Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Czas na podsumowanie

    IP: 89.70.165.* 11.09.12, 13:26
    Kiedyś musiał przyjść ten pierwszy raz i przyszedł, chociaż okres dojrzewania trwał długo.
    Andy to niewątpliwie wielki talent i równie wielka rogata dusza. Zazwyczaj walczą w nim dwie natury, angielska flegma świadoma własnej wartości i wyższości, ze szkocką chytrą i krnąbrną zadziorą, co to jak się nie zabawi po swojemu, to się nie nasyci. Lendl i Olimpiada Londynie z którą ogromne oczekiwania wiązali Brytyjczycy, w równym stopniu niejako wymusiły wolę przewalczenia niskich pobudek Szkota, na rzecz bardziej zdyscyplinowanej postawy, co przyszło z niemałymi oporami i zapewniło tak bardzo oczekiwany, podwójny i zasłużony sukces. Nie wdając się bliżej w różne okoliczności, czas, poziom i przebieg zarówno półfinałów i finału, w moim odczuciu ten szlem nie zasłużył na najwyższy znak jakości, chociaż jak zwykle w USO pokazały się nowe, interesujące twarze i było kilka naprawdę ciekawych meczy
      • Gość: lubię go Re: Czas na podsumowanie IP: *.polsl.pl 12.09.12, 13:00
        dla Murray'a ten szlem wreszcie wygrany to bardziej "nagroda za całokształt", za wiele kapitalnych meczów (ale nie ten finałowy był taki kapitalny, raczej to była komedia pomyłek, oczywiście za przyczyną pogody). Tak czy inaczej, należało mu się. Jest nieprzewidywalny, często wkurzający, ale bardziej ludzki bez tego "genu zwycięzcy" od niekrórych cyborgów. Brawo Andy, i te wypowiedzi po meczu, ulga, wreszcie mam spokój. Introwertyk, nie było żadnych demonstracji pięśxciowych.
        • Gość: Luka Re: Czas na podsumowanie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.12, 13:52
          Ten finałowy mecz trochę paradoksalnie był na swój sposób kapitalny. Siła i zmienne kierunki wiatru stanowiły dodatkowy i zupełnie nieprzewidywalny współczynnik trudności dla obu graczy i jednocześnie wyzwanie. Wymuszone zostało spowolnienie gry, co pozornie tylko obniżało atrakcyjność wymian, które chociaż nie były szybkie i blyskotliwe, były długie, wymagały większego wysiłku i czegoś więcej niż technika i rutyna, a rozstrzygnięcie wyniku, prawie do ostatniej piłki otwarte i możliwe. No i nie ma gwarancji, że w normalnych warunkach ten finał byłby bardziej interesujący. Reakcja Andy`ego po meczu była zaskakująca. Wydawało się, że ogromne obciążenie z którym się parę ładnych lat zmagał, wcale go nie opuściło, że przyrosło do niego, że się z nim zżył na złe i na dobre. Skojarzyła mi się od razu radość Rafy po 11 wygranym szlemie i Sereny po 14, nie wspomnę już o Djokovicu. U Murra`a ta relatywnie chłodna reakcja była zupełnie naturalna, tak jakby nie rozstał się jeszcze ze swoją rolą, którą miał wypełnić na korcie, nie docierało do końca, że ta najtrudniejsza misja w jego życiu została zakończona sukcesem i jest wreszcie człowiekiem wolnym.
          • andy_lt Re: Czas na podsumowanie 14.09.12, 15:00
            Nadawałbyś się do pisania bajek,to wychodziłoby Ci bardzo dobrze.Ale ja w bajki nie wierzę.
            Ten turniej i ten mecz finałowy mężczyzn był chyba najgorszym turniejem i meczem
            (nie przesadzę gdy napiszę,że w ostatniej dekadzie). To Us-Open wymownie świadczy,
            że nie tylko tenis damski przeżywa kryzys,ale zaczyna się on wkradać również do ATP.
            Jestem niezmiernie zadowolony,że A.Radwańska zajmuje tak wysoką lokatę w rankingu,
            ale również przekonany o tym,że każda zawodniczka z pierwszej dwudziestki może być
            w pierwszej piątce.Czyżby zanosiło się na to,że możemy oczekiwać tego również
            w tenisie męskim?
            • Gość: HOFKAPELLMEISTER Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.12, 16:44
              Turniej nie marny, finał wbrew pozorom też nie.
              Marny na pewno dla miłośników Federera, notorycznie obrażeni na każdy turniej, którego nie wygra albo nie gra w finale.
              Na czym polegać ma rzekoma marność finału, trudno zrozumieć.
              Ja bym nawet powiedział, że ze względu na warunki o wiele ciekawszy był, bo wymusił dodatkowe starania, by i tamtego z drugiej i wiatr wykiwać. Więcej różnorodnych zagrań było zamiast typowego przerzucania. Więcej kłopotów, ale i więcej starań. Może nie jakiś zaraz mecz nad mecze, ale marny? Wolne żarty. Marny może dla tych, którzy ślinią się wyłącznie nad statystykami i jak minusy zobaczą, to wołają, że marnie, a za nic nie kapują co oglądali i dlaczego tak a nie inaczej. Obaj finaliści na dużym minusie i co z tego? Anormalne warunki pogodowe, to i granie trochę inne, a skoro solidnie bujało, to i przewidzieć cokolwiek było nielekko. Murray częściej lepsze w tym wrażenie robił, bo on już z Berdychem solidnie przećwiczył granie w takich warunkach, a Djokovic wyraźnie bardziej się z tym męczył i okresy zwątpienia miał, że grać nie idzie w takich warunkach, parę razy nawet jakby bezradnie a głupkowato się uśmiechał.
              Ale żeby najgorszy turniej i najgorszy finał wygadywać, to sufit wyraźnie za nisko trzeba mieć i regularnie sobie guzy tęgie nabijać.
              Szkotowi się zwycięstwo jak najbardziej należało. Nie żebym miłował go szczególnie, ale mnie to nawet ostatecznie pasuje, bo ile razy można być blisko i bez wróbla czy inszego gołębia zostawać czy jak tam. Oczywiście kilka razy próbował sobie nogę podstawić (4-0 chyba w drugim miał i beztrosko przeputał, ale na swoje szczęście seta jednak jakoś jeszcze wygrał, inaczej pewnie marnie by skończył i brytyjska prasa brukowa by go zwalcowała, a tak się za bohatera w końcu im został). A Djokovic wyraźnie się na raty ogarniał, ale jak już w końcu się ogarnął i ruszył w pogoń, to się naprawdę ciekawie zrobiło, w czwartym secie facet wszedł na taki poziom intensywności, że zmiłuj nie było, kursował jak szybka kolej, ale jak się potem pokazało zajechał się. Tak czy owak szacunek mu się należy, bo nie szło i nie szło, męczył się, ale ręką nie machnął na wszystko, tylko uniósł się honorem, ambicją, godnością osobistą czy jak tam. Jak nie miłuję tego gracza zanadto, tak jednak poważam go teraz znacznie bardziej.
              Marni byli komentatorzy Eurosportu (Stopa Karol oczywiście perorował za dwóch, jeśli nie za trzech), którzy psuli finał swoim namolnie upierdliwym ględzeniem o nie zachwycających statystykach w sytuacji, gdy sytuacja była nietypowa, a statystyki nieistotną makulaturą były. Wiatr swoje, a tamci swoje. Mądrzejsi inaczej byli, co tu dużo mówić.

              Prawdziwie zaś i bezdyskusyjnie marna w tym turnieju była, niestety jak najbardziej zawodniczka Radwańska, która nie pokazała charakteru i ambicji, tylko propagowała bylejakość i tumiwisizm. Może grała za karę? Miny, które robiła, świadczyły, że setnie znudzona tym wszystkim jest i całość w dupie ma. Takie coś rzeczywiście nie zasługuje na miejsce w dziesiątce. Pewnie zaraz tabun jej bezkrytycznych miłośników z kijami wyskoczy, żeby udowadniać, że inaczej jest i grała tenis kosmiczny, tylko sędzia karnego nie podyktował. W tej sytuacji nadmierne zadowolenie, ze druga-trzecia jest zasługuje jedynie na politowanie.

              W ATP nijakiego kryzysu nie ma, zwykłe brednie potłuczonych to są, a i WTA całkiem dobrze wypadło, po drodzę parę meczów było niekiepskich, a finał był z każdą minutą lepszy, Azarenka się bardzo treściwie Serenie postawiła, tylko sprawy nie dała rady zamknąć. Azarenki można nie lubić za rzeczy poboczne i pewną pretensjonalność w obejściu czy jak tam, ale tenisowo jest to poważna zawodniczka i w poważnym turnieju ambicję ma i na obojętne snucie się sobie nie pozwala.
              • Gość: Gräfin von Schloss Ferdydurke na korcie IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.12, 03:41
                Gość portalu: HOFKAPELLMEISTER napisał(a):

                > Prawdziwie zaś i bezdyskusyjnie marna w tym turnieju była, niestety jak najbardziej zawodniczka Radwańska, która nie pokazała charakteru i ambicji, tylko propagowała bylejakość i tumiwisizm. Może grała za karę? Miny, które robiła, świadczyły, że setnie znudzona tym wszystkim jest i całość w dupie ma. Takie coś rzeczywiście nie zasługuje na miejsce w dziesiątce.

                To już nie pierwszy, a i nie drugi raz, kiedy to isiożercy podają MINY stojone przez pannę A. R. jako dowód jej mizernych tenisowych umiejętności. Jest więc tenis grą z pozoru tylko polegającą na przebijaniu żółtej piłeczki prze siatkę - tak naprawdę chodzi o to, co kto facjatą swoją pokaże. Syfon z Miętusem, względnie Kisiel z Miłoszem winni tedy być mistrzami Wimbledonu, Paryża etc; wszelkie Lavery, Grafy, Federery to marni uzurpatorzy tenisowego mistrzostwa jedynie są.
                • Gość: fakt Re: Ferdydurke na korcie IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.12, 10:22
                  Lavery, Grafy i Federery to wielcy mistrzowie, wielokrotni triumfatorzy wielkich szlemów i nie ma żadnej płaszczyzny do porównywania ich z Radwańską.
                  • Gość: Gräfin von Schloss Re: Ferdydurke na korcie IP: *.dynamic.chello.pl 15.09.12, 10:52
                    > Lavery, Grafy i Federery to wielcy mistrzowie, wielokrotni triumfatorzy wielkich szlemów i nie ma żadnej płaszczyzny do porównywania ich z Radwańską.

                    Z Syfonem i Miętusem wszakże w przedbiegach odpadają. W minach strojonych jeden tylko Nole mógłby popróbować rywalizacji;)
                • Gość: HOFKAPELLMEISTER Re: Ferdydurke na korcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.12, 19:50
                  Oj, nie tak. Miny minami, ale ja nigdzie nie piszę, że jej miny mają coś wspólnego z umiejętnościami i to na dodatek jeszcze że niby marnymi. To duże nadużycie jest, gdy próbuje się wmówić komuś czego nie rzekł, bo ponadto nie jestem nijakim Isiożercą i nigdzie nie twierdzę, że to marna zawodniczka (choć na pewno nie tak dobra jak ranking). Wyraźnie napisałem tylko, że coś takiego jak zaprezentowała na tegorocznym Us Open to była marność i nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Nie ma co lukrować rzeczywistości, ocena musi być jednoznacznie krytyczna, zdecydowanie coś takiego nie zasługuje na miejsce w dziesiątce. Wiele przegrywających zawodniczek pokazało chociaż walkę, a ona dała plamę i pod względem tenisa (bo mało treści własnej u niej było) i przede wszystkim co znacznie gorsze postawy, bo to był widocznie zauważalny i jak najbardziej bezczelny brak zaangażowania w grę. To było widać i to jest nie do zakwestionowania. To nie była ekonomia ruchów, tylko przegrała bez walki, była obok, to był brak ambicji, brak charakteru, słowem tumiwisizm, czyli coś najgorszego w rywalizacji. Nie ma co głaskać po główce i mówić, ze cacy było.
                  Porównanie z Federerem też chybione, bo jakby akurat nie grał, to nigdy nie ma w ważnych meczach wątpliwości, że mu zależy, a od czasu do czasu w ważnych momentach i facjatą i daniem głosu przypomina że jest, tyle że nie jest w tym przesadnie natarczywy, jak niektórzy inni. U Radwańskiej nie było zaś ruchów, nie było głosu ani ożywienia, tylko snucie się i nadąsanie, żadnego podmotywowania się. Żenujące to było, a na dodatek nie pierwszyzna. Bylejakość w sumie.
              • maksimum Re: Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy 15.09.12, 17:51
                Gość portalu: HOFKAPELLMEISTER napisał(a):

                > Murray częściej lepsze w tym wrażenie robił, bo on już z Berdychem s
                > olidnie przećwiczył granie w takich warunkach, a Djokovic wyraźnie bardziej się
                > z tym męczył i okresy zwątpienia miał, że grać nie idzie w takich warunkach, p
                > arę razy nawet jakby bezradnie a głupkowato się uśmiechał.

                Novak gral poprzedniego dnia ponad 3 sety z Ferrerem a Murray wypoczywal i gdyby nie TO,Murray znowu odszedlby z finalu z kwitkiem.

                > A Djokovic wyraźnie się na raty ogarniał,

                Bo gral mecz poprzedniego dnia i byl przemeczony.
                Chyba jest jakis powod na to by w szlemach grali co drugi dzien???

                > Marni byli komentatorzy Eurosportu (Stopa Karol oczywiście perorował za dwóch,

                Probowalem kiedys sluchac komentatorow europejskich i to jest tra-ge-dia a nie poziom.

                > Prawdziwie zaś i bezdyskusyjnie marna w tym turnieju była, niestety jak najbard
                > ziej zawodniczka Radwańska, która nie pokazała charakteru i ambicji, tylko prop
                > agowała bylejakość i tumiwisizm.

                Radwanska sie skonczyla tak jak Wozniacki i jedzie tylko na szczesliwych losowaniach by ogrywac kelnerki w pierwszych rundach.

                > W ATP nijakiego kryzysu nie ma, zwykłe brednie potłuczonych to są, a i WTA całk
                > iem dobrze wypadło,

                ATP i WTA sa najwyzszym poziomie na jakim kiedykolwiek dane bylo im byc.
                Zwolennikom Radwanskiej i byle jakiego tenisa Robson sprawila wielka niespodzianke.
                Mam nadzieje ze Crawford pojdzie niedlugo jej sladem.
                • Gość: Ekspert Re: Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 18.09.12, 15:28
                  jeśli chodzi o jakość tenisa w WTA i ATP to mógłbyś trochę mniej kwadratowe dowcipy sadzić.
                  primo - odeszły naturalne nawierzchnie, i odchodzą dalej - trawa to coraz mniej trawa, pomijając że jej już prawie nie ma, a ziemia to coraz mniej naturalna ziemia - Stuttgart WTA, czy Madryt z ziemią nie ma nic wspólnego poza zmieloną strukturą.
                  secundo - piłki są zasadniczo niedynamiczne, niesprężyste, i niemałe, miękkie, wielkie, ciastowate, nie nadające się do dynamicznej szybkiej gry, za to odbijają się wysoko.
                  tertio - rakiety są niby nie mniej precyzyjne niż kiedyś ale wypadkowa naciągów i ramek dodających mocy oraz wielkich główek powyżej 95 a nawet 98, powoduje że zawodnicy wolą grać z dodającymi mocy chroniącymi łokietki packami rezygnując z precyzji na rzecz komfortu i pewności odbijania. czyli technika i precyzja za lekkość łatwość i przyjemność a dokładniej wysiłek włożony w zagranie za kontrę i przyłożenie rakietki czyli rakietka pomaga grać
                  quattro - tenis przesunął się z dominacji umiejętności taktyczno - technicznych, na dominację umiejętności wytrzymałościowo - kondycyjnych

                  jeśli dodamy do tego wzrost zawodników o średnio 5-10 cm w stosunku do czasów minionych, zdecydowane wzmocnienie serwisu jak i jego prędkości na tle lat 90tych, wraz z pozostawieniem drugiego serwisu, dojdziemy do wniosku oczywistego że tenis dziś, to nie tenis wczoraj, a nawet dodam że i nie przedwczoraj!

                  jeśli tak więc - wniosek nasuwa się jeden. dzisiejsze czasy utrudniają porządną grę, a ułatwiają grę kiepską. dominuje wielka piłka, podbijające nawierzchnie o których jeszcze nie wspomniałem, a czego zapewne jesteście ciekawi, okładane gumowymi wykładzinkami z decoterfu i innych syfów, a Tretornami gra się tylko w futuresach. zawodnicy mierzą powyżej 185 cm, walą 220 na godzinę serwisy, i nie męczą się po 3 godzinach biegania po twardym sztucznym korcie. z tenisa zostały elementy, ciężkość przesunęła się w stronę hucpy. wielkie pieniądze wyeliminowały sport na rzecz celebrytów i tyle zostało z tenisa dużego formatu.

                  w takich warunkach trudno szczerze powiedziawszy ocenić samą jakość zawodników, ponieważ to warunki wpływają na ich style gry. natomiast nietrudno ocenić tenis czyli to co w efekcie jest grane i co musimy oglądać. jest to słabe widowisko, które zyskuje jedynie w takich turniejach jak tegoroczne US Open, albo jakikolwiek turniej do którego wprowadzone są nagle niżej odbijające nawierzchnie, albo inaczej nie podbijające gumowo do góry, i szybsze piłki. niestety wyznacznikiem dzisiejszego tenisa nie jest tegoroczne US Open, ale US Open z tamtego roku. wtedy był to typowy turniej ATP i WTA. wolna nawierzchnia, i banalne wymiany na których nie dawało się nic sensownego wykreować, jak AO 2012. ponieważ w lepszych warunkach gry, zawodnicy potrafią lepiej grać, co udowodnili chociażby i na tym turnieju - poziom meczów wyraźnie wyższy - to trudno ich jakość każdego z osobna jest oceniać. można za to oceniać na pewno to, co widać w postaci efektu ostatecznego. jest to tenisowa tragedia. gra zniuansowana zostaje zastąpiona banałem i prostotą i ujednoliceniem stylów, zarazem od strony technicznej jak i także taktycznej w sposób zasadniczy do siebie podobnych. poziom dzisiejszego tenisa yo Azarenka i Woźniacka, albo Murray i Djokovic. co taka gra i taka technika i taka taktyka ma wspólnego z jakością?

                  • Gość: Luka Re: Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy IP: *.dynamic.chello.pl 18.09.12, 22:59
                    Z generaliami i faktami trudno się nie zgodzić, a oceny zawsze będą względne i zróżnicowane. Może jest tak, że niekorzystne zmiany wynikają z nieco różnych interesów i celów jakie mają z jednej strony WTA i ATP, z drugiej ITF organizując WS i turnieje niższej rangi. Wydaje mi się, że ITF w większym stopniu jest przyjazna i bardziej sprzyja potrzebom, ambicjom i aspiracjom dużej rzeszy zawodników, w szczególności tych, którzy wyżej cenią swoją pasję i samą grę, niż możliwe profity z nią związane. Tak sądzę na podstawie oglądu i intuicji, bo nie mam w tej materii wystarczającej wiedzy, ani orientacji. Jeśli prawię herezje, to nie musicie od razu zakopywać żywcem.
                    Pazerność ATP i WTA wydaje się być nieograniczona i tu nie należy się niczego dobrego spodziewać w żadnej perspektywie. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że cały ten wypracowany przez lata system zaczyna zjadać własny ogon i tylko kwestią czasu jest, kiedy ostanie się bez głowy.
                  • maksimum Re: Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy 18.09.12, 23:46
                    Gość portalu: Ekspert napisał(a):

                    > jeśli chodzi o jakość tenisa w WTA i ATP to mógłbyś trochę mniej kwadratowe dow
                    > cipy sadzić.

                    Prawda jest taka,ze za starych dobrych lat,kiedy ponoc w tenisa dobrze grano nie bylo takich numerow jaki wykrecila #87 Robson na US Open,ze wyszla dziewczyna na kort i pogonila do domu dwie faworytki do wygrania tego turnieju a mianowicie Clijsters i Li Na.
                    Za starych dobrych lat NIKT spoza 20-tki nie bil na korcie NIKOGO z pierwszej 10-tki.
                    Byla tzw CZOLOWKA i byly dziewczynki do bicia,ktore posylaly baloniki na srodeczek a wielkie panie z czolowki walily z calej sily w te baloniki i bylo po meczu.
                    Serena zlala Azarenke w Londynie jak chciala ale juz w US Open miala pelne gacie strachu.
                    Czolowka sie bardzo wyrownala a przede wszystkim rozszerzyla.
                    To samo jest u mezczyzn.Kiedys bylo dwoch chlopow obdzielajacych sue tytulami raz Federer raz Nadal a teraz doszedl jeszcze Novak i Andy Boy,a jak sie pogoda poprawi to wszystkich pogodzi Berdych.

                    > primo - odeszły naturalne nawierzchnie, i odchodzą dalej - trawa to coraz mniej
                    > trawa, pomijając że jej już prawie nie ma, a ziemia to coraz mniej naturalna z
                    > iemia - Stuttgart WTA, czy Madryt z ziemią nie ma nic wspólnego poza zmieloną s
                    > trukturą.

                    I bardzo dobrze.
                    W Stanach sie gra na betonie i tak powinno byc wszedzie.Tania nawierzchnia,latwa w konserwacji.

                    > secundo - piłki są zasadniczo niedynamiczne, niesprężyste, i niemałe, miękkie,
                    > wielkie, ciastowate, nie nadające się do dynamicznej szybkiej gry, za to odbija
                    > ją się wysoko.

                    I bardzo dobrze,bo przy malych pilkach nawet radwa by serwowala 150 mph a tak gra przeniesie sie z serwowania na prawdziwe granie.

                    > tertio - rakiety są niby nie mniej precyzyjne niż kiedyś ale wypadkowa naciągów
                    > i ramek dodających mocy oraz wielkich główek powyżej 95 a nawet 98, powoduje ż
                    > e zawodnicy wolą grać z dodającymi mocy chroniącymi łokietki packami rezygnując
                    > z precyzji na rzecz komfortu i pewności odbijania. czyli technika i precyzja z
                    > a lekkość łatwość i przyjemność a dokładniej wysiłek włożony w zagranie za kont
                    > rę i przyłożenie rakietki czyli rakietka pomaga grać

                    Juz ci to kiedys tlumaczylem,moje dzieci graja Head'em OS 107 sq in

                    www.head.com/tennis/products/racquets/tour-radical/youtek-ig-radical-os/4308/?region=us
                    Rakieta ma kopa i wybacza bledy.

                    > quattro - tenis przesunął się z dominacji umiejętności taktyczno - technicznych
                    > , na dominację umiejętności wytrzymałościowo - kondycyjnych
                    >
                    > jeśli dodamy do tego wzrost zawodników o średnio 5-10 cm w stosunku do czasów m
                    > inionych, zdecydowane wzmocnienie serwisu jak i jego prędkości na tle lat 90tyc
                    > h, wraz z pozostawieniem drugiego serwisu, dojdziemy do wniosku oczywistego że
                    > tenis dziś, to nie tenis wczoraj, a nawet dodam że i nie przedwczoraj!

                    Takie konusy jak McEnroe i Connors mogliby sobie co najwyzej w ITF poganiac ze swoja sila przerzutu.

                    > jeśli tak więc - wniosek nasuwa się jeden. dzisiejsze czasy utrudniają porządną
                    > grę, a ułatwiają grę kiepską. dominuje wielka piłka, podbijające nawierzchnie
                    > o których jeszcze nie wspomniałem, a czego zapewne jesteście ciekawi, okładane
                    > gumowymi wykładzinkami z decoterfu i innych syfów, a Tretornami gra się tylko w
                    > futuresach. zawodnicy mierzą powyżej 185 cm, walą 220 na godzinę serwisy, i ni
                    > e męczą się po 3 godzinach biegania po twardym sztucznym korcie. z tenisa zosta
                    > ły elementy, ciężkość przesunęła się w stronę hucpy. wielkie pieniądze wyelimin
                    > owały sport na rzecz celebrytów i tyle zostało z tenisa dużego formatu.

                    Jest wrecz odwrotnie!
                    Czym wieksza czolowka tym mniej celebrytow.
                    Ponoc Wozniacki byla kiedys celebrytka i nawet #1 ale nie pamietam kiedy to bylo.
                    Dzisiaj celebrytkami sa Serena i Robson.

                    > , które zyskuje jedynie w takich turniejach jak tegoroczne US Open,

                    US Open byl jest i bedzie najlepszym turniejem ze wzgledu na madrosc organizatorow.
                    Nawierzchnia mnie bardzo odpowiada,pilki tez ,bo takie same korty mamy obok siebie i takimi samymi pilkami gramy.

                    > poziom dzisiejszego tenisa yo Azarenka i Woźniacka,

                    Wozniacki nigdy poziomu nie prezentowala i ja nie pamietam ze byla kiedys w Top-10.

                    > albo Murray i Djokovic. co taka gra i taka technika i taka taktyka ma wspólnego z jakością?

                    Obaj sa bardzo dobrzy i jak chcesz to mozesz sie z nimi sprobowac.
                    • Gość: Luka Re: Skoro czas na podsumowanie, to podsumujmy IP: *.dynamic.chello.pl 06.10.12, 12:40
                      Bardzo odpowiadają mi takie czasy, kiedy pojawia się w szlemie 18 latka Laura Robson, robi pokazowy przeciąg, napędzając strachu co niektórym z czołówki. Nie dość że panna gra tenis ofensywny i nowoczesny, jest urodziwa, wydaje się być z głową prowadzona i mieć całkiem sporo poukładane w kształtnej główce. Od razu robi się ciekawiej i zachęcająco.
                      Uważam że to bardzo dobrze, że nawierzchnie w szlemach są różne, bo wymagają zróżnicowanych i tym samym większych umiejętności, przeciwdziałają rutynie i monotonii i siłą rzeczy jest to wyższa półka weryfikacji różnych przecież talentów i umiejętności zawodników. Poza tym w jakimś sensie jest to demokratyczne i sprawiedliwe, a także sensowne połączenie tradycji z nowoczesnością, czyli starych dobrych i nowych dobrych nieco inaczej czasów. Zdecydowanie mniej odpowiadają mi ciągłe eksperymenty i kombinacje z nawierzchniami, bo m.in. wymuszają eksperymenty i kombinacje z piłkami, chociaż nie mam nic przeciwko dużym piłkom, również z dość prozaicznego powodu, lepiej je widać na niektórych nawierzchniach.
                      Wzrost, to dar natury, podobnie jak talent, z tym że żaden z tych darów, sam w sobie nie zapewnia sukcesu, bo trzeba do nich dołożyć dużo, dużo więcej. Natomiast siła jest i owszem związana z masą ciała, ale w przeciwieństwie do wzrostu jest cechą nabywaną, podobnie jak wytrzymałość, czy kondycja fizyczna i w każdym sporcie wyczynowym jest atutem, chociaż w dyscyplinach o wysokich wymogach umiejętności technicznych jak tenis, jej rola wcale nie musi być decydująca, chociaż może być przy spełnieniu kilku innych istotnych warunków
                      W ATP, gdzie punkty są nieco inaczej naliczane niż w WTA, sytuacja jest nieporównywalnie bardziej klarowna, czysta i nie kontrowersyjna, ponieważ ranking w dużym przybliżeniu odzwierciedla klasę i umiejętności zawodników, a czołówka jest bardziej wyrównana, ustabilizowana, mistrzowie w każdym szlemie potwierdzają swoją klasę i przynależność do tenisowej elity Odmienna i od lat miejscami kuriozalna jest sytuacja w WTA, gdzie do ścisłej czołówki przebijają się zawodniczki bez najwyżej cenionych sukcesów wielkoszlemowych, nie prezentujące wysokiej klasy umiejętności, niekiedy zawężonych, a nawet prymitywnych, vide Safina, Jankowic, również Woźniacka, a stan czołówki dobitnie odzwierciedla w danym czasie kondycję dyscypliny. Można się tylko pocieszać, że bywało gorzej, że coś drgnęło, ale problem pozostaje i moim zdaniem polega na tym, że chory system nigdy nie wygeneruje zdrowego systemu, a konserwatywny i koniunkturalny sposób myślenia WTA ma się bardzo dobrze i żadna rewolucja w przewidywalnym czasie tu nie grozi.
                      Nie sądzę Panie maksimum że US Open jest i będzie najlepszym turniejem ze względu na mądrość organizatorów. Niewątpliwie jest to turniej największy, z największą pulą nagród i może nawet najważniejszy, bo ostatni w roku, ale większym prestiżem cieszy się Wimbledon i to mądrość organizatorów Wimbledonu sprawiła, że chociaż finału nie musimy oglądać w poniedziałek, na raty, czekając na zmiłowanie pogody. Mimo że od kilku lat dzień święta US Open sprowadzony został do dnia powszedniego, a mecze najciekawszej finałowej fazy turnieju odbywają się poszatkowane na kawałki, w nieprzewidywalnym czasie, bo zależnym od humorów aury, nie starcza mądrości organizatorom, by znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie problemu, który okazuje się za duży dla wielkiej i bogatej Ameryki.
                      Pisząc w wątku wyjściowym, że ten szlem nie zasłużył w moim przekonaniu na najwyższy znak jakości, miałem na myśli głównie zastrzeżenia i niesmak wynikający z sytuacji, kiedy warunki zewnętrzne i przebieg realizacji turnieju, w tak istotny sposób mają wpływ na wynik sportowy. Turnieje wielkoszlemowe są esencją tenisa, mają szczególny ciężar gatunkowy, organizowane są nie tylko dla Amerykanów, ale też dla świata i przebiegają na oczach świata. Najlepszy turniej winien zabezpieczyć możliwie najlepsze warunki i perfekcyjną organizację, tym samym zapewnić optymalny komfort uczestnikom, widzom i odbiorcom, a poziom sportowy i przebieg turnieju nie powinien zależeć w tak rażącym stopniu od kaprysów pogody i do miana najlepszego turnieju US Open równie daleko, jak nam do Ameryki.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja