Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      rodzynek w cieście

    IP: 157.158.10.* 13.05.10, 08:16
    wreszcie coś było (znowu, po Martinez !) dla fanów kapitalnego
    tenisa w wykonaniu pań. Mecz Sereny z Nadią, a zwłaszcza 3 gem
    drugiego seta pozwolił na chwilę zapomnieć, że tenis to bezmyślna,
    za to mocna łupanina z linii końcowej. Możliwe to jest oczywiście
    tylko w wykonaniu dziewczyn, które potrafią, jak są w dobrej formie.
    Co za wytchnienie dla tenisowej duszy po cepowym tenisie wielu dam,
    m.in. Karolci.
      • Gość: n Re: rodzynek w cieście IP: 157.158.10.* 13.05.10, 08:48
        jeszcze jedno - dlaczego w statystykach nie ma już błędów
        wymuszonych ? W niektórych meczach aż się prosi, by taka pozycja się
        pojawiła, bo wskazywałoby to na dobry mecz, w innych wprost
        przeciwnie. Może czasami ciężko to oddzielić, ale % tych ew. błędnie
        zaklasyfikowanych stanowiłby margines.
        W meczu Sereny z Nadią do końca 2 seta praktycznie nie było tych
        niewymuszonych, a statystyki podają inaczej.
        Pewnie nikt nie oglądał, ale mnie przydarzyła się przerwa w spaniu
        ok. 1 w nocy, akurat była końcówka meczu Safarowej z Dulgeru. Ta
        sama faza rozgrywki, a mecz zupełnie inny. Ta końcówka była
        strasznie zacięta, pełna przełamań i zwrotów, ale decydowały błędy
        niewymuszone. Po prostu te panie nie potrafiły opanować troszkę
        trudniejszych (dla nich) piłek. Sprawiało to wrażenie nieopanowanego
        chaosu, no ale Safarowa jest w 1/4 (równie dobrze mogła być
        Dulgeru), a Serana do domu. Niezależnie od sympatii i antypatii
        potrafi i grała w tej fazie o wiele lepiej od Safarowej. Wszędzie
        trzeba trochę szczęścia.
        • Gość: j. niewymuszoność IP: *.chello.pl 13.05.10, 08:59
          Gość portalu: n napisał(a):

          > [...] decydowały błędy niewymuszone. Po prostu te panie nie potrafiły opanować troszkę trudniejszych (dla nich) piłek

          Jeśli piłka jest 'troszkę trudniejsza', to znaczy, że błąd jest jednak wymuszony.
          • Gość: n Re: niewymuszoność IP: 157.158.10.* 13.05.10, 11:31
            w meczu Czeszki z Rumunką większość tych niewymuszonych to były
            piłki fruwające bez kontroli i bez powodu gdzie popadnie.
            Te "trochę" niewymuszone wynikały z braku prawie podstawowej
            techniki tych dam, większość stawki prawdopodobnie odgrywałaby to
            bez problemu. Dla rzetelności - były i ładne i niekoniecznie łatwe
            piłki, w tym kończące, ale takich było niewiele. Częściej trafiały
            strzały na wiwat, niż były to przemyślane, wypracowane (jak u Sereny
            i Nadii)zagrania.
            • Gość: Orni Re: wypracowane (jak u Sereny i Nadii IP: *.dclient.hispeed.ch 13.05.10, 13:46
              Masz osobliwe pojecie o tenisie, te dopiero graly jak cepami, trafil
              poprostu swöj na swojego, Nadia walila troche mocniej i o pare cm.
              dalej niz Serena, to wszystko, zadnej finezji (ktörej tak Ci brakuje
              u Wozniaki) nie bylo...
              pozdr.
              Orni
              • Gość: n Re: wypracowane (jak u Sereny i Nadii IP: 157.158.10.* 13.05.10, 14:30
                może i osobliwe to podejście, ale że grały mocno, nie znaczy jak
                cepami. piłki były kierowane w ostatnie cm kortu, żeby wygrać punkt,
                a nie bezpiecznie, z jednakową szybkością przebijać w
                nieskończoność, w równym rytmie, koperta, koperta, wzdłuż linii,
                powrót do koperty. Praktycznie zero ryzyka, chęci wygrania piłki,
                nie daj boże do siatki czy slajsem, tłuką swoje, niech rywalka
                zepsuje - to tenis cepowy, takiego nie grały Serena z Nadią
              • Gość: CUADRADO Y REDONDO A jednak dużo świetnego grania było w: SW-NP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.10, 15:51
                Williams-Petrova przez długi czas był to tenis pierwszorzędny.
                Rosjanka wyjątkowo dobrze nastawiona była, Williams przykładała się
                na poważnie od startu. I zdecydowanie nie waliły, tylko grając mocno
                (ale wcale nie wyłącznie tak było), grały też bardzo starannie,
                można nawet powiedzieć, że wyjątkowo szanowały piłkę, odpaleń od
                czapy zasadniczo nie było. Było zaś bardzo porządne prowadzenie gry,
                gra kątowa wysokiej jakości, bardzo długo była też znakomita
                skuteczność i precyzja w kończeniu z obu stron. Tak właśnie było
                przez dłuższy czas. Set pierwszy po przełamaniu dla Williams. W
                drugim bardzo zajmujący był gem przy 1-1. Aż 10 równowag było, kilka
                świetnych akcji po drodze, Williams miała kilka okazji odjechać z
                przełamaniem, ale Petrova co rzadkość, jakoś tę swoją głowę
                zachowała, serwis też jej nie opuścił i wybroniła, a w następnym
                gemie sama przełamała rywalkę. I jakoś tak od tego czasu Williams
                zaczęła się bardziej rozregulowywać, a Petrova pewnie sama nie
                pamięta, kiedy ostatni raz tak dobrze panowała nad tym co robi na
                korcie (może z Clijsters w Australii, ale to 6-0, 6-1 to chyba jakiś
                wybryk był). Rosjanka opanowała nawet swoją krótką słabość w trzecim
                secie, gdy straciła przewagę przełamania. Zaraz znów była z przodu,
                a jak akcja po której wyszła na 4-2 w trzecim to było dla kogoś
                walenie, to tylko mu współczuć należy jego osobliwego pojęcia o
                tenisie.
                Co Petrova będzie wyrabiać w następnym meczu, tego nie wiadomo,
                równie dobrze może być zupełnie do niczego, bo to chimeryczna
                jejmość, ale nie zmieni to faktu, że z Sereną zagrała świetny mecz i
                nie żadne walenie to było.

