Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Pólfinały kobiet: szybko, ale nie bezboleśnie

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.10, 18:39
    Szybko dla Stosur. Boleśnie dla Jankovic i Heleny (tu w sensie
    dosłownym, bo grać nie mogła). Najlepszy interes Schiavone (finał
    szlemowy i do dziesiątki rankingu się melduje). Koniec świata to
    jeszcze nie jest, ale niewiele brakuje.

    Najsympatyczniejsza zawodniczka w całych rozgrywkach WTA nie zagra w
    finale, nad czym osobiście bardzo ubolewam. Co gorsza wskutek
    narastających dolegliwości nie była w stanie dokończyć półfinału, a
    Wimbledon stanął pod znakiem zapytania podobnież. Bardzo przykra to
    historia i oby jak najmniej takich zakończeń meczów.
    Schiavone i Dementieva wyrównany pojedynek toczyły, optycznie
    niewielka przewaga Heleny, która nie pozwoliła Włoszce wleźć sobie
    na głowę i robić z siebie Dunki. Na wynik nie miało to wielkiego
    przełożenia, bo tu i tam o parę razy za dużo jej uciekło, że nie
    wspomnę już o jej tak zwanych pomysłach (nie ma bowiem żadnej
    nadziei, że ktoś jej w końcu skutecznie przetłumaczy, żeby się
    oduczyła grania tych swoich skrótów, choć prawdę mówiąc na tym także
    polega specyficzny urok tej zawodniczki). Tiebreak dla Włoszki i
    koniec na tym. Jeśli kto jak kto, ale Dementieva nie jest w stanie,
    to znaczy, że dolegliwość jest mocno uciążliwa.

    Drugi półfinał.
    Jankovic: Czy możemy pograć w tenisa?
    Stosur: Nie, nie możemy.
    I było po meczu.
    To co wyprawia w tym roku Stosur na kortach ziemnych, a teraz
    jeszcze na Roland Garrosie przechodzi tak zwane pojęcie ludzkie.
    Henin wyrzuciła, Serenę zmogła, a Jankovic niemal nic nie była w
    stanie jej przeciwstawić. Serbka jedynie bardzo krótko na początku
    drugiego seta cokolwiek w tym meczu zaistniała, inaczej trudno by
    się domyślić, że grały dwie zawodniczki. Brutalnie Serbka była w tym
    meczu traktowana, mówiąc najłagodniej.
    Teraz Australijka już nie tylko serwuje jak nikt inny w kobiecym
    tenisie, ale jeszcze coraz bardziej robi co chce w polu gry i nic
    sobie z rywalek nie robi. Gra z taką pewnością siebie, że nawet
    siostry Williams mogą pozazdrościć. Tylko jakiś kataklizm mógłby
    przeszkodzić jej w wygraniu finału ze Włoszką.
      • Gość: cougar Stosur jest w życiowej formie IP: 95.108.6.* 03.06.10, 19:27
        ale w jej przypadku większe wrażenie robi jej muskulatura niż gra
        • Gość: Orni Re: Muskulatura? IP: *.dclient.hispeed.ch 04.06.10, 12:52
          To ja juz wole takä muskulature niz to obrzydliwstwo u Sereny, nota
          bene te fantastyczne serwy Samanthy robily z Serenä co chcialy i to
          bylo najfajniejsze, bo trafila kosa na kamien
          pozdr.
          Orni
      • Gość: n Re: Pólfinały kobiet: szybko, ale nie bezboleśnie IP: *.gwardii.osi.pl 03.06.10, 20:44
        w świetle kontuzji trochę inaczej należałoby spojrzeć na poprzednie mecze
        Jeleny, w których delikatnie rzecz ujmując, pokazała kiepściutki tenis (zaocznie
        Ją przepraszam za moje bluzgi okrutne). Nie wiem tylko, jak zmogła Pietrową i to
        tak łatwiutko w 2 i 3 secie. Panie urządziły sobie festiwal kontuzji ???
        Frania pokazała o wiele mniej niż z Karolcią, bo też Jelena to nie Karolcia.
        Wiatraka, który nie wie, w którą stronę się obracać nie było, nie miała też
        Frania winerów w ilości potężnej jak z Woźniacką. Trochę bledszy był tenis
        Włoszki i zdrowsza Jelena nie miałaby chyba większych problemów w tym meczu.
        Koniec końców, przy tylu niespodziankach brakuje jeszcze największej - wygranej
        Frani z wspaniale jak dotąd dysponowaną Samantą.


      • Gość: Orni Re: na marginesie IP: *.dclient.hispeed.ch 03.06.10, 20:57
        tak tylko kröciutko (na marginesie), a gdzie to tak chwalona przez
        Ciebie Nadia P. z jej fenomenalnymi strzalami po rogach? W tym
        sporcie bez nerwöw na uwiezi nic sie nie da zrobic, zadne strzaly
        nie pomogä...
        pozdr.
        Orni
        • Gość: n Re: na marginesie IP: 157.158.10.* 04.06.10, 08:44
          właściwie to Nadia tak od początku, z wyjątkiej jednego roku, gdzie
          jakoś jej gra była spójniejsza. Norma Nadii to : w czwartek po
          rogach, we wtorek bandaże, auty, siatki itd. A propo's tych
          kontuzji, plastrów i bandaży - tak z 75 % wygląda na swoistą modę,
          profilaktykę, i świetne tłumaczenie przegranych - kontuzja
          uniemożliwiła itp.
          Są takie, co grają, walczą, mimo dolegliwości i jak to jest ;
          podziwiać czy z politowaniem traktować jako głupotę ? Jeżeli
          naprawdę poważna kontuzja, to gra jest głupotą. Z drugiej strony
          prawie niemożliwy przy grze jest choćby brak zmęczenia, a pewnie
          każdemu coś w trakcie gry nie pasuje. Z całym szacunkiem dla Jeleny,
          pewności oczywiście nie ma żadnej, ale myślę, że gdyby wygrała
          pierwszego seta, nie poddałaby meczu. Mogło i na pewno coś jej
          dolegało, ale nic nie wskazywało na nagłą kontuzję. Pewnie oceniła
          szybciutko, że jeszcze dwa sety to za dużo.
          Jest jeszcze jedna prawidłowość u pań ; im wyższy ranking, tym
          plastrów więcej, jakoś te spoza 40-tki grają pewnie z podobnymi
          kontuzjami, ale zabezpieczenia bandażowe jako tłumaczenie porażek
          nie są im do niczego potrzebne (grają mniej, to oczywiste, ale
          zmieniają miejsca pobytu, strefy czasowe, jeszcze częściej od tych z
          czołówki i nie jest to dla organizmu kogokolwiek bez znaczenia).
          Wygląda tymczasem na to, że brak bandaży u pań będzie wzbudzał
          większe zaciekawienie niż sama gra. Wyniki meczów zaś obwarowane
          będą na stałe : "mimo kontuzji lub z powodu kontuzji"
    Pełna wersja