Gość: Orni
IP: *.dclient.hispeed.ch
08.04.09, 17:11
Jest w meczu Williams-Radwanska 1-1 w setach i 5:4 w decydujacym
secie trzecim. Serwuje Williams i zamiast gladkiego gema nagle jest
O:40, czyli 3 kolejne breaki dla AR. Wystarczyl pierwszy break,
Agnieszka daje fenomenalny return, ktöry siada na backhandowej linii
Williams.
5:5 i dalej mecz bez historii, dwa kolejne gemy dla Radwanskiej i
koniec meczu.
Final z Azarenka byl juz tylko formalnoscia.
Powyzsza historia to nie jest fantazjowanie. Ten return w
rzeczywistosci minal sie o 2-3-cm z linia wychodzac na aut.
Pisze to poto, zeby uzmyslowic "tenisiscie" (choc powinien on to
jako byly zawodnik wiedziec lepiej niz ja), jak röwniez paru
innym "znawcom" tenisa, jak bliska jest granica zwyciestwa i porazki
w tej grze i jak inne bylyby ich komentarze przy takim obrocie
sprawy jak wyzej opisalem