Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      ta Ula to coraz bardziej mi się podoba.

    IP: *.chello.pl 17.02.09, 16:07
    oczywiście jako tenisistka :)

    poddała mecz, bez powodu. czyli nieprzewidywalna tenisistka. zawsze uważałem
    że charakter ma dobry, i ciekawszy od A. i różne numery może wykręcić. to
    dobrze rokuje na przyszłość. pewnie A by do końca ciułała a U spowodowała
    zwrot akcji. nie widziałem meczu, chociaż wolałbym jak by Ula roztrzaskała
    kilkanaście rakiet i robiła 10metrowe auty jak Ivanisevic kiedy "kreczował"
    grając do końca :). to tenis idący w dobrym kierunku.

      • Gość: MACIEJ Re: ta Ula to coraz bardziej mi się podoba. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.02.09, 16:49
        Ponoc kontuzja uda zarazila sie od siostry.
        Ciekawe jak ich trening kondycyjny wyglada.
        Czy nikt im nie mowil,zeby male kroki robic i powoli hamowac?
        • Gość: tenisista przecież robią małe kroki zobacz jakie są same IP: *.chello.pl 17.02.09, 18:03
          małe :). noga to wymówka, Ula po prostu puściła mecz. to dobrze świadczy o jej
          psychice, ma skomplikowaną a nie taką prostą mentalność byle do przodu Agnieszki.

          • maksimum Re: przecież robią małe kroki zobacz jakie są sam 17.02.09, 22:51
            ale ona odpuscila rowniez debla!
            • Gość: tenisista no bo inaczej by się dziwiono że jej kontuzja IP: *.chello.pl 17.02.09, 22:57
              przeszła. a ona odpuściła turniej po prostu :). pewnie była zmęczona ale inna by
              ciułała albo licząc że wygra, albo "bo nie wypada". a Ula po prostu się wku...ła
              i odpuściła imprezę. to mi się podoba

              • Gość: MACIEJ Re: no bo inaczej by się dziwiono że jej kontuzja IP: 68.237.3.* 18.02.09, 04:26
                to niestety nie wrozy jej dobrze na przyszlosc.
                Widzisz,kryzys idzie i trzeba ciulac w kazdym zawodzie,inaczej skazany jestes na
                zasilek.Ja wole ciulanie niz odpuszczanie sobie.
                • Gość: tenisista teraz to żeś się wygłupił. jak by chciała to IP: *.chello.pl 18.02.09, 04:55
                  by wygrała, ale się zdenerwowała i mecz olała. taka postawa jest ze wszech miar
                  słuszna, tak grają tylko najlepsi tenisiści. patrz na Schnyder, Ivanisevica, czy
                  na przykład teraz Gasqueta, ma mecz w kieszeni, coś się nie podoba, olewa to i
                  mecz przegrywa. jak się nie chce grać to po co się wysilać? ciułają tylko
                  najsłabsi, a prawdziwy tenisista jest ponad to!
                  • maksimum Re: teraz to żeś się wygłupił. jak by chciała to 18.02.09, 06:45
                    Czyli Lance Armstrong wg Ciebie nigdy nie byl najlepszy,bo zawsze zwyciezal i
                    nigdy nie olewal?
                    • Gość: tenisista trudno mi się wypowiadać o 'wysiłkowych' IP: *.chello.pl 18.02.09, 14:22
                      dyscyplinach sportu, bo tam rzeczywiście liczy się tylko wynik, czas, odległość,
                      itp. natomiast w "grach" liczy się trochę coś innego, zwłaszcza grach
                      indywidualnych. nie podoba mi się w ludziach AMBICJA, trochę czymś innym jest
                      wola zwycięstwa. wola zwycięstwa żeby udowodnić swoją klasę, wygrać, mieć
                      satysfakcję, w poważnym większym pojedynku. ambicja żeby ciułać punkty, żeby bić
                      rekordy, żeby być na szczycie jest dla mnie wyróżnikiem typu osobowości a nie
                      KLASY zawodnika. klasę zawodnika buduje to jak gra w tenisa, lubię luzaków jak i
                      tych którzy potrafią poddać mecze, olać coś, nie starają się na treningach nie
                      biegają za każdym punktem czy "mają problemy z głową", bo to świadczy o tym że
                      nie próbują za wszelką cenę ścigać tych chorych z ambicji rekordzistów. tenis to
                      jedna z tych dyscyplin sportu w których dostrzegasz charakter zawodnika, który
                      stoi za wszystkim, za grą, prowadzeniem gry, karierą, stylem, wynikami itp. i
                      jeśli ktoś nie osiąga wyników bo jest leniwy, to biję mu brawo, bo jest dla mnie
                      spoko gostkiem, jeśli dlatego że nie chce mu się trenować to też, bo to nie ma
                      nic do tego jakiej klasy jest tenisistą. jeśli ten ktoś zagra na najwyższym
                      poziomie kilka meczów a kilka podda to jest dla mnie prawie ideałem, bo człek
                      normalny, który nie stara się nie wiadomo jak, a jednocześnie idealny bo jak
                      chce potrafi zagrać tak jak nikt inny. cenię sobie w tenisistach charakter. może
                      dlatego że w przeciwieństwie do niektórych umiem utożsamić się z tenisistką, czy
                      tenisistą bo sam kiedyś grałem, nie wiem ku... wiesz, może mam po prostu więcej
                      empatii? ;)) i myślę sobie jak ja bym grał na miejscu tego gościa, albo tej
                      gościówy, i widzę że Marta to jest po prostu zajebista, bo "głową" przegrywa a
                      jak by miała takie podejście do meczów jak Radwańska to by była tam gdzie
                      Agnieszka przynajmniej jak nie dalej. widzę czemu tak gra, bo jak by ją rozumiem
                      chociaż na pewno się czymś różnimy w charakterach i mi wystarczy że podejmuje
                      ciekawą grę a po co ma wygrywać mecze? oczywiście dla niej to jest ważniejsze,
                      niż dla mnie. patrzę na A. Radwańską i widzę że chodzi tylko o wynik, i że stara
                      się nie zaryzykować i nie zepsuć, a tak na prawdę niewiele dziewczyna potrafi,
                      więc to jej jedyna metoda na osiąganie sukcesów. tenisistów oceniam po
                      usposobieniu i charakterze które tak na prawdę ostatecznie wpływają na obraz i
                      kształt ich gry, a nie po wynikach bo wiem że najciekawsi tenisiści nie osiągają
                      w 99% największych wyników a właśnie ta chora ambicja. po co mi Lance? wystarczy
                      nam tenis Macieju. masz Nadala, masz Federera, i masz Gonzaleza, Tsongę i
                      Gasqueta. Gasquet mógłby być jeśli nie 1, to na pewno 3,4 a odpuszcza spotkania
                      podobnie jak Radwańska A. podoba mi się to, bo podoba mi się taki charakter -
                      chociaż jak fan Gasqueta wolałbym żeby się nie męczył, był wyżej, miał lepszy
                      ranking, zachodził dalej i pokazał że swoją grą może rozgromić wszystkich. bo
                      może, ma taki potencjał. ale ja kibicuję zawodnikowi, a nie wynikom, rozumiem
                      jego postawę i tym bardziej go szanuję, mimo że jako kibic stylu wolałbym mieć
                      Gasqueta 3, niż 23. Tsonga? zero ambicji, to chłopak cieszący się grą, uwielbia
                      wygrywać "bo lubi", bo tenis go bawi, ale gdzie tu masz ambicję? wygrywa
                      talentem i swoją klasą, emocjami, i transem w który wpada jak się rozpędzi, a
                      nie ambicją, i za to go cenię. Gonzalez? 10 lat doskonałego życia mnóstwo
                      zabawy, mało pracy i treningów może poza zrywami ze Stefankim, Gonzo zawsze
                      musiał się 'wyszaleć'. również na korcie, dzięki temu grał jak nikt. może
                      jeszcze czasem zagra. a wyniki to co innego. Gonzo owszem ma wolę zwycięstwa, i
                      swoją 'chilijską' dumę, ale nie ma w nim chorej pazerności na wyniki rekordy i
                      sukcesy dlatego dla mnie jest wielki swoją osobowością, a tylko mali ludzie
                      patrzą na cyferki. Ula? podoba mi się charakter i to dawno mówiłem.

      • Gość: Jędrzej Re: ta Ula to coraz bardziej mi się podoba. IP: *.chello.pl 18.02.09, 08:33
        Gość portalu: tenisista napisał(a):

        > poddała mecz, bez powodu. czyli nieprzewidywalna tenisistka. zawsze uważałem
        > że charakter ma dobry, i ciekawszy od A. i różne numery może wykręcić. to
        > dobrze rokuje na przyszłość. pewnie A by do końca ciułała a U spowodowała
        > zwrot akcji. nie widziałem meczu, chociaż wolałbym jak by Ula roztrzaskała
        > kilkanaście rakiet i robiła 10metrowe auty jak Ivanisevic kiedy "kreczował"
        > grając do końca :). to tenis idący w dobrym kierunku.

        To wszystko brzmi jak kpina i satyra, ale "tenisista" najwyraźniej pisał to serio... Człowiek musi być mocno znudzony tenisem jako takim, skoro największą atrakcję meczu upatruje w rozwalaniu rakiet i niespodziewanych skreczach.

        A może o co innego tu idzie...? "She's known to be the head case" - powiedziała o Uli w wywiadzie dla Radia Wimbledon Anna Fitzpatrick, jej przeciwniczka w półfinale wimbledońskiego turnieju dziewcząt w 2007 r. Może "tenisista" uważa tak samo i w związku z tym widzi w Uli bratnią duszę? ;)
        • Gość: tenisista dokładnie, w Uli, dopatruję się bratniej duszy tak IP: *.chello.pl 18.02.09, 14:26
          jak w Domachowskiej, Zvonarevej i kilku innych, prędzej z nimi bym się zadawał
          niż z jakąś tam A. Radwańską. Ula ma ciekawy charakter. łamanie rakiet jest
          fantastyczne, bo pokazujesz że jesteś ponad reguły tenisowe i umiesz coś
          odpie...ć. popatrz jak jak Ula pięknie klęła na korcie, w finale Wimbledonu
          ku...mi obsypany były całe trybuny (a może to inna runda?), nie oglądam tenisa w
          oderwaniu od człowieka. za tenisem stoi człowiek i jego charakter, kibicuję
          zawodnikom w całości, a nie "uderzeniom". ciekawi zawodnicy grają wbrew
          pospolitym regułom, a reszta to nuda. umiesz to zrozumieć?

          • Gość: MACIEJ Ja jak bylem mlody IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.02.09, 21:00
            tez czesto miesem rzucalem i kiedys wq.... mnie nawet nauczyciel od
            gimnastyki,to przestalem grac w kosza,rzucilem mu wiacha i chcialem mu jeszcze z
            glowki dac.Problemow ze mna bylo sporo,ale dobrze sie uczylem i nijak mogli sie
            mnie pozbyc ze szkoly.Wyszlo na to,ze ja nie musialem chodzic na W-F i mialem
            zaliczone,aby tylko nauczyciel mnie nie widzial,bo jakos mu nerwy przy mnie
            wysiadaly.
            Dyrektorka szkoly jak wreczala mnie mature,to powiedziala:No,nareszcie
            Macieju,Ty bedziesz mial spokoj i my bedziemy mieli spokoj.A jak zdalem na
            studia,to moj wychowawca malo nie umarl na serce,bo staral sie przez pare lat
            mnie upierdlic i nic mu nie wyszlo.
            Z moja corka jest bardzo podobnie.Chodzi po klasie w czasie lekcji i gada na
            glos,a glos ma bardziej doniosly niz nauczycielka.
            W podstawowce nauczycielki rece zalamywaly,ale co mialy zrobic,jak corka byla
            jedna z najlepszych uczennic w calej szkole i to w klasie dla specjalnie
            uzdolnionych.Z angielskiego najlepiej napisala test stanowy z calej szkoly,to
            musieli jej dac nagrode.
            Teraz jest w najlepszym gimnazjum na Brooklynie i tez jest jedna z najlepszych w
            szkole.Nauczyciele troche narzekaja ,ze gada,a ja odwracam sie w druga strone.
            Nie jest latwo zmienic charakter nawet w drugim czy trzecim pokoleniu.Moj ojciec
            tez byl troche narwany i boksowal troche za mlodu,a pozniej gral w szachy w
            klubie w Warszawie.
            Mnie uczyl,ale ja szachow nie lubie,za to moj syn grywal w podstawowce na
            turniejach miedzyszkolnych i zaczynalem mu przygadywac,ze jest jak
            dziadek.Szachy mu wybilem z glowy,bo lubie ruch na swiezym powietrzu i zagonilem
            go do tenisa i piong-ponga.
            • Gość: MACIEJ "She's known to be the head case" IP: *.nycmny.east.verizon.net 18.02.09, 21:12
              "She's known to be the head case" - powiedziała o Uli w wywiadzie dla Radia
              Wimbledon Anna Fitzpatrick, jej przeciwniczka w półfinale wimbledońskiego
              turnieju dziewcząt w 2007 r. Może "tenisista" uważa tak samo i w związku z tym
              widzi w Uli bratnią duszę? ;)
              ----------
              U niektorych to z biegiem czasu przechodzi w lagodna forme,szczegolnie u
              tych,ktorzy sa wszechstronnie uzdolnieni.
              Ci jednostronnie uzdolnieni czesto maja tak do konca zycia.
              -----
              Lubie pograc w kosza i wq.... mnie Yugole,ktorzy opanowali kort i udawali
              najlepszych na swiecie,albo przynajmniej w tej czesci Brooklynu.Wiec zawolalem
              dwoch luzakow,ktorzy niezle graja,ale czesto cpaja buy zagrac przeciwko Yugolom
              3 na 3.
              Te ciemnawe luzaki rzeczywiscie maja instynkt do gry i jeden na jednego zawsze
              mnie ogrywaja,jak nie sa po jakis ziolach ,marysce czy innych
              spowalniaczach.Jeden z nich gral calkiem dobrze,ale drugi byl za bardzo nacpany
              i przegralismy jednym punktem.No wiec ja do niego,czemu nie podawal,tylko wdawal
              sie w dryblingi,a on na to,ze gra to dla niego przede wszystkim fun,a wynik jest
              na drugim miejscu.
              • Gość: tenisista no bo na Brooklynie są zajebiści ludzie IP: *.chello.pl 18.02.09, 22:19
                ciągle dużo tam czarnuchów się panoszy? gratuluję córki, niech napie... w
                nauczycieli mięchem i czym tam chce, ja jak chodziłem do szkoły jeśli to można
                nazwać chodzeniem, to grałem w kółko i krzyżyk, szachy jeśli siedziałem na
                lekcjach, albo bawiłem się z dziewczynkami w różne zabawy najczęściej poza salą
                lekcyjną :). olewałem zawsze szkołę bo sam jestem najmądrzejszy i tak mi do
                dzisiaj zostało.

                co do córki to gratuluję nie daj jej się podporządkować nauczycielom, niech
                swoje forsuje to w życiu będzie zawsze na wierzchu, dzieci trzeba uczyć
                rządzenia palantami, potem takie Radwańskie grzeczne wyjdą na kort i nie wiedzą
                same jak mają grać. a rozwaliłaby któraś chociaż rakietę i postrzelała sobie
                ciekawe piłki i zaszalała, to nie. ogólnie Ula ma predyspozycje do ciekawego
                zachowania, ale za bardzo się skupia do wewnątrz. powinna dać przedstawienie to
                wszyscy byliby szczęśliwi, jak Patty Schnyder była zła to strzelała w rywalki
                albo w trybuny piłkami, i to jest charakter.

                wynik nie jest najważniejszy, liczy się fun. też tak uważam :)

                Brooklyn to chyba byłaby by moja ulubiona dzielnica NYC. także dobrze mieszkasz :)

                • Gość: MACIEJ Re: no bo na Brooklynie są zajebiści ludzie IP: *.nycmny.east.verizon.net 19.02.09, 00:01
                  Wczoraj poszlismy rano pograc w parku w hokeja.
                  Gramy na boisku do kosza,bo tam juz sa rury tak ustawione,ze mamy
                  bramke i ja strzelam z polowy kortu z tym ze pilkami do tenisa,bo nie
                  chce go przez nieuwage zranic krazkiem.Do krazka trzeba miec caly
                  rynsztunek na sobie,a to jest niewygodne,gdy sie zmieniamy rolami i
                  syn strzela a ja bronie.Bierzemy tylko ochraniacze na nogi.
                  Wiec gramy po jednej stronie w hokeja a po drugiej kreci sie dwoch
                  czarnawych i jeden white trash.Czarny uklonil sie z daleka,bo gramy
                  czasami,no wiec dalem mu pilke do kosza,bo oni bez pilki
                  przychodza,bo gdyby nawet mieli,to by ja sprzedali na speed albo inna
                  maryske.
                  Kiedys,ze 2 miesiace temu,ten jeden z czarnawych nawet mnie wq... i
                  chcialem mu dac z piachy,ale on byl niezle nawalony,a wczoraj
                  przyszedl przytomny.
                  Jak zobaczyl,jak ja wale z polowy boiska,ze synowi kij z reki
                  wyrywa,to polozyl uszy po sobie.
                  Ja im czasami daje kij do hokeja,zeby poprobowali,ale oni w hokeja sa
                  zupelnie niekumaci.
                  Pozniej ustawilismy sie z 15 m od bramki i cwiczylismy strzaly z
                  pierwszego uderzenia.Przy szybkich podaniach syn sie troche gubil,ale
                  on chce byc bramkarzem i ma jeszcze czas.One-timers sa moimi
                  ulubionymi strzalami i zawsze celuje w slupek.
                  Czasami w weekendy przychodza Polacy i z nimi troche gramy,to wtedy
                  juz trzeba miec rekawice obowiazkowo zeby kijem w zwarciu po rekach
                  nie dostac i czasami helm.
    Pełna wersja