Gość: MACIEJ IP: 68.237.3.* 07.03.09, 06:41 to wychodzi przed Radwanska. www.sonyericssonwtatour.com/2/rankings/singles_numeric.asp Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Jędrzej Re: Gdy Bartoli wygra w Monterrey IP: *.chello.pl 07.03.09, 06:56 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > to wychodzi przed Radwanska. > www.sonyericssonwtatour.com/2/rankings/singles_numeric.asp Nie wychodzi. Pisałem wam przecież, że Aga trzyma się w pierwszej 10 przynajmniej do 22 marca. Nie wystarczy znaleźć przepis w internecie, trzeba jeszcze go zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 07.03.09, 21:21 kiedy Radwańska "nie wyjdzie". wyjdzie wyjdzie, wcześniej czy później. ja bym się tylko na Twoim miejscu obawiał na które spadnie? chciałbym żeby w tym roku jej pozycja ustabilizowała się poza top 25. myślę że byłoby to wielkie święto dla prawdziwego tenisa. tym bardziej jak by ze sobą zabrała do orbitowania Cibulkową, i Woźniacką. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 08.03.09, 00:43 Gość portalu: tenisista napisał(a): > ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać kiedy Radwańska "nie wyjdzie". Wyrażenie "nie móc się doczekać" stosuje się wtedy, gdy ktoś intensywnie pragnie i oczekuje jakiejś ZMIANY - mówimy wtedy, ze nie może sie tej zmiany doczekać. Stwierdzenie, że ja nie moge się doczekać, aż Aga "nie wyjdzie" z pierwszej "10" jest pozbawione sensu, bo Aga przecież tam wciąż jest. Nieudolna jest ta twoja polszczyzna, tenisisto. Można natomiast powiedzieć - i będzie to niewątpliwa prawdą - że ty z Maciejem nie możecie się doczekać, aż Aga spadnie w rankingu. Widać to choćby po tym wątku, który nie ja przecież założyłem. Co do mnie zreszą, to zdziwisz się, ale ja wcale tak nie trzęsę się nad tym, by Aga za wszelką cenę utrzymywała sie w Top 10. Przeciwnie. Ostatni wywiad z p. Archutowskim zamieszczony w Sport.pl przekonał mnie, że team Radwańskich nie ocknie się z letargu, póki Aga nie poleci w rankingu. W tej sytuacji zaczynam żałować, że taka Azarenka czy Woźniacka nie pograły ambitniej w ostatnich tygodniach, i nie wyprzedziły Agi. Niestety one jeździły głównie po turniejach klasy International i "ciułały", a ciułaniem - wbrew temu co ty twierdzisz - dużo ugrać się nie da. I dlatego Aga wciąż jeszcze tkwi w tej "10" siłą bezwładu, co tylko sprzyja utrwalaniu złudzenia, że jest z nią całkiem O.K. Im wcześniej otrząśnie się z tego złudzenia tym dla niej lepiej. Dlatego też życzę sobie, by w Monterrey wygrała Bartoli. Zbliży się wówczas do Agi na odległość 102 pkt. To będzie oznaczać, że jeśli Aga znów zawali w Indian Wells, wyprzedzi ją nie tylko Wika, ale też najprawdopodobniej i Marion, czyli poleci w rankingu nie o jedno, a o kilka miejsc. Leipej, żeby stało się od razu, szybciej Aga zabierze się za pracę nad przywróceniem dawnej formy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: J. P.S. Marta poza pierwszą "100" IP: *.chello.pl 08.03.09, 01:04 Aga póki co utrzymuje pozycję w rankingu, ale Marta Domachowska już nie. Wg moich obliczeń w poniedziałek Marta wylatuje z pierwszej "100". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista Marta jest cudowna dziewczyna, złoto dziecko IP: *.chello.pl 08.03.09, 02:50 ranking w jej przypadku więc nie ma znaczenia. ona gra odwrotnie proporcjonalnie w stosunku do zajmowanej pozycji. jestem pod wielkim wrażeniem jej gry, zwłaszcza jak popełnia podwójne błędy serwisowe. ja nawet tyle nigdy nie robiłem. chociaż 3 podwójne pod rząd mi się zdarzało. szkoda że taki tenis jest poza setką, tak jak Karoliny Sprem, czy Mirzy był niedawno. rozumiem że Marta nie stawia wszystkiego na tenis, ale mogłaby czasem coś wygrać żeby nie było że jest gorsza. w sumie jeździć po to żeby przegrać przez cały sezon to ja też nie wiem czy jest sens? Marta jest niepoukładana wewnętrznie chyba i nie umie się skoncentrować na tenisie, tak diagnozuję jej wyniki. jako że mówię co mówię to oczywiście wynik Marty dla mnie nie ma znaczenia. wolałbym jak by Marta była 10, a Schnyder 1, a Schiavone 5, no ale rozumiem czemu tam nie są, fajny tenis rzadko kiedy wygrywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Re: Marta jest cudowna dziewczyna, złoto dziecko IP: *.chello.pl 08.03.09, 12:09 Miło mi, że przynajmniej do Marty masz pozytywny stosunek. Ja także ją lubię i kibicuję bardziej nawet niż Agnieszce. Ja bowiem na ogół kibicuję swoim (nie ma w tym nic niewłaściwego), a Marta jest dla mnie bardziej "swoja" niż Aga, bowiem pochodzimy z tego samego miasta. Bieda w tym, że Marta jest tenisistką po prostu sporo słabszą od Agnieszki. Aga dawała mi liczne okazje kibicować rodaczce walczącej z czołowymi tenisistkami swiata, na najsłynniejszych kortach. Marta taką szansę dała tylko raz - rok temu w Melbourne. Potem ani razu nie zblizyła sie nawet do tamtej formy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista widzisz, ja nie lubię w sobie schematów IP: *.chello.pl 08.03.09, 15:37 uważam że "patriotyzm" jest schematyzmem. to znaczy uprzedzeniem - podział na swoich i nieswoich ze względu na pochodzenie. jest mi to obce, utożsamiam się z OSOBAMI a nie z KRAJAMI. Marta jest mi bliższa bo jej podejście do tenisa jest bardziej swojskie, wiesz, wydaje mi się że przy takich ludziach jak ja ważniejszy jednak jest osobisty a przez to męski punkt widzenia od "aseksualnego" i "patriotycznego" spojrzenia. więc sympatia będzie szła w stronę kobiet które jak kobiety w tenisie mi się bardziej podobają, i nie mówię o wyglądzie (nie jestem fanem Marii Szarapowej a jest to jedna z ładniejszych tenisistek), ale o charakterze - w moim typie mentalnym jest np. Patty Schnyder. jako faceci lubimy te kobiece słabości w kobietach, i je pewnie łatwiej tłumaczymy od pań, które są bardziej konkurencyjne zawistne, zasadnicze itp. lubię kobiety z charakterem i charakterkiem, podoba mi się też osobowość Marty której brakuje jednego zwłaszcza przy jej stylu gry czyli tego instynktu killera (zabójcy inaczej mówiąc). ona chce zabić piłkę czasem, ale nie ma w niej odpowiedniej agresji. zobacz na Szarapową, ona jest z tymi stalowymi spojrzeniami jak ta lwica na sawannie która poluje na zwierzynę :). oczywiście jest to stosunek na korcie, który nie ma nic wspólnego z relacjami poza kortem. na Venus Williams, na Serenę, na Schiavone która ma zupełnie inny styl, ale która jest WOJOWNIKIEM na korcie. Marta tego nie ma, jest jak to powiedział kiedyś Maciej taka "klucha" :), o Ivanovic. uważam że Martę najwięcej łączy z Ivanovic. jest romantyczna, sprzeczna, myśli o wielu innych sprawach, nie ma instynktu zabójcy, potrafi grać bardzo ładnie i ostro w tenisa, ale nie jest ostra w głowie. myślę że Ana ma jakąś wewnętrzną dojrzałość, spokój, motywację której nie ma Marta i dlatego jest tak wielka różnica między nimi w rankingu. dużo lepszą głowę i "opanowanie". pamiętam pierwszy mecz Ivanovic z Venus Williams - przegrana 6:7, 6:7, Ivanovic była bohaterką tamtego meczu. zimna krew, tego Marcie brak, nie ma kropki nad i, i się rozpada to wszystko w psychice. czy jednak przez to jest gorsza? od Ivanovic nawet jest gorsza technicznie, bo Ivanovic ma ogromny potencjał, to ciągle jeszcze jest nieukształtowana tenisistka. ma lepszą rękę od Marty, ten błyskawiczny nadgarstek chociażby. ale nie Marta ma dużo większy potencjał w stosunku do Radwańskiej, tylko go ciągle trwoni. podoba mi się jej luzactwo, jej mało poważny i konsekwentny stosunek do meczów, autentycznie mi się to podoba, ta żyłka hazardzistki bo to ma od zawsze, to nie staranie się o każdą piłkę, ale ona nie jest OPANOWANA na korcie, a przy jej stylu to niestety powoduje że gra się często sypie. wolę podejście do meczu Domachowskiej niż Radwańskiej, tylko wykonanie często jest niestety nie aż takie jak bym sobie życzył. szaleństwo i ryzyko Marty często jest zupełnie nieopłacalne, a to powoduje że ona wie że gra gorzej niż umie i się dodatkowo w meczach rozsypuje. nie twierdzę że Marta jest lepsza od top 20, ale ona może zagrozić każdej tenisistce, tylko pytanie kiedy możliwa jest ta "optymalna forma", na razie być może było to AO a i tak nie wiem czy Marta wtedy pokazała wszystko. brakuje mi tego żeby Marta wygrała czasem jakiś mały turniej czy choćby stuknęła kilka półfinałów - wtedy by uciułała te rankingi na top 60, i zrobiła raz na 2 miesiące jakąś "sensację" na przykład z Williamsem, czy z jakąś tenisistką typu Petrova, Jankowicz, przecież to nie jest niewykonalne. ona przegrywa 90% meczów sama ze sobą, i to jest jej dramat. ja to rozumiem bo sam tak grałem (u mnie kwestia niepoważnego podejścia do meczu, braku mobilizacji i motywacji), więc to w niej lubię ale trudno się cieszyć jak nic nie osiąga. nie lubię tenisistek które dochodzą takimi metodami do sukcesu jak Radwańska. ona po prostu w przeciwieństwie do Marty trzyma piłkę w korcie mając nazwałbym to tak 'nienaganną technikę' i mało psuje. nie ma w niej jednak tym bardziej killera. Marta ma żyłkę hazardzisty, jest ryzykowna, lubi grać na marginesie i bezpieczeństwa i rankingu. efekty są często marne, ale doceniam chęci które też się liczą. jest taka sprzeczna ta Marta, ma coś z głową, to jest ciągle ciekawe. poza tym utożsamiam się z jej problemem, bo widzę jak się dziewczyna ze sobą czasem na korcie męczy. Radwańska widzę że gra regularnie, pozostaje przy swojej bezpiecznej podstawowej grze, i że dużo szczęścia ma w tym że inne rywalki mają gorsze dni albo nie są tak regularne. jej co wygrała. ale styl w jakim wygrała, mnie nie pociąga. komentarze o wielkich meczach z znanymi tenisistkami mnie irytują bo są to takie przespane spotkania. wiesz, inne tenisistki na prawdę nie są przystosowane do tak lekkiej i spokojnej gry ją gra Radwańska. więc Radwańska nie pozwala im się rozpędzić, one ją lekceważą, tak było rok temu, nie grały z nią na max. a teraz Radwańska jako faworytka jak sam chociaż ostatnio zaobserwowałeś też nie gra na maksa z innymi niżej notowanymi, role się odwróciły. nie podoba mi się taki średni tenis, a to że jest Polką. no to niech ma więcej tego "jadu" w sobie na korcie, jeśli już nie geniuszu, agresji, takiego łowczego instynktu. tego u niej nie ma, jej tenis nie jest niestety w żadnym wymiarze ofensywny. dlatego jej kibicować nie będę. Marta gra lepszy tenis tylko nieskutecznie. a Aga gra tenis którego nie lubię, ale dużo skuteczniej w tym swoim stylu. gdyby Marta była 10 wcale bym się nie zachwycał jeśli nic by w swojej grze nie poprawiła, pewnie bym jej nie krytykował tak jak Radwańskiej, ale też bym przyznał że jest za wysoko, bo czemu jest przed Schnyder czy Mauresmo, Pennettą itp? ponieważ nie jest w 40 na którą zasługuje, to jej tym bardziej kibicuję bo chcę żeby "sprawiedliwości stało się za dość". szkoda jeśli tenis który jest lepszy od rankingu przegrywa z tenisem który jest za wysoko w rankingu do tego co chciałoby się tam widzieć. to też mnie mobilizuje do bicia brawo dla Gonzaleza czy Gasqueta, właśnie to że są trochę dalej, a są dla mnie równi Federerowi - wolę ich grę, chociaż obiektywnie Federer jest skuteczniejszy. gdyby byli ciągle 2,3,4 w rankingu a potencjał na to mają ewidentny, to bym pewnie się tak też nie przejmował nimi i nawet jakąś krytykę im wynalazł. uważam że kibicowanie Radwańskiej jest niesprawiedliwe, bowiem w moim odczuciu już jest za wysoko. więc moje poczucie sprawiedliwości się buntuje, czemu taki tenis ma być wyżej skoro inne są lepsze? nie podoba mi się styl wygrywania Radwańskiej, więc wolę żeby spadła. natomiast widzę jak niesprawiedliwe rankingi mają Sprem, Domachowska, ale też choćby Vesnina, Kirilenko, czy Schnyder (co do talentu i skali możliwości kandydatka na non stop top 3), i dlatego właśnie im bardziej kibicuję, i się mocniej przy nich mobilizuję. szkoda mi że Flavio Cipolla jest 130, czy Petzschner poza 100, czy Nishikori nie jest w miejscu Murraya. ale dlatego głośno im klaszczę i mam motywację do kibicowania. jeśli by na prawdę Petzschner był na miejscu Monfilsa, Cipolla na miejscu Simona, a Nishikori na miejscu Murraya, pewnie by mi zaczęło być szkoda dalekich poza setką not tenisistów których dzisiaj uważam za uplasowanych za wysoko w rankingu. poziom wiadomo "obiektywnie" że jest wyrównany zwłaszcza w panach szalenie. dlatego dysproporcje rankingowe które często rozbijają się o niuanse, są tak niesprawiedliwe, i kibicuję tym których wolę a są w rankingu słabsi. wydaje mi się że to naturalny odruch. nikt nie był takim moim idolem jak Rios, z całej mojej kariery tenisowej, jedyny tenisista którego uwielbiałem tenis w całości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista ale jak zaszedł na nr.1 podobało mi się jedynie to IP: *.chello.pl 08.03.09, 15:45 że "udowodnił" rankingiem że zasługuje na tą pozycję i że jest wielki. ja sam w duchu zacząłem zarzucać Riosowi że "sprzedał" swoją totalnie nieobliczalną grę i fantazję kortową na rzecz regularności którą zaczął wygrywać. geniusz pozostał, ale barwność ciut mniejsza. bardzo lubiłem Corię, bo nigdy nie osiągnął tyle co powinien na kortach ziemnych - wiadomo że ze względu na warunki i styl gry, siłę to jego jedyna nawierzchnia której był królem takim mniej oczywistym niż Nadal przed wynalezieniem Nadala. ale jak tam był w tej 8, to go uwielbiałem, doceniałem, ale jak wygrał Gaudio to się cieszyłem że Gaudio wygrał bo uważałem że mu się należało, że to zbyt niedoceniony tenisista. dopiero jak Coria jest poza tenisem praktycznie dziś i nie umie wrócić po kontuzji, na prawdę wiem jak wielkiego tenisistę i ostatniego mochikanina precyzji i plasingu nie wygrywającego SIŁĄ SZYBKOŚCIĄ i MOCĄ straciliśmy. teraz mi go na prawdę szkoda, jak był w 8, kibicowałem ale jakoś się strasznie nim nie przejmowałem. zawsze uważałem że niedocenionym tenisistą był Guillermo Canas, i kibicowałem mu jak wygrywał z Federerem bo pokazał że jest tenisistą wielkiej klasy. ale gdyby Canas był nr.1 to bym był pierwszy który by krzyczał że to nie jest tenisista na nr.1 chociaż uważałem że jednak był zbyt mało doceniany. nie lubię jak się kogoś próbuje przereklamować, kiedy mi ten ranking się coś nie zgadza z poziomem jego gry. nie lubię tym bardziej jeśli ktoś gra na prawdę dobrze, a nigdy nic nie osiąga - np. Robin Kendrick, nie wiem czy widziałeś, on jest gdzieś w wieku Blake'a. nawet chyba starszy. wiadomo że to nie jest tenis aż tak dobry jak na przykład no choćby Blakea. ale Kendrick - Fish? nie widzę żadnej jakościowej różnicy. Kendrick - Roddick? wolę precyzję Kendricka i serv & volley w jego wykonaniu. czemu Kendrick jest poza 100, a w 30 bywał Soderling? Soderling o łupanie i wysokość, Kendrick to precyzja i plasing, ofensywny ładny styl, ryzyko, świetny serwis ale nie gra tak szybko i obszernie. ale gdyby Kendrick był 20, to bym go "zostawił w spokoju" a może zobaczył w końcu jakieś braki i przestał go "żałować" i przestał mu kibicować. to normalne że krytyka skupia się na tych co wyżej zachodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista myślę że Aga i Marta mają ten sam IP: *.chello.pl 08.03.09, 03:21 charakter w tym jednym punkcie jak większość tenisistów - wolą grać z pozycji luzaka, a nie faworyta. tylko Marta ma to co ja miałem kiedyś, jak mecz jest PRZEGRANY na amen to gra najlepiej. potrafiłem grając na punkty wygrywać 6:0, 2:0, potem przegrać 3:6, 2:5 i ciągnąć od 2:5 na równowagi po czym przegrywałem albo wygrywałem - częściej przegrywałem. to samo bardzo istotnie ma Mardy Fish. to jest Marta właśnie, z kolei Blake jest to zupełnie niewytłumaczalny, wygrywa źle, przegrywa jeszcze gorzej. chodzi o koncentrację mianowicie. masz motywację żeby nie przegrać, adrenalina wytwarza się silniej, chcesz jeszcze powalczyć, może to trochę "masochistyczne" ale to znamionuje wielu tenisistów, zwłaszcza jak jest poczucie że możesz wygrać i nie jesteś słabszy. z kimś dużo lepszym i tak nie wygrasz, ale z takim stosunkiem możesz przegrać też z kimś dużo słabszym. z kolei inne motywacje jeśli nie masz motywacji "sportowej" mogą paraliżować, przeszkadzać, myślę że to jest u Marty. u Agnieszki a nie sądzisz że to nie wynika z teamu tylko z jej charakteru? ona nie da się namówić na sztuczną motywację, nie? więc jak sama nie ma przekonania, no to to że tata chce żeby wygrała i takie tam, nie są dla niej argumentami. ja myślę że to jest tak pomijając moją ocenę tenisa Radwańskiej, że ona po prostu miała taki niezachwiany okres gdzie grała jak na nią na te 85% - żadna tenisistka prawie nie gra nigdy na więcej niż 75% możliwości maks z tego co umie - a do tego zauważyła że jedyną jej bronią jest regularna gra (przykład Simona). wiele szczęśliwych okoliczności utwierdziło ją w przekonaniu że można grając tylko opłacalnie, regularnie, odpowiedzialnie, równo nie ryzykując (za co jej głównie nie lubię, tylko lubię tenis ryzykowny), być bardzo wysoko. i ja od roku albo 1,5 półtora, mam wrażenie że ona co prawda technicznie i stylistycznie więcej nie potrafi i wszystko już pokazała, ale ma metodę "grać jak najbezpieczniej" nie ryzykując, i nie przechodząc za bardzo do ofensywy. taki tenis na jej etapie rozwoju jest cofający w rozwoju, a inne tenisistki nie czują przed nią respektu bo ją MOŻNA ATAKOWAĆ. i ponieważ Radwańska gra słabo a Hingis to jednak nie jest i na razie nie będzie, to inne próbują dziś dać z siebie maks, i ją zniszczyć, a Aga tak mocno zawzięte torpedowanie dziś może sprostać tylko kiedy to nie jest tenisistka na jej poziomie. a jak by nie oceniać, moim zdaniem poza 15 około tenisistkami, które są lepsze, potem jest z 50 tenisistek z porównywalnym do niej potencjałem - część w 50, część jeszcze dalej. a ona jako "faworytka" gra jak dama której się "należy wygranie" a nie tak jak w meczu z Szarapową. czy spadek coś załatwi? trudno mi powiedzieć, jeśli mój scenariusz się sprawdzi - czyli oczywiście poza wyjątkowymi turniejami gdzie zajdzie do jakichś ćwierćfinałów, systematycznie będzie spadać często przegrywając z takimi tenisistkami jak Kanepi, Razzano, Vesnina, Kleybanova które teoretycznie są od niej słabsze widząc po rankingu, to być może zmieni taktykę gry i podejście do całej rywalizacji i się zaweźmie, może jakieś zmiany trenerskie coś zmienią (moim zdaniem jednak jedynie totalna zmiana trenera może zmienić jej grę na inną - kosmetyczne zmiany w obozie trenerskim to najwyżej kosmetyczna zmiana stylu gry w tenisa). ale może też być tak, że Aga nie zmieni nic i na prawdę nasz scenariusz z Maciejem się ziści, za to cienie Agnieszki zacznie przesłaniać wschodzący blask Ulki która na pewno nie będzie w top 10, ale może coś tam pojedynczo zdobędzie. ja czekam aż Radwańska wypadnie, bo mi się to nie podoba co i jak ona gra. niech rozwinie styl gry jak z Mauresmo grała, to będzie to ok. poza tym wiesz, w tajemnicy Ci wyznam że ja nie jestem i nigdy nie byłem fanem kobiecego tenisa, uważam że mieliśmy z 3-5 lat temu najwyższy poziom rozgrywek, i to się nie wróci. na raz Henin, Clijsters, Szarapowa, Schnyder, Davenport, Schiavone, Golovin, Petrova (której nie lubię), Kuzniecowa, Williamsy, Pennetta, i kilka jeszcze innych grało na prawdę wysoką poprzeczkę, a do tego było kilka wschodzących gwiazd - Mirza, Kirilenko, Sprem itp, kilka dobrze dysponowanych ale bardzo nieregularnie mocnych tenisistek jak Vera, i to robiło bardzo równe rozgrywki, Molik jeszcze była taki okres wiesz pamiętam. i to było ok. jakoś 2 lata temu się załamało, i właściwie dla mnie śmiechem jest to że takie tenisistki jak Schnyder i Mauresmo są tam gdzie są a powinny być nr.1, i 2, a jakieś pingwiny dochodzą do top 16. Safina, Dementieva mogły być niedawno nr.1? kiedyś to było nie do pomyślenia, przecież one nie grają lepiej niż kiedyś (może Dementieva poprawiła serwis i to wszystko). szczerze moja teoria jest taka, że kto dzisiaj nie jest na jakiej pozycji w rankingu nic to nie znaczy. najlepsze tenisistki są najbardziej chimeryczne - Ivanovic, Schnyder, Schiavone (co kiedyś jej się nie zdarzało), Kirilenko, Wiliamsy, cieszyć może że dochodzą do głosu te mniej chimeryczne a tylko ciut gorsze od Williamsów czyli Pennetta czy Zvonareva którym się zawsze należało, natomiast cała reszta rankingu - loteria. albo mnóstwo szczęścia, albo regularność. nie zajmuje mnie to zbytnio. tenis męski? to samo w sumie. era czasów dominacji Federera choć była nudna - ta dominacja - to był duży poziom gry przez kilka lat. potem doszedł Nadal który jest rzeczywiście skuteczny ale całe pokolenie Federera też się rozprzęgło. za to młodzież znowu dochodzi regularnością czy grą z kontry (Murray, Simon, Monfils, Del Potro), a objawienia typu Tsonga czy Gasquet w kratkę. dojrzali tenisiści mogą liczyć na szczęście i takie Andreevy mają swoje 5 minut, i to samo jest. młodzi jeszcze nie są gigantami, tak jak pokolenie Radwańskiej, mnie tylko jakoś zainteresowała z jej pokolenia Suarez Navarro i Golovin - ale kilka lat temu, jeśli dat nie pomyliłem. nie są to postacie na miarę tych które mają zastąpić. wcześniej takich kryzysów w tenisie nie widziałem. w sumie miałem na to tylko dojrzałe 15 lat. więc gdzie będzie w rankingu Radwańska mnie szczerze mówiąc mało interesuje i też z tego względu. czekam aż pojawią się godne następczynie starych mistrzyń, może są w jej wieku tylko wyjdą po latach i wyrosną jak grzyby po deszczu tak jak Mauresmo. co prawda o talencie Mauresmo mówiono już jak Grzybowska grała, ale na prawdę zabłysnęła dużo dużo później. może tak samo będzie z rówieśniczkami Radwańskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać 08.03.09, 06:03 Gość portalu: Jędrzej napisał(a): >Nieudolna jest ta twoja polszczyzna, tenisisto. > > Można natomiast powiedzieć - i będzie to niewątpliwa prawdą - że ty z Maciejem nie możecie się doczekać, aż Aga spadnie w rankingu. >Widać to choćby po tym wątku, który nie ja przecież założyłem. Powinno byc:"Widac to chocby po tym watku,ktorego nie ja przeciez zalozylem". Skladnia jest w dalszym ciagu troche smieszna,bo powinno byc:"Widac to chocby po tym watku,ktorego ja przeciez nie zalozylem." Ja sie drobnostek nie lubie czepiac,wiec nie bedzie jak bylo. > szybciej Aga zabierze się za pracę nad przywróceniem dawnej formy. Tak piszesz,jakby mozna bylo wejsc dwa razy do tej samej rzeki. Aga,to nie Serena,ani pod wzgledem talentu,ani budowy fizycznej. Serena moze sobie wracac na pierwsze miejsce,bo nikt jej praktycznie nie zagraza,a Agnieszka jest przecietna zawodniczka,do ktorej rok 2008 sie usmiechnal i nie wroci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jedrzej Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 08.03.09, 11:19 maksimum napisał: > Powinno byc:"Widac to chocby po tym watku,ktorego nie ja przeciez > zalozylem". > Skladnia jest w dalszym ciagu troche smieszna,bo powinno byc:"Widac > to chocby po tym watku,ktorego ja przeciez nie zalozylem." Poprawna jest twoja druga wersja; pierwsza jest faktycznie śmieszna, bo błędna gramatycznie. Moje zdanie "Widać to choćby po tym wątku, który nie ja przecież założyłem" jest także zbudowane poprawnie - tyle, że niesie ze sobą nieco odmienny komunikat. Przyjrzyjmy się obu konstrukcjom: "Wątek, którego ja nie założyłem" "Wątek, który nie ja założyłem" W pierwszym zwrocie partykuła "nie" odnosi się do czasownika "założyłem", wymusza zatem użycie zaimka "który" w dopełniaczu. Ten zwrot komunikuje, że ja wątku nie założyłem, nie przesądzając, czy został on w ogóle przez kogokolwiek założony (być może nie istnieje). W drugim zwrocie partykuła "nie" odnosi się do zaimka "ja". Jest tu podkreslenie, że wątek istnieje, został przez kogoś założony, ale tym kimś nie jestem ja. Czasownik "założyłem" występuje tu postaci niezanegowanej, więc zaimek "który" pozostaje w czwartym przypadku. W moim poście chodziło oczywiście o tę drugą sytuację - mowa była o wątku założonym przez ciebie, a nie przeze mnie i chciałem to podkreslić. Zrozumiałe jest więc, że użyłem drugiej konstrukcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orni Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.dclient.hispeed.ch 08.03.09, 17:43 uczyl (jezyka polskiego) Marcin Marcina... "w moim poscie..." Co to jest, jaki post, czego on nie jadl z powodu tego postu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jędrzej Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 08.03.09, 22:54 Gość portalu: orni napisał(a): > Co to jest, jaki post, czego on nie jadl z powodu tego postu... Rozumiem, ze nie podoba ci się słowo "post" użyte w sensie "list wysłany na forum internetowe". Ale to słowo zostało już przez polszczyznę przyswojone - mozna znaleźć je np. w Słowniku Języka Polskiego PWN: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2505831. Nie wariujmy. Jeśi idzie o terminy zwiazane z komputerami, internetem itp., język polski jest już pełen anglicyzmów i wciąż ich przybywa. Oczywiście warto unikać potworków w rodzaju "updateować", ale rzeczownik "post" do nich z pewnością nie należy. Wręcz przeciwnie - jest to b. dobre zapożyczenie, wzbogacające jezyk polski. Bez trudu poddaje się polskiej fleksji, nie wprowadza też - wbrew pozorom - zamieszania do semantyki. Tradycyjne bowiem znaczenie tego słowa - powstrzymywanie sie od posiłków - jest tak odległe od nowego, ze ryzyko nieporozumień jest praktycznie żadne. Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać 08.03.09, 17:55 Gość portalu: Jedrzej napisał(a): > "Wątek, którego ja nie założyłem" > "Wątek, który nie ja założyłem" > > W pierwszym zwrocie partykuła "nie" odnosi się do czasownika "założyłem", wymusza zatem użycie zaimka "który" w >dopełniaczu. I to jest jedyna poprawna wersja. > Ten zwrot komunikuje, że ja wątku nie założyłem, nie przesądzając, >czy został on w ogóle przez kogokolwiek założony (być może nie >istnieje). Nie bawmy sie w mniemanologie stosowana.Watek byl zalozony ,a czy przez ciebie czy kogo innego nie ma tu najmniejszego znaczenia. > W drugim zwrocie partykuła "nie" odnosi się do zaimka "ja". Jest tu podkreslenie, że wątek istnieje, został przez kogoś założony, > ale tym kimś nie jestem ja. Czasownik "założyłem" występuje tu postaci niezanegowanej, więc zaimek "który" pozostaje w czwartym >przypadku. Nie mieszaj tu relacji "nie" z "ja",bo ona nie ma tu znaczenia,poniewaz istotna jest tu tylko relacja miedzy "watek" a "zalozylem" i nie moze byc niczego innego w relacji z nimi niz "ktorego". Odpowiedz Link Zgłoś
maksimum Czy Bartoli wygra w Monterrey? 08.03.09, 17:58 Skoro Jedrzej postawil na Bartoli,to mnie nie pozostaje nic innego, tylko widziec z wyciezczynie w Na Li. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ignotus Re: Czy Bartoli wygra w Monterrey? IP: *.chello.pl 08.03.09, 19:59 maksimum - minimum jestes tak glupi, ze az strach nie zaslugujesz na to, aby nawet splunac w twoja strone, pisze dla tego ze inni czytaja "Tylko gdybys sie tepaku zastanowil,to bys pojac,ze jesli jednej zawodniczce zyczysz zwyciestwa,a wygrac moze tylko jedna,to drugiej zyczysz by przegrala,choc tego nie piszesz". zero pomyslunku, ale u ciebie to absolutny standard:) oczywiscie kazda zawodniczka ma swoich kibicow, ktorzy jej kibicuja niezaleznie z kim gra i nie sa przeciw jej rywalce tylko za tym komu kibicuja, ale trzeba miec mozg, aby nawet tak prosta rzecz zrozumiec:), jesli hipotetycznie kibicujesz Na Li ( pomimo ze wygrala z Agnieszka nadal ma moja sympatie, lubie waleczne zawodniczki), to chcesz aby zawsze wygrala, inaczej nie jestes jej kibicem to oczywistosc (wiem ze nie dla ciebie:), ale mimo ze kibicujesz NA Li i mimo ze chesz, aby wygrala to zawsze chcesz aby wygrala lepsza, inaczej zwyciestwo cie nie cieszy, a lepsza jest zawsze ta ktora wygrywa, z wyjatkiem kreczy(inne kibicowanie to nie jest kibicowanie tylko kibolstwo, czyli niczym sie nie rozni od tego co ty robisz), zasada jest prosta, obojetnie komu kibicujesz najwazniejsze jest aby zawsze wygral lepszy, kibice drugiej strony maja takie same oczekiwania i wszystko jest w porzadku, nie ma zadnego problemu, ty tylko szukasz usprawiedliwein dla swego prostactwa, chamstwa, glupoty - typowego wsiowego zakompleksionego malkontenta polaczka (Polakiem nigdy nie bedziesz, do tego trzeba dorosnać) na saksach mylenie zas, czy nie odrozniania typowania, hazardu z kibicowaniem , dopingowaniem ( kibic zawsze musi dodawac wiary temu komu kibicuje a nie odejmowac, tylko debil moze tego nie wiedziec), to koleja oznaka debilizmu kibicowanie i typowanie nie da sie pogodzic , tylko debil moze usprawiedliwiac malkontenctwo hazardem jesli ktos jest graczem i kibcem to 1) albo nie obstawia w ogole tych ktorym kibicuje, 2) albo zawsze obstawia zwyciestwo tego komu kibicuje inaczej przestaje byc kibicem, a kazdy kto tego nie rozumie jest debilem typowac mozesz kogo chesz to twoja sprawa i nic nikomu do tego, chodzi tylko o upublicznianie tego w wiadomych celach, nie chodzilo ci o zadne typowanie czy zaklady, chodzilo tylko o danie upustu swojej podlej zawistnej naturze typowego wsiowego zakompleksionego malkontenta polaczka ( Polakiem nigdy nie bedziesz:)) na saksach:) a dla anty kibicow w ogole nie ma miejsca w gronie przyzwoitych ludzi, a pisanie o szczesciu kogokolwiek i tlumaczenie tym jego 3 letnich sukcesow to szczyt debilizmu i chamstwa jednoczesnie, powinnes dostac porcje kijaszkow i za nie podziekowac:) szkoda tylko twojego syna ze ma takiego nic nie wartego ojca, zona go sobie sama wybrala, wiec ma to co wybrala:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ignotus Re: Czy Bartoli wygra w Monterrey? IP: *.chello.pl 08.03.09, 20:07 ps dla graczy sa fora bukmacherskie, jest ich duzo odwiedzam je czesto i sie przekonuje ze jestam duzo wiekszy poziom pod kazdym wzgledem, niz na zwyklych forach, gdzie az sie roi od zwyklych chamow takich jak chocby ty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista Maciej, zobacz ile komplementów ostatnio od IP: *.chello.pl 08.03.09, 20:13 W1ktora dostajesz, chyba wpadłeś mu w oko :) mylisz się W1ktorze w choćby tym 1. kibic nie musi kibicować sukcesom swoich "faworytów". ponieważ moi faworyci nie mają chorej ambicji (ambicję uznaję za chorobę psychiczną i kompleks), więc kibicuję tylko ich stylowi gry a nie wynikom jakie osiągają. jest nieproste przełożenie jednego na drugie - ponieważ cenię sobie taki mało poważny tenis w podejściu do PUNKTACJI - to nie znaczy że tenisista nie chce poważnie rozegrać meczu - na inne "motywacje" i argumenty - to chcę żeby święcił triumfy. ale jeśli Gasquet poddał mecz Haasem w 5 secie na US Open to nie dlatego mu kibicowałem żeby wygrał, bo byłby to absurd i głupota świata. kibicowałem jego popisowi i temu że przegrał co zrobił na swoje własne życzenie. granie dla wygrywania jest nudne i za proste dla mnie. artyści tak nie robią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jędrzej Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 08.03.09, 23:22 maksimum napisał: > Nie mieszaj tu relacji "nie" z "ja",bo ona nie ma tu > znaczenia,poniewaz istotna jest tu tylko relacja miedzy "watek" > a "zalozylem" i nie moze byc niczego innego w relacji z nimi > niz "ktorego". Pieniaczysz się i mędrkujesz jak zawsze - i jak zawsze robisz to nieudolnie i niekompetentnie. "Wątek, którego założyłem" - to jest twoim zdaniem poprawna forma? Nie ośmieszaj się. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista no ale czego Ty się czepiasz? to właśnie widzę IP: *.chello.pl 08.03.09, 23:29 kiedy widzę "fana Radwańskiej". człowiek liczący cyferki, pilnujący regułek, zasad i tak dalej. to jest schematyzm i anty - wolność. anty - kreatywność. kreatywność i brak reguł może się komuś nie podobać, może nie popłacać, może być mało istotna, głupia etc ale zawsze jest lepsza od wszelkich reguł i zasad. dlaczego niby ja lubię Gasqueta czy Blakea, czy lubiłem Riosa czy Schnyder? bo grają wbrew regułom swój niepowtarzalny tenis. Gonzalez wymyślał akcje jakich nikt inny nie miał odwagi wymyślać. a to że to jest nieopłacalne to insza inszość. cała zabawa w tym w żeby robić wbrew regułom i "niepoprawnie". czemu ja nie lubię Wimbledonu? bo to turniej gdzie są jakieś staroświeckie reguły i nawet nie do pomyślenia jest żeby chodzić w takim a nie innym stroju. czemu ja nie chciałem nigdy być tenisistą (i tak bym nie miał szans poza Polską zapewne - ale nie chciałem) - bo bym musiał dostosować się do reguł, dawać rękę ludzikom z PZT, i podpisywać sobie jakieś regulaminy cyrografy o badaniach antydopingowych nie wspomnę. tenis nie daje szans na niezależność w życiu. jak większość dyscyplin sportowych. wygrywanie wbrew "receptom na sukces" najbardziej prostym i skutecznym z możliwych też nie. dlatego te najbardziej sobie cenię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Czyżby? IP: *.chello.pl 08.03.09, 23:39 Ja się czepiam Macieja? Przecież to on miał zastrzeżenia do gramatyki mego postu. Ja mu jedynie tłumaczę, że się myli, ale to zadanie beznadziejne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: minimumminima Re: ale Ty Jędrzej nie możesz się doczekać IP: *.chello.pl 08.03.09, 19:03 "To sa zwykle przewidywania bazujace na jakosci gry i szczesliwych okolicznosciach,ktore przytrafily sie Agnieszce w 2008 roku". "a Agnieszka jest przecietna zawodniczka,do ktorej rok 2008 sie usmiechnal i nie wroci". za cos takiego gowniarzu to od kazdego przyzwoitego czlowieka to mozesz z miejsca tylko w mored dostac pisac tak o zawodniczce ktora przez 3 lata pracowala na swoje osiagniecia , i to na samym poczatku seniorskiej kiariery i ktora ma jeszcze wiele lat przed soba "Na dluzsza mete licza sie umiejetnosci" - wlasnie to i tylko to zadecydowala o sukcesie Agnieszki co ty b... g... h.. s... osiagneles ?? tylko w morde bic zero czlowieczesntwa - tylko zaslugujesz aby dzien w dzien dostawac w m..., dzien w dzien na dzien dobry, bo nie jestes g... godny tego aby zyc miedzy ludzmi anonimowe g... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tenisista zobacz W1ktor ma właśnie odjazd ;))) IP: *.chello.pl 08.03.09, 19:07 Odpowiedz Link Zgłoś