Forum Sport Tenis
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Mocno zaskakujący przebieg finału w Sydney

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.11, 16:38
    Na Li - Clijsters 7-6, 6-3
    Błyskawicznie 5-0 dla Belgijki, zero problemów. I wtedy Clijsters, no chyba będąc pewna tego seta, po prostu wyłączyła się. Niech się dogra samo. No to się do(i)grało. Chinka zaczęła coś tenisowo przebąkiwać i jedno przełamanie odrobione. Na Li zaczęła grać jeszcze i drugie przełamanie odrobione. Wygrane podanie i 5-5 się zrobiło. Zaczęło być ciekawe, bo Belgijka wyraźnie w międzyczasie złożyć się do kupy z powrotem nie mogła. Jak raz zagrała porządnie, to dwa razy zagrała nie wiadomo co. Rozregulowało ją. W końcu jednak Clijsters coś zagrała i łatwo na 6-5. Chinka 6-6. Tiebreak. Początek dla Clijsters, ale potem Na Li ze dwa czy trzy razy się porządnym kończeniem popisała, a Clijsters dla odmiany ze trzy razy się "popisała" i zdumiewające zakończenie seta stało się faktem. Clijsters rozwaliło to mentalnie po prostu, czytelne oznaki frustracji były, branie się za łeb, grzmotnięcie w piłkę, zupełnie nie szło wrócić do grania z początku. Żadnego rytmu złąpać nie mogła, jak pojedyncze świetne akcje się zdarzały, to następstwem były całe serie nie wiadomo czego. Raz czy dwa nawet mogło się zdawać, że Clijsters jeszcze może zatrybić, ale zaraz następowało kolejne fru. Chinka zdecydowanie solidne wrażenie robiła już do końca. W sumie mocno zaskakujący przebieg finału. Teraz pytanie brzmi: Czy to będzie miało jakieś znaczenie dla występu Clijsters (bądź co bądź głównej faworytki) w Australian Open, czy też po prostu taki dzień jej się przytrafił. Ciekawe.
    Obserwuj wątek

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka