Gość: tenisista
IP: *.chello.pl
02.05.09, 13:12
ja mam wrażenie że dzisiaj tenis męski to jest taki moment jak to co powstało
przed "erą Federera" a po "erze Samprasa no i oczywiście mojego Riosa",
natomiast w damskim to co powstało "po erze Steffi, Sanchez Vicario, i Seles".
w między czasie mimo chwilowych narzekań ukształtowały się czołówki damskie i
męskie, które nawet jeśli nie wykształciły dużej liczby największy
"wiceliderów" czyli takich drugich Federerów, czy sióstr Williams - obfitowały
w ciekawe osobowości i dużo dobrych i bardzo dobrych tenisistów, no i była
jakąś ciągłość z dawnymi czasami poprzez grono tenisistów zaczynających
kariery w latach 90tych zakorzenione. co teraz następuje? i WTA i ATP jest w
kryzysie bo ta generacja tenisistów przestaje grać tak jak przez 5-10 lat
grała. wczoraj sobie zobaczyłem mecz Gonzaleza z Monaco. Gonzalez a Monaco to
taka różnica jak Agassi a Ginepri podniesiona do kwadratu. komentator określił
ten mecz jako mecz turnieju i niewątpliwie najlepszy mecz w Rzymie. może ja za
wiele wymagam od mojego pupilka, bo widziałem go przez 3 lata w nastu meczach
w których grał kilka razy lepiej efektowniej i bardziej spektakularnie.
Gonzalez oczywiście zagrał dobry mecz, bo zawsze takie gra, zwłaszcza w
końcówce. ale on już nie ma tego refleksu i dynamiki no i przede wszystkim nóg
co kiedyś. kiedyś wynik dla Gonzaleza byłby w dwóch krótkich setach, dziś jest
ledwo wymęczony, mimo że tak na prawdę grę prowadził tylko Gonzalez, ledwo
wygrał z takim asystentem jak Monaco. to że wygrał dla mnie nie ma większego
znaczenia, bo to już nie jest takie wygrywanie. tenisiści tej generacji męczą
się strasznie, ale nie z wielką grą przeciwników, tylko po prostu ze spadkiem
swojej dyspozycji. przykro na to patrzeć bo nie widać następców godnych
przejęcia funkcji tych którzy tworzyli z Federerem światową czołówkę. stan w
WTA jest jeszcze bardziej opłakany. dzisiejsze czasy w tenisie wyglądają tak,
że jest kilka ciekawych postaci młodych tenisistów - najczęściej też już
trochę starszych od tych 20latków, i jest masa "mięsa" armatniego :), do
bicia, którego nie ma kto rozstrzelać. po mizernych miesiącach kiedy do
czołówki zapukał Hewitt, Safin, czy Roddick nastały niezłe lata w tenisie, w
XXI wieku czołówka kobieca też się ciekawie rozwijała, nie było i tak nigdy za
wielu liderek ale były bardzo ciekawe postacie, jak Mauresmo, Henin, Schnyder,
Davenport, Williamsy, Clijsters, Myskina itp. teraz jest epoka lodowcowa i
takie szczurki i myszki jak Simon i Radwańską robią karierę. czy wykształci
się jakaś czołówka za kilka lat którą warto będzie obserwować? nie wydaje mi
się. Gonzalez jako jeden z najbardziej "nowoczesnych" tenisistów swojej
generacji dziś uznawany jest za grającego "klasycznie" w tenisa. Federer też.
młode "nadzieje" nie mają w ogóle polotu i techniki. albo są daleko w
wynikach. dominuje przeciętność i nuda.