Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      kiedy w Polsce sie urodzi Federer (albo Nadal)

    IP: *.dclient.hispeed.ch 11.03.09, 18:37
    dlaczego w Polsce nie moze sie urodzic Federer (albo Nadal), po
    liczbie mieszkancöw sadzac, w poröwnaniu ze Szwajcaria w Polsce
    powinno byc okolo 5-ciu Federeröw...
      • Gość: MACIEJ Re: kiedy w Polsce sie urodzi Federer (albo Nada IP: *.ny325.east.verizon.net 11.03.09, 19:06
        To nie chodzi o ilosc lecz o jakosc.Poza tym niemal wszyscy mlodzi i
        ambitni emigruja i taka Wozniacki,Wozniak i mnostwo innych graja dla
        innych krajow.Miro Klose urodzil sie w Polsce.
        Czesto tez Polki wychodza za inne nacje na emigracji i nawet nie
        wiesz,ze chlopak z wloskim czy angielskim nazwiskiem nie mowi po
        polsku.A ja mam kumpli Polakow,z ktorych jeden sie nazywa
        Fryzel,drugi Pazdry i sam nie wiesz czy to polskie czy obce.
        A ten francuzik Chardy?

        PS.Najpierw trzeba pobudowac kupe kortow ogolnie dostepnych,tak jak
        to jest np na Brooklynie.Przychodzisz kiedy chcesz z rakieta i
        pilkami(choc pilki czasami mozna znalezc,bo niektorzy nowe pilki po
        2 godzinach gry zostawiaja na korcie) i jest wolny wstep na kort z
        zalozonymi siatkami caly rok.
        Przeciez gdyby moj syn urodzil sie w Polsce,to by korty przez siatke
        ogladal i sie oblizywal,a w NYC korty ma za darmo,trenera w szkole
        za darmo,turnieje nie dosc ze za darmo ,to jeszcze daja
        wode,pomarancze i koszulki(T-shirts) w nagrode za samo przyjscie na
        turniej.
        • Gość: Orni Re: kiedy w Polsce sie urodzi Federer (albo Nada IP: *.dclient.hispeed.ch 11.03.09, 19:49
          W zasadzie masz racje, ale przeciez jak urodzil sie Fibak to kortöw
          bylo jeszcze mniej niz dzisiaj. Fibak potrafil dzien w dzien przez
          cala zime tluc w Poznaniu na scianie a potem pojechal wbrew PZT na
          turnier i obstukal zawodnika z pierwszej dziesiatki swiatowej.
          Jakbys zalecil teraz taki trening mlodziakom w Polsce to by sie
          tylko obsmiali...
          • Gość: tenisista bo Fibak był właśnie tym samorodkiem IP: *.chello.pl 11.03.09, 22:17
            a do tego kiedyś - wtedy jeszcze, tenis był mniej wyczynowym sportem niż dzisiaj
            i Federera, i Samprasa i Agassiego to oni wtedy nie mieli, a może przede
            wszystkim nie mieli czego innego - za wielkiej konkurencji pośród tenisistów
            spoza czołówki, jak to jest teraz. wtedy mniej się liczyła rutyna, bardziej
            spryt, ręka, pomysłowość, czucie piłki, plan taktyczny na który był czas, a
            sprzęt nie dawał łatwo wygrywać, błędy można było dużo łatwiej popełnić takimi
            rakietami, więc albo bardziej szanowano piłkę, albo je popełniano :). Fibak grał
            głową, ale najwięcej zawdzięcza talentowi, potem mniejszej niż dziś konkurencji,
            czyli nieco łatwiejszym czasom, potem dopiero pracy i treningom.

            • Gość: Orni Re: bo Fibak był właśnie tym samorodkiem IP: *.dclient.hispeed.ch 24.03.09, 20:35
              Autor: Gość: tenisista:
              "bo Fibak był właśnie tym samorodkiem"
              Jasne, ze byl samorodkiem, ale co by mu to pomoglo, gdyby nie wlozyl
              tej ciezkiej pracy w siebie, albo gdyby posluchal panöw z PZT i
              zostal w Polsce, poslusznie trenujac w swoim klubie w Poznaniu i w
              nagrode biorac udzial w zawodach demoludzkich (dla mlodziezy
              wyjasniam ze chodzilo o starty co najwyzej w DDR, CSR itp)

        • Gość: tenisista ale widzisz że jest tylko Roddick, Fish, Blake IP: *.chello.pl 11.03.09, 22:13
          i tyle znaczących amerykanców w dzisiaj.

          jak napisałeś Nadale i Federery rodzą się jako samorodki, a warunki do rozwoju
          nie są tu najważniejsze. oczywiście ważne żeby rozwój ostateczny przebiegał pod
          dobrym okiem. Marcelo Rios był jednym z najpóźniej zaczynających tenisistów - i
          był nr.1 - dla mnie bóg tego co nazywam tenisem. i Chile to jakaś potęga
          tenisowa to nie jest. Fernando Gonzalez to jest syn młynarza... to nie o
          bogactwo chodzi i to nie wystarczy że masz wiele turniejów i od razu genialnych
          tenisistów. jeśli ktoś by chciał żebyśmy w Polsce mieli drugie Włochy,
          Argentynę, Hiszpanię bez Nadala :) - to tak, to się zgodzę. nigdzie na świecie
          nie ma takiej szkoły tenisowej jaka jest ku... w Hiszpanii... i dlatego mają
          dziesiątki tenisistów w pierwszej dwusetce. Włosi mają wielkie tradycje i mają
          na prawdę multum uzdolnionych i pięknie grających tenisistów. z tych co grają
          aktualnie - Cipolla, Bolelli, Fognini, Starace, przykłady bardzo ładnego tenisa,
          co z tego skoro skutecznego na góra drugą 50, w porywach na koniec pierwszej.
          Argentyna gdyby nie błyski i sterydy hehe :), ma wielu tenisistów ale żadnej
          gwarancji że będą następcy Nalbandiana, Squillariego, Puerty, Canasa, Gaudio,
          czy Corii. jakiś tam Del Potro raz na 10 lat tak, my takiego owszem nie mamy. w
          Anglii szkolono przez wiele lat następców Henmana, i Rusedskiego, dziś oni
          powinni już być w najlepszym etapie kariery, kortów na trawie mają masę. i nic z
          tego, jest właściwie Andy Murray i to koniec. tenisiści to soliści, wielkie
          talenty mogą się urodzić w każdym kraju i zawsze wprowadzają coś swojego
          świeżego i niepowtarzalnego do tenisa. ilość kortów raczej działa na coś
          zupełnie innego - silny związek tenisowy, organizację turniejów, rozwój tenisa
          "półprofesjonalnego" w kraju, czyli takiego jak u nas wiele lig piłki nożnej.
          jeśli taki Dudek się urodzi to i tak go wyłapią. reszta gra w polskich
          rozgrywkach i tyle. tak więc rozwój tenisa i inwestycje mogą stworzyć pole do
          popisu dla "zaplecza", kadr trenerskich i spopularyzowania dyscypliny w Polsce,
          tak jak choćby w Czechach gdzie za miedzą masz i korty, i zawodników, i trenerów
          którzy grają z naszymi bo u nas jest z tym gorzej. ale max co mają to Berdycha i
          Stepanka. można rozwijać tenis tak jak tenis francuski, i ok. ale gwarancją jest
          istnienie Clementa, i Sebastiana Grosjeana, może Henri-Mathieu, i Simona, ale
          nic więcej. jeśli mają Gasqueta, Tsongę, Monfilsa to dzięki talentowi tych
          zawodników a nie staraniom federacji.

          • Gość: MACIEJ Federer byl pilkarzem IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.09, 00:15
            i w wieku 13 lat zdecydowal sie na tenisa,bo mial taka mozliwosc.
            Moj syn gra najlepiej w ping-ponga,hokeja i tenisa. W tej szkole
            gdzie jest nie ma ping-ponga ani hokeja ,wiec gra w tenisa.
            Gdyby byl w Polsce ,prawdopodobnie gral by w ping-ponga.
            Najpierw trzeba miec smykale do sportu ,a wybor sportu to
            najczesciej sprzyjajace okolicznosci.
            • Gość: MACIEJ Re: Federer byl pilkarzem IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.09, 00:19
              tenisista:"najwięcej zawdzięcza talentowi, potem mniejszej niż dziś
              konkurencji,
              czyli nieco łatwiejszym czasom, potem dopiero pracy i treningom."
              ------
              Z tym sie zgadzam,ale przede wszystkim 30 lat temu bylo duuuuuuuuzo
              mniej kasy za granie w tenisa i tenis byl dla amatorow.Poza pierwsza
              10-tka nikt nie robil kasy,a teraz 100-ny na liscie jest milionerem.
              Agniecha polatala 1,5 roku i poltorej banki zaliczyla,wdrapujac sie
              tylko na 10 miejsce.
              • Gość: tenisista Macieju mój Ty miły, nie wiem tylko czy wówczas IP: *.chello.pl 12.03.09, 00:36
                kwoty nie były bardziej mobilizujące do gry niż dzisiaj. bo wtedy $ znaczył
                trochę więcej niż dzisiaj, a poziom bogacenia się społeczeństwa mniejszy, więc
                jeśli już, to podam inny argument - tenis się profesjonalizował, i dopiero za
                czasów Fibaka stał się sportem "dla każdego" - również się bardzo upowszechnił i
                skomercjalizował. jeszcze w latach 70tych i 80tych mogli się coś przedrzeć
                ludzie którzy zaczynali naukę od odbijania piłką o ścianę, i gonić "klasycznie
                wyszkolonych" faworytów. nie było tylu szkół, nie brano do nich ludzi z ulicy,
                nie brano pod uwagę wyszkolenia atletycznego które dziś zaczyna dominować.
                uważam że jak jest za dużo pieniędzy to też nie jest dobrze, bo obserwujemy co
                obserwujemy. komercjalizacja tenisa. tenisista dziś to gwiazda show jeśli tylko
                chce i ma na to ochotę. więcej kasy poza kortem niż na korcie. (oczywiście nie
                dotyczy to Radwańskiej która showmanką to nie jest). jeśli ktoś jest w czołówce
                szybko traci kontakt z rzeczywistością i zapomina o latach trudów bo i tak ma
                potąd. a pchają się dalsi. przez co tak się wyrównuje poziom tych zawodników
                kolejnych dziesiątek za pięćdziesiątką, przez co słabsi nawet nie myślą o próbie
                rywalizacji, ale ci naj, najwięksi są zdemoralizowani przez pieniądze i co im za
                różnica, czy zagrają sobie w Wimbledonie na maksa, czy zrekompensują w Dubaju
                albo III kategorii turnieju gdzie za "wpisowe" i samo przyjechanie dostaną tyle
                ile oficjalnie wynosi wygrana za finał. myślę że więc dla mistrzów motywacji
                finansowej już nie ma. jest ona dla tych którzy są "na dorobku". do tego zobacz
                że koszty dziś też są droższe, a ile zarabia Radwańska to nie wiem bo mnie to na
                prawdę specjalnie nie interesuje. tata musi latać, rodzinę i menago trzeba
                utrzymać, za artykuły i promocję w mediach zapłacić :), kontraktów genialnych
                nie ma, sprzęt kosztuje, przypadkowi trenerzy i sparingpartnerzy też, kiedyś
                grało się jedną rakietą i naciąg tylko wymieniało, dziś wchodzisz na turniej z 7
                rakietami, chociaż jak jesteś dobry to masz nieograniczony limit ich od
                sponsora. który prosi Cię o to że go reklamujesz. to wszystko się jakoś
                bilansuje. zgadza się że kasa mobilizuje żeby być w 100 bo dzięki temu też
                wyżyjesz, a kiedyś nie. ale to że facet typu Roddick czy Nalbandian za średnio
                top 8 w rok się obłowi tyle że ma na 10 lat odcinania kuponów, to jest
                demobilizujące, i dla pieniędzy oni już nie grają. no chyba że to Medvedev czy
                Kafelnikov i hazard :).

                • Gość: MACIEJ Re: Macieju mój Ty miły, nie wiem tylko czy wówcz IP: *.ny325.east.verizon.net 12.03.09, 01:57
                  Pamietasz jak Billy Jean King walczyla o pare groszy,bo za jej
                  czasow tenis kobiecy to byl cyrk objazdowy.
                  Jeszcze 10 lat temu 4 najlepsze kobiety wygrywaly wszystkie turnieje
                  i nie bylo mozy ,zeby jakas inna dostala sie do finalu.
                  Teraz kasy jest wiecej,turniejow wiecej i taka Aga ledwo dziesiata,a
                  w poltora roku 1,5 banki uciulala.
                  • Gość: tenisista ale w tym roku nie uciuła, bo będzie odpadać w IP: *.chello.pl 12.03.09, 02:25
                    pierwszych rundach i tata będzie musiał zaciskać pasa :))

                    • maksimum Re: ale w tym roku nie uciuła, bo będzie odpadać 12.03.09, 02:48
                      Ula juz na siebie zarobila,a Aga zacznie ze Schivone.
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja