Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Marta znowu ma otwartą drogę do finału

    IP: *.chello.pl 27.07.09, 00:54
    groźne tenisistki to Rezai, i Schnyder, ale spokojnie w zasięgu Marty. ciekawi
    mnie, ile jeszcze takich szans nasza najlepsza tenisistka zmarnuje, zanim
    zacznie coś wygrywać? teraz Marta powinna zacząć wracać do formy, nie można
    ciągle przegrywać, żeby tenisista mógł czasem Martę zobaczyć w telewizji.

      • Gość: Jędrzej Re: Marta znowu ma otwartą drogę do finału IP: *.chello.pl 27.07.09, 11:57
        Marta ma otwartą drogę do tego, by zlecieć poniżej 150 miejsca w rankingu. Po porażce z ładniutką Joasią w Bad Gastein zleciała na 145 i żeby utrzymać tę wyśmienitą pozycję musiałaby dojść w Stambule przynajmniej do ćwierćfinału. A tymczasem już Pacia Austryjaczka w I rundzie może okazać się nie do przejścia. W meczu z Rezaï (nie mówiąc o Schnyder) ja nie widzę dla Marty żadnych szans.

        Marta bedzie spadać w rankingu tak długo, jak długo będziesz się upierał, że jest "najlepszą polską tenisistką". Kiedy wreszcie dojrzejesz do tego, że ona jest beznadziejna i głośno to przyznasz, lub przynajmniej zamilkniesz, zacznie wygrywać:)
        • Gość: tenisista Marta jest świetną tenisistką za to jak gra IP: *.chello.pl 27.07.09, 12:17
          jeśli jeszcze nie zauważyłeś z moich wypowiedzi, nie cenię skuteczności w
          ludziach, ale to jacy są i jak sobie robią / żyją / grają ponad to. nienawidzę
          wyrachowania i prostego ciułania punktów. Marcie zacznie wychodzić jak zacznie
          grać dokładnie tak jej mówię, z przekonaniem nie oglądając się na żadnych
          trenerów. a jak będzie słuchać fanów Radwańskiej którzy dokładnie krytykują ją
          za to że gra tak jak gra, to będzie tylko spadać.
        • Gość: fouc Re: Marta znowu ma otwartą drogę do finału IP: 83.230.36.* 27.07.09, 12:20
          Mecz Marty będzie można zobaczyć za chwile na żywo na bet365.com Trzeba mieć
          tylko założone darmowe konto i nie wymagają żadnej kasy na nim.
          Ostrzegam, może to być bolesne doświadczenie!
          • Gość: Jędrzej Re: Marta znowu ma otwartą drogę do finału IP: *.chello.pl 27.07.09, 13:03
            Gość portalu: fouc napisał(a):

            > Mecz Marty będzie można zobaczyć za chwile na żywo na bet365.com

            Dzięki za info, ale nie skorzystam. Idę teraz na basen popływać, a potem do biblioteki poczytać coś ciekawego. Marcie życzę jak najlepiej, ale bezmyślna propaganda sukcesu uprawiana na jej rzecz przez Tenisistę szkodzi jej w sposób tajemny - tak mi przynajmniej wyjaśnił pewien Żyd kabalista:)
            • Gość: fouc Re: Marta znowu ma otwartą drogę do finału IP: 83.230.36.* 27.07.09, 14:11
              Marta zagrała bardzo dobre 2 sety i wygrała 1-6 6-2 6-0
              • Gość: tenisista Marta przeczytała w między czasie co napisałem IP: *.chello.pl 27.07.09, 14:17
                i od razu wygrała. grała bardzo ryzykownie tak jak jej powiedziałem, i właśnie
                tak należy grać. przegra się 50% spotkań, ale niektóre się za to wygra z
                zawodniczkami z pierwszej 10, z satysfakcją że się zagrało mecz na najwyższym
                poziomie.

                • chris30 Re: Marta przeczytała w między czasie co napisałe 27.07.09, 15:13
                  O ile pamiętam, Patricia Mayr ledwie mieści się w osiemdziesiątce. Kiedy to
                  Domachowska wygrała z kimś z pierwszej dziesiątki? Życzę jej jak najlepiej, ale
                  takie bezmyślne zachwyty mogą jej tylko zaszkodzić.
                  • Gość: fouc Re: Marta przeczytała w między czasie co napisałe IP: 83.230.36.* 27.07.09, 15:50
                    Marta nigdy nie wygrała z nikim z pierwszej 10, co więcej w całej swojej
                    karierze wygrała tylko z jedną tenisistką z pierwszej 20, bardzo dawno temu
                    • Gość: tenisista to prawda że nie wygrała nigdy z nikim z pierwszej IP: *.chello.pl 27.07.09, 16:01
                      10 jeśli dobrze pamiętam. ale ona jest w stanie to zrobić, tak jak powiedzmy
                      Sania Mirza, czy Sabina Lisicki, czy Ana Lena Groenefeld sprzed kontuzji. w tym
                      momencie kariery myślę że pozostaje tą metodą na sukces, jej dotychczasowa
                      bezkompromisowa gra bez szukania żadnych półśrodków. grając w 'ciągu', w
                      transie, na tym swoim wysokim poziomie, jak wszystko wychodzi Marta w
                      przeciwieństwie do wielu innych tenisistek, może zniszczyć właściwie każdą
                      rywalkę, może poza siostrami Williams, albo np. Jankovic w tamtym roku, o.
                      biorąc pod uwagę dzisiejszą formę WTA, spokojnie może urwać kilka meczów kilku
                      czołowym rakietom, np. takiej Dementievej, Safinie, czy Kuzniecowej, czy
                      Woźniackiej, Azarence, co dopiero mówić o niektórych tenisistkach z drugiej 20.
                      kluczem do sukcesu jest oparcie się na swojej najlepszej, odważnej ekstremalnej
                      grze, bez kalkulacji. ryzyko musi być w nią wkalkulowane, i jak nie będzie szło,
                      to będzie przegrywała z wieloma gorszymi. ale jak jej się uda utrzymać
                      koncentrację i wysoki pułap gry, może być bardzo groźna dla praktycznie każdej
                      tenisistki, ale musi grać najlepiej jak potrafi. jeśli zacznie grać półśrodkami,
                      szukać łatwych punktów w kontrze, przerzucie, zmiękczać grę to się sama
                      rozreguluje, i da szanse przeciwniczkom. wiele meczów przegranych Domachowskiej
                      z dobrymi tenisistkami to mecze w których miała większe szanse na wygrane, niż
                      mecze ze słabszymi. bo w każdym tym meczu, najczęściej Domachowska przegrywa
                      sama ze sobą. przy tak ryzykownym stylu gry jest to w sumie oczywiste, ważne
                      żeby z niego nie rezygnować, nie załamywać się, nie przejmować pojedynczymi
                      seriami przegranych (np 5 z rzędu), tylko czekać aż zaskoczy. wtedy można co
                      prawda miesiąc pauzować, ale potem można w następnych przegrać 3, a wygrać np 12
                      meczów, zaliczyć jakiś półfinał, czy ćwierćfinały. Marta nie ma charakteru do
                      gry zachowawczej i w takiej będzie przegrywać. jeśli będzie grała na maksimum,
                      to może mieć w roku kilka bardzo znaczących wyników które dadzą jej niezły
                      ranking a potem już jest łatwiej. ja myślę że w tym roku Marta jeszcze coś
                      pokaże, bo teraz jest jej nawierzchnia.
                      • Gość: Abdul Re: to prawda że nie wygrała nigdy z nikim z pier IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.09, 09:46
                        Każdemu może wszystko wychodzić. To jest normalne. Radwańskiej
                        też nieraz wchodzi dużo. Miarą klasy zawodniczki jest to jak często potrafi tak
                        zagrać i czy potrafi zmieniać rytm w zależności od sytuacji.
                        Odwołam się tu do koszykówki bo lepszego i najbardziej spektakularnego
                        przypadku na tą chwilę nie mogę wymyśleć. A koszykówka ma to do siebie
                        zę trzeba trafić do kosza tak jak w tenisie trafiać w kort.
                        Na początku lat 90 w NBA Dallas Maverics
                        okupowało ostatnie miejsce z aż 9 wygranymi. Za to Chicago Bulls wtedy miało
                        wyraźną przewagę.
                        Pod koniec fazy zasadniczej odbył się mecz w Chicago , w którym Dallas , które
                        ledwo uciułało 9 wygranych spotkało się z Chicago , które na 80 meczów miało aż
                        9 przegranych.
                        Mecz był dziwny. Praktycznie prawie każdemu graczowi Dallas wchodziło
                        wszystko nawet z rzutami z połowy boiska lub nieprawdopodobnych pozycji.
                        Efekt taki: ostatnia drużyna wygrała z pierwszą różnicą koło 40 pkt.
                        Według twoich jakże dziwnych teorii ta ostatnia drużyna powinna być najlepsza bo
                        raz na 80 spotkań potrafi wznieść się na wyżyny i ograć każdego?

                        A teraz wracając do tenisa. Widać , że mało śledzisz poczynania Radwańskiej. Ona
                        potrafi grać bezpiecznie jak i ryzykownie. Potrafi przebijać jak i zagrać
                        fantastyczną akcję.
                        Domachowska natomiast ma z tym problem. Nie potrafi zbytnio zmieniać tempa gry i
                        dostosowywać jej do sytuacji na korcie i do przeciwniczki
                        dzieki temu jest na pozycji w rankingu , na której jest.
                        Nie sztuką jest grać agresywnie , ładnie dla oka. Sztuką samą w sobie jest grać
                        tak by wygrać.
                        To o czym piszesz to jest kwestia gustu a nie klasy zawodniczki. Takimi
                        pojęciami jak ty można operować oglądając jakąś galerię itp , ewentualnie na
                        szczeblu typowo kibicowskim. Ale jak już się wzniesiemy na szczebel fachowy to
                        Radwańska guruje nad Domachowską właśnie tymi 100 pozycjami w rankingu.
                        • Gość: fouc Re: to prawda że nie wygrała nigdy z nikim z pier IP: *.chello.pl 29.07.09, 22:35
                          w międzyczasie marta wygrywa w 2R z (4) Aravanne Rezai 63 46 64 po bardzo dobrej
                          grze, zwłaszcza w pierwszym secie. To jej największa wygrana w tym roku
                        • Gość: tenisista Abdulu, rozmawiaj sobie teraz z innymi koneserami IP: *.chello.pl 29.07.09, 23:18
                          Radwańskiej z tego forum, bo spóźniłeś się i mnie tu już raczej często nie
                          uświadczysz, chociaż widać że ciągle forum jest tak obfite w wypowiedzi że
                          generuję mimo że postanowiłem tu raczej nie zaglądać większość z nich :). podoba
                          mi się na forum gazety tylko to że tu nie ma żadnej moderacji i każdy może
                          powiedzieć co chce i nikt go nie cenzuruje, ale niestety znawców tenisa takich
                          jak ja, nie ma tu wielu, poza oczywiście Panem Piotrem z Australii, i od czasu
                          do czasu profesjonalnymi wypowiedziami.

                          to co ja mówię to nie jest kwestia galerii.

                          to jest kwestia oceny - co najbardziej cenisz w podejściu do - tenisa może
                          szerzej sportu, może szerzej życia nawet.

                          w tenisie cenimy najbardziej to, co jest najtrudniejsze do wykonania i na co
                          stać tylko tych którzy potrafią to wykonać. im trudniejszą i bardziej ryzykowną
                          grę będziesz podejmował tym szanse wygrania są mniejsze ale wyższy pułap
                          będziesz się wznosił. to że wygrywasz to jest zupełnie inna sprawa. bo możesz
                          wygrywać np tym że masz poważne podejście do tenisa. albo że Ci zajebiście
                          zależy, albo że pracujesz jak wół i trenujesz i tenis jest całym Twoim życiem.

                          miarą tenisisty jest to, że tenisista gra tenis tak trudny, jak nie umie zagrać
                          inny. tak pomysłowy, jak nie może zagrać inny. tak ekstremalnie ryzykowny jak
                          inny nie umie grać żeby mecz przetrwać. zauważ, że grając tak, narażasz się na
                          ryzyko przegrania z samym sobą. ale większą sztuką jest zagrać w linię, niż
                          zagrać w środek kortu. większą sztuką jest zagrać winnera niż zagrać piłkę na
                          środek kortu. większą sztuką jest prowadzić grę i narażać się na kontrę, niż
                          prowokować do błędów rywali. ocena tenisa bierze się z oceny charakteru
                          tenisisty, a za tym charakteru gry jaką prowadzi, oraz cech jakimi gra - dopiero
                          potem wygrywa. ocena Radwańskiej, nie może być inna niż skrajnie negatywna, bo
                          dla niej nie liczy się klasa gry oparta na największym ryzyku, technice, i
                          ekspresji swojej gry, ale opiera się na najbezpieczniejszym z możliwych i
                          najwygodniejszym ciułaniu punktów, przez co wbrew temu co piszesz, ten styl gry
                          króluje we wszystkich meczach od 2 lat, a nie jest jedną z wielu metodą na
                          osiąganie sukcesów. najwyższej klasy tenis, ma problem z osiąganiem sukcesów, bo
                          jest najtrudniejszy. to nie tylko chodzi o to żebyś każdą piłkę grał np blisko
                          linii popisując się swoją precyzją i odwagą. ale żebyś np tak grał wtedy, kiedy
                          praktycznie nie ma możliwości w ten sposób trafić, a najłatwiej jest zagrać
                          loba, albo półwoleja w obronie. Ty wtedy grasz mocny ostry forhend płaski i
                          próbujesz zagrać coś co jest niewykonalne dla przeciętnego tenisisty. i to jest
                          miara klasy Twojej osobowości. i na tym polu, Radwańska przegrywa z Domachowską
                          na całej linii, bo ona nigdy nie idzie na duże kompromisy. ona zawsze gra tak,
                          żeby wygrać bez kompromisu, grając ryzykownie, grając trudne i mocne szybkie
                          ostre piłki, ona nie zniży się do kukntatorskiego czekania na błędy rywalek.
                          następna jest kwestia wykonania, i skuteczności. lepszy jest ten kto tak próbuje
                          i mu wychodzi i wygrywa, niż ten który przegrywa i mu mniej wychodzi. ale ten
                          kto tak próbuje grać jest mimo wszystko KIMŚ. a ten kto nie próbuje jest w
                          tenisie NIKIM. dlatego że nie potrafi i że nie chce spróbować potrafić.

                          jest oczywiste że tenis wykalkulowany w którym chodzi tylko o zwycięstwo, jest
                          tenisem który jest czystym kompromisem, rezygnującym z gry najwyższej klasy na
                          rzecz gry skutecznej. taka postawa spotyka się z moim potępieniem, bez względu
                          kto ją wykonuje. nie musi to być Radwańska. jeśli ktoś zagra 50 genialnych
                          akcji, a drugi 1, to wiadomo kto był lepszy. ale wygrać może ten kto zagrał 1,
                          bo zagrał w sumie 90 skutecznych akcji, a tamten co zagrał 50 genialnych
                          wszystkich skutecznych miał 60. nie zasługuje na szacunek postawa Gillesa
                          Simona, postawa Cibulkovej, postawa Davydenki, Djokovica, Murraya, Del Potro, i
                          Monfilsa, Woźniackiej, czy kiedyś Kim Clijsters, czy Jankovic. czemu? temu. że
                          nie grają tenisa najwyższej klasy, bez względu na to czy dlatego - że im się to
                          nie opłaca. czy dlatego że nigdy i tak nie byliby w stanie.

                          czemu jestem przeciwny? kultowi "zwycięzcy". kultowi jakichś sukcesów, z których
                          wywodzi się potem piramidalne wnioski. tenisista skuteczny, jest tenisistą,
                          który jest po prostu skuteczny. i tylko to. nic więcej. nie jest to tenisista
                          lepszy, tylko skuteczniejszy. nie jest to tenisista bardziej utalentowany, tylko
                          skuteczniejszy.

                          dzisiejszego dnia został wycięty na jednym z forów dyskusyjnych mój post, w
                          którym próbowałem wyjaśnić różnicę między tenisistą skutecznym a tenisistą
                          utalentowanym. na forum istniał wątek pt "kto jest wśród młodych tenisistów
                          talentem na miarę Djokovica czy Murraya czy Nadala czy Del Potro i może zrobić
                          niedługo taką karierę jak oni". odpowiedziałem, że nie są to żadne talenty, bo
                          nie są. są to miernoty, które grają tenis skuteczny, a nie tenis utalentowany.
                          Nadal i Del Potro to są umiarkowane talenty które grają dobry tenis, Murray i
                          Djokovic to są wyrobnicy. napisałem na wątku że poza Federerem w pokoleniu
                          Federera większość największych talentów jego pokolenia (np Gonzalez, Blake,
                          Ferrero, Muller, Volandri, Lopez) nie zrobiła takiej kariery jak beztalencia
                          które okazały się skuteczne (Ferrer, Davydenko, Nalbandian, Roddick) dlatego że
                          nie talent wygrywa, tylko wygrywa kalkulacja i bezpieczne ciułanie punktów, nie
                          talent, nie gra na wielkie akcje, nie gra na pomysły i wykonanie, ale gra na
                          punkty wygrywa, która sprowadza się do kalkulacji i bezpieczeństwa, i talent nie
                          ma nic z tym wspólnego. napisałem że w pokoleniu Del Potro, Murraya, Nadala, i
                          Djokovica dużo większymi talentami są Gasquet - największy talent, są Tsonga,
                          Monfils (którego podejścia też nie cenię, ale jest to większy talent niż Murray
                          czy Djokovic), czy Flavio Cipolla, i że niech wymieniają tych którzy są
                          utalentowani a nie tych co są skuteczni. bo jedno z drugim nie ma nic wspólnego,
                          tak jak to że Davydenko czy Ferrer okupowali top 5 przed dłuższy czas nie ma nic
                          wspólnego z ich skalą talentu, to czyste wyrobnictwo a nie żaden talent jest. i
                          mój post został usunięty za to że uznaję że nie talent zwycięża w tenisie.

                        • Gość: aRad Re: to prawda że nie wygrała nigdy z nikim z pier IP: *.phlapa.east.verizon.net 29.07.09, 23:19
                          Abdul, swietnie podsumowales speca od najwiekszych glupot na forum,
                          tenisiste- on sledzi (a raczej slini sie) przy ogladaniu zdjec
                          Marty. Nie ma okazji jej ogladac, bo naprawde trudno znalezc na
                          necie (a w telewizji juz w ogole) mecze w kwalifikacjach tenisistki
                          z drugiej setki. Swoje opinie z meczow tesista wysnuwa na podstawie
                          przeczytania paru relacji, ale codziennie bedzie nas przekonywal,
                          jak to pieknie gra Domachowska. A juz jego opinia na temat Agnieszki
                          jest zupelnie chora, zreszta on interesuje sie tylko tenisem w
                          stylu, ktory sam uprawial, czyli nieskuteczny, bez planu, sensu, za
                          to z rzucaniem rakiet, przeklinaniem, obrazaniem sedziego i
                          przeciwnika, i byle mocniej. Wynik to dla niego zupelnie zbedny
                          balast, "zawodnikow powinno oceniac sie na podstawie tego, ktory gra
                          bardziej ryzykownie" (bezmyslnie) placic im za przedstawienie, a nie
                          za wygrany mecz... i tym podobne bzdury!
                          Marta dzisiaj przypadkiem wzniosla sie na wyzyny, wygrala z Aravane
                          Rezai, moze jeszcze cos z niej bedzie, przynajmniej na jedynej
                          nawierzchni, gdzie to walenie bezmyslnie w pilke czasami przynosi
                          niespodziewanie dobre rezultaty. Szczerze mowiac, miloby by bylo,
                          zeby jednak jej sie udawalo, przeciez do ch.... jasnej, chyba taka
                          glupia jak "tenisista" nie jest!
                        • Gość: tenisista dokończenie tyrady IP: *.chello.pl 29.07.09, 23:32
                          no więc do tego zmierzam, że nie można łączyć skuteczności gry na punkty, z grą
                          najwyższej klasy, bo najwięcej zwycięstw zawdzięcza się ciężkiej pracy,
                          koncentracji a nie żadnemu najwyższej klasy tenisowi. można sobie grać
                          przeciętny tenis w nieskończoność i jeśli będzie on wystarczający solidny będzie
                          miał jako takie wyniki. klasę gry w tenisa buduje to jakie akcje potrafisz
                          zagrać, i jakie przedstawienie potrafisz zbudować, bo dziś tenis to sport
                          medialny, a nie to że mniej popsujesz i wygrasz więcej pkt. bo założenie "jestem
                          lepszy im więcej wygram, a więcej wygram jeśli mniej popsuję" prowadzi do
                          prostej już konkluzji że należy grać najbardziej uśredniony i zachowawczy tenis,
                          jeśli starcza na rywalki żeby jak najmniej popsuć i jak najmniej punktów stracić
                          i poczekać na prezenty. a jeśli tak, to z tego jest prosty już wniosek - że ktoś
                          za cel stawia sobie wynik, a nie grę w tenisa. przepraszam bardzo ale dziś
                          tenisiści grają dla kasy, a kasa idzie z widzów i mediów które robią
                          oglądalność, i opinia widza się liczy. możesz śledzić tabelki i wyniki, ale
                          niech ktoś tylko za to że wygrywa, nie liczy na laury i laurki, i niech nie
                          myśli że tylko z tego powodu jego postawa i "sukcesy" zostanie dostrzeżona. bo
                          nie zostanie, są tacy jak ja, dla których tenis ma być sztuką, a nie pracą i
                          zawodem, i u tych, nikt kto zniża się do bezpiecznej gry nie zyska uznania. ja
                          się mogę zgodzić, że Federer, to czasem gra tak sobie o, czasem odpuszcza i się
                          nie przemęcza, ale czasem to i udowadnia że jest podobnie dobry jak Gasquet czy
                          Gonzalez, czy Blake, czy Tsonga. mogę się zgodzić, że Murray to mimo
                          zasługującego na największe potępienie stosunku do gry - czasem coś tam pokaże
                          od roku jakiegoś, i coś potrafi więcej niż to co pokazuje jego statystyczna gra.
                          ale nie żaden Simon, i nie żadna Radwańska, bo meczów ich widziałem hohoho, i
                          nigdy nic się nie zmieniło.

                          kwestia samej w sobie regularności odnosi się właśnie do skali geniuszu i
                          poziomu trudności jaki wkładasz w mecz. nie wymyślono jeszcze takiego tenisisty,
                          który byłby najskuteczniejszy, i który byłby najbardziej utalentowany, i grał
                          najbardziej radykalne i ekstremalne akcje, najbardziej ryzykowne, najbardziej
                          wyrafinowane, artystyczne, fantastyczne i tak dalej. geniusz najczęściej jest
                          chimeryczny. możesz mieć wątpliwości, czy tenisista który pokazuje geniusz
                          porównywalny, a który jest skuteczniejszy, jest lepszy od tego co ma geniusz
                          porównywalny i jest mniej skuteczny. tak przebiega np porównanie między
                          Gonzalezem, i Federerem, którzy są mniej więcej w tym samym wieku. ja cenię
                          szaleństwo i wyobraźnię oraz całe podejście Gonzaleza, który grał ekstremalne
                          spektakularne akcje w tym samym czasie co Federer święcił największe triumfy.
                          Gonzalez grał na luzie, i czasami głupio przegrywał mecze - ja się z jego luzem
                          i ekstremalną ale mało skuteczną grą utożsamiam. przy podobnej skali talentu,
                          Federer mając podobny geniusz ale inny charakter wygrywał nawet z Gonzalezem
                          prawie wszystko i zawsze i często jak chciał, ale często kosztem ilości tych
                          nadzwyczajnych akcji które rozgrywał Gonzalez. ja nie lubię i nie cenię ambicji,
                          i nie będę jej cenił też w sporcie zawodowym, lubię szalone i "niepoważne"
                          podejście Gonzo (przypomnę że Gonzo grał kiedyś inaczej niż od 2,3 lat kiedy
                          jaja jakby mu zmiękły :) i się nieco umiśkował), i cenię jej tożsamo. ale
                          uwzględniam to że w tym miejscu ktoś może mieć zdanie odmienne. no ale
                          człowieku, bez przesady, czy powiesz mi że Ferrer jest lepszy bo więcej był
                          wyżej w rankingu niż Gonzo? czy Davydenko? czy Djokovic? przecież tego się nie
                          da o nich powiedzieć, bo ich gra, jest płaska, jest wąska, jest nudna, jest
                          jednowymiarowa, i jest pozbawiona tego błysku charakteru i stylu i geniuszu jaki
                          mają Federer, i Gonzalez, i Gasquet, i nawet 102 Kei Nishikori. i tyle i nie
                          zmienisz tego faktu. i cenić należy to co wprowadza do tenisa coś
                          nadzwyczajnego, a nie co sprawdzonymi prawidłami i solidnością jako taką
                          wygrywa. i nie zmienisz tego faktu, bo jest coś takiego jak ocena prywatna, i
                          skutek. skutek jest, skuteczność widać na tablicy, a jak zaczynasz oceniać już
                          coś to proszę za argument skuteczności nie brać, bo to jest zupełnie inna
                          kategoria ocen.
                          regularność więc mój cierpliwy czytelniku buduje najczęściej średnia wypadkowa,
                          a nie to czy ktoś jest super, czy beznadziejny, popatrz że człowiek który ma
                          wahania formy nie będzie nigdy regularny, człowiek który ma inne życie niż tenis
                          nie będzie angażował się przez cały sezon i życie w tenis itp. to nie znaczy że
                          jest gorszym tenisistą. odejmijmy wyniki od oceny tenisisty. nie wolno cenić
                          tego co skuteczne, bo to jest hołd dla wyniku. wyniki dla wiernych sukcesom
                          budują pomniki, i tak powstają kulty, chwała i cześć na wieki wieków amen, ale
                          to jest jakiś dziwny bożek ten wynik i ta ambicja, i ta skuteczność. to nie jest
                          ryzykowne podejście, i ktoś kto tak gra nie jest człowiekiem z charakterem.

                          na koniec Marta gra tak jak do tej pory. proszę wszystkich którzy do tej pory
                          nie kibicowali Marcie o zamknięcie szczęki i opuszczenie rąk, bo nie wolno
                          kibicować komuś tylko dlatego że wygrywa. do Radwańskiej kibole od wyników i tam
                          klaskać 'brawo wygrała'. ważne czy Marta gra tak jak do tej pory. jak tak gra,
                          albo lepiej gra czyli prezentuje ryzykowny i ciekawy styl, to mogą jej kibicować
                          ci, którzy zawsze takiemu podejściu i takiej grze kibicowali. ci co kibicują
                          Radwańskiej, kibicują ciułaniu, i fanami zwycięstw i stylu gry Domachowskiej
                          prawa mieć nie mają. Marta nawet jak będzie w top 10 może mieć tylko fanów,
                          którzy kibicują jej tenisowi, a nie wynikom i wynikowym wyrobnikom.

    Pełna wersja