Gość: Jędrzej
IP: *.dynamic.chello.pl
16.09.12, 01:47
Po zakończeniu ostatniego w sezonie turnieju WS warto rzucić okiem, jak wyglądałby ranking pań, gdyby oprzeć go wyłącznie o punkty zdobywane w turniejach wielkoszlemowych. Oto pierwsza dwudziestka:
1 Wiktoria Azarenka 4580
Maria Szarapowa 4580
3 Serena Williams 4285
4 Sara Errani 2960
5 Petra Kvitová 2580
6 Agnieszka Radwańska 2340
7 Angelique Kerber 1780
8 Samantha Stosur 1505
9 Kim Clijsters 1280
10 Ana Ivanović 1220
11 Maria Kirilenko 920
12 Roberta Vinci 885
13 Jarosława Szwiedowa 880
14 Marion Bartoli 860
15 Na Li 820
16 Sabine Lisicki 790
17 Dominika Cibulková 765
Jekatierina Makarowa 765
19 Nadia Pietrowa 700
Jie Zheng 700
Jak widać, Serena Williams nie jest nrem 1 nawet i w tak elitarnej klasyfikacji - Wika i Maria wyprzedzają ją, choć mają tylko po jednym tytule. Różnica nie jest jednak znacząca - gdyby zastosować punktację ATP (gdzie różnice punktowe między tytułem a dalszymi miejscami są większe niż w WTA) to wówczas Rena byłaby pierwsza. Najsłuszniej byłoby powiedzieć, że owe trzy panie liderują wspólnie. Aga Radwańska ma pozycję niższą niż w rankingu oficjalnym, ale nie tak niską, jak to sobie wielu wyobraża.
Zwraca uwagę b. wysoka pozycja Sary Errani i niska Na Li. Sąsiadki w rankingu oficjalnym, tutaj rozdzielone są dziesiątką rywalek. Errani ma, zauważmy przy okazji, nietypowy profil turniejów, z których czerpie punkty do rankingu. Bazuje ona na turniejach największych i najmniejszych - czyli Grand Slam i WTA International (w tych ostatnich zdobyła łącznie 1453 pkt, z czego 1250 wchodzi do jej rankingu). W turniejach dużych i średnich (czyli WTA Premier różnych rodzajów) mała Włoszka spisuje się mizernie. Co do Na Li to miała ona, jeśli chodzi o Wielki Szlem, naprawdę fatalny rok - ani razu nie zdołała wejść choćby do 1/4 finału. Jeszcze słabiej wszakże wypadają dwie inne niedawne gwiazdy żeńskiego tenisa - Caro Woźniacka i Wiera Zwonariowa. Żadna nie mieści się nawet w pierwszej dwudziestce tego zestawienia.