Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      ranking wg Amerykanów

    IP: *.polsl.pl 23.02.11, 08:29
    propozycja przywrócenia punktów za wygranie z topowymi rywalkami całkowicie ok. Jedne zyskają (te efektownie wygrywające chocby pojedyncze turnieje, ale w wielkim stylu, inne stracą (te pracowicie ciułające punkciki). Tyle tylko, że te nietopowe będa wychodzić ze skóry i duża część niby topowych może okazać się do bani. Tak czy inaczej takie premiowanie jest całkiem sensowne - czym innym jest wygrana nr. np 7 czy 12 ze 150 w rankingu, a czym innym pokonanie 2 czy 1.
      • Gość: r Re: ranking wg Amerykanów IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.11, 08:43
        I potem taka Rezai czy MJMS, które zaliczyły pojedynczy wybuch formy będą w czołówce...
        To trzeba naprawdę mocno dopracować. Podobny ranking jest w szachach i się sprawdza, ale nie jest to banalna sprawa :)
        • Gość: ft' Re: ranking wg Amerykanów IP: *.polsl.pl 23.02.11, 09:50
          nie sądzę, że wygranie pojedynczego turnieju mogło dać aż tyle punktów, by być np przez rok w top 10, ale ilość punktów zdobytych przez obie panie w wygranych turniejach mogłaby i powinna być wyższa niż gdyby wygrała nr 1. Za mecz z Azarenka i Daniela H zasługuje na premię ekstra, zresztą w tym meczu obie panie grały kawał niezłego tenisa. Returny Handtuchowej istna bajka, przecież serwisy Azarenki nie były nędzne.
        • Gość: Arthur Re: ranking wg Amerykanów IP: *.rev.stofanet.dk 23.02.11, 10:58
          Dodawanie punktow za wygrana z wyzej notowana jest tak samo bez sensu jak dawanie podwojnej ilosci za jeden ze szlemow. Dam przyklad: Schiavone wygrala w ubieglym roku RG i chwala jej za to ale do dzis z tego korzysta, wlasciwie nic wiecej nie wygrywajac. Nonsens.
          Najlepszym sposobem jest ranking co rok nowy, jak np. w F1.
          W pierwszym turnieju roku, rozstawienia wedle rankingu z ubieglego, dalej wedle aktualnego. Wygranie turnieju moze i czesto bywa przypadkowym wzrostem formy a do duzego turnieju, majac pewna klase mozna sie przygotowac, a zatem nie daje to odzwierciedlenia o ogolnej wartosci sportowca w przeciagu pewnego czasu a li tylko aktualny "wzbryk natury".
          Amerykanom nic to nie pomoze. Nie zmieni ich aktualnie bardzo marnej pozycji w tenisie. Mozna tez zrezygnowac z prowadzenia wogole jakich kolwiek rankingow, bowiem kazdy turniej jest historia sama w sobie. Komu to potrzebne ? chyba tylko i wylacznie mediom. Sponsorom napewno nie, bo dobrego towaru nie trzeba w ten spsob reklamowac. O wygrywajacych i tak media beda mowic, pisac i pokazywac. Wowczas te tzw. wielkie szlemy pozostana prestizowwe dla siebie, inne do nich doszlusuja ze wzgledu na premie, a reszta pozostanie dla poczatkujacych lub dla "sportowych turystow" lub calkowicie znikna.
          Dopoki istnieje system taki jaki istnieje i klasifikacja rankingu nie jest uzalezniona od wygrania jednego ze szlemow, nalezy bez szemrania szanowac numer jeden.
          Mysle, ze taki system jaki obecnie istnieje, przyjeto ze wzgledu na uatrakcyjnienie i spopularyzowanie sportu zwanego TENIS. To, ze zawsze znajda sie malkontenci bylo tworcom wiadome jak i to, ze po jakims czasie trzeba bedzie go zapewne zmodernizowac, bo talkie sa losy kazdego pomyslu.
          Poki co, cieszmy sie przynajmniej my Polacy, ze chociaz nie Polke, to przynajmniej mamy tensistke polskiego pochodzenia na tronie swiatowego tenisa i nauczmy sie szanowac obowiazujace przepisy. Nie plujmy we wlasny garnek, skoro chcemy aby nasza polska zupa smakowala innym
          • Gość: nie pluj w garnek Nie pluj w garnek Schiavone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.11, 14:01
            "Kolega" Duńczyk niech zacznie od nie plucia we włoski garnek.
            Gdybyś odjął Schiavone 2000 punktów za wygranie w Paryżu, byłaby dziesiąta w rankingu, a nie piąta, ale i tak byłaby przecież w czołówce. Nie znalazłaby się nagle na czterdziestym na przykład miejscu. Czyli wcale nie korzysta z tego jednego wyniku.
            Od czasu jej paryskiego triumfu była w 1/4 szlemowych w Us Open i ostatnio w Australii. A na jesieni zeszłego roku miała na przykład półfinał w Tokio i 1/4 w Pekinie. Czyli jasne jest, ze nie jeden wynik daje jej to co daje.
            Zanim uczynisz komuś zarzut sprawdź jego podstawy merytoryczne. Inaczej gadasz nonsensy na temat nonsensu.
