Gość: CUADRADO Y REDONDO
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.10.10, 17:24
Bardzo porządny finał bez dwóch zdań. Jakby tak jeszcze wyrzucić trochę momentami przydługiego walenia przez środek to byłoby już naprawdę cacy. Ale i tak było wystarczająco dużo dobrych akcji i kończenia, dynamika i tempo były, panie stanęły na wysokości zadania i kto oglądał raczej się nie nudził.
Dodatkowo Dunka - chyba z racji objęcia przodownictwa w rankingu - bardziej niż zwykle, rzekłbym nawet, że wyjątkowo gorliwie, starała się zaprezentować jako zawodniczka odważająca się ofensywnie na coś więcej. Tak sobie myślę, ze to jej odważanie się nawet kilka razy Rosjankę cośkolwiek zaskoczyło i z lekka kubełkiem zimnej było.
Pierwsze parę gemów miało nie lada dynamikę i tempo szalone. Rosjanka z przełamaniem z przodu się znalazła, ale zamiast przynajmniej spróbować pójść za ciosem, spróbowała kunktatorsko przeczekać i diabli (czytaj Wozniacki) przełamanie wzięli. W konsekwencji tegoż Vera wyrażnie straciła wątek, nagle zaczęła mieć wątpliwości, zagubiła się, w kłębek się zwinęła i w totalnym odwrocie się znalazła, a Dunka nijakich rozważań nie prowadziła, tylko wyraźnie wlazła na górę, ciosała swoje, a nawet parła, bodła i trykała, słowem zuchwalstw niesłychanych się w tym czasie dopuszczała. Set dla Dunki. Mało zachęcajaco zaczęło w perspektywie dalszego widowiska wyglądać. Wątpliwości się pojawiły, czy aby skonfundowana przebiegiem wypadków Vera znów w jakoweś ciężkie szaleństwo z dawniejszych czasów nie popadnie i z kopyta w drugim rzecz nie pójdzie dla panny Karusi. Na szczęście dla widowiska Vera bardzo mocno się ogarnęła i pokazała jak się walczy pod ścianą będąc. I choć naturalnie cholera Wozniacki niemal jak zwykle przez cały mecz nieludzko równa była, to jednak nawet Wozniacki musi gdzieś przecież po drodze w jakąś jamkę wdepnąć. Przełamanie się zdarzyło i kosztowało ją to seta, bo Vera chwili słabości w drugim nie miała. W trzecim Dunka wyrwała się zaraz naprzód i choć Rosjanka nadstarań dokonywała i miała kilka razy bardzo mocne punkty zaczepienia do odłamania się przy serwisach Dunki, to jednak ta cholera Wozniacki za każdym jednakowoż razem wyślizgiwała jej się i na górze kończyła, by na koniec zdecydowaną już kropkę postawić. W sumie jednak zasłużone zwycięstwo miss Wozniacki.
Naturalnie to zwycięstwo definitywnie przesądza o tym, że Dunka na pierwszym miejscu na koniec roku będzie i jeszcze conajmniej z połowę roku przyszłego.
Teraz już bez cienia wątpliwości kolega optymist może najmować zapiewajłów, zamawiać trębaczy, szykować bębny i transparenty z napisem "Caro No. 1".
Ja zaś z niecierpliwością czekam aż nieznośna Caro sensacyjnie w skórę weźmie w turnieju mistrzyń (ostatecznie może być Australian Open, bo tam będzie pełna obsada).