Gość: CUADRADO Y REDONDO
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.01.11, 14:14
Do rozegrania został finał. Co do tej pory było?
Najpierw Kubot zrobił niespodziankę i ograł Querreya, ale na tym się jego skończyło.
Nalbandian z Hewittem zagrali kawał meczu. Hewitt już był w 4 secie w ogródku i z gąską się witał, ale wtedy Nalbandian zaczął grać tenis niebotyczny. Legendarna wola walki Hewitta pozwoliła mu jednak dogonić Argentyńczyka w ostatniej chwili w piątym secie. Ostatecznie jednak 9-7 dla Davida. Pyrrusowe to było zwycięstwo, bo dwa dni później Nalbandian nie nadawał się do gry. Hewitt do dziś pluje sobie w brodę, że nie dał rady w 4 setach tego zrobić i zajść dalej w turnieju.
Federer miał gładko 2-0 w setach z Simonem i nagle Francuz zaczął grać jak nawiedzony. Puk puk puk puk lata piłka nad siatką, Federer wsiada na niego agresywnie (na większość innych graczy spokojnie by wystarczyło), a ten piorunem jest przy piłce i karci Szwajcara. I tak w kółko. W piątym przy serwisie Szwajcara Simon ma 30-0. Zaczęło pachnieć sensacją, ale Szwajcar dobył serwisu ze dwa razy, ze dwa razy wreszcie zagrał też lepiej niż genialnie w polu, potem nacisnął i zmógł Simona.
Baghdatis żyje, choć z Melzerem musiał się potem poddać.
Del Potro obecnie ma mocno pod górę.
Wawrinka się pokazał świetnie z Monfilsem i Roddickiem, ale jego zapędy co do wielkości stanowczo chwilowo ukrócił Federer. Wawrinka jednak jak się zdaje tenisowo rośnie tak czy owak (tylko ten jego forehand to nie bardzo szkodliwy jest, a backhandem się wszystkiego nie wygra).
Tomic próbował poturbować Nadala, napadał go dość zdecydowanie, 4-0 w drugim secie nawet miał, ale go i tak nie wygrał. Tym niemniej warto śledzić dalsze poczynania tego kawalera.
Szczytowym punktem kariery Verdasco pozostanie jak się zdaje nie z tej ziemi mecz z Nadalem w AO kilka lat temu.