Gość: CUADRADO Y REDONDO
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.10.10, 01:32
Dzień trzeci przeciągnął się do czwartego, bo 3 długie, trzysetowe mecze były. Wiadomo już kto w półfinale zagra (Stosur, Wozniacki, Zvonareva, Clijsters). Nie wiadomo tylko jeszcze kto zagra z kim, a kto z Kim.
Stosur-Dementieva. Straszna walka, nijakiego zmiłuj się nie było. Helena mimo wątpliwego startu zawzięła się nadludzko (pewnie Us Open ze Stosur w pamięci mocno siedziało i uwierało). Stosur jak zwykle diablo prężyła muskułów, potężne razy ciosała, ale Helena nie dawała sobie nadmuchać, tylko wyjmowała często w defensywie, a dodatkowo dawała radę mocno ruszać Australijkę, do gonitw umiała ją zapędzić i zagrożenie chociaż częściowo w ten sposób umniejszać. Ruszenie Stosur radykalnie zwiększa szanse. W tiebreaku trzeciego Stosur pękła.
Wozniacki-Schiavone. Typowe dla Wozniacki mozolnie wyheblowane zwycięstwo. Pierwszy set to rewelacyjna gra Włoszki. Dunka w odwrocie, mało wyrazista, przy tym po prostu zero inwencji. W drugim Schiavone dość beztrosko przełamanie na 2-0 Dunce podarowała (bo inaczej tego nazwać się nie da) i to radykalnie zmieniło bieg wydarzeń. Włoszka wyraźnie się od tego momentu pogubiła ze sobą. Wozniacki z kolei serwisów dobyła, pewność siebie zaczęła jej wracać i przede wszystkim z pola też zaczęła coraz regularniej i regularniej stukać po swojemu. I to wystarczyło. Najgorsze zatem Wozniacki ma już za sobą i dalej wszystko zdarzyć się może. Wypuścić ją na chwilę z rąk i jej siła destrukcji znów może zadziałać (no, może jednak lepiej niech nie, bo to wyjątkowo niesmaczny tenis).
Clijsters-Azarenka. Set pierwszy dla Belgijki i mimo starań rywalki raczej pod kontrolą. W drugim Azarenka rzuciła do walki wszystko, a nawet więcej. Kawał sensacyjnego tenisa pokazała, nie traciła głowy nawet jak przejściowo w kłopotach była. Clijsters też miała tu rzeczy genialne, ale jakby tak od siebie nierówna bardziej w tym secie była. Końcówka tego seta była niesłychanie emocjonującym widowiskiem. Białorusinka wypuściła z ręki 5-4, ale potem znów z przełamaniem na 6-5 była. Gem dwunasty chyba z kwadrans trwał, raz jedna, raz druga na górze i mnóstwo top tenisa przy tym. Jak ktoś ma Azarenkę za prymitywną zawodniczkę, to powinien sobie tego seta koniecznie obejrzeć. Oczywiście za takie arcygranie przyszło jej zapłacić. W trzecim secie Azarenka zupełnie bez prądu i szybko dla Belgijki było. Tym niemniej mocno ulepszona w ostatnich tygodniach wersja Azarenki zwraca uwagę, spodziewam się, że model 2011 zostanie wzbogacony w kolejne innowacje.
Dzień czwarty: Schiavone-Dementieva o nic, potem o pierwsze miejsce w swojej grupie Zvonareva-Clijsters, a na koniec o nic Jankovic i Azarenka (jeśli na nogach jeszcze będzie).