Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Czy ranking powinien być "płaski"?

    IP: *.chello.pl 19.06.10, 19:00
    maksimum napisał [gdzie indziej, ale replikę umieszczam tu, bo warta jest osobnego wątku]:

    > Punktacja w turniejach powinna bys splaszczona a nie rozdmuchana jak teraz,bo takiej Serenie wystarczy 15 turniejow w roku by nie tylko byc #1 ale tez miec 2 tys punktow przewagi nad nastepna w rankingu.

    Nie zgadzam się. Moim zdaniem punktacja powinna być tak ustawiona, by ewentualny zdobywca Wielkiego Szlema miał zagwarantowane pierwsze miejsce w rankingu. CZTERY turnieje powinny wystarczyć, TE cztery turnieje. Moim zdaniem u kobiet punktacja jest wciąż za bardzo jeszcze spłaszczona, powinna bardziej forytować zwyciężczynie wielkich turniejów, tak jak to jest w ATP. Safina na pierwszym miejscu rankingu WTA nie powinna była się przydarzyć.

    Sport żyje wielkimi wydarzeniami, wielkimi pojedynkami, a nie cotygodniowym ciułactwem. Wielki Szlem! Ilu graczy zdołało go wygrać? Wśród mężczyzn - dwóch w ciągu osiemdziesięciu lat istnienia tej instytucji, ostatni raz czterdzieści z górą lat temu. Nie miał go Borg (nawet cienia szansy), nie miał Sampras, wciąż nie ma go Federer. No i przypuśćmy teraz, że Rodge w przyszłym roku wystąpi tylko w tych czterech turniejach i wszystkie wygra. Byłby to historyczny wyczyn, zapisany na zawsze w kronikach tenisa. Będziesz kwestionował jego prawo do pierwszego miejsca w rankingu, bo jakiś ciułacz, co wystąpił w 30 turniejach w sezonie jest bardziej miana Pierwszej Rakiety godny? Dla mnie to kompletny absurd.
      • Gość: Jędrzej PS IP: *.chello.pl 19.06.10, 19:04
        Gość portalu: Jędrzej napisał(a):

        > replikę umieszczam tu, bo warta jest osobnego wątku

        Miało być: sprawa warta jest osobnego wątku.
      • Gość: Abdul Re: Czy ranking powinien być "płaski"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.10, 19:27
        Ranking dla mnie jest ok.

        Weźmy niech Federer zagra tylko w 4 turniejach szlemowych wygra wszystkie.

        Jak się jego gra w tych turniejach będzie miała do gry zawodników , którzy startują np w tycy 18 liczonych do rankingu turniejach?

        Zabiega ich , więc taka punktacja jest bez sensu.

        Tak rozumując , można zlikwidować całą zabawę i skupić się na 4 turniejach w roku , bo ci którzy chcą się bawić w pozostałych turniejach z góry są na straconej pozycji w szlemach gdzie punkty byłyby tak rozdmuchane , że wygranie 4 turniejów zapewniało by 1 miejsce w rankingu.
        • maksimum Re: Czy ranking powinien być "płaski"? 19.06.10, 21:42
          Gość portalu: Abdul napisał(a):

          > Tak rozumując , można zlikwidować całą zabawę i skupić się na 4
          turniejach w roku , bo ci którzy chcą się bawić w pozostałych
          turniejach z góry są na straconej pozycji w szlemach gdzie punkty
          byłyby tak rozdmuchane , że wygranie 4 turnie
          > jów zapewniało by 1 miejsce w rankingu.
          -----------
          I tak sie wlasnie juz dzieje.Siostry Williams wlasnie z tego
          korzystaja.
          Serena ma rozegranych 15 turniejow a Nadal 18.
          Del Potro wygral rok temu US Open i od tamtego czasu odpoczywa i jest
          na niezagrozonej 8 pozycji.
          Nawet gladiatorzy walczyli czesciej jiz 4x w roku.
          Nie zapominajmy ze tenis jest sportem,ktory mozna grac caly rok.
          W tym roku Serena rozegrala 22 mecze i ma rekord 18:4.
          W calym 2010 roku rozegra moze 40 meczy i bedzie najlepsza na
          swiecie.
          W NHL sezon podstawowy to 82 mecze a pozniej jest Puchar Stanley'a
          okolo 20 meczy i hokej jest gra sezonowa.
          W NBA tez podstawowy sezon to 82 mecze a pozniej playoff.

          Wozniacki i Schiavone graja dosc duzo i do tej pory maja rekord
          27:11,czyli 38 rozegranych meczy.

          Jesli przy 40 rozegranych meczach w roku mozna byc mistrzynia i to z
          duza przewaga nad nastepna zawodniczka,tzn ze punktacja jest
          baaaaaaaaaaaaaaardzo zla.
      • Gość: Abdul Re: Czy ranking powinien być "płaski"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.10, 10:58
        W miarę sprawiedliwy system był kiedyś gdy nie było obwarowań co do przymusowości turniejów lub ograniczeń startów w innych.

        Różnice w punktach mniej więcej od dawna były takie same lecz silnych turniejów było o wiele więcej.
        Brak przymusowości plus ilość silnych turniejów powodowała , że silne zawodniczki poza szlemami generalnie rozjeżdzały się po różnych turniejach nie tracąc aż tak sił na walkę między sobą.

        Pociągało to za sobą większy poziom generalnie we wszystkich turniejach mio słabszych obsad. Bo zawodniczki grały prawie wypoczęte.

        Jak małe różnice decydują czy ktoś wygra szlema czy nie pokazuje przykład Clijsters z US Open , czy też Henin z Australian Open.

        Zawodniczki dobre , nie ma co ukrywać , ale też i wypoczęte.
        Henin zresztą o dziwo nie błyszczała formą na AO. Popełniała tony niewymuszonych. Dzięki doświadczeniu oraz dobrej formie fizycznej dotarła do finału. To samo Clijsters , która zabiegała swoje rywalki na US Open.

        Na tym poziomie w szlemach liczy się nawet to czy ktoś gra na 100% czy na 90%. Zawodniczka wymęczona wcześniejszymi startami nie ma szans zagrać na 100%. Generalnie w obecnym systemie praktycznie nie ma zawodniczki , która potrafiła by zagrać na 100% poza tymi dwoma przypadkami Henin i Clijsters.

        Oczywiście nie twierdzę , że nieco wymęczone grające na 90% Henin czy Clijsters nie dotarły by np do półfinału czy ćwierćfinału bo są dobre , ale na pewno nie odniosły by takiego sukcesu z prostych powodów braków w ograniu.

        W 2001 roku poza 4 szlemami punktowanymi 520 za wygraną.
        520 x 4 = 2080 czyli w zaokrągleniu tyle co dziś tylko x 4 , była masa turniejów rangi obecnych 4 Premier Mandatory.

        Tak właściwie nie istniało coś takiego jak Premier5. Obie kategorie miały tyle samo punktów czyli 260pkt.
        260 x 4 = 1040 , czyli w zaokrągleniu tyle co dziś.

        Były to: Zurich . Moskwa , Tokyo , Indian Wells , Miami , Charlestone , Berlin , Rzym , Toronto . Niby jeden mniej jiż obecnie ale wszystkie po 1000pkt a nie połowa 1000 a połowa 900.

        A już całkowita różnica była w obecnych turniejach rangi Premier - 200pkt.
        200 x 4 = 800!!!
        Za wygranie turnieju rangi Premier otrzymywało się 800pkt . I to było słuszne , przy braku obowiązkowości turniejów powodowało to , że zawodniczki czołowe nie wyżynały się generalnie w wielu turniejach skupiając się na szlemach , a w innych turniejach starały się ogrywać słabsze rywalki ewentualnie w półfinałach lub finałach wlacząc między sobą.
        Wtedy nie było takiego odpuszczania jak teraz , bo i być nie mogło.

        Sydney , Scotsdale , Dubai , Bahia , Nice , Paryż (indoor) , Tokyo (indoor) , Amelia Island , Hamburg , Eastbourne , San Diego , Satnford , Los Angeles , New Haven , Linz , Stuttgart - może jeszcze jakiś turniej.

        Były to turnieje za które dziś 800 punktów za wygraną by się dostało.
        Czyli prawie takie obecne Premier5.

        Nawet turnieje III i IV k dawały dużo punktów.

        IIIk 155pkt x 4 = 620pkt
        IVk 140pkt x 4 = 560pkt

        Najsłabsze turnieje dawały nieco więcej niż obecne najsłabsze.

        Vk 80pkt x 4 = 320pkt

        I to było sensowne , bo zawodniczki grały gdzie chciały , nie spotykały się zbytnio w całości poza szlemami i ewentualnie Miami i były wypoczęte.

        Obecnie przy tym systemie mimo , że ani nie lubię ani nie cenię Safiny nie można powiedzieć ,że nie zasłużenie była nr1.
        Czy też w przypadku Jankovic to samo.

        Zawodniczki nie wygrały szlema , ale dominowały w turniejach najwyższej kategorii poza szlemami.

        Jak ocenić występ wymęczonej Safiny czy Jankovic w szlemie w starciu z wypoczętą np Sereną Williams?

        Nie da się tego porównać.
        • maksimum Re: Czy ranking powinien być "płaski"? 20.06.10, 16:04
          Gość portalu: Abdul napisał(a):

          > Za wygranie turnieju rangi Premier otrzymywało się 800pkt . I to
          było słuszne ,przy braku obowiązkowości turniejów powodowało to , że
          zawodniczki czołowe nie wyżynały się generalnie w wielu turniejach
          skupiając się na szlemach , a w innych turniejach starały się ogrywać
          słabsze rywalki ewentualnie w półfinałach lub finałach wlacząc między
          >sobą.
          -----------
          I o to mnie wlasnie chodzi,zeby bylo wiecej turniejow o duzej ilosci
          punktow,by nie tylko szlemy decydowaly kto jest na czele rankingu.
          Teraz to wyglada tak,ze sa w tenisie 4 glowne turnieje i kilknascie
          innych na ktore nie warto jezdzic.

          > Wtedy nie było takiego odpuszczania jak teraz , bo i być nie mogło.

          Zgadza sie,to rozdmuchana punktacja w szlemach spowodowala to
          odpuszczanie.
      • wielki_szuwarek Re: Czy ranking powinien być "płaski"? 20.06.10, 21:14
        to jest kompletny absurd
    Pełna wersja