            • Gość: Arthur Re: Nie pluj w garnek Schiavone IP: *.rev.stofanet.dk 23.02.11, 14:25
              Skoros taki uczony i merytoryczny, to sprawdz laskawie, ktora bylaby Schiavone (to byl tylko przyklad, nie mam nic przeciw osobiscie) gdyby nie te 2000 punktow i co te punkty jej daly. Daly mianowicie wysoka pozycje zaraz po RG a co za tem idzie, preferecje w innych turniejach, gdzie zaczela byc wysoko rozstawiana w turniejowych drabinkach. A nieslusznie, bo poza RG nic w ubieglym roku przed RG nie zwojowala.
              No i oczywiscie jestes niekonsekwetny. Podajesz dojscie Schiavone do 1/4 (raptem dwa razy na sezon) jako sukces a u innych traktujesz to jako porazke. Chyba cos z twoja uczonoscia nie jest OK.
              • Gość: nie pluj w garnek Re: Nie pluj w garnek Schiavone IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.11, 15:03
                Przecież ci napisałem, że jakby jej zabrać te punkty, dalej byłaby w czołówce. I bardzo słusznie, że paryskie zwycięstwo dało jej potem lepsze rozstawienia i dodatkowe szanse, bo w pełni na nie zasłużyła i z wielu skorzystała. I nie żadne 1/4 dwa razy na sezon osiągnęła. Podałem ci kilka przykładowych wyników potwierdzających, że ranking Schiavone to nie jeden wynik, czym obaliłem twoje brednie, a ty dalej swoje. Schiavone wygrała turniej wielkoszlemowy, zrobiła kilka innych dobrych wyników i pokazała sporo świetnej gry. I tyle w tej sprawie.
                • Gość: MACIEJ Ranking wg Amerykanow IP: *.nycmny.east.verizon.net 23.02.11, 16:06
                  Obecny ranking sprzyja flakom z olejem w wykonaniu Woz-Rad i tego niestety ogladac sie nie da.
                  Wychodzi na kort jakas przekupa krakowska,wali rakieta kilkanascie razy w kort,a pozniej robi zdziwiona mine,ze rakieta "siem rozleciala".
                  Ta sama przekupa targuje siem z krzeselkowym,ze nalezy jej sie powtorka punktu,mimo ze zazadala challenge i go przegrala.
                  Albo Klucha monakijaska specjalizujaca sie w wygrywaniu turniejow z 5(PIECIOMA) winnerami w tyluz meczach.
                  • Gość: optymist Re: Ranking - najwiekszy idiota Maciej ! IP: *.24.122.9.generic-hostname.arrownet.dk 23.02.11, 16:34
                    Znowu probuje sie popisywac na tym forum swoja ordynarnoscia w stosunku do Agnieszki i Caroline. Nie martwie sie o niego,bo on jest umyslowo skonczony - martwie sie bardziej o jego dzieci ktore z pewnoscia odziedzicza wszystkie geny po takim idiocie!
                    • Gość: Arthur Re: Ranking - najwiekszy idiota Maciej ! IP: *.rev.stofanet.dk 23.02.11, 20:24
                      Ja sie z tej dyskusji wycofuje. Z idiota nie da sie merytorycznie wymieniac poglady.
      • Gość: Abdul Re: ranking wg Amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.11, 03:03
        Takie dodawanie punktów jest całkowicie bez sensu. Może miało by to jako taki sens , gdyby nie postawa zawodniczek , ale nawet wtedy byłoby to problematyczne. Tenis nie jest idealny tak jak nie są idealne postawy sportowców.
        Weźmy taką Clijsters , która nie dość , że mało grała to jeszcze sobie w tamtym roku najzwyczajniej w świecie olała turnieje , stawiając się na nich biorąc kasę jako gwiazda z reklam itp i wsio.
        Tak było w Marnelli gdzie odpadła w 2 rundzie z "super silną" Garcia Vidagany (która niby za odpuszczenie sobie meczu przez Clijsters miałaby załapać 100-150 pkt? Za co? Dla niej byłaby do 1/3 punktów jakie wbiła w sezonie :D). To samo w kilku innych turniejach , gdzie po 1-2 meczach Clijsters dawała sobie spokój.
        Ranking jest za cały sezon , jeśli taka Clijsters bimba sobie przez pół sezonu , odpoczywa i na świeżości potem gra szlemy to jej sprawa , że nie jest pierwsza w rankingu a nie problem rankingu.
        • Gość: MACIEJ Re: ranking wg Amerykanów IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.02.11, 06:46
          Powinno byc 100 pkt za pokonanie zaw. z pierwszej 10-tki jesli samemu jest sie spoza 20-stki,a 50 jesli jest sie od 11-20.
          50 pkt zapokonanie kogos z 11-20 jesli jest sie poza 30-stka.
          • Gość: Jędrzej Re: ranking wg Amerykanów IP: *.dynamic.chello.pl 24.02.11, 11:57
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Powinno byc 100 pkt za pokonanie zaw. z pierwszej 10-tki jesli samemu jest sie spoza 20-stki,a 50 jesli jest sie od 11-20. 50 pkt zapokonanie kogos z 11-20 jesli jest sie poza 30-stka.

            Zmierzasz pomału (acz chyba nieświadomie) w kierunku systemu Arpada Elő, obowiązującego w rankigu FIDE, federacji szachowej. Tam po każdym turnieju (a może nawet i po każdym meczu, nie jestem pewien) rankingi obojga rywali są korygowane w taki sposób, że jeśli niżej notowany rywal wygra z wyżej notowanym, ranking tego pierwszego rośnie tym bardziej, im większa była początkowa różnica rankingów. Ranking pokonanego odpowiednio spada. To jest b. dopracowany, matematycznie wyrafinowany system, w którym tzw. "realna siła gry" zawodnika traktowana jest jako gaussowski proces stochastyczny, a mecze szachowe są interpretowane jako statystyczna estymacja bieżącej wartości średniej rozkładu. Ten system uchodzi za bardzo adekwatny, jeśli idzie o ocenę aktualnej wartości zawodnika, ale jest mocno złożony. Kibicom szachów to nie przeszkadza, bo to i tak są jajogłowi - ale przeciętny kibic tenisa byłby rozłożony takim systemem na obie łopatki.
            • Gość: r Re: ranking wg Amerykanów IP: *.dynamic.chello.pl 24.02.11, 13:25
              > Zmierzasz pomału (acz chyba nieświadomie) w kierunku systemu Arpada Elő, obowią
              > zującego w rankigu FIDE, federacji szachowej.

              Pisałem o tym, że to jak szachy (nota bene nawet udało mi się na listę FIDE wejść, zanim obniżyli progi poniżej 2000 :) ).

              Tylko że tam są na to skomplikowane wzory i procedury. Rozdawanie po 100 pkt za wygranie z zawodniczkami z top10 to jakieś żarty, bo to dodaje prawie (albo i równo) 1000 punktów w każdym porządnie obsadzonym w turnieju.
              • Gość: r Re: ranking wg Amerykanów IP: *.dynamic.chello.pl 24.02.11, 13:27
                No i różnica jest taka, że w turnieju szachowym grasz wszystkie 9-13 partii (czasami 7, nie liczymy bardzo nielicznych turniejów rozgrywanych systemem pucharowym), a w tenisie przegrasz mecz i do widzenia. Na pewno trzeba by to jakoś podrasować, albo powrócić do istniejącego jeszcze 4 lata temu systemu grupowego na turniejach, ale to sprzyja podkładkom i nieuczciwej grze.
                • maksimum Re: ranking wg Amerykanów 24.02.11, 17:41
                  Gość portalu: r napisał(a):

                  > ale to sprzyja podkładkom i nieuczciwej grze.

                  Jakim podkladom czlowieku?

                  Nareszcie bylaby walka z tymi najlepszymi,a nie rozpaczliwe stawanie do z gory przegranego meczu.

                  No i Clijsters nie moglaby sobie za dlugo polezec,bo inne zawodniczki szybko nabijalyby punkty i Clijsters spadalaby w rankingu.
                  • Gość: r Re: ranking wg Amerykanów IP: *.dynamic.chello.pl 24.02.11, 17:59
                    > Jakim podkladom czlowieku?

                    Ano takim, jak Zwonariowa - Clijsters w Doha, kiedy to Belgijka nawet nóg nie uginała i pakowała wszystko w siatkę, żeby nie grać z Woźniacką w półfinale. I takie przypadki MUSZĄ się siłą rzeczy pojawiać przy rozgrywkach w grupie.
                    • maksimum Re: ranking wg Amerykanów 24.02.11, 18:08
                      Gość portalu: r napisał(a):

                      > > Jakim podkladom czlowieku?
                      >
                      > Ano takim, jak Zwonariowa - Clijsters w Doha, kiedy to Belgijka nawet nóg nie u
                      > ginała i pakowała wszystko w siatkę, żeby nie grać z Woźniacką w półfinale. I t
                      > akie przypadki MUSZĄ się siłą rzeczy pojawiać przy rozgrywkach w grupie.

                      Ale zadna z nich nie dostalaby punktow,bo obie sa z pierwszej 10-tki.
                  • Gość: Abdul Re: ranking wg Amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.11, 18:06
                    Też takim jak Garcia Vidagany , która miała szczęście trafić na Clijsters , której najzwyczajniej w świecie nie chciało się grać w tym turnieju , przyjechała z powodu obowiązków wobec sponsora.
                    Nawet jakby były punkty , Clijsters by i tak wisiał wynik z nic nie znaczącą Vidagany a Hiszpanka awansowała by o 100 miejsc.
                    • Gość: MACIEJ Re: ranking wg Amerykanów IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.02.11, 18:44
                      > Nawet jakby były punkty , Clijsters by i tak wisiał wynik z nic nie znaczącą Vi
                      > dagany a Hiszpanka awansowała by o 100 miejsc.

                      Ja nie jestem zazdrosny,ze ktos awansuje o 100 miejsc.
                      • Gość: Abdul Re: ranking wg Amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.11, 01:19
                        Ale jeśli ktoś awansuje niezasłużenie , bo przeciwnik w jednym meczu sobie dał na luz z graniem to już jest mało sprawiedliwe.
                        • maksimum Re: ranking wg Amerykanów 25.02.11, 01:33
                          Gość portalu: Abdul napisał(a):

                          > Ale jeśli ktoś awansuje niezasłużenie , bo przeciwnik w jednym meczu sobie dał
                          > na luz z graniem to już jest mało sprawiedliwe.
                          --------
                          To jest sport zawodowy gdzie sie gra za pieniadze,a nie piknik u cioci Zuzi czy "jestesmy na wczasach".
                          • Gość: Abdul Re: ranking wg Amerykanów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.11, 15:56
                            Widać to szczególnie przed szlemami , gdzie w turniejach rangi Premier połowa zawodniczek z top10 odpada sobie w 1 lub 2 rundzie.

                            Właśnie chodzi tu o zawodowstwo.
                            A to związane jest z rangą turniejów.
                            Czołowa zawodniczka nie będzie umierała za wszelką cenę na korcie w lichym turnieju jak w perspektywie ma np szlema za tydzień lub dwa.
                            Takie są fakty. Tak czyni większość czołowych zawodniczek.
                            I taka Zvonariova , która odpada w pierwszej rundzie Eastbourne by za tydzień na wielkim szlemie dojść do finału.
                            Taka Jankovic , która odpada w pierwszej rundzie Monterrey by wygrać za tydzień Indian Wells itd itd...
                            • Gość: jacob Re: od tematu IP: *.rev.stofanet.dk 02.03.11, 20:25
                              dlaczego piszesz Zvonariowa ?
                              Jak to sie pisse por rosyjsku ? Wydaje misie, ze w alfabecie rosyjskim nie istieje " V " .
                              Czy jej nazwisko po polsku nie pisze sie przypadkiem Zwonarewa ?
                              Czy rosyjskie " ë " napewno wymawia sie po polsku jako " je " ?
                              Ciekaw jestem jak to jest.
                              • Gość: Abdul Re: od tematu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.11, 21:48
                                Po rosyjsku jej nazwisko pisze się przez e z dwoma kropkami :)
                                Tłumacząc na nasz język "jo".

                                W transkrypcji międzynarodowej jest co prawda Zvonareva , ale jest to mało poprawne jak i wiele innych nazwisk.
                                Co do rosyjskiej pisowni Wiery jestem w 100% pewien jej zapisu.

                                Zwonar"io"wa.
                                • Gość: jacob Re: od tematu - masz racje IP: *.rev.stofanet.dk 03.03.11, 11:26
                                  ale brzmi to w moich uszach cholernie dziwnie, gdyby od poczatku tak wymawiano ............., chyba to jej wina
              • maksimum Re: ranking wg Amerykanów 24.02.11, 17:38
                Gość portalu: r napisał(a):

                > Rozdawanie po 100 pkt za wygranie z zawodniczkami z top10 to jakieś żarty, bo to dodaje >prawie (albo i równo) 1000 punktów w każdym porządnie obsadzonym w turnieju.

                To wez sobie dla przykladu dobrze obsadzony turniej w Doha:

                www.wtatour.com/SEWTATour-Archive/posting/2011/1003/MDS.pdf
                Z pierwszej 10-tki jest tu 7 zawodniczek i 3 w dalszym ciagu graja.Rozdzielonych zostaloby 400 pkt miedzy 4 zawodniczki,a te ktore w dalszym ciagu graja dostana i tak po 120 pkt za cwiercfinal,czyli zadne aj-waj.

                I to jest dobrze obsadzony turniej,niemal identycznie jak AO,bo w slabszych turniejach masz co najwyzej 1 zaw z pierwszej 10-tki.

                Gdyby Hantuchova pokonala Zvonareva w cwiercfinale to dostalaby 200 za 2 zaw z pierwszej 10-tki i 200 za polfinal.
                Gdyby w polfinale pokonala Jankovic,to dostalaby 300 za pokonanie 3 z pierwszej 10-tki i 320 za final.
                No tak,ale pokonanie przez #30 Hantuchova 3 zaw z pierwszej 10-tki to jest rzeczywiscie osiagniecie i warto sie przylozyc.
      • Gość: manDdia Stary, dobry ranking IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.11, 03:38
        Mnie się pomysł z bonusowymi punktami w zależności od klasy zawodniczki jak najbardziej podoba. Co innego wygrać np. w pierwszej rundzie turnieju z Sereną a co innego z podawaczkami typu: Coco, Aravane, Alexandra, Bojana. To już działało i wg mnie się sprawdzało, tylko czasy były inne i nakazy WTA. Wtedy zawodniczki grały gdzie chciały, teraz (o ile nie chcą uszczuplić swych budżetów - a uszczuplić nie chcą!) muszą grać w wielu turniejach i można napisać często, że... grały jak chciały. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wiele tenisistek zaskoczonych swą niezwykle udaną grą w turnieju, do następnego - o ile nie ma przerwy minimum tygodniowej pomiędzy nimi - przystępują z niezłomną wolą odpuszczenia imprezy celem regeneracji sił na następne boje. WTA zapędziła się w kozi róg demoralizując kobiety tenisa swymi przepisami. Obecnie w większym wymiarze mamy do czynienia z traktowaniem tej dyscypliny jako zawodu niż sportu i walki o prestiż i sławę i nie jest to związane tylko i wyłącznie z komercjalizacją. Nadzieję widzę w walecznej Karolinie, Francesce czy Na.
        • Gość: jacob Re: Stary, dobry ranking IP: *.rev.stofanet.dk 02.03.11, 14:13
          ość portalu: manDdia napisał(a):

          > Mnie się pomysł z bonusowymi punktami w zależności od klasy zawodniczki jak naj
          > bardziej podoba.

          A zatem trzeba byc konsekwentnym. Skoro chcecie dodawac punkty za wygranie z lepsza to tez nalezy je odbierac za przegranie ze slabsza i tak kazda z pierwszej dziesiatki za przegranie z kazda z rankingiem :
          nr. 11 - 20 minus 100 punktow
          nr. 21 - 40 minus 300 punktow
          nr. 41 - 50 minus punktow 500
          a z kazda od nr. 50 w gore minus punktow 1000

          Byloby sprawiedliwe. Te z topu powinny byc wyjatkowo karane za kiepski start. W sumie sponsorzy nie placa za nazwisko i pokazanie sie na korcie ale za gre.
          • Gość: manDdia Re: Stary, dobry ranking IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.11, 21:11
            To jest bardzo interesujący pomysł! Co innego przegrać z podawaczką typu Coco, co innego z wirtuozką rakiety Agnieszką a jeszcze co innego z panną prawie-niezabiegalską Caroline "Żelazna kondycja" Wozniacki. Obawiam się jednak, że proces wydłużenia obliczeń zdobyczy/strat punktowych spowodować mógłby konieczność zatrudnienia dodatkowych osób do sporządzenia rankingu. Może to i nie jest problem, ale tak czy inaczej mam wrażenie, że w kwestii rankingu i bonusów/uszczupleń punktowych nic się nie zmieni...
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja