Gość: Luka
IP: *.dynamic.chello.pl
07.01.12, 21:34
Wyjątkowo marne było otwarcie nowego sezonu Kontuzje Sereny i Kim, wcześniej Szarapowej, dość średnia forma Karoliny i Kwitowej, mogą oznaczać że skazani będziemy na oglądanie garnituru zastępczego i nie na miarę życzeń skrojonego.
Nieciekawie wyglądają też prognozy pogodowe dla Mistrza Rekordzisty, który tak jak inni wszyscy, chciał sprawdzić swoją formę u progu sezonu dla niego ważnego i sprawdził i wie, że jest do niczego. Bo jeśli nawet dać wiarę Mistrza słowom, że kontuzja pleców po dwóch meczach doskwiera, to raczej koszmar senny, niż marzenie o szlemie przed nim się otwiera. Na domiar złego, natura nie miała respektu żadnego, dla urody Mistrza i swoje dołożyła, dużym kaszakiem dostojne oblicze zeszpeciła.
Nie było pogody także dla finału, nad którym wcześniej wielu szejków też bolało, że wielkich spodziewanych gwiazd się w nim nie doczekało. Pomniejsze gwiazdy, które nie tak pięknie, jak potrafią marsyliankę grały, nad urodą pogody też ubolewały, ale w końcu grały, choć bardziej musiały, niż chciały.
Jeśli przyjąć za prognostyk, wszystkie znaki nieba i ziemi jakie pojawiły się nad kortami, to nowy sezon zabłyśnie gwiazdami, którym będzie przewodziła głównie moc i siła, jak ta pierwsza symboliczna wymiana w finale i piłka, która ją skończyła.