                A Wozniacki to brak finezji, najczęściej "rzeźbienie" i cepeliada
                jest, mocna przewalanka na drugą stronę, ale bardzo mało punktów tak
                naprawdę składa i zdobywa sobie sama, to są fakty. Grubo ciosane
                granie, męczące w odbiorze. A jak tylko trafia na odbiegające od
                schematu pomysły, zaraz jest u niej wielka bezradność i ani be, ani
                me, ani kukuryku. A teraz niech już sobie Dunka rusza podbijać
                Warszawę.
                • Gość: Orni Re: walenie cepami, ot co... IP: *.dclient.hispeed.ch 13.05.10, 18:27
                  Jedna czy dwie akcje, ktöre az tak Ci sie podobaly nie ratuje tego
                  cepowatego wystepu obu zawodniczek, pozatym ile lat gry
                  potrzebowala Nadia, zeby taki mecz zagrac...
                  Ze Wozniaki jeszcze tego wszystkiego nie umie to jest conajmniej
                  zrozumiale bioräc jej wiek pod uwage (rutyny nie nabywa sie od
                  trenera, ani sie z niä nie rodzi). Problem z niä jest gdzie indziej,
                  tata jä obecnie zbyt eksploatuje, wzglednie ona sama za bardzo
                  ambitna jest i zapomina o wlasnej regeneracji (vide Nadal, Safina i
                  paru innych)
                  a pozatym pozdrawiam i gratuluje interesujäco pisanych komentarzy
                  Orni
                  • Gość: CUADRADO Y REDONDO Zdecydowanie nie walenie cepami. Ot, to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.10, 16:21
                    Nie żadne jedna czy dwie akcje, tylko wiele ich było. Cepowatość
                    polega na mocnej klepaninie na drugą stronę, w której niewiele tak
                    naprawdę jest. Tak Williams z Petrovą nie grały, kto oglądał, ten
                    wie. U nich było granie inteligentne i pełne treści tenisowej. Długo
                    też był wysoki poziom. I nie żadne wiele lat Petrova potrzebowała,
                    bo nie z choinki się urwała i miewała bardzo dobre mecze już i
                    dawniej. Miała też oczywiście niemało występów zdecydowanie
                    kompromitujących, z tym, że ta jej nierówność nie wynika z małego
                    zakresu umiejętności, tylko z jakichś specyficznych dla niej
                    względów osobościowych i tyle. Bardzo rozchwiana zawodniczka. W
                    Madrycie po doskonałym meczu z Williams zagrała zupełnie fatalnie z
                    Safarovą. Ta sama, a nie ta sama.
                    O Wozniacki nie ma co wiele gadać, oczywiście jest ambitna i tak
                    dalej, ale TENISOWO to mało interesująca zawodniczka i tyle.
                    Z kolei umiejętności i rutyna to dwie różne rzeczy. A będąca faktem
                    nadmierna eksploatacja Dunki to jest jeszcze zupełnie inna rzecz.
                    Nie bardzo z sensem to jest, żeby w tak młodym wieku tak ją
                    zajeżdżać, ale to w końcu ich rzecz.
                    • Gość: Orni Re: po doskonałym meczu z Williams...? IP: *.dclient.hispeed.ch 14.05.10, 16:57
                      oglädalem mecz SW kontra NP bardzo uwaznie a nawet cieszylem sie ze
                      zwyciestwa Nadii, bo ta supremacja Sereny jest juz bardzo nuzäca.
                      Jestem jednak zdania, ze przeceniasz dokonania NP w tym meczu,
                      Serena bardzo jej sytuacje ulatwila, jej pierwszy serw nie
                      funkcjonowal tak jak zwykle, ale przedewszystkim zawodzil jej
                      return, niewätlpliwie jej najmocniejsza strona. Takze jej ruchliwosc
                      na korcie byla mniejsza niz zwykle. Jakie byly tego powody wie tylko
                      ona sama (o ile wie...)
                      A pozatym fajnie jest dyskutowac z takim jak Ty, bo niewätpliwie sie
                      na tej grze znasz, czego nie möglbym powiedziec o wielu innych tu
                      sie udzielajäcych
                      pozdr.
                      Orni
                      PS. nic nie poradze na to, ze mnie Wozniaki zachwyca, moze to z
                      powodu tej niesamowitej woli walki ktörä u niej widze
                      • Gość: Orni Re: po doskonałym meczu z Williams...? IP: *.dclient.hispeed.ch 14.05.10, 17:45
                        "This year, she just played below standard and lost on Wednesday to
                        Nadia Petrova of Russia in the third round."
                        Te slowa o Serenie wyczytalem w dzisiejszym NYH-Tribune, wiec cos w
                        tym musi byc na rzeczy...
                        Orni
                      • Gość: CUADRADO Y REDONDO Po doskonałym meczu Petrovej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.10, 18:50
                        Petrova zagrała świetny mecz, minimalna ilość chwiejnych momentów i
                        głupstw. Najważniejsze dla niej było, gdy nie padła pod naporem
                        Sereny i obroniła się przed przełamaniem przy 1-1 w drugim secie
                        (bardzo długi gem). To wyraźnie dodało jej wiary i również mocy
                        sprawczej. Do tego czasu Williams grała bardzo dobrze i tak samo
                        serwowała. Potem Amerykanka faktycznie częściej się myliła, ale
                        również dlatego, że Petrova stawiała się zdecydowanie i sama
                        przesadnie mylić się nie chciała, sporo bardzo precyzyjnych
                        wykończeń było. W trzecim secie Williams miała przez chwilę szansę
                        powrotu, ale Petrova jednak nie rozlazła się, jak często się jej
                        zdarza. Rosjanka punkty robiła sobie w bardzo dużym stopniu swoją
                        grą, a nie czekaniem na prezenty. Te dochodziły niejako przy okazji.
                        Także w tym konkretnym przypadku, tego konkretnego dnia, ten mecz
                        bardziej Petrova wygrała niż Williams w jakiś naprawdę wyraźnie
                        oczywisty sposób przegrała. Chyba, że ktoś zawsze ma założenie, że
                        rywalki nigdy z Williams nie wygrywają, bo tylko i wyłącznie
                        Williams z nimi przegrać może.
                        Petrova w sumie ma czym wygrywać, a że miała naprawdę porządny
                        dzień, to wygrała.

                        Oczywiście nie zamierzam nikomu odbierać prawa do zachwycania się
                        Wozniacki.
                      • Gość: n Re: po doskonałym meczu z Williams...? IP: *.gwardii.osi.pl 15.05.10, 06:49
                        niezachwycanie się Woźniacką nie musi (choć może) oznaczać głupoty i dyletanctwa.
                        Docenianie dobrych występów mocno grających dziewczyn również niekoniecznie to
                        znaczy.
                        Williamsy mogły się znudzić, ale na dziś, przy takich damach w top 10, stanowią
                        one jakąś ostoję względnej stabilności na dobrym poziomie tenisowych
                        umiejętności. Nie da się tego powiedzieć o większości pań z tego doborowego
                        towarzystwa, a brak w miarę stabilnej czołówki na DOBRYM poziomie oznacza
                        najczęściej bylejakość, oby przejściową.
    Pełna wersja