Gość: Jędrzej
IP: *.chello.pl
19.04.09, 01:25
W finale turnieju w Charleston spotkają się dwie dziewczyny o polskim pochodzeniu: Caroline Wozniacki z Danii oraz Niemka Sabine Lisicki. To już druga z rzędu taka sytuacja, bowiem tydzień temu w Ponte Vedra Beach Caroline grała w finale z Aleksandra Wozniak z Kanady. Tym razem jednak jest to większy deal, bo i turniej poważniejszy (choć nieco umniejszony co do znaczenia, w porównaniu do lat ubiegłych) i przeciwniczki do pokonania po drodze były trudniejsze: Sabina wygrała w ćwiercfinale z Wenusem, zaś Karolina w 1/2 finału wyeliminowała Diemientiewą.
Sukces Caroline oznacza wszakże pewne kłopoty dla naszej najlepszej reprezentantki Agnieszki Radwańskiej. W jego następstwie bowiem Aga spadnie w rankingu na 12 pozycję i w rezultacie w nadchodzacym turnieju w Stuttgarcie może się nie załapać do pierwszej ósemki rozstawionych. Ale cóż - skoro zaspało się poczatek sezonu, teraz trzeba zmagać się z większymi przeciwnościami, nie ma przebacz. W prawdziwym, mierzonym obiektywnymi wynikami sporcie nic nie jest dane raz na zawsze, stale trzeba o pozycję walczyć. Tylko uznanie naszego "tenisisty" można zdobyć strzelając piłkami P.Bogu w okno, i utrzymać pomimo nieustannych porażek (mam na myśli oczywiście Martę D.)