Gość: Jędrzej
IP: *.dynamic.chello.pl
09.01.12, 02:21
Obserwujamy zjawisko doprawdy zdumiewające. Czwarty raz w karierze sióstr Radwańskich zaszła taka sytuacja, że najpierw Aga w losowanu głównym dostała "opcję na kwalifikantkę", a potem wśród kwalifikantek znalazła się jej siostra Urszula. I po raz czwarty dodatkowe losowanie przydzieliło siostrę siostrze! Po raz pierwszy zdarzyło się to w Dubaju w lutym 2009 r, potem w Eastbourne w czerwcu tegoż roku, a po raz trzeci - w ostatnim US Open. W przypadkowość dwu pierwszych siostrzanych zetknięć można było jeszcze uwierzyć, ale już trzecie wzbudziło w rodzinie Radwańskich niemałą irytację. Papa Robert miał nawet porównać koincydencję tych trzech losowań do trafienia "szóstki" w Lotto. To wprawdzie jest gruba przesada, niemniej wątpliwości były zasadne.
Tym bardziej zasadne są teraz, gdy siostry zostały skojarzone ze sobą po raz kolejny. Widzę powód, by żądać od WTA wyjaśnienia przyczyn tego powtarzającego się fenomenu - i nie dać się zbyć wyjaśnieniem typu "zbieg okoliczności". Ten zbieg okoliczności stał się już naprawde mało wiarygodny - jego aprioryczne prawdopodobieństwo wynosi mniej niż 1/3000. (słownie: jeden do trzech tysięcy). Należy wszakże wystrzegać sie pochponych oskarżeń o "szwindel', "grandę" itp specialités de la maison polonaise. Powód może bowiem być przez nikogo nie zamierzony (np gdyby losowanie odbywało się komputerowo, winowajcą mogłaby być jakaś ukryta wada programu, sprzyjająca kojarzeniu zawodniczek o tym samym nazwisku). Wyjaśnić jednak warto. Ciekawe, czy któraś z sióstr miała możliwość obserwować przebieg przydzielania kwalifikantek do drabinki głównej? Po poprzednim takim zajściu, tym podczas USO, Aga zapowiedziała, że "następnym razem" tego zażąda. Jeśli dotrzymała słowa, ciekaw jestem jej relacji.