ze nie rozumiesz spraw tak prostych.
                • maksimum Re: Ręce opadają 03.04.10, 20:20
                  Mnie tez rece opadly!
                  Jesli to takie proste,to wytlumacz mnie Jedrzeju,dlaczego rok temu
                  wystarczylo miec 8-9 tys pkt na pierwsze miejsce w rankingu,a rok po
                  podwojeniu punktacji tez trzeba miec tylko 8-9 tys pkt na pierwsze
                  miejsce w rankingu?

                  Ta punktacja jest stworzona dla Sereny,Venus,Clijster i Henin by
                  mogly zagrac 4 max 5 turniejow w roku na calosc i reszte roku
                  polezec,bo te ktore w 4-tych rundach zbieraja po 140 pkt musialyby
                  grac 90 turniejow w roku by wyjsc na czolo.

                  Clijsters zagrala w osmym turnieju i juz jest w 10-tce.
                  Domyslam sie,ze ona nawet trenowac nie musi za bardzo,bo w Indian
                  Wells odpadla z jakas Kleybanova.
                  • Gość: j. Re: Ręce opadają IP: *.chello.pl 05.04.10, 19:58
                    maksimum napisał:

                    >[...] wytlumacz mnie Jedrzeju,dlaczego rok temu wystarczylo miec 8-9 tys pkt na pierwsze miejsce w rankingu,a rok po podwojeniu punktacji tez trzeba miec tylko 8-9 tys pkt na pierwsze

                    Rok temu obowiązywała już podwojona punktacja. Reforma rozgrywek WTA została wprowadzona 1 stycznia 2009 r.
                    • Gość: Abdul Re: Ręce opadają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.10, 22:07
                      Wytłumaczę ci.

                      Na koniec 2008 roku czołowe zawodniczki miały po 4500-4600 pkt.

                      Dokonano przed sezonem 2009 prostego zabiegu. Pomnożono wszystkim ranking x2.

                      I tak w nowy 2009 roku wszystkie weszły już z podwojonym rankingiem jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek.

                      Ba powiem więcej. W 2009 roku przez to trudniej było uzbierać punkty niż te wynikające z podwojenia.

                      Podam przykłady :

                      Z podwojenia rankingu :

                      Turniej IV kategorii (dziś International) : 115 x 2 = 230pkt
                      Turniej III kategorii (dziś International) : 140 x 2 = 280pkt

                      I tu ok nawet lepiej było w 2009 nazbierać niż w 2008 .

                      Sytuacja zmienia się na niekorzyść jeśli chodzi o silniejsze turnieje.

                      Turniej II kategorii (dziś Premier) : 275 x 2 = 550pkt
                      Turniej II+ kategorii (dziś Premier ) : 300 x 2 = 600pkt

                      Jak to się ma do max 470pkt obecnie?

                      Turniej I kategorii (dziś Premier 5) : 430 x 2 = 860pkt

                      W 2009 było max 800 pkt - też strata , obecnie jest max 900 pkt.

                      Wyższe turnieje już nie traciły tak bardzo lub wcale.

                      Ale , ale - dodatkowo kilka turniejów wypadło całkiem i to dość mocnych , a kilka jak Charlestone czy Moskwa straciło rangę bo to wcześniej turnieje rangi jak obecnie Premier 5 były.

                      Więc wcześniej o wiele łatwiej było naciułać te punkty.
              • qwas12 ten gosciu jest ponoc po studiach 04.04.10, 00:50
                ekonomicznych?
                wesolo tam u was w tej ameryce, fajni ludzie zajmuja sie liczeniem.
        • Gość: nie gryź baranków Przyjrzeć się Hantuchovej? Teraz? A to co znowu? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.10, 18:29
          Indian Wells Hantuchova wygrywała w 2002 i 2007 roku, kolega Borys
          mocno nie na czasie z Danielą.
          Jako singlistce, to trzeba było się przyglądać, gdy jako 19/20
          latka, w 2002/2003 roku przez kilka miesięcy niemal w każdym
          turnieju zachodziła wysoko. Kilka razy z rzędu zagrała w
          ćwierćfinałach wielkoszlemowych, przegrywała dopiero z dużymi
          wówczas nazwiskami. Ranking numer 5 był i bardzo to optymistycznie
          jej rokowało.
          Ale potem z osiągnięciami do zauważań przygasła i przez kilka lat z
          rzadka jakiś w ogóle wynik miała. A warunki niezmiennie miała bardzo
          dobre, zasięg niemały i technika bardzo dobra. Ale nerwowej
          trzęsionki często dostawała i tu rakieta jest przynajmniej częściowo
          pogrzebana.
          Tym niemniej znów do lotu się wzbiła w 2007, wróciła do dziesiątki w
          rankingu, a na koniec roku zagrała nawet w turnieju mistrzyń. A na
          początku 2008 roku zrobiła jeszcze swój życiowy wynik szlemowy w
          Australii. Jako ranking 9/rozstawienie 9 Hantu osiągnęła tam
          półfinał, po ograniu w 1/4 niespełna wówczas dziewiętnastolatki o
          nazwisku Radwańska (wówczas ranking 28/rozstawienie 29 czy jakoś
          tak). Ale potem bardziej niż zazwyczaj nerwy zjadły Hantu w
          pojedynku z Ivanovic, choć jedną nogą była w finale i w garści
          Serbkę miała, że nic tylko zdusić.
          Od tamtego czasu Daniela nie ma żadnego znaczącego osiagnięcia i po
          prawdzie już nie bardzo daje się dostrzec podstawy do mniemania, że
          może jeszcze poważniej zamieszać. Pojedynczy wynik możliwy,
          regularniejsze osiągi już nie.
          A kto to są te ambitne Słowenki, o których kolega Borys wspomina, to
          żadną miarą dociec się nie da. Srebotnik w okolicach dwudziestki
          byłą, ale wiele miesięcy przerwy miała, wracać próbuje, ale to nie
          żadna młódka, by miała nawygrywać. Niejaka Polona Hercog około
          pięćdziesiątego da się znaleźć, a inszych Słowenek w setce nie
          uświadczysz. Tyle by było w kwestii mądrości Borysa.
        • maksimum Re: Babski tenis. 03.04.10, 19:00
          Gość portalu: Borys napisał(a):

          > Wozniacki i Radwańska.,. Trzymają się kurczowo rankingu, dzięki
          zmienionym w ostatnich
          > latach zasadom punktacji (punkty x2). Tak więc, jaka to tenisowa
          elita.
          > Siłę mają, oszczędzają przy uderzeniach, skupiając się na
          perfidnym, mozolnym długim przebijaniu. Recepta na zwycięstwo, to
          zanudzenie rywalki, sprowokowanie
          > do działania i jak powszechnie wiadomo, czekanie na błąd.
          ------
          Zgadzam sie w 100%.
          Taki wlasnie jest w wiekszosci damski tenis i dlatego ciezko sie go
          oglada.
          Za to przyjemnie popatrzec na takiego Berdycha,ktory talent mial
          zawsze,a teraz zaczal wreszcie grac na powazniej i wygral trzy
          b.dobre mecze z rzedu.

          > Radwańska pozostanie na etapie łapania okazji. Tenis może i
          różnorodny, ale na poziomie juniorskim. Wachlarz uderzeń bogaty,
          jednak bez siły to takie cyrkowe pykanie. Na lewo, na prawo, długo,
          krótko, jakiś passing, drop-shot, pobiegnie
          > do siatki, podbije loba, strzeli czasem asa. Na wygranie meczu
          czasem to wystarczy. W większości zależy od dyspozycji rywalki.
          Samodzielnie gry jako takiej nie prowadzi. W przypadku faceta byśmy
          >pisali że to baba,

          albo jakis Gilles Simon.


          > w przypadku kobiety, można mówić o braku temperamentu, witalności.
          >Raczej osoba do szachów.

          I takie docieraja do 10-tki naj...
          • maksimum Punktacja w Miami. 03.04.10, 19:43
            w-1.000, f-700, s-f -450, q-250, 4runda-140,3r-80,2r-50,1r-5.

            Dlaczego roznica miedzy pierwsza runda a druga jest 10-krotna,a
            miedzy druga a trzecia nawet 2-krotna nie jest???
            Ja bym splaszczyl punktacje i wszystkie rundy podzielil przez dwa,a w
            pierwszej rundzie podniosl na 15 pkt.

            Przeciez niemal w kazdym turnieju masz jeszcze turniej kwalifikacyjny
            i za dojscie do pierwszej rundy tez sie cos nalezy.

            Teraz mnie odpowiedz Wielce Szanowny Jedrzeju,dlaczego emerytki
            wracaja na korty???
            Bo wygranie kilku turniejow,stawia je na czele rankingu.

            Clijsters jest w 8-mym turnieju i bedzie w 10-tce.
            Henin po 4-rech turniejach bedzie #25.

            Obecna punktacja doprowadzi do tego,ze takie zawodniczki jak
            Serena,Venus,Clijsters,Henin beda graly najwyzej w 10 turniejach
            rocznie i w dalszym ciagu beda w top 10 i to jest CHORE !!!
            • Gość: j. Re: Punktacja w Miami. IP: *.chello.pl 03.04.10, 20:14
              maksimum napisał:

              > w-1.000, f-700, s-f -450, q-250, 4runda-140,3r-80,2r-50,1r-5 [...] Ja bym splaszczyl punktacje i wszystkie rundy podzielil przez dwa,a w pierwszej rundzie podniosl na 15 pkt. Przeciez niemal w kazdym turnieju masz jeszcze turniej kwalifikacyjny i za dojscie do pierwszej rundy tez sie cos nalezy.

              Za wygranie kwalifikacji są osobne punkty - w Miami daja ich po 30. Te 5 pkt za I rundę to jest dla tych, co przyjechały od razu na turniej główny i z miejsca przegrały. Jabym im i tych 5 pkt nie dawał. No win, no points - taka mom zdaniem powinna być zasada.
              • Gość: MACIEJ No win, no points - taka mom zdaniem powinna być z IP: *.ny325.east.verizon.net 04.04.10, 01:19
                Tak chyba kiedys bylo i bardzo trudno bylo tenisistow namowic na
                wziecie udzialu w turniejach.
                Bo przyjezdzal facet z drugiego konca swiata np do USA,placil za
                hotel,samolot itd i odpadal w pierwszej rundzie i byl kilka jesli nie
                kilkanascie tysiecy doll do tylu.
                Dlatego ja syna nie zabieram na mlodziezowe turnieje USTA.
                • Gość: j. Re: No win, no points - taka mom zdaniem powinna IP: *.chello.pl 05.04.10, 20:25
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > Tak chyba kiedys bylo i bardzo trudno bylo tenisistow namowic na wziecie udzialu w turniejach. Bo przyjezdzal facet z drugiego konca swiata np do USA,placil za hotel,samolot itd i odpadal w pierwszej rundzie i byl kilka jesli nie kilkanascie tysiecy doll do tylu.

                  Pieniądze za sam start w pierwszej rundzie są i powinny być wypłacane, z tym się zgadzam. Właśnie dla powodów, o których piszesz. Ale ja mówiłem o punktach do rankingu, nie o dolarach.
            • Gość: arthur Re: Punktacja w Miami. IP: *.rev.stofanet.dk 04.04.10, 08:33
              > Obecna punktacja doprowadzi do tego,ze takie zawodniczki jak
              > Serena,Venus,Clijsters,Henin beda graly najwyzej w 10 turniejach
              > rocznie i w dalszym ciagu beda w top 10 i to jest CHORE !!!

              tu sie z toba zgadzam w 101%, obecna punktacja jest chora, wystarczy
              wygrac 4 duze turnieje aby byc na drugim miejscu a 4 grand szlemy aby
              byc na pierwszym, to jest CHORE,
              to cos podobnego jak w zawodowym boksie gdzie bokser z rankingowego
              topu, przygotowuje sie tylko do 2 max 3 walk w ciagu roku, przygotowuje
              sie na konkretna walke a tenisistka na konkretny turniej, to jest CHORE
              • Gość: pelikan Re: Punktacja w Miami. IP: *.chello.pl 14.04.10, 10:40

                jak Radwanska i Wozniacki moga byc "naszymi" tenisistkami skoro
                jedna to Polka a druga to Dunka?, czysty absurd, no ale MACIEJ
                inaczej niz bez sensu pisac nie potrafi

                a w Ameryce kto jest Amerykaninem, czy tylko Indianie, a reszta to
                Anglicy, Francuzi, Niemcy, Wlosi...?, a w Kanadzie kto?



                "obecna punktacja jest chora, wystarczy wygrac 4 duze turnieje aby
                byc na drugim miejscu a 4 grand szlemy aby byc na pierwszym, to jest
                CHORE, to cos podobnego jak w zawodowym boksie gdzie bokser z
                rankingowego topu, przygotowuje sie tylko do 2 max 3 walk w ciagu
                roku, przygotowuje sie na konkretna walke a tenisistka na konkretny
                turniej, to jest CHORE"



                czemu chore?, moim zdaniem BARDZO DOBRE, bo 1) najwazniejsze sa 4
                turnieje wielkoszlemowe, a reszta i tak ma pomniejsze znaczenie, 2)
                to ulatwia wykrycie kto jest obecnie najlepszy, bo wszystkie
                najwieksza wage przywiazuja wlasnie do tych turniejow ( i wszystkie
                jesli uwazaja ze beda w nich wygrywac moga zrezygnowac z reszty) i
                do nich specjalnie sie przygotowuja 3) zadna tenisistka nie jest
                uprzywilejowana, zasady sa dla wszystkich jednakowe, i kazda moze
                robic to samo co Williamsowny i zajac ich miejsce...
                • Gość: pelikan Re: Punktacja w Miami. IP: *.chello.pl 14.04.10, 11:27
                  "Siłę mają, oszczędzają przy uderzeniach, skupiając się na
                  perfidnym, mozolnym długim przebijaniu. Recepta na zwycięstwo, to
                  zanudzenie rywalki, sprowokowanie do działania i jak powszechnie
                  wiadomo, czekanie na błąd".

                  Kolejny "geniusz" sie objawil. o jego kuriozalnie absurdalnym (
                  jedno to za malo) tlumaczeniu miejsc w rankingu zmiana punktacji,
                  juz inni pisali, ale to juz go kalifikuje jako bezrozumne stworzenie


                  zajme sie czychaniem na bledy i perfidia,

                  mamy wiec dwie "perfidne" tenisistki i cale stado bezradnych ofiar,
                  ktore sobie nie moga z ich pefridia poradzic, tak wiec wystarczy byc
                  perfidnym aby wygrywac i byc wysoko w rankingu, i albo nikt
                  wczesniej na to nie wpadl, albo nikt jeszcze nie byl az tak
                  perfidny, straszne to jest

                  "czekanie na bledy" - jesli ktos tylko czeka na bledy, to wystarczy
                  ich nie robic i nie bedzie z nim najmniejszego problemu, nie rob
                  bledow glupcze, jakby powiedzial amerykanin, a zwalanie winy za
                  czyjes bledy na kogos innnego to zwykle skurwielstwo jest...,

                  i po co sie przemeczac skoro inne ie potrafia grac i robia bledy?
                  nalezy szybko i bezbolesnie je ograc i oszczedzic sily na kolejne
                  mecze, bo celem WSZYSTKICH jest dotarcie do samego finalu, i
                  zwyciestwo w nim, a nie litowanie sie nad rywalem z tego powodu ze
                  nie potrafi trafic w kort...












                  kazda gra ( sport) to gra bledow, a bledy sa to po aby je
                  wykorzystywac, a kto robi ich wiecej jest zwyczajnie slabszy
                  • Gość: pelikan Re: Punktacja w Miami. IP: *.chello.pl 14.04.10, 17:28
                    "Tabun Rosjanek przez ostatnie 5 lat, rzeczywiście zamieszał ostro w
                    czołówce. I pewnie to się powoli kończy. Nie były to w większości
                    żadne wielkie indywidualności, Wdarły się do WTA kupą i kupą
                    spadają".

                    Pochwal sie Borysie w jakiej dziedzinie Ty jestes wielkim
                    indywidualista, ze osmielasz sie sszydzic z ludzi tylko dlatego ze
                    nimi nie sa?, moze w tenisie?

                    Pewnie uwazasz sie za wielkiego madrale, ale zzyderstwo, to
                    najprostsza forma wyrazu, kazdy to moze robic i kazdego da sie
                    szydzic, wystarczy ze robi cos co daje sie zauwazyc,

                    i pewnie dlatego wielu Polakow specjalizuje sie w szyderstwie, choc
                    sami nic nie osiagnelia, a ze akurat sa Polakami to wyszydzaja
                    glownie Polakow, i pewnie dlatego w kazdej dziedzinie wiedziemy prym

                    a wielkie indywidualnosci to wielka rzadkosc i zaden powod do
                    szoderstwa

                    a co do tenisowych szochow, to takze maja swoich zwolennikow, akurat
                    jestem jednym z nich i chcialbym zeby ich bylo jak najwiecej w
                    kazdym tenisowym meczu.
      • Gość: zuza Re: Babski tenis. IP: *.inowroclaw.mm.pl 15.04.10, 21:53
        wwww.polskitenis.eu Michał Przysiężny 5 rezerwowym we French Open
        • Gość: MACIEJ Radwanska udowodnila IP: *.nycmny.east.verizon.net 25.04.10, 22:57
          w Sopocie,ze jest za wysoko w rankingu.
          • Gość: pelikan Re: Radwanska udowodnila IP: *.chello.pl 27.04.10, 01:26
            "Radwanska udowodnila w Sopocie, ze jest za wysoko w rankingu"

            To ty udawadniasz kazdym postem ze jestes - lagodnie rzecz ujmujac -
            kretynem i szkodnikiem i ze na glupote nikt jeszcze lekarstwa nie
            wymyslil stad - jak dotad - jestes bezkarny. A poniewaz jestes
            glupim zakompleksionym zawistnym polaczkiem wiec dzialasz na szkode
            Polski i polskich sportowcow. Powodzenia.


            Teraz merytorycznie. 1) zasady rankingu sa jednakowe dla wszystkich,
            nikt nie jest uprzywilejowany, wszyscy je znaja przed sezonem, wiec
            kazdy MUSI zaslugiwac na swoje miejsce w rankingu, gdyz zawdziecza
            je tylko i wylacznie sobie, 2) Martinez jest wysoko notowana i
            bardzo dobra tenisistka, ktora juz nieraz pokonal duzo wyzej od
            Agnieszki notowane tenisistki ( w tym willimas ), tak wiec i one nie
            zasluguja na swoje miejsce w rankingu 3) poniewaz kazda tenisistka
            przegrywa kilka razy w sezonie z nizej notowana tenisistka, nieraz
            duzo nizej, wiec - idac tropem twojego rozumowania, slowo
            niewlasciwe uzyte, gdyz z rozumem nie masz nic wspolnego - zadna nie
            zasluguje na swoje miejsce w rankingu, ani obecnie, ani w
            przeszlosci ( dotyczy to rowniez legend tenisa) 4) ale takie
            pitolenie jest niestety typowe tylko dla zawistnych polaczkow ( bo
            obiektywnie Polakiem nie jestes, na to trzeba sobie zasluzyc ), tak
            wiec polscy spotowcy sa pokrzywdzeni - gdyz zagraniczni nie
            spotykaja w swoim kraju z az taka glupota, zawiscia i chamstwem i to
            niemal na kazdym kroku - i sluszne jest aby zyjac w tak wrednym,
            niesprzyjajacym rozwojowi otoczeniu dostawali od swiatowych wladz
            sportowych punkty bonusowe za pochodzenie na starcie kazdego sezonu.

            • pawel_roz Re: Radwanska udowodnila 27.04.10, 11:42
              Czesc,Widać, że Radwańska nie gra na 100% w meczach Fedcup,nie ma
              motywacji moim zdaniem, a to ze jest w 10 zawdziecza tylko sobie,
              wiec sie zgadzam, ze zasluguje na to miesjce w ktorym jest teraz.
              Dzisiaj się okaże w jakiej jest formie bo gra z Anna Ivanovic a ta
              zawsze moze być niebezpieczna. a propos wie ktos o ktorej graja i
              czy na Eurosporcie bedzie mozna obejrzec?
      • Gość: KIBIC REALISTA Re: Babski tenis. IP: *.lanet.net.pl 26.04.10, 06:15
        A szanowny Pan co taki ANGLIK-"but former" i takie tam -śmiechu warte fachowiec
        się znalazł tenisowy...
        Chłopie, poziom nie jest niski tylko wyrównany po prostu. Kiedyś było jasne ,
        trzy cztery Panie na szczycie, reszta gra w drugiej lidze. Teraz Rosjanek jest
        dziesięć, a i reszta świata się wzięła w garść bo świat zauważył że to dobry
        interes ten Tenis.
      • Gość: UWAGA Re: Babski tenis. IP: 89.230.87.* 26.04.10, 19:23
        UWAGA, UWAGA!

        Fundacja Mam Marzenie, rozpoczęła charytatywne licytacje na
        allegro. Do zlicytowania strój naszej
        lekkoatletki Moniki Pyrek z autografem, 2 koszulki Asseco Resovi z
        autografami oraz album z autografem Mateusza Kusznierewicza.
        Pieniądze zostaną przekazane na spełnienie największych marzeń
        nieuleczalnie chorych dzieci z oddziału rzeszowskiego.
        Licytacje pod adresem:

        allegro.pl/my_page.php?uid=4219785

        Ciepło pozdrawiam i zachęcam do rozporopagowania akcji.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja