Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma

    IP: *.rev.stofanet.dk 02.06.11, 20:17
    "wielkiego i prestizowego turnieju". Moze kiedys byl wielki ale dzis pozostal mu juz tylko prestiz, tak jak calej Francji.
    Tenisistki, ktore wlasciwie nigdzie nic nie osiagaja sa w finale jednego z turniejow Wielkiego Szlema. Czyli co, czyli znalazly sie tam przypadkowo, czyli turniej przypadkow, czyli turniej szczesliwych co nie ma absolutnie nic wspolnego z ich rzeczywista wartoscia na korcie ale oczywiscie gratulacje dla obu tenisistek.
    W tym turnieju byly nie tyle najlepsze co najszczesliwsze.
      • jan_stereo Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma 02.06.11, 20:37
        Watpie czy to sie tyczy wylacznie RG, tak (ze kazdy moze znalezc sie w finale) jest moim zdaniem caly dzisiejszy tenis damski (zwlaszcza po zniknieciu siostr Williams), chociaz o wielkosci danego turnieju swiadczyc powinien raczej ogolny poziom gry, a niekoniecznie to czy sie w finale spotkala obecna numer 1 z numerem 2. Pisanie jednak tutaj o przypadku i szczesciu jest blednym osadem, chyba ze zawodniczki przechodzily do kolejnych rund po rzutach koscmi badz losowaniu magicznych kart, a nie grze na korcie....
        • Gość: current93 Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.net.aster.pl 02.06.11, 21:27
          No właśnie - czy tylko dlatego, że tego turnieju nie wygra pseudo-nr 1, można określać go mianem zdewaluowanego?

          Li była m.in. w finale AO. Schiavone w ćwierćfinale US Open, a w Australian Open zagrała niemal pięciogodzinny mecz z Kuzniecową, który stał na kosmicznym poziomie (odsyłam do Highlights w YouTube). Li zagrała dziś fantastycznie z Szarapową. Schiavone momentami gra tak, jak nie byłaby w stanie uderzyć żadna inna zawodniczka. Bądź co bądź obie to pierwsza dziesiątka. A nie przysłowiowy "każdy".


          • Gość: maciej Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.rev.stofanet.dk 02.06.11, 23:30
            Pardon ale co one ugraly od AO ? jakby niebylo minelo prawie 4 miesiece
            Na Li jest w drugim szlemowym finale, w miedzyczasie pustka
            Schiavone - kompletna pustka od ubieglorocznego RG
            Co to jest jesli nie dewaulacja wartosci takich turniei ? czym sie one roznia od innych poza pula nagrod ?
            Nazywasz pseudo nr 1 ale to pseudo wygralo w tym roku 3 turnieje a chyba ci wiadomo, ze w kazdym meczu, w kazdym turnieju trzeba jedak grac w tenisa.
            Piszac o szczesciu nie napisalem, ze graly na loterii ale czysz nie jest szczesciem wygranie jednego turnieju a w pozostalych, mniej znaczacych przynajmniej w formie prestizu, odpadanie z byle jakimi i slabymi przeciwniczkami ?
            Czy bylbys szczesliwy i powidzialbys, ze Kubica jest najlepszy gdyby wygral tylko jeden wyscig zostajac mistrzem swiata ? Nie mialbys niedosytu ?
            Pewnie nie bo twoj faworyt zostal mistrzem swiata a jego droga do tego bylaby ci obojetna. Nie bylby to bardziej mistrz pseudo ?
            Kiedys pewien sportowiec, bo zdobyciu zlotego medalu na olimpidzie, zapytany czy jest dumny z medalu odpowiedzial nie, nie jestem w pelni dumny bo rekord swiata ma kto inny.
            Podobnie jest w tenisie. Rekord w wygranych turniejach i zdobytych punktach ma obecnie to pseudo nr 1 choc medal zdobyl kto inny. Przypadek natury.

            • Gość: Abdul Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.11, 00:13
              Widać to są typy zawodniczek nastawiających się na szlemy.
              Popatrz na Schiavone. Gdyby traciła siły i dostawała potęgujących się mikrourazów przed RG , na szlemie tak by się nie poruszała.
              To taki drastyczny przykład późnych sióstr Williams , które tylko na kilka turniejów w roku się nastawiały. Schiavone na jeden.
              Na Li natomiast generalnie ustawia się na szlemy i na turniej domowy. Dlatego rok temu nie grała w Tokyo by potem w Pekinie dobrze zagrać.
              Takie zawodniczki mają dużą przewagę nad resztą , która jednak ma mniej świeżości.
            • manddia Turnieiki i 4 poważne turnieje 03.06.11, 00:38
              Post nie do mnie, ale pozwolę sobie zabrać głos.


              Gość portalu: maciej napisał(a):

              > Pardon ale co one ugraly od AO ? jakby niebylo minelo prawie 4 miesiece

              Obecnie kobiecy tenis jest bardzo wyrównany (przy braku sióstr Williams i Kim po kontuzji) i dowolny turniej może wygrać każda zawodniczka z pierwszej 20-tki, co najlepiej jest pokazywane przez problemy aktualnej jedynki z godnym zaprezentowaniem się na najważniejszych turniejach czyli turniejach wielkoszlemowych, gdzie wszystkie tenisistki grają na 100 procent.

              > Na Li jest w drugim szlemowym finale, w miedzyczasie pustka

              Na Li wie jakie turnieje są najważniejsze i na nich się skupia.

              > Schiavone - kompletna pustka od ubieglorocznego RG

              Gdyby była pustka miałaby 2000 punktów a nie ponad 5000 w rankingu.

              > Co to jest jesli nie dewaulacja wartosci takich turniei ? czym sie one roznia o
              > d innych poza pula nagrod ?

              Prestiżem, zaangażowaniem zawodników i dawaniem z siebie wszystkiego bez patrzenia na ból i kontuzje. Różnią się one tak jak mistrzostwa świata od meczów eliminacyjnych.

              > Nazywasz pseudo nr 1 ale to pseudo wygralo w tym roku 3 turnieje a chyba ci wia
              > domo, ze w kazdym meczu, w kazdym turnieju trzeba jedak grac w tenisa.

              Kto to będzie pamiętał, bo ja już nie pamiętam które...? W pamięci pozostają jedynie wielcy mistrzowie wielkich szlemów. Zapytaj kibica jakie turnieje wygrała Caroline w tym roku i zapytaj kto wygrał turniej wielkoszlemowy. Na innych turniejach nigdy nie ma najlepszej obsady - wszyscy się nastawiają na turnieje wielkoszlemowe.

              > Piszac o szczesciu nie napisalem, ze graly na loterii ale czysz nie jest szczes
              > ciem wygranie jednego turnieju a w pozostalych, mniej znaczacych przynajmniej w
              > formie prestizu, odpadanie z byle jakimi i slabymi przeciwniczkami ?

              Goerges już nie jest nic nieznaczącą tenisistką - Wozniacki przegrała z nią 2 razy w tym sezonie czyli obydwa spotkania pomiędzy nimi a Hantuchova to doświadczona zaowdniczka. Na mniejszych turniejach może wygrać każda, bo tam nie ma takiej presji - na szlemach liczą się nie tylko sportowe umiejętności, ale chociażby radzenie sobie z presją. Tych słabych i byle jakich zawodniczek jest w tenisie żeńskim coraz mniej. Nawet zawodniczka spoza pierwszej setki może pokonać dawną mistrzynię, tak jak Rus pokonała Clijsters.

              > Czy bylbys szczesliwy i powidzialbys, ze Kubica jest najlepszy gdyby wygral tyl
              > ko jeden wyscig zostajac mistrzem swiata ? Nie mialbys niedosytu ?
              > Pewnie nie bo twoj faworyt zostal mistrzem swiata a jego droga do tego bylaby c
              > i obojetna. Nie bylby to bardziej mistrz pseudo ?

              Kiepskie porównanie. W Formule 1 przede wszystkim liczy się szybkość i zwinność bolidu. Wyprzedziłeś kiedyś furmanką Porsche? Skoro liczą się punkty na koniec sezonu a nie liczba pojedynczych zwycięstw to mistrz zawsze będzie mistrzem. Czy lepszy byłby mistrz, który wygrał o jeden-dwa wyścigi więcej a w innych się rozbijał lub co gorsza przegrywał z "byle jakimi, słabymi kierowcami" czyli w międzyczasie "pustka"?

              > Kiedys pewien sportowiec, bo zdobyciu zlotego medalu na olimpidzie, zapytany cz
              > y jest dumny z medalu odpowiedzial nie, nie jestem w pelni dumny bo rekord swia
              > ta ma kto inny.

              W tenisie nie ma rekordów świata, ale można za to zsumować tytuły wielkoszlemowe. Ile ma Schiavone i ile Wozniacki?

              > Podobnie jest w tenisie. Rekord w wygranych turniejach i zdobytych punktach ma
              > obecnie to pseudo nr 1 choc medal zdobyl kto inny. Przypadek natury.

              Są pomniejsze turnieje i te 4 najważniejsze, na które każdy tenisista i kibic się szykuje. Safina też była "jedynką" a na Wimbledonie 2009 ugrała z Venus w półfinale całego gema. To pokazuje najlepiej wartość liderek WTA bez zwycięstw w wielkim szlemie. Od Safiny i Wozniacki w tym względzie lepsze były nawet Serbki...
              • Gość: current93 Re: Turnieiki i 4 poważne turnieje IP: *.net.aster.pl 03.06.11, 01:08
                Dzięki manddia za genialne "wypunktowanie" postu macieja. Podpisuję się pod każdym Twoim zdaniem.

                Od siebie dodam jeszcze to:

                Jeśli weźmiemy pod uwagę 6 ostatnich szlemów (łącznie z obecnym RG), cztery z nich wygrywały najlepsze OBIEKTYWNIE zawodniczki, które przy okazji mają ogólnie wygranych o wiele więcej innych turniejów WTA niż Wozniacki (Serena: AO i WImbledon 2010 i Clijsters - US 2010 oraz AO 2011). CZy nadal uważasz macieju, że Szlemy się zdewaluowały?

                A to, że Franka dzięki swojemu specyficznemu stylowi (z przebłyskami geniuszu, o jakim Wozniacki może tylko pomarzyć), który NAJLEPIEJ sprawdza się na mączce właśnie, wygrała raz czy nawet (może) dwa Rolanda Garrosa, to akurat żadna ujma dla damskiego tenisa, tylko jego ciekawe urozmaicenie. I póki co, to ona "tworzy historię", nie Karolina.

              • Gość: current93 Re: Turnieiki i 4 poważne turnieje IP: *.net.aster.pl 03.06.11, 01:27
                I jeszcze jedno:

                Nikt nie kwestionuje, że np. Miami jest bardziej prestiżowym turniejem od Pattaya City, a np. Rzym od Bogoty. Gdyby ktoś chciał twierdzić inaczej, zostałby wyśmiany.

                A ponad tym wszystkim - na szczycie hierarchii - są Szlemy. To takie oczywiste. Prestiż, ogromne zaangażowanie zawodników, pieniądze, zainteresowanie mediów, sława.

                Czuję się, jakbym dziecku tłumaczył...
                • Gość: tenisista Re: Turnieiki i 4 poważne turnieje IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.11, 12:18
                  ale ten prestiż i propaganda jest zdezawuowany poziomem sportowym jaki zostaje w nim zaprezentowany. jak dziecku..

                  większy poziom od tego RG ma turniej w Doha na początku roku. a od turnieju w Monte Carlo czy w Madrycie to ma większy z 3 razy. tak samo wyższy poziom był meczu 1 rundy Isner - Nadal, 2 rundy Anduhar - Nadal, niż ćwierćfinału Nadal - Soderling, tak samo poziom Djokovic - Del Potro, był dużo wyższy niż poziom Djokovic - Fognini czy też masz wątpliwości?

                  poziom Federer - Lopez był dużo wyższy niż poziom Federer - Wawrinka, i Federer - Monfils, a poziom Monfils - Ferrer to był przedwczesny finał. i co z tego że bardziej prestiżowy jest finał, skoro poziom dezawuuje prestiż tego finału. tylko laicy od kilku lat oglądają wielkoszlemowe finały, których poziom w ATP stoi najczęściej na skandalicznym poziomie. najwięcej dobrego tenisa jest w pierwszych rundach.

                  jednocześnie to że najlepszym meczem na RG był Monfils-Ferrer świadczy o dezawuacji RG.


              • Gość: tenisista Re: Turnieiki i 4 poważne turnieje IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.11, 12:12
                są mecze gdzie się przegrywa do 0, i się gra prawie jak ten co do 0 wygrywa. akurat mecz Safiny z Venus na Wimbledonie nie był zły, po prostu Venus zagrała na 100%, a nie zawsze tak gra, jak by tak grała z każdą i w każdym meczu to by miała ze wszystkimi prawie takie wyniki, a często miała dużo słabsze, z słabszymi od Safiny. to tak jak mecz Federera z Nadalem w finale RG 2008. Federer zagrał dobrze, a Nadal po prostu zagrał 100% ze 100%, co nie znaczy że Federer nie puścił wielu dużo ciekawszych piłek i nie grał na zbliżonym poziomie. grał na poziomie dużo wyższym technicznie, ale dużo mnie skutecznym w punktach, i nieco mniej regularnie.

                nie jest prawdą że GS jest jakiś ważniejszy od innych turniejów. to tylko prestiż. poziom rywalizacji może być najwyższy na turnieju 250, Challenger albo i Masters. Andre Agassi zawsze podkreślał wagę Mastersów. wielki szlem u pań ma nieco inne znaczenie, ponieważ rzeczywiście są zawodniczki najskuteczniejsze które na szlemy się skupiają jak Williams, Davenport, kiedyś Graf, czy później Clijsters, Henin etc, ale bywają turnieje stojące na wyższym poziomie. poziom RG w tym roku był tragiczny, i loteria zadecydowała o tym kto akurat doszedł do ćwierćfinałów. w przypadku facetów odległość 3 wygranych setów, rodzaj nawierzchni, i 2 tygodnie turnieju mają wpływ na to kto wygrywa. turnieje bywają bardziej loteryjne, a wielu tenisistów nie jest w stanie grać tak dobrze w perspektywie 2 tygodni i do 3 wygranych setów, przez co grają świetnie 1, 2 mecze i następne przegrywają. na Mastersach mogą skupić więcej sił i grać tenis bardziej skoncentrowany i intensywny. dzisiejszy RG panów stoi też na poziomie bardzo słabym. dowodem na to jest to że doszło do półfinałów 4 najwyżej rozstawionych tenisistów z czego tylko 1 ma formę, ale nie przepada za tą nawierzchnią, 3 formy zupełnie nie ma. mimo to bardziej męczyli się w 1 rundach z zawodnikami spoza czołówki niż w środku turnieju. znowu coś się działo w 1 rundach ale nie już w 4.
          • Gość: tenisista Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.11, 11:59
            chodzi raczej o poziom przeciwniczek, i brak wielkich postaci do wygrywania na mączce.
        • Gość: tenisista Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.11, 11:54
          jeśli 1 zawodniczka grająca średnio tak jak przez ostatnie 5 lat nagle znajduje się w finale turnieju którego nawierzchnia jej najmniej odpowiada, a wcześniej była jednak bardzo dobrą tenisistką, ale trochę słabszą od "mistrzyń" czyli mowa tu o Na Li, a 2 zawodniczka grając swój przeciętny tenis i mająca najlepsze lata za sobą, z zerową formą w tym roku grająca najgorzej od kilku lat pewnie już ze względu na wiek, samą siłą woli znajduje się w tym finale, czyli Schiavone, a kiedyś ta tenisistka nie mogła dojść do żadnego ćwierćfinału wielkiego szlema grając DUŻO LEPIEJ, to o czym to niby świadczy? loteryjna forma konkurentek, i nałożenie się kilku przypadków zdecydowało o tym kto przechodził do następnych rund w turnieju pań. jeśli jakaś tenisistka miała formę to następnego dnia nie miała, być może formę miała właśnie Li. Schiavone zaczęła bardzo dobrze, tak jak Szarapowa, czy Stosur, ale potem już grała jak zwykle w całym sezonie, odpadła Stosur, Goerges i wiele innych które miały dobrą formę na początku turnieju, a szczęściem w złej formie przeszła Schiavone. na półfinał się zmobilizowała ale z taką formą powinna odpaść długo przed ćwierćfinałem.
      • Gość: tenisista Macieju, jest pod wrażeniem Twojej Retoryki. IP: *.dynamic.chello.pl 03.06.11, 11:48


        • Gość: maciej Re: na poczatek watku IP: *.rev.stofanet.dk 04.06.11, 10:59
          No i polfinal Szarapowa - Schiavone pokazal, ze mam racje. Znow wygrala tego dnia szczesliwsza. Schiavone wygrala bo nic ale to absolutnie nic nie wyszlo Szarapowej.
          Jej forma z cwiercfinalu rozplynela sie jak cukier w szklance wody ale chyba tylko wyjaktowi ignoranci powiedza, ze Schiavone jest lepsza tenisistka.
          A ktora jest lepsza mozna wyczytac z ich sportowej biografi.
          pl.wikipedia.org/wiki/Maria_Szarapowa
          en.wikipedia.org/wiki/Francesca_Schiavone
          Zgadzam sie, ze to urozmaica ale malo to ma wspolnego z poziomem.
          Tenisista ma racje, kazdy turniej masters ma o wiele wyzszy poziom od RG.
          Rankingi WTA jak i ATP maja na celu wylonienie najlepszej tenisistiki/sty w przeciagu roku. Turnieje szlema sa sportowo zdewaluowane i maja dzis na celu jedynie zbicie jaknajlepszej kasy dla wielu z otoczki.
          Dla kibica, prawdziwego kibica tenisa takie wygrane daja jedynie niesmak, ot cos jakbys zamowil zupe z trufli a podali ci grzybowa.
          • Gość: Pitou Re: na poczatek watku IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.11, 11:26
            > No i polfinal Szarapowa - Schiavone pokazal, ze mam racje.

            ?????
          • Gość: Abdul Re: na poczatek watku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.11, 13:21
            Półfinał to był Szarapowa - Na Li.
            Historia nie gra , tylko obecne umiejętności.
            A obecnie to niewątpliwie Na Li jest lepsza od Szarapowej.
            Zresztą Szarapowa generalnie najsłabiej zawsze na mączce się spisywała , gdzie aż tak łatwo nie idzie stłamsić rywala samą siłą zagrań.
            Natomiast Schiavone jest obrończynią tytułu. To samo o czymś mówi.
            • Gość: j. Re: na poczatek watku IP: *.centertel.pl 04.06.11, 21:57
              Nie wie, po co ty tłumaczysz maciejowi (przez małe "m"), że Na Li zasłużenie wygrała półfinał z Szarapową, skoro on na własne oczy widział półfinał Schiavone - Szarapowa i niejeden jeszcze post tu wyśle, by udowodnić, że Włoszka niesłusznie go wygrała.
            • Gość: maciej Re: na poczatek watku IP: *.rev.stofanet.dk 04.06.11, 22:21
              Sorry, co do nazwisk sie pomylilem ale nie do oceny.
              Final bezwartosciowy w sensie jakosci tenisa. Graly te, ktore nic i nigdzie nie wygrywaja. Kompletny przypadek ale gratluje im dojscia tak wysoko. Mimo wszysstko wygrala tenisistka z innej, znaczy wyzszej polki niz emerytka z Italii.
              Na Li dostanie 2000 punktow i do przyszlego roku, do stycznia ma zapewnione miejsce w top ten. Co za idiotyzm punktacji, zeby tak preferowac tego typu turnieje a szczegolnie RG, ktoremu pozostala jedynie gloria z przeszlosci, jak Francji.
              Ktos zapytal, jaki kibic pamieta kto wygral jakis tam turniej a ten pamietaja wszyscy. Czy oby napewno wszyscy, mozna by popytac ale nie tu na forum tylko na ulicy a najlepiej na trybunach kortowych wsrod kibocow. Gorzko bys sie zawiodl ale czy Wozniacki byla numerem jeden beda wiedziec naprawde wszyscy. Jedni beda poprostu pamietac, inni z powodu ze nie wygrala zadnego szlema ale beda pamietac, ci drudzy nawet bardziej.
              A co do wygrania szlema. Wozniacki ma dopiero 21 lat a wiec ma jeszcze czas i na wygranie szlema. Inne, takie jak np. Schiavone musza czekac cala swoja kariere aby wreszcie wogole cos wygrac.
              Ja bedac sportowcem, spalilbym sie ze wstydu, gdybym wygral turniej z serii GS a przegrywalbym w turnieikach z byle kim. To tyle co do wartosci tyrtulu i pamieci innych.
              • Gość: maciej Re: na poczatek watku IP: *.rev.stofanet.dk 04.06.11, 22:36
                I jeszcze jedno. Nie staje w obronie Wozniacki ale obiektywnie przypomne, ze w swojej stosunkowo krotkiej karierze wygrala juz 16 turniei. Dwa razy grala w Masters. Wygrala turnieje plasowane w rankingu zaraz po GS. A co wygraly obecne finalistki RG w przeciagu dluuuugiej kariery na kortach ? Schiavone 4 tunieje WTA i to o malej randze a Na Li 5 turniei WTA o podobnej randze. Wozniacka ma wiec baaaaaaaaaaardzo duzo czasu na poprawe bilansu.
                • Gość: maciej Re: i nauke gry w tenisa IP: *.rev.stofanet.dk 04.06.11, 22:38
                  zanim osiagnie wiek obecnych finalistek RG
              • Gość: j. I słusznie IP: *.centertel.pl 04.06.11, 22:36
                Gość portalu: maciej napisał(a):

                > Na Li dostanie 2000 punktow i do przyszlego roku, do stycznia ma zapewnione miejsce w top ten.

                I bardzo slusznie. Zawodniczka, która dwa razy w sezonie wchodzi do finału wielkoszlemowego i jeden z tych finałów wygrywa, z calą pewnością zasługuje na miejsce w czołówce bardziej niż, powiedzmy, zwyciężczyni dziesięciu turniejów rangi Kopenhaga. Wielki sport karmi się wielikimi wydarzeniami, wielkimi turniejami, a nie cotygodniową młócką.
                • Gość: maciej Re: z ta emerytka moja corka by wygrala IP: *.rev.stofanet.dk 04.06.11, 22:40
                  • manddia Re: z ta emerytka moja corka by wygrala 04.06.11, 23:23
                    A od dawna trenuje podnoszenie ciężarów córa?
                • Gość: maciej Re: I słusznie IP: 212.10.89.* 04.06.11, 23:12
                  Widze, ze masz klopoty z wyszukiwarka, wiec ci pomoge i sobie porownaj. Juz pomijam w jakim bylo to czasie i jaka dzieli te panie roznica wieku. Nie bronie Wozniacki, staram sie byc obiektywny co do ich osiagniec na korcie. No i nie karze ci lubiec panny Wozniacki lub nie lubiec Schiavone. To twoj wybor z kim sympatyzujesz i mnie nic do tego. Moim zdaniem nie jest sluszne uporczywe preferowanie tych 4 turniei i nagradzanie sportowca punktami za tylko dwa tygodnie ???? wysilku na korcie. Wysokie nagrody powinny wystarczyc. Pewnie tez bys sie nie zgodzil, gdyby twoj kolega zza biurka mial te same preferecje tylko za dwa tygodnie pracy, kiedy ty musisz harowac caly rok. Jakies proporcje winny byc zachowane, kiedy przecholowano z wycena wartosci sportowca w dolarach. No ale wszystko sie dewauluje, nie tylko pieniadz, jakosc ale i ocena wartosci.

                  Wozniacki:
                  SINGLES
                  Winner (16): 2011 - Dubai, Indian Wells, Charleston, Brussels; 2010 - Ponte Vedra Beach, Copenhagen, Montréal, New Haven, Tokyo [Pan Pacific], Beijing; 2009 - Ponte Vedra Beach, Eastbourne, New Haven; 2008 - Stockholm, New Haven, Tokyo [Japan Open], ITF/Odense-DEN; 2007 - ITF/Ortisei-ITA, ITF/Las Vegas-USA; 2006 - ITF/Istanbul 2-TUR.
                  Finalist (10): 2011 - Doha, Stuttgart; 2010 - Indian Wells, WTA Championships; 2009 - Memphis, Charleston, Madrid, Bastad, US Open; 2008 -

                  Schiavone:
                  SINGLES
                  Winner (4): 2010 - Barcelona, Roland Garros; 2009 - Moscow; 2007 - Bad Gastein.
                  Finalist (10): 2009 - Prague, Osaka; 2006 - Sydney, Amelia Island, Luxembourg; 2005 - Bali, Moscow, Hasselt; 2003 - Canberra; 2000 - Tashkent.

                  Na li:
                  SINGLES
                  Winner (4): 2011 - Sydney; 2010 - Birmingham; 2008 - Gold Coast; 2004 - Guangzhou, ITF/Beijing 1-CHN, ITF/Tongliao-CHN, ITF/Wulanhaote-CHN, ITF/Beijing 2-CHN, ITF/Shenzhen 1-CHN; 2002 - ITF/Midland-USA; 2001 - ITF/Ho Chi Minh City-VIE, ITF/Guangzhou-CHN; 2000 - ITF/Boca Raton 2-USA, ITF/Nanjing 1-CHN, ITF/Nanjing 2-CHN, ITF/Shenyang-CHN, ITF/Dalian-CHN, ITF/Seoul 1-KOR, ITF/Ho Chi Minh City-VIE, ITF/Civitanova-ITA; 1999 - ITF/Shenzhen-CHN, ITF/Shenzhen 2-CHN, ITF/Westende-BEL.
                  Finalist (5): 2011 - Australian Open; 2009 - Monterrey, Birmingham; 2006 - Estoril; 2005 - Estoril.
                  • manddia Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe 04.06.11, 23:36
                    Na: 1 - French Open 2011;

                    Schiavone: 1 - French Open 2010;

                    Liderka WTA: 0.
                    Jest jednak jeszcze bardzo młoda i na pewno wkrótce zdobędzie wiele tych najcenniejszych tytułów - tego jej życzę. Nie sztuka bowiem wygrywać turnieje tam gdzie nie ma najmocniejszego składu drabinek lub gdy wiele z tenisistek traktuje je ulgowo. Mam nadzieję, że może nawet w tym roku Caroline pokona wszystkie przeciwniczki jakie będą na jej drodze do zwycięstwa w Londynie podczas Wimbledonu, lub W Nowym Jorku na przełomie sierpnia i września.
                    Do boju Caro!
                    • Gość: maciej Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe IP: *.rev.stofanet.dk 05.06.11, 09:53
                      manddia napisał:

                      > Na: 1 - French Open 2011;
                      >
                      > Schiavone: 1 - French Open 2010;

                      Slepej kurze ziarno tez sie trafia.
                      Jedyny liczacy sie turniej na 15 lat kariery tenisowej- rozpoczela w 1996,
                      pierwszy wygrany turnieiczek w 2007, po 11 latach kariery, czy ci nie jest wstyd za taka gwiazde ?
                      Co nie oznacza, ze probuje pomniejszyc jej sukces. Nie, absolutnie nie, wrecz przeciwnie, gratulacje. Gratuluje sukcesu ale oceniam go jako wybryk natury w tenisowym swiatku. Schiavone nie jest zreszta jedynym takim przykladem w tym srodowisku.
                      Pisze to, zeby ochlodzic malkontenow. Wozniacki ma dopiero 21 lat. Jest numerem 1 czy to sie wam podoba czy nie i przejdzie do historii swiatowego tenisa nawet bez wygrania szlema. Schiavone bedzie co najwyzej na liscie w Paryzu a w Londynie czy NY nikt jej nie bedzie znal.
                      • manddia Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe 05.06.11, 10:40
                        Nikt nie twierdzi, że Francesca jest lepszą tenisistką od Caroline, ale na nawierzchni ceglanej na pewno jest! Wozniacki wygrała sporo turniejów w swej krótkiej karierze i choć brakuje jej tych najważniejszych tytułów w kolekcji to pierwsze miejsce w rankingu zajmuje zasłużenie, bez dwóch zdań.

                        To, że Schiavone wkroczyła na wyższy poziom tenisa późno to tylko jest jej zasługa. Nie wszyscy są od razu mistrzami, nie wszyscy mają od początku talent, ale jej przykład świetnie pokazuje jak warto wciąż się rozwijać, nie poprzestawać na umiejętnościach które już się posiada. Chwała jej za to - lepiej późno niż wcale!
                        • Gość: tenisista Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.11, 11:51
                          no właśnie chodzi o to że Schiavone nie weszła na wyższy poziom tenisa wtedy kiedy zaczęła wygrywać. rzeczywiście na takim poziomie mniej więcej zagrała na poprzednim RG, ale tak samo grała 5 lat wstecz albo i lepiej, tylko wtedy ten sam tenis nie przechodził ćwierćfinałów, a teraz jest tenisem na obecny poziom absolutnie z najwyższej półki. i nie nikt nie twierdzi, bo ja twierdzę że Schiavone zawsze była jedną z najlepszych tenisistek, i jest dużo lepsza od Woźniackiej, która wygrywa nogami a nie aktywną grą. to że jest nieregularna świadczy też tylko na jej korzyść. bo co to by było jak by każdy mecz grała tak jak jak w tym roku z Kuzniecową? rozgromiła by wszystkie i pobiła wszelkie rekordy. wasz problem to czepianie się nazw, nazwisk, rankingów i turniejów, punków i wygranych a nie poziomu prezentowanej gry.
                          • Gość: maciej Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe IP: *.rev.stofanet.dk 05.06.11, 13:55
                            mozna dyskutowac ale masz duzo racji, z tym, ze dla mnie liczy sie wartosc sportowca osiagana nie od wielkiego dzwonu ale ta prezentowana "na codzien" w przekroju calego roku, skoro mamy taka punkatcje jaka mamy, a taka czy inna miec musimy.
                            Wedle mnie to tak naprawde jest tylko jeden turniej, ktory ma prestiz i z reguly poparty jest jakoscia tenisa. Jesli sie juz mowi i przechodzi do historii, nie tylko tej lokalnej to wygranie Wimbledonu jest dla tenisistow marzeniem zycia. Te pozostale trzy szlemy to takie troche tylko przystawki, nie zawsze pasujace do dobrego dania. Kto wygrywal RG malo kto wie ale kto wygrywal Wimbledon wiedza wszyscy kochajacy tenis. Zreszta wystarczy popytac tych co wygrywali tu i tam, odpowiedz bedzie jednoznaczna co dla nich jest najwazniejsze.
                            Nie przypominam sobie aby na Wimbledonie byli przypadkowi zwyciezcy.
                            • manddia Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe 05.06.11, 14:24
                              Gość portalu: maciej napisał(a):

                              > mozna dyskutowac ale masz duzo racji, z tym, ze dla mnie liczy sie wartosc spor
                              > towca osiagana nie od wielkiego dzwonu ale ta prezentowana "na codzien" w przek
                              > roju calego roku,

                              A dla większości liczą się najważniejsze turnieje. Kto pamięta ile razy Holandia wygrywała swoje grupy eliminacyjne w piłce nożnej? Mistrzami do tej pory nie byli w mistrzostwach świata...

                              > skoro mamy taka punkatcje jaka mamy, a taka czy inna miec mus
                              > imy.

                              Punktacja jest całkiem niezła. 4 najważniejsze turnieje - wielkoszlemowe są faworyzowane a reszta w zależności od kategorii imprezy ma stopniowo coraz mniejszą stawkę punktów do zdobycia.

                              > pozostale trzy szlemy to takie troche tylko przystawki, nie zawsze pasujac
                              > e do dobrego dania.

                              Te turnieje co wygrywa Karolina to już chyba muszą być resztkami z talerzy.

                              > Kto wygrywal RG malo kto wie

                              Jak ktoś się nie interesuje tenisem to nie wie nawet, że Wozniacki nie wygrała żadnego najważniejszego turnieju w roku a lideruje. To musi być szok przy poznaniu tego faktu!

                              > ale kto wygrywal Wimbledon wie
                              > dza wszyscy kochajacy tenis.

                              Z pewnością wszystkim się pogarsza pamięć gdy idzie o pozostałe 3 tak samo oglądane turnieje poza Wimbledonem...

                              Zreszta wystarczy popytac tych co wygrywali tu i t
                              > am, odpowiedz bedzie jednoznaczna co dla nich jest najwazniejsze.
                              > Nie przypominam sobie aby na Wimbledonie byli przypadkowi zwyciezcy.

                              Nigdzie nie ma przypadkowych zwycięzców, nawet w Charleston, Kopenhadze i innych "świątyniach" tenisa.

                              • Gość: maciej Re: dyskusja staje sie jalowa, pa IP: *.rev.stofanet.dk 05.06.11, 20:03
                                • manddia Pa, pa 05.06.11, 20:37
                                  Nie może być inaczej skoro się uważa, że Rolanda Garrosa wygrywają przypadkowi tenisiści...
                          • manddia Re: Liczące się tytuły w karierze: wielkoszlemowe 05.06.11, 14:07
                            Gość portalu: tenisista napisał(a):

                            > no właśnie chodzi o to że Schiavone nie weszła na wyższy poziom tenisa wtedy ki
                            > edy zaczęła wygrywać. rzeczywiście na takim poziomie mniej więcej zagrała na po
                            > przednim RG, ale tak samo grała 5 lat wstecz albo i lepiej

                            To popatrzmy na wyniki Włoszki we wcześniejszych French Open:
                            2009 - I runda: 4-6, 2-6 ze Stosur, którą to rok później zlała w finale;
                            2008 - III runda: całe 2 gemy 1-6, 1-6 z Azarienką;
                            2007 - III runda: 6-3, 3-6, 1-6 z Safiną;
                            2006 - IV runda: 6-1, 4-6, 4-6 z Kuzniecową.
                            Jeśli porównamy to z dwoma jej ostatnimi występami na kortach Rolanda Garrosa to chyba jednak można mówić o postępie. Nie przegrywała ani z Venus,ani z Sereną, Kim, Martiną, Justine - czyli najlepszymi w poprzedniej dekadzie. Jak dla mnie jej progres jest oczywisty.
                  • Gość: j. Re: I słusznie IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.11, 09:26
                    Uderz w stół a nożyce się odezwą. W odpowiedzi na mój post napisłeś całe wypracowanie o Woźniackiej, choć ja o niej nie wspomniałem nawet słowem. Jeśli chciałeś mnie przekonać, że Caro zasługuje na miejsce w swiatowej czołówce, to wyważałeś otwarte drzwi, bo ja tego nie kwestionuję. Chodzi o to, że oprócz Woźniackiej (i paru innych) niewątpliwe miejsce w czołówce ma też Na Li, co Chinka właśnie udowodniła, a czego ty nie chcesz uznać.

                    > Moim zdaniem nie jest sluszne uporczywe preferowanie tych 4 turniei i nagradzanie sportowca punktami za tylko dwa tygodnie ???? wysilku na korcie. Wysokie nagrody powinny wystarczyc. Pewnie tez bys sie nie zgodzil, gdyby twoj kolega zza biurka mial te same preferecje tylko za dwa tygodnie pracy, kiedy ty musisz harowac caly rok.

                    No to może powiedzmy, że jeszcze bardziej niesłuszne jest hołubienie mistrza olompijskiego w sprincie, bo to tylko 10 sek. wysiłku na bieżni raz na cztery lata. Ale te 10 sek to jest owoc ciężkiej wieloletniej harówy na treningach. Pracą sportowca jest trening, nie zawody. Miarą wartości tego treningu są zaś wyniki, głównie te uzyskiwane na najważniejszych imprezach. W lekkiej atletyce mistrzowie swiata i Igrzysk Olimpijskich sa cenieni bardziej niż seryjni zwycięzcy cotygodniowych mityngów, choć mistrzostwa świata i Igrzyska są rozgrywane jeszcze rzadziej niż turnieje wielkoszlemowe w tenisie.
      • coelka Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma 05.06.11, 01:07
        No ja się zagadzam odpusciałm sobie ten finał szczególnie, ze rok temu tez rewelki w finale nie był cały dzien plazowałam sie w upale . Opaliłam ladnie na brąz i jakos nie załuje a kobiecy tenis lezy , kiedys wolałm kobiecy tenis od meskiego byłciekawszy a teraz to lipa po całosci jest. Jutro rafa i federer i na pewno bede w domu chociaz ma bys cieplej niz dzisiaj , juz sie boje tego jutra i jego temperatury,plywalm w tym roku po raz pierwszy w otwartym zbiorniku wodnym fajnie byo a Woxniacka karolona tez super tenisistka ie ejst, jakos tak dziwnie,ze nr jeden tak mało wygrywa, ale moze sie jaos poprawi w damskim tenisie, mam nadzieję.
        • Gość: Kosa Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.unknown.vectranet.pl 05.06.11, 09:38
          Dawno tu nie byłem. Kolega Maciej chyba nie czuje tego jaką rangę mają turnieje Wielkoszlemowe. To najważniejsze wydarzenia w tej dyscyplinie od zawsze.
          Nie Igrzyska Olimpijskie, nie turnieje pomiędzy, tylko GS. To stuletnia(z grubsza)
          tradycja jak i gigantyczne wydarzenie środowiskowe. Całkowicie rozumiem
          zawodników którzy tylko te turnieje traktują poważnie, dzięki zwycięstwom odniesionym
          w tych turniejach przechodzą do historii. Żeby wygrać w GS, trzeba być nadzwyczajnie
          przygotowanym, wygrać 7 meczów w przypadku mężczyzn 3-5 setowych. W ogóle
          poco opowiadać bajki. Zobaczcie w okresie trwania GS czym żyje sportowy Świat.
          Wczorajszy finał był na znakomitym poziomie, dzisiaj będzie również chociaż nie
          wiem dlaczego tak mało fachowców stawia na Federera. Według mnie wygra gładko.
          • Gość: tenisista Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.dynamic.chello.pl 05.06.11, 11:46
            nie chodzi o reklamę i nazwę turnieju ale o realne fakty na jakim poziomie gra w tym turnieju stoi. jeśli Wimbledon wygrywać będzie drwal Querrey, Isner, Karlovic, i Cilic to nie oznacza że są najlepszymi tenisistami i ich mecze stoją na najwyższym poziomie. jeśli RG będzie wygrywał z głębi kortu drwal Berdych, Soderling, czy biegający do wszystkiego baseliner to nie znaczy że wygrywa grą najwyższej klasy. tak więc nie oznacza to że ci co wygrywają, najlepszy tenis grają. na turniejach wielkoszlemowych u mężczyzn liczy się regularność i kondycja, a jeśli dziadek Federer grający na 30% tego co 5 lat temu dochodzi do finału RG znów, to znaczy że poziom turnieju jest wyjątkowo słaby. zgadza się że większość gwiazd tenisa na emeryturze "świętuje" sobie na RG, Wimbledonie, i US Open, rzadziej bywają na turniejach takich jak rangi 500, czy nawet Masters. ale trzeba odróżnić otoczkę od poziomu gry na danym turnieju. zgadza się też że jest grupa tenisistek które są jednymi z najlepszych bądź tylko najskuteczniejszych co jak wiemy najczęściej jest sprawą wzajemnie się wykluczającą, które robią formę na Wielki Szlem. tak było z siostrami Williams, i często grupą tenisistek które mają dużą przewagę nad resztą. co jednak jeśli akurat takich tenisistek w turnieju nie ma, bądź też formy nie przygotują? w tym roku nie było, i wygrała tenisistka która formę na ziemię przygotowała. Chinka, która potrafiła grać mecze obfitujące w wiele bardzo dobrych ryzykownych ofensywnych piłek, do tego granych bez wkładania w kończące zagrania wysiłku, czyli coś czego nie potrafi Radwańska która ma beznadziejną technikę. ale Chinka, która grała na poziomie ciągle jakiejś tam 10 rakiety świata, i która grała dużo mniej ryzykownie i loteryjnie niż w jej najlepszych meczach sprzed lat obfitujących w największą ilość niewymuszonych błędów, i jeszcze większą liczbę winnersów. dziś Li gra tenis uniwersalny, stępiony od góry, wzmocniony od dołu, pozbawiony nieprzewidywalnej ofensywy sprzed lat. jakość gry została zastąpiona skutecznością, a odwaga bezpieczeństwem. poziom finału jeszcze jak cię mogę, półfinałów też, ale to co było w ćwierć i czwartej rundzie to masakra. mecze na skandalicznie niskim poziomie, wyłaniające przypadkowe półfinalistki, zwłaszcza jeśli chodzi o Schiavone i Bartoli. i nie chodzi o to że Schiavone jest złą tenisistką, w tamtym roku zagrała na poziomie bardzo wysokim ale w tym na słabym. a mimo to dotarła tam gdzie dotarła. tak samo z męskim. Murray bez formy w półfinale, ale jakich on miał rywali? emeryt Berrer i Chela oraz drwal sztywny drewniany Troicki. Federer bez formy, grający jak rok temu albo i gorzej, Nadal w najgorszej formie odkąd żyje, jedynie Djokovic ciągnął formę którą miał od pół roku. zamiast mówić o poziomie meczów, mówi się więc jak zwykle odciągając uwagę od jakości, o tym czy ktoś będzie nr.1, czy nr.2, starcie gigantów, kto pobije jaki rekord, a kto wyrówna, kto kogo pokona, a poziom gry? całkowicie leży.
            • Gość: Kosa Re: RG kobiet, mocno zdewaluowana renoma IP: *.unknown.vectranet.pl 05.06.11, 13:35
              Na szczęście nie masz racji. Poziom w męskim cały czas rośnie. taka jest powszechna opinia samych zawodników.
    Pełna wersja