Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      tenis światowy w kryzysie.

    IP: *.chello.pl 02.05.09, 13:12
    ja mam wrażenie że dzisiaj tenis męski to jest taki moment jak to co powstało
    przed "erą Federera" a po "erze Samprasa no i oczywiście mojego Riosa",
    natomiast w damskim to co powstało "po erze Steffi, Sanchez Vicario, i Seles".
    w między czasie mimo chwilowych narzekań ukształtowały się czołówki damskie i
    męskie, które nawet jeśli nie wykształciły dużej liczby największy
    "wiceliderów" czyli takich drugich Federerów, czy sióstr Williams - obfitowały
    w ciekawe osobowości i dużo dobrych i bardzo dobrych tenisistów, no i była
    jakąś ciągłość z dawnymi czasami poprzez grono tenisistów zaczynających
    kariery w latach 90tych zakorzenione. co teraz następuje? i WTA i ATP jest w
    kryzysie bo ta generacja tenisistów przestaje grać tak jak przez 5-10 lat
    grała. wczoraj sobie zobaczyłem mecz Gonzaleza z Monaco. Gonzalez a Monaco to
    taka różnica jak Agassi a Ginepri podniesiona do kwadratu. komentator określił
    ten mecz jako mecz turnieju i niewątpliwie najlepszy mecz w Rzymie. może ja za
    wiele wymagam od mojego pupilka, bo widziałem go przez 3 lata w nastu meczach
    w których grał kilka razy lepiej efektowniej i bardziej spektakularnie.
    Gonzalez oczywiście zagrał dobry mecz, bo zawsze takie gra, zwłaszcza w
    końcówce. ale on już nie ma tego refleksu i dynamiki no i przede wszystkim nóg
    co kiedyś. kiedyś wynik dla Gonzaleza byłby w dwóch krótkich setach, dziś jest
    ledwo wymęczony, mimo że tak na prawdę grę prowadził tylko Gonzalez, ledwo
    wygrał z takim asystentem jak Monaco. to że wygrał dla mnie nie ma większego
    znaczenia, bo to już nie jest takie wygrywanie. tenisiści tej generacji męczą
    się strasznie, ale nie z wielką grą przeciwników, tylko po prostu ze spadkiem
    swojej dyspozycji. przykro na to patrzeć bo nie widać następców godnych
    przejęcia funkcji tych którzy tworzyli z Federerem światową czołówkę. stan w
    WTA jest jeszcze bardziej opłakany. dzisiejsze czasy w tenisie wyglądają tak,
    że jest kilka ciekawych postaci młodych tenisistów - najczęściej też już
    trochę starszych od tych 20latków, i jest masa "mięsa" armatniego :), do
    bicia, którego nie ma kto rozstrzelać. po mizernych miesiącach kiedy do
    czołówki zapukał Hewitt, Safin, czy Roddick nastały niezłe lata w tenisie, w
    XXI wieku czołówka kobieca też się ciekawie rozwijała, nie było i tak nigdy za
    wielu liderek ale były bardzo ciekawe postacie, jak Mauresmo, Henin, Schnyder,
    Davenport, Williamsy, Clijsters, Myskina itp. teraz jest epoka lodowcowa i
    takie szczurki i myszki jak Simon i Radwańską robią karierę. czy wykształci
    się jakaś czołówka za kilka lat którą warto będzie obserwować? nie wydaje mi
    się. Gonzalez jako jeden z najbardziej "nowoczesnych" tenisistów swojej
    generacji dziś uznawany jest za grającego "klasycznie" w tenisa. Federer też.
    młode "nadzieje" nie mają w ogóle polotu i techniki. albo są daleko w
    wynikach. dominuje przeciętność i nuda.
      • Gość: idź wytrzeźwieć W kryzysie jest przede wszystkim tenisista IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.09, 15:17
        Tenisista to nudziarz i zwykła płaksa. Gra w kółko jedno i to samo,
        żadnego polotu, o technice nie ma co nawet mówić. Jest słąby i na
        dodatek jęczy i narzeka od rana do wieczora. Skoro się dopatrzył
        epoki lodowcowej, to może w ogóle lepiej niech zajmie się geologią,
        czy czym tam jeszcze, a z tenisem niech da już sobie definitywnie
        spokój. Wspominki kombatanckie o Riosie to juz było wiele razy, czas
        przewinąć. Jak ktoś chce naprawdę obserwować, zawsze coś ciekawego w
        tenisie znajdzie, a jak ktoś chce marudzić i ględzić, to najpierw
        się nie przykłada na korcie, a potem zostaje tenisistą, nie mającym
        polotu w swoich wypowiedziach i do każdego wątku usiłującego
        maniacko upchnąć Radwańska i Simona, co świadczy moim zdaniem o
        postępującej degrengoladzie umysłowej osobnika.
        • Gość: tenisista bo Simon i Radwańska są najgorsi. IP: *.chello.pl 02.05.09, 15:36
          to że zawsze można czegoś się dopatrzeć nie jest równoznaczne z tym, że jest tak
          dobrze jak było wcześniej. można się dopatrzeć "czegoś" ale to "coś" nie jest
          silną reprezentacją tenisistów grających równo na wysokim poziomie. włączając
          mecze 2, 3, 4, 5 lat temu miałem cały garnitur tenisistów z których kilku grało
          świetny tenis w życiowej formie, no i Federer akurat miał życiówkę. doszedł
          Nadal który jest najmocniejszy i najrówniejszy, głównie na ziemi. ci tenisiści
          którzy dominowali latami teraz się już bardzo męczą żeby wygrać. natomiast młode
          pokolenie gra albo tenis zupełnie nieskuteczny, i całkiem ciekawy, albo całkiem
          skuteczny ale nie umywający się do tego co grali tacy tenisiści jak Robredo,
          Lopez, Gonzalez, Massu, Canas, Puerta, Moya, Gaudiom Coria, Roddick, Blake,
          Nalbandian, itd kilka lat temu. na tle Murraya czy Simona, taki Ferrer czy
          Davydenko urasta ro rangi "bohatera" spotkania! Ljubicic dziś jest jednym z
          efektowniej grających tenisistów! to znaczy że jeśli Ljubicic dziś gra 'bardzo
          ładny tenis', a Ferrer gra 'całkiem interesująco' na tle młodych 'nadziei' że
          tenis strasznie poszarzał. Radwańską i Simona trzeba wcisnąć, bo kilka lat temu
          nie zrobiliby żadnej kariery. może Radwańska byłaby 20, może Simon byłby 30, ale
          nie byłoby szans na wejście do 10! epoka lodowcowa - wiesz co mam na myśli. jest
          okres zamrożenia talentów, wymierania poprzednich gatunków, i tzw. okres
          przetrwalnikowy. pytam przy tym czy może w wyniku ocieplenia klimatu dojdzie do
          ciekawej ewolucji i Gasquet zamieni się w następcę Federera, a Tsonga np
          Samprasa, Nishikori Gasqueta czy Blakea, Frederico Gil w powiedzmy Volandriego,
          i będziemy mieli tej samej klasy tenis, czy jednak to nie są postacie na miarę
          tych które na naszych oczach wymierają. okres 2000 czyli nowego milenium,
          pokazał że najciekawsi tenisiści nie byli znani w momencie kiedy Sampras
          schodził z kortów. owszem był znany Federer tak jak dziś Gasquet, albo Hewitt
          tak jak dziś dajmy na to Simon, Ferrero tak jak dziś powiedzmy "młody Verdasco".
          ale kto wtedy wiedział że w czołówce będzie potem rządził trybunami Blake,
          Coria, Gonzalez, Roddick, Canas, Nalbandian itp? to przyszło z zaskoczenia. było
          kilka lat grania średniaków po to żeby potem przyszły wielkie osobowości chociaż
          te wielkie osobowości nie stały się tak utytułowane i skuteczne jak np Agassi,
          Ivanisevic itd. teraz myślę że jest podobnie dlatego tu jeszcze nawiążę do
          Radwańskiej :). przez najbliższe 2 lata, będą tenisiści pokolenia
          Federer-Williams opuszczali światowe korty i takie ogryzki jak Radwańska czy
          Murray chwilowo mogą z Djokiem pociułać te punkty. oczywiście Radwańska na
          poziomie drugiej 10, ale Murray i Djok pierwszej może? jednak prawdziwi
          dominatorzy przyjdą później i dziś ich nazwiska są nieznane albo mniej znane.
          może Tsogna i Gasquet jednak spełnią pokładane w nich przeze mnie oczekiwania, a
          potem np z dziś znanych widzę Cilica, i Nishikori. niemniej jednak myślę że
          prawdziwe strzały nastąpią od dziś anonimowych osób i w ATP i w WTA. a na razie
          mamy taki tenisowy marazm, i prowizorkę.

      • Gość: Orni Re: tenis światowy w kryzysie. IP: *.dclient.hispeed.ch 02.05.09, 17:53
        Daj Panie Boze wszystkim taki kryzys, jaki jest w tenisie, teraz
        wreszcie cos sie dzieje, kupa mlodych, z ktörych kazdy moze wejsc
        do czola.
        Ery lodowcowe, gdzie tylko Nawratilowa albo Lendl, a potem St. Graf
        albo Sampras wygrywali - naleza do bezpowrotnej przeszlosci...
        • Gość: MACIEJ Re: tenis światowy w kryzysie. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.09, 19:05
          Kiedys to bylo 2-3 zawodnikow,rzeczywiscie bardzozdolnych ktorzy
          dominowali cale rozgrywki i zawodnik czy zawodniczka spoza pierwszej
          5-tki nie mieli zadnych szans na zwyciestwo w wielkim szlemie.
          Poza pierwsza 100 zawodnicy prawie nic nie zarabiali a wrecz
          dokladali do tenisa.
          Teraz 100-tny zawodnik jest w stanie uciulac banke na swoim koncie.
          Taki Ferrero jest setny na liscie i ma 12 baniek uciulanych.
          www.atpworldtour.com/tennis/3/en/players/playerprofiles/?playernumber=F316

          Alberto Martin ktory jest #99 ma 3,6 mln doll uciulanych na korcie.

          U kobiet #100 Zakopalkova ma ponad 1,1 mln doll uciulane.
          www.sonyericssonwtatour.com/2/players/playerprofiles/playerbio.asp?PlayerID=110492

          A za czasow Steffi Graf poza pierwsza 10-tka nikt nic nie zarabial.

          Kiedys kariere tenisowa ciagnelo sie przez kilkanascie do 20 lat a
          nawet poza 20.
          www2.cs.uh.edu/~krisraja/sports/tennis/rank.htm
          A teraz Federer byl #1 przez 4 lata i za 2 lata nie bedzie juz
          gral,bo nie bedzie wygrywal z mlodymi zawodnikami,ktorych jest
          zatrzesienie.
          Sampras w 1990 wygral pierwszy grand slam a w 2002 ostatni.
          sports.espn.go.com/sports/tennis/history?type=men
          Federer pierwszy slam wygral w 2003 a ostatni w 2008.

          Konkurencja jest duzo wieksza i te najwieksze talenty blyszcza tylko
          przez maksimum 5 lat.
          Udalo sie Dokic wrocic na kort?
          Myslisz ze Clijsters sie uda?
          Nie te czasy!
          Myslisz,ze Henin by sie udalo?
          • Gość: tenisista zależy na jakim powrocie zależy Clijsters. myślę IP: *.chello.pl 02.05.09, 19:26
            że do 10 jak będzie traktowała poważnie to tak. Dokic wróci do 10.
            chyba że ma inne plany i sobie odpuści.
            • Gość: MACIEJ Re: zależy na jakim powrocie zależy Clijsters. my IP: *.ny325.east.verizon.net 02.05.09, 22:04
              Dokic nie ma szans na pierwsza 10-tke.
              W tym roku miala tylko jeden dobry turniej w AO ,a reszta to dno.
              www.sonyericssonwtatour.com/2/players/playerprofiles/PlayerActivity.asp?PlayerID=40344

              nie jest w stanie wygrac z nikim z pierwszej 50-tki.

              Clijsters uwazam ze jest lepsza niz Dokic i stac ja na 20-30
              pozycje,jesli dostanie duzo wild cards,bo jesli bedzie musiala grac
              w eliminacjach,to sie spali tak jak Dokic.
              • Gość: tenisista Maciej nie denerwuj mnie Ci mówię!!! kto jest IP: *.chello.pl 02.05.09, 22:15
                lepszy, Dokic czy Radwańska?

                mów mi tu szybko. skoro Radwańska nawet była w 10, to każdy może być od
                teraz!!!!!!! a Dokic jest tak ze 1000 razy lepsza od tej mydłkowatej
                Radwańskiej!!!!! więc będzie w 10. co prawda lepszy nie zawsze znaczy
                skuteczniejszy ale Dokic gra na punkty. i pieniądze. bo ma dług do spłacenia
                podobno. Dokic wystarczy udany sezon na kortach amerykańskich i względnie trawa
                i hale. pamiętaj że inne tenisistki mają nad nią przewagę wynikającą z
                uzbierania punktów w poprzednim sezonie a Dokic nie ma czego bronić. więc liczy
                się tylko od tego roku, i AO. pen. więc jej się tylko dodaje a innym raczej się
                będzie tylko odejmować albo będą w najlepszym wypadku stały w miejscu. w Race
                już 32, obok Radwańskiej. prędzej Radwańska zostanie w 20 niż Dokic do niej nie
                wejdzie!

                Clijsters jeśli by wróciła do dobrej formy to 5 w ciągu roku ale ona chyba tylko
                ściemnia że wróci na poważnie. zagra parę meczy rekreacyjnie jak Davenport czy
                Hingis i tyle.

                • maksimum Re: Maciej nie denerwuj mnie Ci mówię!!! kto jest 02.05.09, 22:25
                  Radwanska byla w pierwszej 10-tce,bo ciulala cale 2 lata,a Dokic nie
                  ma na to sily.Nie widzisz ,ze ona jest zniszczona przez cpanie i
                  styl zycia polegajacy na lezeniu do gory brzuchem.
                  Tenis wymaga rowniez pracowitosci i najzwyklejszej solidnosci,a tego
                  u Dokic nigdy nie bylo.Ona jest znana ze wzlotow i upadkow.
                  • Gość: tenisista no to sobie wzleci na jakimś US Open czy IP: *.chello.pl 02.05.09, 22:29
                    Cincinnati do tej 10 a potem upadnie. przecież nie mówię że będzie tam
                    siedziała, tylko że wejdzie. ja się Dokic wcale nie dziwię - jej stosunek jest
                    dla mnie dużo bardziej zrozumiały do życia i do tenisa :). narkotyki chyba nie
                    przeszkadzają jeśli z tego wyszła, to jest ostra tenisistka i ma determinację.
        • Gość: tenisista na jakim Ty świecie żyjesz? Sampras nigdy nie IP: *.chello.pl 02.05.09, 19:24
          dominował kortów tak jak Federer czy teraz Nadal! to prawda że za Steffi Graf
          ona wiele wygrywała ale były tenisistki które grały mocno i ciekawie. była
          plejada dobrych i ciekawych tenisistek. zawodniczek określonego formatu. o ile
          uważam że czołówka tenisie kobiecym najmocniejsza była kilka lat temu,
          mocniejsza niż za czasów Steffi Graf, o tyle nie mów bo były Seles, Dokic,
          Kurnikowa, Sahchez Vicario, Martinez, Sabatini, Majoli, Touziat i wiele innych
          które stanowiły mocną czołówkę, mocniejszą niż dzisiaj. a potem było kilka lat
          jak weszła Hingis i siostry Williams kiedy nie było prawie nic. tak za czasów
          Samprasa Sampras właśnie mógł z każdym przegrać, NIE DLATEGO ŻE SAMPRAS GRAŁ
          SŁABO, TYLKO DLATEGO ŻE BYŁ TAK WYRÓWNANY POZIOM, i było dużo więcej talentów. a
          teraz wyraźnie obniżył się poziom gry takiego Federera, Gonzaleza, czy Blakea,
          Nalbandiana i dlatego za nimi wchodzą przeciętni zawodnicy. nie porównasz mi np
          Del Potro czy Monfilsa do Corretji, czy Alberta Costy bo po prostu nie
          porównasz, to są zawodnicy max na poziom Sebastiana Grosjean, czy Arnaud
          Clementa - czyli zawodników dobrych ale nie genialnych. za czasów Samprasa było
          wielu tenisistów na miarę Samprasa z którymi musiał się pomęczyć, jak Rafter,
          Henman, Safin, Rios, Ivanisevic, Muster, Chang, Becker, Stich, Krajicek, Norman,
          Bjorkmann, Arazi, Enqvist i wielu innych, teraz jest tak że Federer miał kilku
          konkurentów jak wspomniałem tyle że był bardziej perfekcyjny od Samprasa i
          skuteczniejszy, i to było kilka lat temu. a dziś? dziś jest po prostu taki
          kryzys jak zaczęło odchodzić pokolenie Samprasa, a odpowiadając Maciejowi,
          dlatego teraz tak łatwo wchodzą z dalszych miejsc bo brakuje zarazem poważnych i
          skutecznych jak i b. wysokiego formatu tenisowych postaci i osobowości które by
          były w sile ognia. młodzież jak gra ciekawie to chimerycznie, jak gra bardzo
          poważnie to nudno i nic do tenisa nie wprowadza, ja sobie nie wyobrażam żeby
          taki Djokovic czy Murray zrobił karierę 3 lata temu, i żeby zrobił w latach
          90tych. to wynika z braku wyraźnych liderów - nie 1,2 bo właśnie teraz mamy
          Federera i Nadala którzy zdominowali tenis tak jak nigdy nie było przedtem w 15
          lat do tyłu przed nimi, ale chodzi o ciekawe i dojrzałe tenisowe postacie w
          kategorii generacji. generacja odchodzi i dlatego jest kryzys, nie nadążają z
          kondycją, bo albo opierali swój tenis na regularności i wiek robi swoje albo
          byli to chimeryczni utalentowani showmani jak Blake czy Gonzalez i znowu wiek
          robi swoje co do z kolei refleksu, i spadają. Sampras potrafił i Agassi wygrywać
          jak kończyli karierę, ale już tacy jak Corretja, Moya jak widzisz, Mantilla, czy
          Philippousis, czy Safin nie. i to wygrywanie młodych właśnie się bierze z
          kryzysu a nie z tego że tak dobrze grają młodzi.

          • maksimum Re: na jakim Ty świecie żyjesz? Sampras nigdy nie 02.05.09, 22:09

            > uważam że czołówka tenisie kobiecym najmocniejsza była kilka lat
            temu,
            > mocniejsza niż za czasów Steffi Graf, o tyle nie mów bo były
            Seles, Dokic,
            > Kurnikowa, Sahchez Vicario, Martinez, Sabatini, Majoli, Touziat i
            wiele innych które stanowiły mocną czołówkę,

            A jestes w stanie wymienic kilka nazwisk spoza pierwszej 20-stki czy
            50-tki z lat 1990-tych????
            Bo teraz 100na Zakopalkova znaja wszyscy.
            Jeszcze 10 lat temu byla grupa 20 zawodnikow(czek)ktorych wszyscy
            znali i bezimenna rzesza innych.
            Teraz zawodniczka z konca pierwszej setki potrafi zamieszac w
            turnieju,co 10 lat temu bylo nie do pomyslenia.
            Cos jak Sabine Lisiscki.
            • Gość: tenisista masz rację, i o tym już Macieju pisaliśmy wiele IP: *.chello.pl 02.05.09, 22:21
              że kiedyś w tenisie damskim było więcej "liderek" natomiast kiepsko było z
              zapleczem. nie mówię że nie ma zaplecza, ale zaplecze nie może robić za
              wszystkie liderki, to miałem na myśli. Radwańska jest zapleczem ale kiedyś jako
              zaplecze nie mogłaby być w 10, ani za czasów Steffi Graf, ani za czasów
              Mauresmo, Davenport, czy Henin. to dopiero teraz się rozluźniło, tak jak było
              chwila moment po odejściu tenisistek generacji Graff-Seles-Vicario, co do
              tenisistek z lat 90tych nie wiem czy potrafiłbym wiele wymienić tych które grały
              poza 50, ale na pewno pamiętam tenisistów którzy byli poza 50 pięć lat temu,
              dziesięć, i piętnaście. zawodnicy jak Simon nie mieliby wtedy nic do
              powiedzenia. a przede wszystkim była grupa tenisistów pierwszej 20-30 która
              robiła blokadę dla tego typu odpadów tenisowych i radioaktywnych. popatrz sobie
              jakie miejsce zajmował 10, 15 lat temu bardzo solidny Tomas Johansson, Szwed.
              tenisista kompletny, który na tle takiego Simona czy Murraya to był wielki
              tenisista, nie popełniał błędów, wszechstronny, bardzo precyzyjnie plasował
              piłki, grał niezbyt mocno, długie wymiany ale potrafił zagrać wszystko, to była
              tzw. "lekka ofensywa". kiedyś nie był w stanie w topowej formie przedrzeć się do
              100, dziś taki sparingpartner jak Simon jest w 10.
              • maksimum Re: masz rację, i o tym już Macieju pisaliśmy wie 02.05.09, 22:32
                Johansson byl kiedys w pierwszej 10-tce i uciulal ponad 7 mln doll.
                www.atpworldtour.com/tennis/3/en/players/playerprofiles/default.asp?playernumber=J129

                Johansson byl kiedys siodmy jak teraz Simone,ale wydaje mnie sie,ze
                Simone jest szybszy i nie ma takich wahan formy jak Johansson.
                • Gość: tenisista był w 10, pomyliło mi się 0, jedno za dużo IP: *.chello.pl 02.05.09, 22:39
                  ale grając prawie jak Agassi, czy prawie jak Norman, itp nie mógł o te kilka
                  piłek dostać się do tej 10 przez wiele lat. Johansson grał ciekawy tenis, a
                  Simon nudny. Simon nastawia się na czystą defensywę, ale nie wiem czy jest
                  szybszy, bo Johansson też był takim zawodnikiem którego za najlepszych lat
                  trzeba było 3 razy kończyć. mniej więcej to tak jak Hewitt, jeśli chodzi o
                  "regularność". trochę Johanssona przypomina Paul Henri ale jest to "miękkie" i
                  całkowicie kluchowate wydanie Johanssona który grał dużo bardziej ofensywnie,
                  precyzyjnie i mniej błędów popełniał. teraz to trudno oceniać weterana jak on
                  najlepiej grał jak Sampras kończył karierę czyli to było jakieś 9-7 lat temu.

                  • Gość: arthur Re: co znaczy w kryzysie ? IP: *.rev.stofanet.dk 03.05.09, 08:27
                    tenis swiatowy ma sie dobrze, tak wyrownanego poziomo chyba jeszcze
                    nie bylo
                    mozna dyskutowac o poprzeczce ale poziom jest bardziej wyrownany niz
                    kiedys
                    fakt, osobowosci maja sie kiepsko, tych raczej brak, dzis liczy sie
                    skutecznosc a nie piekno tenisa, ostatecznie kort tenisowy to nie
                    galeria sztuki, wygrywa ten co gra skutecznie a nie ten co gra
                    pieknie, tego oczekuje tez publicznosc, jesli ktos szuka piekna musi
                    ograniczyc sie do galerii czyli pokazowek
                    "
                    placac spore pieniadze za bilet, chce aby moje faworytki wygrywaly a
                    jesli ich w turnieju nie ma, nie kupuje biletow"

                    • Gość: tenisista Arthur, odpisałeś sam dlaczego i zadajesz pytanie IP: *.chello.pl 03.05.09, 13:47
                      jednocześnie, nie widzisz w tym sprzeczności?

                      światowy tenis budują wielkie postacie tenisowe i osobowości, oraz do tego
                      tenisiści dużego formatu, takie jakie pamiętamy, z lat 90tych. mogę wymieniać:

                      Tillstrom,
                      Larsson
                      Muster,
                      Enqvist
                      Arazi,
                      Agassi,
                      ElAyanoui
                      Zabaleta
                      Moya
                      Ivanisevic
                      Sampras
                      Courier
                      Lapentti
                      Becker
                      Edberg
                      Leconte
                      Gaudenzi
                      Costa
                      Costa
                      Corretja
                      Mantilla
                      Chang
                      Norman
                      Johansson
                      Haas
                      Kiefer
                      Medvedev
                      Phillipoussis
                      Popp
                      Dewulf
                      Squillari
                      Rios
                      Korda
                      Kafelnikow
                      Rosset
                      Berasategui
                      Kuerten
                      Martin
                      Bruguera
                      Pioline
                      Pavel
                      Krajicek
                      Stich
                      Woodbridge
                      Woodforde
                      Bjorkmann
                      Draper
                      Rafter
                      Ferrero
                      Rusedski
                      Henman
                      Escude
                      Clement
                      Puerta
                      Grosjean
                      Hewitt
                      Kucera
                      Lendl

                      i nie wymieniam zgodnie ze swoimi upodobaniami, bo było jeszcze multum bdb
                      tenisistów a właśnie grających ładnie a nie skutecznie, wielu z powyższych nie
                      lubię. ale to były jakieś postacie.

                      ilu z tych tenisistów grało w roku 2000, a ile w 2002,2003? nastąpił kryzys
                      tenisa po którym zrobiła się zmiana kadr, ale znowu były postacie, może nie na
                      miarę Riosa, Samprasa, Edberga, Ivanisevica, Mustera, bo takie to były rodzynki
                      ale były postacie jakieś, i dziś one grają tak jak Lendl, czy McEnroe, czy
                      Connors jak kończyli kariery w wieku emerytalnym w latach 90tych! nie jest
                      prawdą że kiedyś starsi mieli łatwiej, niż dzisiejsi, co próbuje imputować
                      Maciej. bo tak samo spadali mając około 30, ponieważ sprzęt był trudniejszy
                      nadrabiali techniczną przewagą i tym że kondycja nie była tak ważna i mogli
                      więcej powygrywać. teraz "osobowości" wyglądają tak że ci najwięksi bohaterowie
                      lat 2000nych grają jak Lendl, Larsson, Muster, Corretja, czy Edberg kończący
                      kariery na sam koniec ich przygody z zawodowym tenisem, a młodzi jak mają talent
                      to są tam gdzie przeze mnie niewymienieni, a ci co robią karierę są talentami
                      ale na miarę Arnaud Boetscha, Weyna Ferreiry, Jiri Novaka, Dawida Prinosila
                      którzy też kiedyś tam raz na karierę do 20 wpadli, tylko kto ich dziś pamięta?
                      niestety tak wygląda prawda, a to że dziś grają na równym poziomie oznacza że
                      nie ma tenisistów na miarę czołówki lat 90tych, a są tacy na miarę Ferreiry,
                      Clementa, Santoro, który dziś jest największym magikiem a w latach 90tych był
                      nikim totalnie.

                      ja oglądam tylko ciekawy mecz, może go dla mnie zagrać gościu o nazwisku Simon i
                      Hewitt, byleby go zagrał a nie zagra zwłaszcza ten ostatni. może zagrać ciekawie
                      i przegrać, byleby zagrał coś czego na co dzień nie widać. a dziś wygrywają
                      przebijaniną, albo nogami, albo serwisem.

                      • Gość: MACIEJ a dziś wygrywają IP: *.nycmny.east.verizon.net 03.05.09, 19:11
                        "a dziś wygrywają przebijaniną, albo nogami, albo serwisem."

                        Wszyscy wiedza,ze najwazniejszy jest serw,potem return,a nastepnie
                        zeby nie skusic.
                        • Gość: tenisista :) no to ja mam odwrotne preferencje :) IP: *.chello.pl 03.05.09, 21:09
                          kiedyś trzeba było wprowadzić piłkę do gry, i grać żeby wygrać punkt. można było
                          punkt konstruować godzinami, ale go konstruować tak jak Hiszpanie, można było
                          zagrać atakujący serwis i potem szukać konstrukcji technicznej - ofensywnej, na
                          przykład opieranej na serve & volley. było dużo techniki i wszechstronności.
                          return musiał wynikać z techniki, przeciwnik odegrał return i potem co? trzeba
                          było wymyślić jak zagrać żeby wygrać, bo inny przejął inicjatywę i się
                          przegrywało bo na tym poziomie techniki błędy nie były za częste. sprzęt nie
                          dawał takiej możliwości łatwego kontrowania, więc raczej i taki i taki musiał
                          jakoś dążyć do dominacji na korcie. return nie był zwycięski z niczego, ale
                          dążył do tego samego! też trzeba było potem wykończyć akcję często kilkoma
                          zagraniami.

                          a teraz? jak ktoś ma serwis, to nie za bardzo umie coś więcej poza łupaniną. jak
                          piłka wraca to przerzuca, albo wali 1 winner. nie umie grać z głębi kortu. albo?
                          jest defensorem z mocnym serwisem - Del Potro, Monfils. zaserwuje. jak piłka
                          wraca to cofa się za linię końcową o 3 metry i czeka na skuchę :). jak ma return
                          to też raczej taki żeby go "nie zaatakowali" a nie żeby wygrać punkt. no i
                          większość czeka żeby nie zepsuć.

                          tym się różni tenis dzisiejszy od tenisa 'wczorajszego'. kiedyś defensor
                          konstruował punkty i dążył mimo wszystko do wygrania punktu a nie czekania na
                          błąd rywala czy rywalki. tak konstruował punkty defensor Canas, Puerta, Ferrero,
                          Moya, Gaudio, Massu itp, tak konstruował punkty Muster, czy Squillari, Bruguera,
                          czy Kuerten, Coria, czy Rios który nie był defensorem tylko był "everything" ;).
                          a teraz defensor czeka na kontrę i nie potrafi skonstruować punktu, nie ma
                          ciekawych akcji, wszystko polega na dostawieniu rakiety i zobaczeniu co wymyśli
                          rywal i gdzie jest na korcie.

    Pełna wersja