Forum Sport Tenis
ZMIEŃ

      Mlode lwice

    IP: *.dclient.hispeed.ch 08.08.09, 11:45
    A oto maly przeglad kandydatek na pierwsza na liscie za lat 3 do 5,
    wybralem zawodniczki urodzone w 1989-1990 i uszeregowane wg.
    zarobionych pieniedzy:
    nazwisko wygrane turnieje wygrane pieniadze progresja rankingowa
    Azarenka 3 3'250 92/30/15/9
    Vaidisova 6 2'730 10/12/41/147
    Radwanska 4 2'230 57/26/10/13
    Wozniacki 5 1'960 237/84/12/8
    Cibulkova 0 1'350 156/52/19/12
    Cornet 1 1'010 189/57/16/27
    Kleybanova 0 0'780 262/150/33/40
    Lisicki 1 0'753 497/237/54/22
    Cirstea 1 0'750 348/106/37/27
    Olaru 0 0'424 311/56/126/53
    Liczby w ostatniej rubryce oznaczaja zajmowane miejsce w rankingu w
    latach od 2006 do 2009.
    Najtragiczniej to wyglada u Vaidisovej, ktöra jest w nieustannym
    upadku w niebyt, najlepszy postep wydaje sie miec Wozniacka, Lisicka
    i Cirstea...
    A kto bedzie za te 3-5 lat pierwszy to i tak (na szczescie) nie
    wiadomo...



      • Gość: Orni Re: Mlode lwice IP: *.dclient.hispeed.ch 08.08.09, 11:50
        Sorry, ta cala tabelka zlala sie w jedna calosc, jako ze te odstepy
        pomiedzy poszczegölnymi rubrykami byly ale sie zbyly (z niewiadomych
        powodöw). Jedyna nadzieja, ze ten co cobie zada trud przeczytania
        mojego postu wykapuje sie, o co chodzi.
      • Gość: PIJANY KSIĄŻĘ Azarenka i Lisicki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 17:56
        Jak dla mnie ze względu na grę najprawdopodobniejsze kandydatki na
        coś dużego w przyszłości to Azarenka i Lisicki.
        Azarenka już jest poważnie traktowana jako kandydatka do dużych
        wygranych, na razie zanadto nerwowa jeszcze bywa jak z Safiną na
        Roland Garros, gdzie będąc z przodu dziko się irytowała.
        Lisicki jest pełna entuzjazmu, zdecydowana w podejściu, ma
        nastawienie radykalnie ofensywne, ma charakterek, może być tylko
        lepsza i ma jeszcze swój potężny atut serwisowy, który do czarnej
        rozpaczy lub białej gorączki doprowadzić może rywalki (jak
        Wozniacki).

        Vaidisova to zdumiewający przypadek upadku. Bardzo wcześnie zaczęła.
        Szybko duże wyniki miała i pierwszą dziesiątkę, mozna się było
        spodziewać lepszego, nawet jak łeb gorący często miała i tak się
        jarała swą grą, że wszystkie piłki kończyć chciała. Świetne warunki
        fizyczne, bardzo dobry serwis miała. A teraz przegrywa detalicznie
        wszystko i z każdym od dawna i końca nie widać, nie mówiąc juz o
        tym, ze jej samej od dawna nie widać. Pytanie jest czy juz po niej
        czy jeszcze się odrodzi. Bywały odrodzenia upadłych graczy, więc kto
        wie.

        Wozniacki jak na razie imponowała świetnym przygotowaniem fizycznym
        do sezonu, w samej grze mało inwencji, jest dość schematyczna i
        przewidywalna, choć na pewno bardzo solidna. Ale i tak jakoś nie
        bardzo ją widzę jako kogoś, kto mógłby pretendować do liderowania,
        za mało odważna i zadziorna chyba, na razie przecież nawet w 1/4
        szlemowego turnieju nie była jako jedyna zawodniczka z czołówki i z
        lepszymi prawie nigdy nie wygrywa. Gra dużo, dużo wygrywa, ma wysoki
        ranking, ale mało prawdziwie wartosciowych zwycięstw. Poprawi się -
        pewnie tak, ale na podium nie dotrze.
        Radwańska - podstawowy i gołym okiem widoczny problem jest taki, że
        fizycznie odstaje. Niweluje to czasem do pewnego stopnia czuciem
        gry, umie coś czasem zmienić, zamieszać, znaleźć się przytomnie,
        sztuczkę magiczną pokazać, jakiegoś królika z kapelusza wyciągnąć. W
        każdym prawie meczu z jej udziałem, nawet jeśli nie jest to
        porywające jako całość meczowa, są rzeczy które warto zobaczyć.
        Myślę, że utrzyma się w miarę wysoko na dłużej, nawet jak nie będzie
        to ta najściślejsza czołówka. To po prostu dobra zawodniczka z
        pewnymi ograniczeniami i dobre występy na pewno też jeszcze będą.
        Trzeba jedynie być realistą i cudów się nie spodziewać.

        Z całym szacunkiem i sympatią dla "krótkich nóżek" Cibulkovej
        zupełnie nie mogę jej sobie wyobrazić jako kogoś nie tylko na top,
        ale nawet na miejsce piąte ani dziś ani za trzy czy pięć lat.
        Prędzej opadnie niż awansuje tak wysoko. W top formie ósme-dziesiąte
        miejsce to góra dla niej, a i to ewentualnie dopiero jak weteranki
        się wykruszą nieco. Braku warunków fizycznych mimo przygotowania i
        ambicji nie da się raczej przeskoczyć na stałe, chyba, że jest się
        Henin. Raczej będą czasem niespodzianki i wyniki nad możliwości jak
        we Francji w tym roku, gdzie okolicznosci były sprzyjające, ale to
        nie będzie nigdy ścisły top.

        Cirstea to produkt wyraźnie rozwojowy, a nie żadna "kometa" jak
        twierdził swego czasu jeden kiepski komediant z Danii. Cosik tam
        pogrywała już i wcześniej, ale wyraźniejszego przełomu dokonała na
        Roland Garros i logiczne, że idzie w górę. Radwańską trochę
        potrząsała wczoraj, karciła returnami i smagała forehandowym
        biczykiem, ale po prawdzie Agnieszka jakoś dawała radę i trochę
        zaskakująco wypuściła to w końcówce. Do dziesiątki Sorana zajdzie na
        pewno w swoim czasie, na razie więcej nie da się powiedzieć, niech
        trochę jeszcze pogra i się rozwinie.

        Cornet w Australian Open sprawiała mocne wrazenie, ale potem długo
        przegrywała. Chwilowo nie budzi zaufania jako kandydatka do
        czegokolwiek dużego, ale jak się podniesie, to zobaczymy.
        Kleybanova w Australii była swoją grą widoczna, tyle można
        powiedzieć o tej potężnej pani.
        Jest jeszcze równie postawna Pavlyuchenkova rocznik 91.
        Pokoleniowo można dołaczyć też tutaj od biedy jeszcze Szavay
        (29.12.1988). Szybko błysnęła, szybko przygasła. "Zwycięstwo" na
        Roland Garros z Venus Williams to kuriozum było, bo Amerykanka
        grała sama ze sobą, czyli wszystko psuła, a Szavay detalicznie nie
        robiła nic a nic, a wygrała. Potem Szavay z Cibulkovą, jeden z
        najgorszych pojedynków w całej historii tenisa bez wątpienia. Także
        ja tej Pani, choć przyjemne ma oblicze, pod uwagę nie biorę jako
        kogoś z pretensjami na coś więcej.

        Olaru, Wickmayer, Bacszinsky, Dulgheru chwilowo nic wielkiego raczej
        nie zagraża, ale pewnie się pokazywać będą częściej.
        Jest jeszcze oczywiście Urszula Radwańska, która w miarę dzielnie
        sprzeciwiła się wczoraj Sharapovej, ale do trzech setów jej nie
        rozciągnęła. Do drugiej dziesiątki pewnie z czasem zawędruje, bo
        dlaczego nie.

        Ale bardzo być też może, że ktoś się nowy objawi, kogo na razie nie
        bierze się pod uwagę, a za trzy lata może być już kimś. W trzy lata
        można awansować z drugiej czy trzeciej setki do dwudziestki,
        trzydziestki, a potem wyżej pójść i za pięć lat byc numerem jeden.

        Osobiście to ja bym nie skreślał też jeszcze ani Ivanovic ani
        Sharapovej, ostatniego słowa nie powoedziały, choć czy za pięć lat
        one bedą jeszcze grały, to ja nie wiem.
        • Gość: goralnizinny Re: Azarenka i Lisicki IP: *.ed.shawcable.net 09.08.09, 03:55
          Ciekawa analiza.
          Ja do tej grupy przyszlych gwiazd dolaczylbym Michelle
          Larcher dr Brito (1993), jesli opanuje swoje wojenne okrzyki, bo moze dojsc do
          tego ze tzw" grunting" bedzie zakazany w czasie gry. Jej uroda na pewno pomoze
          jej w zrobieniu kariery , ale jednoczesnie moze zaszkodzic w osiaganiu sukcesow
          na korcie, podobno dosc kochliwa, zas zakochane nastolatki moga byc nieobliczalne.
          Takze zdecydowanie polecam angielke Laure Robson (1995), leworeczna,
          juz dobra technicznie i swietnie serwujaca juniorka .
        • Gość: Orni Re: Azarenka i Lisicki IP: *.dclient.hispeed.ch 09.08.09, 17:26
          Moge tylko podziekowac za rzeczowy komentarz, z ktörym trudno sie
          nie zgodzic. Co do Azarenki to nie ma co dyskutowac, ona z tych
          wszystkich wymienionych takze wedlug mnie ma najwieksze szanse
          na "top".
          W moim zestawieniu nie wymienilem oczywiscie U. Radwanskiej, bo sie
          ograniczylem do pierwszej dwudziestki, jednak warto to uzupelnic,
          bo nie dosc, ze jest mlodsza o rok od wymienionych, to jej dane sa
          warte uwzglednienia, a wiec; pieniadze 0.346, ilosc turniejöw
          wygranych 0, ranking 2006-2009: 310/288/127/71. Ostatnie dwie liczby
          rokuja duze nadzieje. Fakt wygrania z dwoma zawodniczkami z
          pierwszej dziesiatki (nawet jezeli jedna z nich to siostra) i
          ostatni mecz z Sharapowa (przegrany wprawdzie, ale tylko jednym
          breakiem pro set) upowaznia do sporego optymizmu, pozyjemy-zobaczymy
      • Gość: tenisistka Re: Mlode lwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.09, 13:31
        Najlepsza i tak jest Karolina Wozniacka!
        Miejmy nadzieje, że ostatni niezbyt udany występ tej tenisistki w
        Los Angeles będzie dodatkową motywacją dla niej, żeby być jeszcze
        lepszą niż jest i że niedługo awansuje do najlepszej 5 światowego
        rankingu!
        Pozdrawiam fanów Dunki polskiego pochodzenia ;)
        • Gość: Orni Re: Mlode lwice IP: *.dclient.hispeed.ch 16.08.09, 18:40
          Najlepsza to ona jeszcze nie jest, ale osobiscie nie mialbym nic
          przeciwko temu, bo ona da sie lubic.
          Oby tylko nie skonczyla jak Vaidisova, ktöra bedäc dwa lata mlodsza
          niz Carölina, miala tyle samo wygranych tytulöw WTA co Dunka (pardon
          Polka)...
          A swojà drogä chcialbym poznac nazwiska tych rodzicöw, co w trosce o
          swoje latorosle spowodowali niedopuszczenie Karoliny do udzialu w MP
          junioröw, a tym samym do reprezentowania Polski a nie Danii...
          • Gość: MACIEJ Wozniacki IP: *.ny325.east.verizon.net 16.08.09, 19:14
            zagrala bardzo wyrownany mecz z Dementieva
          • Gość: tenisistka Re: Mlode lwice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 18:41
            Karolina pochodzi z tzw. sportowej rodziny. Jej matka Ania Stefaniak
            jest absolwentką AWF-u w Białej Podlaskiej. Tam też poznała swojego
            przyszłego męża Piotra (były piłkarz).
            Wiesz, było nie było warunki do gry tenisa z pewnością w Danii
            miała lepsze niż w Polsce, więc nic dziwnego że rodzice zadecydowali
            tak, a nie inaczej.
            Gdyby Wozniaccy postanowili zostać w Polsce, nie wiem czy Karolina
            zrobiłaby światową karierę. To że ma talent to jedno, ale nie
            wszyscy którzy mają talent zajmują miejsca w czołówce rankingów.
            Trzeba mieć jeszcze głowę do interesów, i znaleźć się we właściwym
            miejscu o właściwym czasie.
            • Gość: M.A.W Re: Mlode lwice IP: 78.60.168.* 30.08.09, 21:24
              Nie zgodzę się. Pochodzę z rodziny Woźniackich (Wozniacki w pisowni niemickiej) i nie jest to jedyna osoba z naszej rodziny odnosząca sukcesy w świecie sportu. Proszę sprawdzić nazwisko Kugacz w kategorii bydgoskiego sportu).Nasza rodzina od wielu pokoleń związana jest ze sportem. Karolina jest jedynie jedną z nas, której udało się odnieść sukces.Pozdrawiam
      • Gość: Orni Re: Rogowska, to jest to... IP: *.dclient.hispeed.ch 02.09.09, 07:38
        Jak sie okazuje, najwiekszy talent zostal pominiety, 18-letnia
        Rogowska doprowadzila Safine na skraj porazki, demonstrujäc
        technike, jakä 58-kilogramowa Olivia przy nieco wiekszym
        doswiaczeniu wystarczylaby na rozbicie rosyjskiego giganta...
        Chapeau bas (niech mi frankofile wybaczä, jesli popelnilem bläd)
        • Gość: goralnizinny. nadzieja brytyjskiego tenisa IP: *.ed.shawcable.net 20.02.10, 23:03
          tennnnis wrote:
          ...Laura Robson - młoda tenisistka...

          narazie ciagle jest nadzieja, wspominalem o niej ub.roku ( co powyzej).
          W jej wieku U.R. tez sie tak zapowiadala.
          Poki co swietujmy 2 medale "srebrnego" Malysza.

          • Gość: Orni Re: nadzieje amerykanskiego i belgijskiego tenisa IP: *.dclient.hispeed.ch 22.02.10, 15:25
            Oudin i Wickmayer to nazwiska, ktöre przy pierwszej edycji tego
            tematu nie istnialy, a Cornet, Cirstea i Vaidisova to chyba juz sä
            do spisania na straty jak chodzi o osiägniecie szczytu...
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja