Dodaj do ulubionych

belgia - prosze o pomoc!

27.12.04, 20:11
Dobry wieczor!
bardzo ciesze sie ze znalazlem to forum i jesli mozna prosze o pomoc.
Otoz wybranka mojego serca jest belgijka, po kilku miesiacach wspolnego zycia
tutaj, zdecydowalismy ze to ja wyjade do Belgii. W zwiazku z tym chcialbym
zapytac czy ktos sie orientuje w nastepujacych kwestaich:
1) na jakich zasadach moge przebywac w Belgii? Jakie dokumenty sa potrzebne
by uzyskac prawo pobytu (czasowego, stalego) Zakladam ze zostane tam... na
zawsze :)
2) jesli chodzi o dokumenty typu swiadectwo urodzenia itp gdzie najlepiej je
potwierdzac i tlumaczyc (dla wladz belgijskich)
Czy po przyjezdzie do Belgii bede mogl tak poprostu udac sie do urzedu pracy
i zarejestrowac w celu jej znalezienia?

Bede bardzo wdzieczny za informacje, poki co stawiam pierwsze kroki i
niektore informacje sa niezrozumiale a czasami nawet sprzeczne!

Pozdrawiam, Piotr
?
Obserwuj wątek
    • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 27.12.04, 21:13
      > 1) na jakich zasadach moge przebywac w Belgii? Jakie dokumenty sa potrzebne
      > by uzyskac prawo pobytu (czasowego, stalego) Zakladam ze zostane tam... na
      > zawsze :)

      Po 1 maja problemy co do pobytu jakby zelzaly. Co do pracy: zalezy troche od
      branzy, bo obowiazuja okresy przejsciowe. Zalezy tez od Twojej sytuacji
      (independent, pracownik najemny, student etc.)

      > 2) jesli chodzi o dokumenty typu swiadectwo urodzenia itp gdzie najlepiej je
      > potwierdzac i tlumaczyc (dla wladz belgijskich)

      Dla wladz belgijskich to tak jak dawniej wybralbym tlumacza akredytowanego przy
      sadzie. On podpisze tlumaczenie przysiegle i zaopatrzy je w tzw. "apostille".
      Ale o jakie dokumenty wlasciwie chodzi? Bo teraz juz niewiele potrzebne.

      > Czy po przyjezdzie do Belgii bede mogl tak poprostu udac sie do urzedu pracy
      > i zarejestrowac w celu jej znalezienia?

      Tak po prostu? Nie.

      > Otoz wybranka mojego serca jest belgijka, po kilku miesiacach wspolnego zycia
      > tutaj, zdecydowalismy ze to ja wyjade do Belgii.

      Milosc nie wybiera (chociaz Polki tez sa niezle), ale decyzja sluszna.

      PS: nawet nie napisales czy jestes po flamandzkiej czy po walonskiej stronie, a
      to zasadnicza roznica.
      • piotr1010 Re: belgia - prosze o pomoc! 27.12.04, 22:51
        Witam ponownie i dziekuje za szybki odzew!
        Otoz bede po flamandzkiej stronie. Studentem na szczescie juz nie jestem a
        nawet mam 5 letnie doswiadczenie. Jednak zdaje sobie sprawe ze moze byc ciezko
        z praca - dla kogos kto nie zna ich jezyka... Czy jest szansa by znalezc
        przyzwoita prace z angielskim/polskim? Napiszcie prosze jak to wyglada wedlug
        Waszych obserwacji/doswiadczen.
        Co do dokumentow to slyszalem ze aby np. zameldowac sie potrzeba swiadectwa
        urodzenia, niekaralnosci. No i razem z moja dziewczyna mamy podpisac jakis
        kontrakt - podobno cos takiego tam funkcjonuje...? Czy to w jakis
        sposob "polepsza" moja sytuacje?
        Jeszcze pytanie dot. urzedow pracy: jesli nie mozna poprostu isc tam i sie
        zarejestrowac, to jak inaczej? Czy jest to mozliwe?
        A odnosnie wyborow sercowych: coz belgijka, kobieta jak kazda inna a pewnie ze
        wolalbym zeby to nie bylo takie skomplikowane:)

        Piemeltje, jeszcze raz dziekuje za odpowiedz i jesli to mozliwe o pomoc w
        wyjasnieniu powyzszych kwestii.
        Serdeczne pozdrowienia, Piotr
        • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 28.12.04, 15:19
          piotr1010 napisał:

          > Witam ponownie i dziekuje za szybki odzew!
          > Otoz bede po flamandzkiej stronie. Studentem na szczescie juz nie jestem a
          > nawet mam 5 letnie doswiadczenie. Jednak zdaje sobie sprawe ze moze byc
          ciezko z praca - dla kogos kto nie zna ich jezyka... Czy jest szansa by
          znalezc
          > przyzwoita prace z angielskim/polskim?

          zalezy od dziedziny w SM (Sales'n'Marketing a nie to o czy pomyslales
          PRAWDA? ;P) nie dostaniesz z IT nie jest to konieczne choc pewni mile widziane.

          > Napiszcie prosze jak to wyglada wedlug Waszych obserwacji/doswiadczen.
          fajnie jak jestes pracobiorca masz 6 tygodni platnego urlopu, meal vouchery (to
          podstawa przy negocjacjach dla pracobiorcow tutaj ;) no i za niepracowanie nikt
          cie nie wyleje. taka specyfika kraju. Aha w zamian trudno dostac stala prace i
          jest chujowo platna.

          jako intependent masz szanse na zrboenie pieniedzy ale niestety musisz
          pracowac. A czasem nawet placic podatki ;P

          > Co do dokumentow to slyszalem ze aby np. zameldowac sie potrzeba swiadectwa
          > urodzenia, niekaralnosci.

          spradz po 1 maja duzo sie zmienilo. Powinienes moc z dowodem osobistym moc sie
          zarejestrowac w 'komunie'

          > No i razem z moja dziewczyna mamy podpisac jakis
          > kontrakt - podobno cos takiego tam funkcjonuje...? Czy to w jakis
          > sposob "polepsza" moja sytuacje?

          ? mowisz o rozdzielnosci majatkowej czy kontrakcie malzenskim?


          > Jeszcze pytanie dot. urzedow pracy: jesli nie mozna poprostu isc tam i sie
          > zarejestrowac, to jak inaczej? Czy jest to mozliwe?

          jakos nie widze jak mialbys dostac prace z urzedu jesli
          a) nie jestes 'eigen volk', w Wintersowej administracji do dosc istotna
          przeszkoda tak isobie niewidzialny murek ;P
          b) nie chroboczesz radosnie w lokalnym flamockim (oficjalnie: Zuid Nederlands)



          > A odnosnie wyborow sercowych: coz belgijka, kobieta jak kazda inna a pewnie
          ze wolalbym zeby to nie bylo takie skomplikowane:)
          >

          coz w tym kraju wszystko jest skomplikowane czy chcesz czy nie ;P


          > Piemeltje, jeszcze raz dziekuje za odpowiedz i jesli to mozliwe o pomoc w
          > wyjasnieniu powyzszych kwestii.
          > Serdeczne pozdrowienia, Piotr
        • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 28.12.04, 19:27
          > Jednak zdaje sobie sprawe ze moze byc ciezko
          > z praca - dla kogos kto nie zna ich jezyka... Czy jest szansa by znalezc
          > przyzwoita prace z angielskim/polskim?

          Szczerze? Nie postawilbym grosza na Twoja szanse znalezienia szybko pracy. Juz
          lepiej bez zadnego jezyka- czytaj praca fizyczna. Czy taka praca jest przyzwoita?

          > Co do dokumentow to slyszalem ze aby np. zameldowac sie potrzeba swiadectwa
          > urodzenia, niekaralnosci.

          Tak te dokumenty byly kiedys potrzebne do wyrobienia wizy pobytowej. Nie
          orientuje sie na ile procedura zostala uproszczona po 1 maja 2004. Byc moze
          znacznie.

          No i razem z moja dziewczyna mamy podpisac jakis
          > kontrakt - podobno cos takiego tam funkcjonuje...?

          Chodzi o podpisanie kontraktu o urzedowym konkubinacie.

          > Jeszcze pytanie dot. urzedow pracy: jesli nie mozna poprostu isc tam i sie
          > zarejestrowac, to jak inaczej? Czy jest to mozliwe?

          Mozna isc i zarejestrowac sie. Mozna to nawet zrobic online: www.vdab.be

          Mozna tez czytac strony www.monster.be
          www.vacature.be
          www.jobat.be

          > A odnosnie wyborow sercowych: coz belgijka, kobieta jak kazda inna

          Powinienem teraz wyzwac Cie na pojedynek w obronie honoru P.T. Polek.
            • miku4 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 22:25
              ujuj, chlopie
              na poczatku nie przeczytalam tych wszystkich komentarzy, ale ta Twoja kobieta
              juz na pierwszy rzut oka wydaje mi sie nie w ciemie bita...
              Kontrakt. No tak. To musisz miec do pobytu, ale pamietaj, ze to Cie wiaze z
              Belgia na stale. No moze nie, poki nie bedzie dzieci.
              Podpisanie kontraktu w Belgii oznacza, ze wszyscs polscy adwokaci w kiepskich
              dla Ciebie moementach umyja rece a Ty bez znajomosci niderlandzkiego sobie nie
              poradzisz. Flamak tez Ci nie pomoze, bo dla tej ras bedziesz zwasze glupim
              Polaczkiem. Nawet gdybys znal 10 jezykow obcych i mial 5 fakultetow.
              Chyba ze masz kase, ale wtedy nie musisz pracowac, rejestrowac sie, zenic itd.:)
              Ktos tam napisal o VDAB... to skrot od Vlaams Dienst..., co oznacza tylko dla
              Flamakow, wiec nie radzilabym Ci tam sie udac. Lepiej staraj sie o prace
              spontanicznie albo poprzez uitzendktacht INTERIM- biura pracy.
              Ta Twoja laska powinna to wiedziec, skoro juz wie o kontrakcie przedslubnym
              Sprawdz lepiej przed tem, czy nie prowadzi jakiejs dzialanosci i czy nie ma
              dlugow, ktore bedziesz musial wsplnie z nia splacac do konca zycia.
      • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 28.12.04, 17:27
        piemel,
        no jesli juz piszesz, to ja mam takie male pytanko jedno,
        a mianowicie na temat zelfstandig.
        Od maja wiele sie zmienilo ponoc na temat zakladania zelfstandiga, ale czy
        orientujesz sie moze jak dlugo to cos trwa, zeby papiery zlozyc i moc zaczac
        pracowac, oraz jakie papiery trzeba zlozyc???
          • piotr1010 Re: belgia - prosze o pomoc! 28.12.04, 23:23
            No to juz widze co sie kroji: latwo nie bedzie! No ale chyba kazdy jakos tam
            zaczynal, stawial pierwsze kroki...! No i sami powiedzcie - jestescie tam -
            kazdy mial jakis powod.
            Co do pojedynkow - to moze jak juz bede na ziemi belgijskiej ;) Na temat: Polki
            vs Belgijki - dyskutowal nie bede - za malo mam wiedzy na ten temat, znam
            tylko jedna:)
            I moze ktos mi powie wobec tego jak wyrobic ta karte SIS ? ??
            • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 07:25
              > I moze ktos mi powie wobec tego jak wyrobic ta karte SIS ? ??

              dostajesz jak jestes ubezpieczony socjalnie (duze ryzyko).

              Nie dostaniesz poki nie masz pracy, nie dostaniesz pracy poki nie masz karty.
              Witamy !!!
              • piotr1010 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 17:02
                To co ja mam zrobic??? Po przeczytaniu tego co piszecie to tylko zalamac sie
                mozna. Czy tam naprawde tak beznadziejnie - przyjezdza taki Polak a potem: zero
                szans na ubezpieczenie, prace, na normalne zycie? Przeciez od czegos trzeba
                zaczac i o taka porade Was prosze - przeciez kazdy z Was stawial tam pierwsze
                kroki. Ja tylko chce normalnie zarabiac i zyc - czy to za duzo...?
                • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 20:05
                  > kroki. Ja tylko chce normalnie zarabiac i zyc - czy to za duzo...?

                  eee taki pesymizm u kolegi ;).

                  Jesli chcesz zyc normanie to fakt nie tu albo zmin definicje normalnosci albo
                  kraj.

                  bedzie wtedy lepiej. Np kolezanka 3ci jej sie tu wszystko podoba czy boe_ tez
                  jej sie podoba wiec mozna zmienic definicje normalnosci ;)


                  Pracy nie dostajesz z urzedu prace musisz aktywie szukac. Im miejsza wiocha
                  tym wiekszy nacisk na lokalne jezyki czy upiedliwosc administracji. Pamietaj ze
                  w Belgii szybko to jakies 6miesiecy ;P.

                  Mi karte SIS wyrabiali 3 zonie 6 miechow i sie dziwili czemu mnie to
                  wkurwialo ;P


                  co do zarobkow tez kewstia co to dobra pensja dl kogos to 1kEuro nett dla
                  innego 20k/nett to malo. Jesli pasuje ci pensje rzedu 1-2k nett/mies, nie
                  lubisz sie przemeczac, lubisz miec zamiast pieniedzy mnostwo socjalistycznych
                  przywilejow dluuugie wakacje. Jesli bedziesz o przyszlosci myslal w kategoriach
                  nic sie nie zmieni w ciagu najblizszych 30lat.

                  Spox obedziesz szczesliwy w Belgii.


                • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 20:40
                  no coz, to wyglada....i zazwyczaj nie jest latwo...
                  zanim przejdziesz przez biurokracje i dostaniesz papiery, to pewnie tez sobie
                  poczekasz. Potem bedziesz mial czas na szukanie pracy, ktora znajdziesz (nie
                  znajac jezyka) tylko dzieki jakiemus szczegolnemu szczesciu, bo tak zwyczajnie
                  to raczej trudno stawiac na to ze znajdziesz, a zwlaszcza taka ktora w
                  minimalnym stopniu bedzie cie mogla usatysfakcjonowac. Bo skoro nawet
                  zalozyciel tego forum narzekal, to trudno jest widziec od razu sietlana
                  przyszlosc dla ciebie.
                  Jezeli sadzisz, ze fakt bycia w zwiazku z belgijka, cos ci ulatwi od samego
                  poczatku, to raczej nic bardziej blednego. Moze tylko to ze dostaniesz karte.
                  Ja rozumiem ze pytasz o pomoc, bo kazdy w jakis sposob tu sie znalazl i jest,
                  ale pewnie kazdy przypadek jest tak rozny, ze trudno ci bedzie tak po prostu
                  powiedziec, co, gdzie i jak.
                  Wiele zalezy zreszta od samego ciebie i jak sobie z ta sytuacja poradzisz, i
                  czy nie zniechecisz sie po dwoch miesiacach.
                  Wiec tak naprawde, wydaje mi sie, ze najlepsza rada dla ciebie bedzie juz od
                  wczoraj zaczac sie uczyc jezyka, bo choc moze nie od razu wszystko ulatwi, ale
                  przynajmniej zaczniesz robic cos dosc istotnego. I darowac sobie na pierwsze
                  miesiace nadzieje na wspaniala praca, tylko poswiecic sie w tym wzgledzie. Bo
                  jak juz tu ktos napisal, bez znajomosci jezyka tutejszego, to tak jakbys
                  przyjechal nie znajac zadnego jezyka oprocz polskiego, i bedziesz mial do
                  wyboru sprzatanie albo budowa.
                  I nie chodzi o to zeby cie totalnie zniechecic, bo z drugiej strony podanie ci
                  kilku rzeczy, gdzie masz isc i co masz zrobic, i co z tego bedziesz mial, a
                  potem twoja wlasna konfrontacja z tymi faktami, moze cie jeszcze bardziej
                  zniechecic.

                  Normalnie zarabiac i normalnie zyc, czy to za duzo???
                  Ja nawet w polsce chcialam tylko normalnie zarabiac i normalnie zyc, bedac
                  polka i okazala sie to straaasznie za wielkie wymaganie, wiec niby czego sie
                  moge spodziewac po obcym kraju, ktory nie ma ani obowiazku ani czesto ochoty,
                  zeby sprawic zebym mogla normalnie pracowac i normalnie zyc????

                  Pewnie latwiej ci by bylo gdybys byl murzynem, najlepiej z kraju w ktorym toczy
                  sie wojna i poszedl poprosic wladze o azyl.....
                  • swist33 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 21:54
                    no to jeszcze ja dodam swoje 3 grosze, w ramach zniechecania, niestety. Moi
                    przedmowcy maja racje...
                    Sama, juz jako obywatel belgijski borykam sie z losem od lat kilku, po prostu
                    0 -pracy. A i jezyki sa i wyksztalcenie i silna wola i upor...(tylko w tym
                    miesiacu wyslalam 453 maile w sprawie pracy, na ktore otrzymalam 5 odpowiedzi,
                    oczywiscie negatywnych)
                    Moj maz zarabia ok 1200e (mamy jeszcze 6letnia corke)i nie musze chyba dodawac,
                    ze to smieszne pieniadze...
                    Do Belgii "nic nie mam", przyjechalam tu z wlasnej woli, zamieniajac zycie
                    krolewny na zycie Kopciucha, ot i taka smutna prawda...
                    Tutaj trzeba miec konkretny pomysl na zycie, biznes, albo konkretne znajomosci.
                    • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 30.12.04, 11:47
                      swist33 napisała:

                      > no to jeszcze ja dodam swoje 3 grosze, w ramach zniechecania, niestety. Moi
                      > przedmowcy maja racje...
                      > Sama, juz jako obywatel belgijski borykam sie z losem od lat kilku, po prostu
                      > 0 -pracy. A i jezyki sa i wyksztalcenie i silna wola i upor...(tylko w tym
                      > miesiacu wyslalam 453 maile w sprawie pracy, na ktore otrzymalam 5
                      odpowiedzi,
                      > oczywiscie negatywnych)

                      nie chce byc upierdliwy ale jesli ta metoda nei dziala moze zastanwo sie nad
                      innymi sposobami suzkania pracy? a mzoe inne miejsce Belgia jest mala. Zreszta
                      mieszkasz w Limburgii wiec mzoe blizej do Aachen niz Bxl?


                      > Moj maz zarabia ok 1200e (mamy jeszcze 6letnia corke)i nie musze chyba
                      dodawac, ze to smieszne pieniadze...
                      >

                      a wiesz ile glodnyc dzieci w Indaiach mazy o takiej pensji? ;P
    • miku4 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 22:07
      szkoda tylko, ze to wybranka serca a nie rozumu
      zebys nie zalowal
      moge Ci zrobic tlumaczenie przysiegle z niderlandzkiego do slubu...
      do rozwodu tez:)
      z praca nie bedzie latwo, ale zameldowac sie mozesz odrazu...na miesiac a potem
      przedluzac co miesiac
      zastanow sie dobrze zanim podejmiesz ryzyko!
      • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 22:53
        Dobra rada, poznac jak najwiecej ludzi. Urzedy sa tylko do zalatwienia tego czy
        innego dokumentu. VDAB, pelniace tutaj role czegos w rodzaju posrednictwa
        pracy, jest malo sprawne. Pewien sukces odnosi tylko w zawodach technicznych,
        przygotowujac pracownikow fizycznych.
        www.vdab.be/
        Praca stala sie artykulem luksusowym, niestety, nie tylko w Belgii. Byc moze sa
        wyjatki, ale dobre kontakty sa w zasadzie poczatkiem do zrobienia kariery
        zawodowej. Jezeli jest przy tym wiedza i urok osobisty, moze sie udac.

        O sprawy formalne najlepiej dowiedziec sie w gminie. Po zarejestrowaniu zwiazku
        i uzyskaniu pozwolenia na pobyt, trzeba sobie zalatwic pozwolenie na prace...
        wciaz aktualne w okresie przejsciowym.
        W malzenstwie, jezeli tylko jedna osoba pracuje, druga takze dostaje
        ubezpieczenie i SIS-karte. Przez pewien czas mozna byc na utrzymaniu zony
        (ideal niejednego mezczyzny), uczyc sie jezykow, poznawac ludzi i popracowac na
        czarno.
        I jak tu byc pesymista ;)
        • piotr1010 Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 23:20
          Dziekuje vico1 oraz tym ktory sluza konstruktywna rada i dziela sie
          doswiadczeniem i spostrzezeniami! Do wiecznych narzekaczy: czy sadzicie ze
          gdybym zdecydowal sie na pobyt z ta kobieta w Polsce byloby nam lepiej???
          A poki co nie mam nic do stracenia oprocz...kobiety z ktora jestem szczesliwy!
          A co do tlumaczen - chetnie skorzystam z uslug, prosze o namiary.
          Nauka jezyka - juz o tym mysle, mimo iz na pewno uplynie jeszcze troche czasu
          zanim wyjade z Polski - macie jakies sprawdzone sposoby na nauke tego jezyka?
          Moze jakies namiary na przyzwoite szkoly, gdy juz bede w Belgii?
          Jak zwykle klaniam sie nisko i dziekuje za pomoc:)
          • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 29.12.04, 23:47
            co do narzekania, to jak juz tu przyjedziesz, to tez zaczniesz...
            a mam jeszcze jedno takie spostrzezenie, a dotyczy kolejnosci spraw:
            probujesz sie dowiedziec gdzie co i jak zalatwic w belgii - czyli rzeczy ktore
            mozesz zaczac robic po przyjezdzie, szkole tez tutaj.
            To co juz powiedzialam: zacznij juz od wczoraj nauke jezyka, a nie szukaj
            szkoly tutaj, nawet najlepszej, bo skoro sprawa wyjazdu to kwestia kilku
            miesiecy, to wykorzystaj ten czas na to zeby zrobic cos, co juz mozesz, a
            jezyka juz sie mozesz zaczac uczyc - sprobuj nawet samemu. Bedzie problem z
            wymowa, bedzie ze zrozumieniem jezyka mowionego, to jasne, ale nie bedziesz od
            samego przyjazdu kompletnie zielony.
          • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 30.12.04, 11:44
            piotr1010 napisał:

            > Do wiecznych narzekaczy: czy sadzicie ze
            > gdybym zdecydowal sie na pobyt z ta kobieta w Polsce byloby nam lepiej???

            czy ktos to powiedzial? po prostu uslyszales inne opinie niz hurra jak tu
            zajefajnie ;P

            odnosze wrazenie ze nie czytasz teog co inni napisali jest cos takiego jak
            roznice kulturowe. Dla jednych to mur nei do przejscia dla innych malo
            zauwazalne.

            Jesli szukasz kraju gdzie nci nie jest do konca legalne czy nielegalne,
            wszystko 'wisi w powietrzu', niczego nie mozna szybko i efektywnie zalatwic,
            podatk isa duze a pogoda taka sobie. pewnosc socjalna jak dostaniesz prace dosc
            duza, za kare moge ci nie dac awansu ale nie wyleja za to podwyzki zadne i
            mozliwosci awansu jak wyzej.

            to nie bedziesz sie czul zle.

            Mozesz oczywiscie zalozyc dzialanosc gospodarcza w Polsce i pracowac legalnie
            6miesiecy w Belgii od czasu ofiajalne rejestracji, potem albo zakladasz tutaj
            albo otwierasz filie. W Polsce palcisz 19% podatku tutaj 52% do wyboru ;)



            > A poki co nie mam nic do stracenia oprocz...kobiety z ktora jestem
            szczesliwy!
            > A co do tlumaczen - chetnie skorzystam z uslug, prosze o namiary.

            grzegorz_gajowniczek@gazeta.pl jakbys nie czytal innych postow


            > Nauka jezyka - juz o tym mysle, mimo iz na pewno uplynie jeszcze troche czasu
            > zanim wyjade z Polski - macie jakies sprawdzone sposoby na nauke tego jezyka?

            kursy + sluchanie np. radia w sieci (np.
            www.donna.be/donna_master/homepage/d_homepage/index.html
            www.topradio.be/new/website/index.asp
            www.qradio.be/

    • miku4 Re: belgia - prosze o pomoc! 02.01.05, 12:09
      OK
      Nie bede Cie juz zniechecac.
      Ani w Polsce ani w Belgii nie bedzie, nie bylby Ci dobrze ze swoja wybranka.
      Milosc jest slepa. Przemija zauroczenie i rozpoczyna sie codzienne zycie.
      Wydaja Ci sie, ze wiesz jakie podejmujesz ryzyko...
      Wiec, dobrze. To Twoj wybor. Jestes swiadom tego, co robisz.
      Ja wielu rzeczy nie widzialam. Dowiedzialam sie dopiero po ... 10! latach zycia
      i pracy tutaj i nadal sie ucze.
      Jesli chodzi o tlumaczenie to kontaktuj sie ze mna na oskar.baert@belgacom.net
      a szkole znajdziesz u siebie w gminie.
      Gdzie bedziesz mieszkac, to powiem Ci, ktora szkola uczy niderlandzkiego dla
      obcokrajowcow. Zreszta powtarzam, takie rzeczy powinna wiedziec Twoja wybranka,
      bo jeszcze dlugo bedziesz musial polegac na jej pomocy...
      W Belgii obowiazjue tzw. kurs adaptacyjny, co oznacza, ze dostajesz podstway
      prawa a raczej obowiazkow, jakie bedziesz mial od momentu przyjazdu do Belgii,
      w co wchodzi tez nauka jezyka.
      Tam Ci moze powiedza to, czego ja nie powiem, zeby Cie oszczedzic;))
      Radze nie wydawac pieniedzy na pryatne kursy, bo one wcale nie przyspiesza
      tempa przyswajania niderlndzkiego, ale przyspiesza tempo wyciagania pieniedzy z
      Twoich kieszeni;) To, jak szybko nauczysz sie niderlandzkiego bedze zalezalo w
      duzej mierze od Ciebie i... od Twojej wybranki.
      Zycze szczescia.
      IK

      • paw_dady kurs adaptacyjny dla chetnych jedynie 02.01.05, 21:26
        miku4 napisała:

        > W Belgii obowiazjue tzw. kurs adaptacyjny, co oznacza, ze dostajesz podstway
        > prawa a raczej obowiazkow,

        NIE obowiazuje gwoli scislosci. Nie obowiazywal takze jak nie bylismy w EU.
        Sprawdzilim z Pimelciem. Obowiazuje tylko ludziow spoza ewropskeij przestrzenie
        ekonomicznej. Caluski
        • miku4 Re: kurs adaptacyjny dla chetnych jedynie 03.01.05, 10:07
          Ha,ha. To mnie rozbawiles poraz kolejny, a raczej ten kraj.
          Moze nie jest obowiazkowy tam , gdzie Ty mieszkasz, bo tam, gdzie ja- tak!
          Mama do mnie przyjechala na Wielkanoc, wiec ja zameldowalam, zeby miala SIS
          karte ( tak na wrazie czego, mloda nie jest:) Zanim dostala karte i ten caly
          majdan dokumentow, dostala WEZWANIE ! :)) na o b o w i a z k o w y kurs
          adaptacyjny! I co Ty na to, dady?
          Przyjezdaj na moja wies z pimelem, to sprawdzicie lepiej. Caluski.
            • paw_dady miku miku gdzie ty chlopie zyjesz? 03.01.05, 11:39
              do mnie wylali smieszne pisemko jak sie do flanderni wprowadzilem, ze
              zapraszaja na 'kursy íntegracyjne'. Bylo tam zdanki, ze jesli musze
              uczestniczyc to mam sie zglosic 3miechy po zameldowaniu.

              No wiec pimelcie kiedys wszedl przy mnie na sajt federalnego ministerstwa od
              czegos tam i bylo jak byk napisane, ze obywatele EC (czyli my po 1 maja) i EEC
              (czyli my przed 1 maja a dzis Szwajcaria czy Norwegia) tyz nie muszom.

              Jak dla mnie to wystarczy, to co pisze gmina nie ma zadnego znaczenia bo
              przepisy FEDERALNE nadpisuja wszystko. Jak wroce do Belgii ze Szwajcarii
              poszukam tego linka, for you only ;)
                  • miku4 Re: miku miku gdzie ty chlopie zyjesz? 03.01.05, 19:56
                    Myslalem, ze chcesz sie czegos nauczyc...
                    Jezu! Tyle pisania i na nic On pyta:`´czy warto?`
                    Wiesz co? W Belgii nic nie jest obowiazkowe- to do tych, dla ktorych Dady jest
                    wyrocznia wiedzy- Nawet pracowac nie trzeba... A Ty Dady, wracaj z tej
                    Szwajcarii szybko, bo juz tesknie za Toba a linka mi nie przysylaj, bo nie bede
                    mamy sflamaczac, nawet gdyby to bylo wbrew wszelkim zasadom. Ona zreszta sie
                    nie da. Poza tym linka mam.
                    Mam nawet broszure z Minfin-a, ´jak wypelniac kreatywnie zeznania podatkowe´:)
                    Spadam stad Ciau
                    Acha, zapomnialo mi sie: mieszkam kolo Ciebie
                    W tej samej wsi, zapomniales
                    fikuMIKUnapatyku
                    • miku4 Re: miku miku gdzie ty chlopie zyjesz? 03.01.05, 20:23
                      Genk reikt 150-tal inburgeringsattesten uit

                      Op 19 februari 2003 keurde de regering het decreet betreffende
                      het ‘Inburgeringsbeleid’ goed. Het onthaalbureau van Genk, As, Opglabbeek en
                      Zutendaal organiseerde in navolging van dit decreet een uitreiking van
                      burgerattesten voor nieuwkomers.

                      Deze attesten worden uitgereikt aan nieuwkomers die aan de criteria van
                      inburgering voldoen. Die criteria zijn het volgen van een cursus Nederlands als
                      tweede taal, voor laaggeschoolden is dit 180 uren en voor hooggeschoolden 120
                      uren, en het volgen van een cursus Maatschappelijke Oriëntatie.

                      Met de cursus Maatschappelijke Oriëntatie wordt de nieuwkomer de mogelijkheid
                      geboden informatie op te doen over de praktische gang van zaken in dit land.
                      Aan de hand van een aantal thema’s zoals arbeid, onderwijs, gezondheid,.. werd
                      de nodige informatie gegeven waardoor deze nieuwe inwoners zelfstandig kunnen
                      functioneren in ons land.

                      In Genk kregen een 150-tal nieuwkomers zo een ‘inburgeringsattest’ overhandigd
                      door Mevrouw Ann Gysen, schepen van integratie. Al deze nieuwkomers voldoen aan
                      de criteria voor inburgering en kunnen nu doorstromen naar de VDAB richting
                      werk of verder Nederlands studeren.


                      Meer info:
                      Dienst Integratie
                      Tel. 089 30 95 31 – Integratie@genk.be

                      Verantwoordelijke mandataris:
                      Schepen An Gysen, bevoegd voor financiën, gezin, wijkontwikkeling en integratie
                      Tel. 089 30 90 05- An.gysen@genk.be

                      • paw_dady cieznko w Belgii bez linkuff? masz linka 04.01.05, 01:13
                        tlumaczysz z flamandzkiego a nie umiesz angielskiego? sej la wi.
                        poczytaj pozyteczny text, tam jest napisane ze jesl nie jestes z Trapezfiku a
                        EU to MOZESZ ale nie MUSISZ sie integrowac:

                        www.wvc.vlaanderen.be/minderheden/inburgeringsbeleid/inburgeringsbeleid/inburgeringsbeleiden.htm


                        "The newcomers

                        With the exception of foreigners who remain in Belgium for a temporary purpose
                        and asylum seekers whose applications for asylum have not yet been declared
                        admissible, the civic integration policy's target group comprises foreigners
                        who meet the following conditions:

                        They have been registered in a Flemish or Brussels municipality only recently
                        and for the first time.
                        They have attained the age of majority.
                        As a result, the civic integration policy’s target group is very diverse.
                        Newcomers fit into one or more of the following categories of foreigners:

                        Asylum seekers whose applications have been declared admissible
                        People acknowledged as refugees
                        People who form or reunite a family
                        Foreigners whose residence has been regularised temporarily or definitively or
                        is allowed for humanitarian reasons
                        Victims of the trade in human beings and who have been entered in the national
                        register
                        Foreigners who are authorised to stay as part of a lasting relationship
                        A national of a member country of the EEA (European Economic Area)
                        Migrant workers with one of the following statuses:
                        Self-employed (possessing a work permit, or exempt from this requirement)
                        Member of managerial staff (possessing a work permit B)
                        Professional sportsperson or trainer of professional sportspersons (possessing
                        a work permit B)
                        A performer (possessing a work permit B)
                        A foreigner issued with a work permit B on the basis of labour market research
                        Some newcomers belonging to the target group are required to undergo a civic
                        integration process. On the basis of international regulations and European
                        legislation, EEA nationals, their spouses, their children aged under 21 and
                        their parents are not compelled but are entitled to go through a civic
                        integration process. Newcomers aged 65 and older or newcomers who are seriously
                        ill or disabled are also exempt from this requirement.

                        Owing to the institutional character of the Brussels-Capital Region newcomers
                        living in Brussels are not obliged to complete a civic integration process.
                        "
                    • paw_dady miku ma mamusie z trapezfiku ! 04.01.05, 00:41
                      miku4 napisała:

                      > Wiesz co? W Belgii nic nie jest obowiazkowe- to do tych, dla ktorych Dady
                      jest
                      > wyrocznia wiedzy-
                      ohh Paw Wyrocznie, super to mi schelbia. Choc od oracla wolalem sybase ;P



                      > Nawet pracowac nie trzeba...
                      Wolny kraj nie trzeba.



                      > A Ty Dady, wracaj z tej Szwajcarii szybko,
                      masz racje szybko wrocilem, dzis wlasnie mialem przyjemnosc wyp* pare BMW z
                      lewego pasa ;P.

                      nawet jakis Passat dyzel probowal sie nawet scigac, bylo troche radochy.




                      > bo juz tesknie za Toba a linka mi nie przysylaj,
                      > mamy sflamaczac, nawet gdyby to bylo wbrew wszelkim zasadom. Ona zreszta sie
                      > nie da. Poza tym linka mam.

                      aaa jak mamusia z trapezfiku musi na kursy jak z EU nie musi. Wiesz ja nie
                      zapytalem skad mamusia pochodzi. Sorrka za kulturowa niedelikatnosc ;P



                      > Spadam stad Ciau

                      coz wiec spadaj


                      > Acha, zapomnialo mi sie: mieszkam kolo Ciebie
                      > W tej samej wsi, zapomniales

                      pudlo. nie moglem zapomniec bo nie wiem z jakiej wiochy twoj rod.
      • piotr1010 Re: belgia - prosze o pomoc! 03.01.05, 16:20
        Witaj! dzieuje za rady i przestrogi - ja jednak zaryzukuje..;) Lepiej juz
        zrobic krok do przodu i sprobowac, niz siedziec i gdybac " co by bylo... "
        Jesli chodzi o nauke jezyka, rzeczywiscie chce sie juz zorientowac co i jak,
        jesli mozesz mi jakos pomoc i podeslac namiary na przyzwoita szkole to
        swietnie - napewno na poczatku bedziemy mieszkac w Zoersel wiocha...;) (reg.
        Antwerpia. A jak juz znajde prace..:)
        Zanim wyjade uplynie jeszcze troche czasu, musze wyczyscic grunt tu, w Polsce
        ale dlatego tez juz jestem na tym forum - i mam nadzieje ze kiedys ja, tak jak
        Wy teraz, bede mogl sluzyc komus dobra rada.
        Milego popoludnia!
        • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 03.01.05, 18:19
          chcesz sie zorientowac jak z nauka jezyka????
          Prosze bardzo, mniej wiecej tak to bedzie wygladalo prawdopodobnie w twoim
          wypadku:
          1. z wybranka najprawdopodobniej rozmawiacie w jakims jezyku, i tak
          najprawdopodobniej zostanie przez nastepny dosyc dlugi czas (kilka, moze
          kilkanascie latek), a to raz dlatego ze tak bedzie latwiej na poczatek, a dwa,
          ze potem z przyzwyczajenia bedziecie dalej mowic po angielsku, ewentualnie
          stworzycie swoista nowomowe, oparta na angielskim(po tym chyba rozmawiacie) -
          flamandzkim i polskim, cos w rodzaju "Where zijn moje kapcie"....
          2. Rodzina i znajomi wybranki, o ile rozmawiaja po angielsku, to dalej beda za
          kilka latek nadawac po angielsku z toba, a to dlatego zeby byc milym i ci
          ulatwic pobyt w belgii. To samo z sasiadami - zazwyczaj uslyszysz kazdy jezyk,
          oprocz flamandzkiego - to rzecz jasna z uprzejmosci w twoim kierunku..:)
          3. Jezyka dobrze uczyc sie w szkole. Oczywiscie w takiej szkole zazwyczaj w
          klasie jest tylko jeden flamak - nauczyciel, ktory rzecz jasna bedzie mowil po
          niderlandzku, ale do dyspozycji bedziesz kolegow nieflamakow, i dzieki nim
          bedziesz sie uczyl ladnie po flamandzkuangielskim, po flamandzkuchinskim, po
          flamandzkumeksykansku, i jeszcze tak dalej.
          4. Najlepiej uczyc sie jezyka wsrod ludzi. Jasne. W prostych sytuacjach, np w
          sklepie, super okazja zeby zaprezentowac swoja znajomosc jezyka. Poprosisz w
          sklepie wiec o "half kilo kaas" a pani cie zyczliwie zapyta :" Fromage???
          Combien???"
          Oczywiscie nie tyczy sie to spraw istotnych, np w urzedach, gdzie chcac zalapac
          jak najwiecej wiec zaczniesz po angielsku, a pani do ciebie: Nederlands, aub.
          5. Znajdziesz praca, w ktorej bedziesz poslugiwal sie angielskim i polskim (no
          cudownie bedzie). Osiem godzin w ciagu dnia masz wykluczone na nauke jezyka, bo
          watpie zeby ktos cie w ramach twojej procy uczyl flamandzkiego. Efekt - bardzo
          dlugo pozostaniesz na etapie uzywania w pracy tylko angielskiego i
          (ewentualnie) polskiego.
          6. Dobry sposob, to oczywiscie radio i tv. Radio jak najbardziej ci pomoze, bo
          oprawa muzyczna w wiekszosci jest po angielsku, a tematy dyskusji nie
          koniecznie od razu beda na etapie twojego zrozumienia. Tv - filmy - ciekawy
          sposob na nauke jezyka. Oczywiscie pod warunkiem ze zaczniesz ogladac seriale
          typu Thuis, bo tylko te sa rodzime, a pozostale filmy to angielszczyzna, wiec o
          ile znasz angielski na etapie rozumienia filmow hamerykanskich, to z lenistwa
          nie bedzie ci sie chcialo czytac tego co pod spodem jest napisane. Ewentualnie
          masz jeszcze Het Laatste Journaal, tot de ochtend kan je kijken; jak obejrzysz
          kilkanascie razy to samo, moze wrescie z rana bedziesz wiedzial o co chodzilo.

          Twoj plus to to, ze znasz angielski, a nie francuski, bo z tego co ja wiem, to
          tam raczej krzywym okiem patrza na francuski. A twoj minus to to, ze to chyba
          wlasnie okolica Antwerpii.

          Powtarzam raz jeszcze moja rade: naucz sie podstaw juz zanim wyjedziesz, bo w
          sumie dla ciebie tez bedzie lepiej jesli zaczniesz sie uczyc tutaj, nawet w
          szkole, od budowy prostych zdan, a nie od odmiany "zijn" i zaimkow osobowych.

          Natomiast jesli nadal nie chcesz skorzystac z tej rady, to mam taka awaryjna:
          jak juz dostaniesz ten kontrakt, jak juz dostaniesz karte, jak juz dostaniesz
          SIS, oraz juz dostaniesz prace, to zapisz sie do VB....
          • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 03.01.05, 19:54
            Po lekturze calego watku sprostuje pawia- podstawa do wydania SIS- karty jest
            prawo pobytu, a nie legalna praca. Idziesz do kasy chorych i wyrazasz chec
            zdobycia SIS- karty. Ktos musi za ciebie oplacac skladki- normalnie robi to
            pracodawca, a independent robi to sam za siebie via kasa socjalna (nie mylic z
            kasa chorych). Tu pewnie jest nieporozumienie z ta praca, ale nic nie stoi na
            przeszkodzie, zeby te skladki oplacac z wlasnej kieszeni. Potem polroczny okres
            karencji (tak wiec paw dostal swoja karte za szybko) i... juz.

            Oczywiscie, mozna wstapic w swiety zwiazek malzenski z tubylcem, to droga na skroty.
            • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 04.01.05, 00:47
              piemeltje napisała:

              > Po lekturze calego watku sprostuje pawia- podstawa do wydania SIS- karty jest
              > prawo pobytu, a nie legalna praca.
              > Idziesz do kasy chorych i wyrazasz chec
              > zdobycia SIS- karty. Ktos musi za ciebie oplacac skladki- normalnie robi to
              > pracodawca,

              zara zara czy prawo pobytu + pracodawca to nie legalna praca? a moze ja sie
              myle ;)


              > a independent robi to sam za siebie via kasa socjalna (nie mylic z
              > kasa chorych).

              tzw duze ryzyk oto sis kartje

              > Tu pewnie jest nieporozumienie z ta praca, ale nic nie stoi na
              > przeszkodzie, zeby te skladki oplacac z wlasnej kieszeni. Potem polroczny
              okres karencji (tak wiec paw dostal swoja karte za szybko) i... juz.
              >

              ja tam dostalem male ryzyko (kasa chora) z karencjom na 6 miechow. plastik
              dostalem po 2 meichach. Gorzej z mauszonkom. Bo za nic nie pojmowali jak moze
              sie nazywac tak samo jak ja. toz to kazirodztwo ;P



              > Oczywiscie, mozna wstapic w swiety zwiazek malzenski z tubylcem, to droga na
              skroty.
              >

              raczej koniecznosc jesli sie kochaja...
              • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 04.01.05, 15:55
                > zara zara czy prawo pobytu + pracodawca to nie legalna praca? a moze ja sie
                > myle ;)

                Nie mylisz sie, po prostu za wasko patrzysz. Ja zapisalem sie do belgijskiej
                kasy chorych (wtedy jeszcze nie bylo kart SIS, to pozniejszy wynalazek) jako
                student. Nie pracowalem, jakas tam skladke placilem i z czasem mialem i duze, i
                male ryzyko.
            • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 04.01.05, 14:02
              no wlasnie...
              co wcale nie oznacza ze mozliwosc legalnej pracy (legalna, czytaj bardzo
              naciagana, ale legalna, taka z mozliwoscia oplacania skladek na ubezpieczenie i
              placeniem podatkow) ale bez prawa pobytu (czytaj bez karty pobytu) nie stanowi
              podstawy do wydania karty SIS....
              nie brzmi to raczej glupio???


              piemeltje napisała:

              > Po lekturze calego watku sprostuje pawia- podstawa do wydania SIS- karty jest
              > prawo pobytu, a nie legalna praca. Idziesz do kasy chorych i wyrazasz chec
              > zdobycia SIS- karty. Ktos musi za ciebie oplacac skladki- normalnie robi to
              > pracodawca, a independent robi to sam za siebie via kasa socjalna (nie mylic z
              > kasa chorych). Tu pewnie jest nieporozumienie z ta praca, ale nic nie stoi na
              > przeszkodzie, zeby te skladki oplacac z wlasnej kieszeni. Potem polroczny
              okres
              > karencji (tak wiec paw dostal swoja karte za szybko) i... juz.
              >
              > Oczywiscie, mozna wstapic w swiety zwiazek malzenski z tubylcem, to droga na
              sk
              > roty.
          • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 03.01.05, 20:01
            onlyania napisała:

            > 4. Najlepiej uczyc sie jezyka wsrod ludzi.

            Ogolnie bardzo cenne uwagi, z punktem 4. tez sie zgadzam, dopowiedzialbym
            tylko, ze najszybciej uczy sie jezyka w pracy.

            > 5. Znajdziesz praca, w ktorej bedziesz poslugiwal sie angielskim watpie zeby
            > ktos cie w ramach twojej procy uczyl flamandzkiego. Efekt - bardzo
            > dlugo pozostaniesz na etapie uzywania w pracy tylko angielskiego i
            > (ewentualnie) polskiego.

            Uzywanie w pracy jezyka polskiego...nie bardzo rozumiem. Jasne, ze trzeba sie
            nauczyc flamandzkiego jak najszybciej. Nie da sie pracowac na dluzsza mete
            poslugujac sie angielskim. Ja zaczynalem prace w maju (rozmowa na dywaniku
            jeszcze po angielsku), a po wakacjach przedstawilem draaiboek po flamandzku...
            nie powiem jak wygladaly moje wakacje. Do dzisiaj, a minelo kilkanascie lat,
            jest to z podziwem wspominane przez kolegow. Oczywiscie wszystko w kontekscie
            Walonow, ktorym na nauke flamandzkiego zycia nie wystarcza.
            Moze dlatego wsrod Flamakow utarlo sie przekonanie, ze ich jezyk jest bardzo
            trudny (mowia o tym z duma :) chociaz trudnosc tego jezyka jest porownywalna z
            angielskim.

            > to zapisz sie do VB....

            Bron Boze nie rob tego. Nie zaleca tego SS, czyli Steve Stevaert ;)
                  • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 05.01.05, 17:40
                    > a sa jakies inne? ;)

                    Musza byc. Gdyby ich nie bylo, nie mielibysmy zadnej przyczyny, albowiem Twoje
                    twierdzenie, ze niderlandzki jest trudny, jest z gruntu falszywe. Jest to jezyk
                    germanski, czyli nalezy do najlogiczniejszych- ergo najprostszych do pojecia
                    jezykow. Popatrz- jezyk francuski jest poganski i porabany, a ludzie sie go ucza.
                    • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 05.01.05, 20:41
                      piemeltje napisała:

                      > > a sa jakies inne? ;)
                      >
                      > Musza byc. Gdyby ich nie bylo, nie mielibysmy zadnej przyczyny, albowiem Twoje
                      > twierdzenie, ze niderlandzki jest trudny, jest z gruntu falszywe. Jest to
                      > jezyk germanski,

                      aaa to taka smiesznie uproszczona wersja niemieckiego,w wymowie jak "Schwitzer-
                      dutsch". Z tego co slyszalem od Flamandow 9 a wlasciwie filologw Flamandow ;)
                      te 2 jezyki zaczaly sie rozjezdzac kol o14 wieku wiec cos jak polski i czeski ;P



                      > czyli nalezy do najlogiczniejszych- ergo najprostszych do pojecia
                      > jezykow. Popatrz- jezyk francuski jest poganski i porabany, a ludzie sie go
                      ucz a.
                      >
                      Hmm a mzoe onie wszyscy chca po prostu na mijse do Afryki jechac? bo tylko tam
                      sie mowi po fransusku.

                      co do jezyka to zgoda w 100% ja tez zawsze myslalem ze ie kupujesz auta,
                      ktorego sie jzu nie produkuje a tu popatrz jak na 'swiatowcach' z Polski robi
                      wrazenie ten dialekt afrykanski. Ehhh c'est la vie ;P
                      • piemeltje logika etc 12.01.05, 22:56
                        zerro napisał:

                        > Cos nie tak z ta logika, czasowniki na koncu zdania

                        Po pierwsze, tak tylko w zdaniu podrzednym jest, a po drugie to szyk zdania
                        niczego wspolnego z logika nie ma. Jakkolwiek lubie elastycznosc skladniowa
                        jezyka polskiego bardzo lubie, formalizm jezykow taka pewna precyzje w
                        przekazywaniu mysli zdecydowanie poprawia.
                        • piemeltje Re: logika etc 12.01.05, 22:59
                          Cos zle mi sie poedytowalo:
                          > Jakkolwiek elastycznosc skladniowa
                          > jezyka polskiego bardzo lubie, formalizm jezykow germanskich taka pewien
                          rodzaj precyzji w przekazywaniu mysli zdecydowanie poprawia.

                          <LOL> :-)
                          • piemeltje Re: logika etc 12.01.05, 23:02
                            onlyania napisała:

                            > Jesli sie dobre przypatrzysz, to widzisz, ze w polskim jezyku tez jest forma
                            > osobowa czasownika na koncu zdania.
                            > Tak jak w/w zdaniu.

                            Oczywiscie, to zamierzona zabawa ze slowami. I chociaz konkursu krasomowstwa
                            takim zdankiem nie wygram, jest ono w pelni zrozumiale.
                            Chociaz nawet moja wlasna matka uwaza, ze moja polszczyzna obfituje w archaizmy
                            i niespotykane ozdobniki stylistyczne, wiec moze nie wiem jak sie teraz mowi po
                            polsku.
                            • onlyania Re: logika etc 12.01.05, 23:11
                              jest wiele innych zdan, a po polsku jeszcze jakos mowie, wiec nie wydaje mi sie
                              zeby az taka byla potrzeba czepiac sie czasownikow na koncu zdania czy
                              liczebnikow.
                              Mnie bardziej np wkurzaja te af-y, voor-y i tym podobne przedrostki na koncu
                              zdania, ale w angielskim i niemieckim tez to jest, i to ze akurat moze w
                              polskim jezyku nie wystepuja nie stanowi zadnego powodu by sie zaraz czepiac.
                              Po prostu, zlej baletnicy to przeszkadza....
                          • piemeltje jezyki logiczne i nielogiczne 15.01.05, 07:48
                            > kazdy jezyk ma jakas logike

                            Nie kazdy- vide francuski.

                            > a ja
                            > jestem jak najdalszy od nazywania ktoregokolwiek najlogiczniejszym, tylko
                            > dlatego ze nim wladam.

                            A ja nie wypieram sie tego. Bo to jest tak: w zyciu uczylem sie roznych jezykow
                            i opanowalem je w stopniu lepszym lub gorszym. Jedne szly gladko, inne mniej.
                            Zastanawiam sie nad przyczynami tego. Oczywiscie nie sam brak logiki ma tu
                            znaczenie. Na przyklad jezykiem, ktorego nauczenie sie przyszlo mi najlatwiej i
                            ktorym nadal wladam najlepiej jest jezyk polski. Jednak akurat polski jest z
                            logika na bakier. Na przeciwnym biegunie jest celowo logicznie usystematyzowane
                            esperanto, ktorego wcale nie uwazam za latwy do opanowania. Byc moze dlatego, ze
                            nosi cechy jezykow romanskich- a francuski do romanskich sie zalicza.
                            Ze nie wspomne o pokretnej logice jezyka C :-) choc wydawaloby sie, ze to musi
                            byc jezyk w 150% logiczny.
                              • piemeltje Re: jezyki logiczne i nielogiczne 16.01.05, 12:38
                                zerro napisał:

                                > swoja niechec do francuskiego rozciagnales na wszystkie jezyki romanskie.

                                Bynajmniej. Lacina to swietny jezyk, chcialbym znac go lepiej. Kiedys jako
                                dziecko poslugiwalem sie troche rumunskim, ale mi przerdzewial i znikl.

                                > co powiesz o hiszpanskim?

                                Podobno latwo sie nauczyc, ale nie jestem tego taki pewny. Mowi sie nim o wiele
                                za szybko. Poki co kompletnie mi nieprzydatny.
                  • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 05.01.05, 18:23
                    Pewnie je znasz, byloby ciekawiej gdybys sam cos na ten temat napisal.

                    Jeszcze w Walonii, z duzo wiekszym trudem w Brukseli...moge to zrozumiec, poza
                    granica jezykowa. Ale swiadome wykluczenie sie z normalnego funkcjonowania we
                    Flandrii wskazuje na glupote, tu sie nic nie da zrobic, albo wrogie nastawienie
                    do tutejszej rzeczywistosci, w tym przypadku niestety trzeba byloby wykroczyc
                    poza ramki politycznej poprawnosci (niemozliwe w Belgii).
                    • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 05.01.05, 20:36
                      > Pewnie je znasz, byloby ciekawiej gdybys sam cos na ten temat napisal.

                      nie znam bo niby czemu? mowie plynie po niemiecku wiec w oficjalnym jezyku
                      Belgii po chuj mam sie flamandzkiego uczyc/ no dobrze jak bede mial wiecej
                      czasu kiedys sie naucze jako hobby. Bo jezyk lokalny po nic mi nie jest
                      potrzebny. integorwac sie nie mam zamiaru. Ja jestem expatem nie immigrantem
                      wiec pozwole sobie miec inne podejscie do zycia.

                      >
                      > Jeszcze w Walonii, z duzo wiekszym trudem w Brukseli...moge to zrozumiec,

                      w Bruxeli? wszystko zalatwisz tak naprawde po angielsku wiec kazdy zna ten
                      jezyk i nie ma problemow komunikacyjnych ;)




                      > granica jezykowa. Ale swiadome wykluczenie sie z normalnego funkcjonowania we
                      > Flandrii wskazuje na glupote, tu sie nic nie da zrobic, albo wrogie
                      nastawienie
                      >
                      > do tutejszej rzeczywistosci


                      skoro system jest glupawy i albo w sposob rasistwosko nazistowski nagina ludzi
                      do nauki albo olewa extremistow islmaskich nie chcacych sie integrowac to jzu
                      nie moj problem ;P
                      • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 05.01.05, 21:52
                        paw_dady napisała:

                        > Belgii po chuj mam sie flamandzkiego uczyc/ no dobrze jak bede mial wiecej
                        > czasu kiedys sie naucze jako hobby. Bo jezyk lokalny po nic mi nie jest
                        > potrzebny. integorwac sie nie mam zamiaru. Ja jestem expatem nie immigrantem
                        > wiec pozwole sobie miec inne podejscie do zycia.

                        Spojrz na to nie ze swojej pozycji, ale z boku. Nikt nie oczekuje, ze
                        niezalezny biznesmen z Japonii czy z Polski powinien znac lokalny jezyk.
                        Prowadzisz samodzielna dzialalnosc, mozesz miec stale zamieszkanie np w Monte
                        Carlo i mowic dowolnym jezykiem.

                        > skoro system jest glupawy i albo w sposob rasistwosko nazistowski nagina
                        > ludzi do nauki albo olewa extremistow islmaskich nie chcacych sie integrowac
                        > to jzu nie moj problem ;P

                        Zgadzam sie, ze system jest bezsilny i przez to idiotycznie reaguje. Kto
                        uwierzy, ze przymusowe nauczenie lokalnego jezyka usunie wszystkie choroby:
                        ekstermizm islamski, zajezdzanie padajacej RSZ? :))
                        Chyba nie masz watpliwosci, ze ktos kto chce zatrudnic sie w tutejszej firmie
                        powinien zaczac od nauki lokalnego jezyka. Tylko wtedy jest w stanie udowodnic,
                        ze cos potrafi.
                        Do tego nie sa potrzebne programy integracyjne, wyrzucanie pieniedzy.
                        Jesli komus zalezy, znajdzie droge do juz istniejacych kursow wieczorowych, w
                        regularnych szkolach.

                        • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 00:11
                          vico1 napisał:


                          > Spojrz na to nie ze swojej pozycji, ale z boku. Nikt nie oczekuje, ze
                          > niezalezny biznesmen z Japonii czy z Polski powinien znac lokalny jezyk.

                          businessperson zeby byc PC ;), to nei chodzi o mnie (skromnego zuczka) czy
                          grube ryby. Wyobraz sobie specjalistow importowanyc przez duze korporacje. Po
                          prostu czasem pracuja dosc duzo i nie ma czasu na uczenie sie lokalnego jezyka.
                          lokalny jesyk jest jak ozdobka dla niech a nie koniecznosc i tak wszyskie firmy
                          uzywaja angielskiego czy chcesz czy nie...


                          > Prowadzisz samodzielna dzialalnosc, mozesz miec stale zamieszkanie np w Monte
                          > Carlo i mowic dowolnym jezykiem.

                          np. francuskim ;P






                          > Zgadzam sie, ze system jest bezsilny i przez to idiotycznie reaguje. Kto
                          > uwierzy, ze przymusowe nauczenie lokalnego jezyka usunie wszystkie choroby:
                          > ekstermizm islamski, zajezdzanie padajacej RSZ? :))

                          wbrew pozorom nauczanie jezyka dla ludzi ktorzy chca sie mienic obywatelami
                          Belgii i zwiazac z tym krajem swoej losy to koniecznosc. Jesli np. Arabowie nie
                          zamykaja sie w gettach sa bardziej podatni na integracje z autochtonami.

                          > Chyba nie masz watpliwosci, ze ktos kto chce zatrudnic sie w tutejszej firmie
                          > powinien zaczac od nauki lokalnego jezyka. Tylko wtedy jest w stanie
                          udowodnic, ze cos potrafi.
                          >


                          hmm zalezy od wielkosci. W Belgacomie czy Proximusie czy np. DHL nie musisz
                          znac zadnegoz Belgijskich jezykow musisz cos umiec. W malych firemkach typu KMO
                          czy w dzilach sprzedazy, obslugi klienta czy marktetingu TAK.


                          > Do tego nie sa potrzebne programy integracyjne, wyrzucanie pieniedzy.
                          pozowle sobie pozostac w neizgodzie z Panem kolego. To nei wyrzucanie pieniedzy
                          na ludzi ,ktorzy CHCA tu zostac jako przyszli obywatele.


                          > Jesli komus zalezy, znajdzie droge do juz istniejacych kursow wieczorowych, w
                          > regularnych szkolach.

                          ha ha jak ktos jest tak obrotny nie potrzebuje fakt, ale kursy sa dla czarnej
                          masy a nie naj efektyniejszych jednostek ;)


                          pzr.
                          • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 11:16
                            paw_dady napisała:

                            > Wyobraz sobie specjalistow importowanyc przez duze korporacje. Po
                            > prostu czasem pracuja dosc duzo i nie ma czasu na uczenie sie lokalnego
                            > jezyka. lokalny jesyk jest jak ozdobka dla niech a nie koniecznosc i tak
                            > wszyskie firmy uzywaja angielskiego czy chcesz czy nie...

                            Specjalisci w wybranych branzach beda wciaz sciagani i nikt od nich nie bedzie
                            wymagal znajomosci wszystkich jezykow swiata. Ja tez tak zaczynalem. Ale jesli
                            chcesz osiagnac wiecej niz byc murzynem...to juz cos innego.

                            > wbrew pozorom nauczanie jezyka dla ludzi ktorzy chca sie mienic obywatelami
                            > Belgii i zwiazac z tym krajem swoej losy to koniecznosc. Jesli np. Arabowie
                            > nie zamykaja sie w gettach sa bardziej podatni na integracje z autochtonami.

                            Rodzimi arabowie znaja niderlandzki (ucza sie w szkole), pierwsza generacja sie
                            nie liczy. Problem tkwi nie w niderlandzkim, ale w tym, ze poszukiwani sa tylko
                            specjalisci, a tych malo wsrod arabow. Przybywa ich, ale wybredny rynek pracy
                            nie moze tak za bardzo na nich liczyc. Politycy tego nie powiedza wprost, gdyz
                            boja sie zaglebic w temat. Tlumacza dyskryminacja i gorszym startem zyciowym.
                            Ale przeciez rosnie juz trzecia czy czwarta generacja i niewiele sie zmienilo.

                            Mnie sie podoba liberalny punkt widzenia. Dajmy sobie spokoj ze zbiorowym
                            podejsciem do zagadnienia. Zbiorowym nauczaniem jezykow, programami dla
                            allochtonow itd. Tak kosztowne jak nieskuteczne.
                            Kazdy kto legalnie jest w tym kraju sam musi decydowac o swoim losie.
                            Jeden trafi do wiezienia drugi zostanie ministrem.
                            W Ameryce, w wiezianiach jest relatywnie wiecej murzynow niz bialych. I co z
                            tego? Czy jest to powod do wstydu? Life is beautiful and full of zasadzkas.
                            • ondine Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 17:02
                              ze niby potrzebuja arabow spejalistow? chyba od zbierania smieci na czas; moj
                              facet jakos ma 3 zajefajnie wyspecjalizowane dyplomy i nikt go nie chce, za to
                              jego rodakow niepismiennych- jak najbardziej. za to koledzy belgisjcy z roku co
                              nie za bardzo sie wyspejalizowali jezdza dzis mercami.
                              aa drogi kolego zycze ci, zeby tylko twoj optymizm trwal az do konca. mowisz-
                              milosc do grobowej dechy, zycie do smierc w panstwie belgia; tylko niestety
                              ogonie panie sa tu dosc niewierne i lubia sie rozwodzic (wbrew ich niepozornemu
                              image pt brudne wlosy, stroj z oxfamu) , chyba one zawyzaja te procenty
                              rozwodowe. to dziwne, zarzucaja mi ze wygladam czasem jak dziwka, a to one sie
                              puszczaja- ja trwam niezmiennie przy moim niewydarzonym loserskim bébé.
                              • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 18:01
                                > ze niby potrzebuja arabow spejalistow? chyba od zbierania smieci na czas

                                Specjalista to specjalista i ocenia sie go po umiejetnosciach. Choc pewna doza,
                                ehm... nieufnosci wobec allochtonow istnieje, przyznaje.

                                > facet jakos ma 3 zajefajnie wyspecjalizowane dyplomy i nikt go nie chce, za to
                                > jego rodakow niepismiennych

                                Twoj facet powiedzial Ci, ze sa niepismienni i nie za bardzo wyspecjalizowani?

                                tylko niestety
                                > ogonie panie sa tu dosc niewierne i lubia sie rozwodzic (wbrew ich niepozornemu
                                > image pt brudne wlosy, stroj z oxfamu) , chyba one zawyzaja te procenty
                                > rozwodowe. to dziwne, zarzucaja mi ze wygladam czasem jak dziwka, a to one sie
                                > puszczaja- ja trwam niezmiennie przy moim niewydarzonym loserskim bébé.

                                Przy tym wszystkim: po pierwsze, nieprawda- moje kolezanki z pracy sa jak
                                najbardziej eleganckie, a po drugie, tak calkiem rasistowsko, one by sie z
                                arabem nie zwiazaly, a Ty tak. Czujesz roznice?

                                Polecam serial "Bulionerzy".
                                • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 18:25
                                  piemeltje napisała:

                                  > > ze niby potrzebuja arabow spejalistow? chyba od zbierania smieci na czas
                                  >
                                  > Specjalista to specjalista i ocenia sie go po umiejetnosciach. Choc pewna
                                  doza,
                                  > ehm... nieufnosci wobec allochtonow istnieje, przyznaje.


                                  bullshit, jak Arab cos umie (procz fransuskiego ;) znajdzie prace. Problem
                                  kiedy on mial zdobywac doswiadczenie jesl irobil 3 zajefajen dyplomy a zedne
                                  praktyczny? np social scinces + arts + arabic culture i co gdzie go zatrudnisz
                                  jak nigdzie nie pracowal?



                                  > > facet jakos ma 3 zajefajnie wyspecjalizowane dyplomy i nikt go nie chce,
                                  > za to
                                  > > jego rodakow niepismiennych



                                  > Twoj facet powiedzial Ci, ze sa niepismienni i nie za bardzo wyspecjalizowani?

                                  a ktoz by inny? przeci taki 'gupi' Belg po np. medycynie (chir plast ;) czy
                                  inzynierii oprogramowania dot sztucznej inteligencji ma tylko 1 DYPLOM i NIE
                                  MOWI PO FRANCUSKU toz to glupek ;P


                                  Ale najzabawniejsze jest ze belgijek isa brzydkie. Ile razy ja to slyszalem od
                                  polek. Myslisz kompensacja czegos? czy jak? jak tam spotkame ostatnio pare
                                  hmmmmm niezly oj niezlych laseczek. Autochtonek ;P
                                  • piemeltje Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 19:36
                                    > Ale najzabawniejsze jest ze belgijek isa brzydkie. Ile razy ja to slyszalem od
                                    > polek. Myslisz kompensacja czegos? czy jak? jak tam spotkame ostatnio pare
                                    > hmmmmm niezly oj niezlych laseczek. Autochtonek ;P

                                    To nawet nie jest kompensacja. Jak to jest, ze kobity z klasa (a takie
                                    przewaznie spotykam w pracy) nie zawyzaja statystyki rozwodow, a poza tym widza
                                    roznice miedzy wygladaniem sexy i wygladaniem jak dziwka. Hint: dziwka wyglada
                                    sexy w pracy. Inne kobiety nie musza- bo sa w pracy.
                                    • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 21:38
                                      piemeltje napisała:


                                      > To nawet nie jest kompensacja. Jak to jest, ze kobity z klasa (a takie
                                      > przewaznie spotykam w pracy) nie zawyzaja statystyki rozwodow, a poza tym
                                      widza
                                      > roznice miedzy wygladaniem sexy i wygladaniem jak dziwka. Hint: dziwka wyglada
                                      > sexy w pracy. Inne kobiety nie musza- bo sa w pracy.

                                      a ja tam lubie jak kobieta wyglada jak dziwka. wyglad nei swiadczy o
                                      inteligencji. jesli tak myslisz uwierzysz ze konsultanci z andersena cos
                                      umieja ;P
                              • vico1 Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 19:52
                                ondine napisała:

                                > ze niby potrzebuja arabow spejalistow? chyba od zbierania smieci na czas; moj
                                > facet jakos ma 3 zajefajnie wyspecjalizowane dyplomy i nikt go nie chce, za
                                > to jego rodakow niepismiennych- jak najbardziej. za to koledzy belgisjcy z
                                > roku co nie za bardzo sie wyspejalizowali jezdza dzis mercami.

                                Potrzebuja specjalistow w ogolnosci, nie wszedzie i nie w kazdym zawodzie, a
                                jezeli juz to wszystko jedno skad - miejscowych Arabow czy innych Hindusow.
                                Moze twoj stary pechowo wybral malo chodliwy tutaj zawod :(
                                W niektorych zawodach, aby znalezc sie w kadrze firmy, trzeba znac miejscowe
                                uklady, firmy i ludzi w strefie dzialania, rozumiec rozne dialekty. Krotko,
                                trzeba sie urodzic na tej ziemi. Mozesz to nadrobic, ale trwa to latami i
                                wymaga duzego wysilku. Mowie to z wlasnego, kilkunastoletniego doswiadczenia.

                                > aa drogi kolego zycze ci, zeby tylko twoj optymizm trwal az do konca. mowisz-
                                > milosc do grobowej dechy, zycie do smierc w panstwie belgia;

                                Ja juz tu jestem od bardzo, bardzo dawna. Mieszka sie tam gdzie sie pracuje,
                                czy kraj jest taki czy owaki to juz mniejsza z tym.


                              • onlyania Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 22:16
                                to przykre ondine co piszesz o swoim facecie, ze go nikt nie chce...
                                ale moze poradze ci zeby poszukal jakiegos stanowiska troche nizej niz prezes
                                banku, moze na viceprezesa by sie postaral...ja rozumiem ze z 3-ma dyplomami to
                                troche za niska pozycja dla twojego faceta ten viceprezes, no ale coz, bedzie
                                przynajmniej na kuskus.....
                                • paw_dady Re: belgia - prosze o pomoc! 08.01.05, 22:33
                                  > to przykre ondine co piszesz o swoim facecie, ze go nikt nie chce...
                                  > ale moze poradze ci zeby poszukal jakiegos stanowiska troche nizej niz prezes
                                  > banku, moze na viceprezesa by sie postaral...ja rozumiem ze z 3-ma dyplomami
                                  to
                                  >

                                  eee co tam zle w zyciorysue wyglada vice prezes lepiej sie prezentuje ;)
                                  przy 3 dyplomach mozena nie miec pracy jak sie tylko francuski zna bo banko
                                  flamandzkie, nawet axa ma caly personel backoffice Flamandow... tu nie ma
                                  dyskryminacji rasowej czy etnicznej tylko kwestia kwalifikacjii DOSWIADCZENIA.
                                  od czegos trzeba zaczac. zwykle nie od prezesa jesli nie jest to twoja firma.
                                  Bo doswiadczenie to wg mojej definicji ile kasy poprzedniego pracodawcy
                                  spieprzyles...


                                  a co kuskusa super jedzenie bardzo lubie wiec prosze nie narzekac ;)

                            • paw_dady widzita kol Vico 08.01.05, 18:19
                              vico1 napisał:

                              > paw_dady napisała:
                              >
                              > Specjalisci w wybranych branzach beda wciaz sciagani i nikt od nich nie
                              bedzie
                              > wymagal znajomosci wszystkich jezykow swiata. Ja tez tak zaczynalem. Ale
                              jesli
                              > chcesz osiagnac wiecej niz byc murzynem...to juz cos innego.

                              np. CFO Belgacomu czy CEO Proximusa tylko po nagielsku mowia. Ale ciecy
                              frajerzy ;P


                              Chirurdzy NATO zero flamandzkiego,. Low paid jobs czy jak? 99% Anglikow
                              pracujacych w Belgii na kierowniczych czy specjalistycznych stanowiskach nie
                              mowi po fancusku/flamandzku. NIKT sie tego nie uczy jak cos naprawde umiesz ;)

                              no dobra mowi o branzach technicznych/wysokich kwalifikacji nie o sprzedarzy
                              czy marketingu tu musisz miec nativow.




                              > Ale przeciez rosnie juz trzecia czy czwarta generacja i niewiele sie zmienilo.

                              a jak masz sie ksztalcic bez znajomoci jezyka i kultury 'nosicieli'?



                              > W Ameryce, w wiezianiach jest relatywnie wiecej murzynow niz bialych. I co z
                              > tego? Czy jest to powod do wstydu? Life is beautiful and full of zasadzkas.

                              ha ha powiedz to socjalistycznym Belgom. Kiespko sie integrujesz ;)

                              pzr
                              • vico1 Re: widzita kol Vico 08.01.05, 19:21
                                paw_dady napisała:

                                > Chirurdzy NATO zero flamandzkiego,. Low paid jobs czy jak? 99% Anglikow
                                > pracujacych w Belgii na kierowniczych czy specjalistycznych stanowiskach nie
                                > mowi po fancusku/flamandzku. NIKT sie tego nie uczy jak cos naprawde umiesz ;)
                                > no dobra mowi o branzach technicznych/wysokich kwalifikacji nie o sprzedarzy
                                > czy marketingu tu musisz miec nativow.

                                Piszesz o Walonii i Brukseli. To jest inny swiat, zagranica. Inny rzad, inna
                                telewizja. Mimo, ze Belgia, mimo ze Flamandowie chcieliby inaczej - kiedys
                                dyskryminowani przez frankofonow a dzisiaj finansujacy walonski socjalizm.
                                Jak socjalizm potrafi sie rzadzic to wiemy z PRLu. Sam sie nie wyzywi, musi
                                miec dojna krowe.
                                Domaganie sie by tam znali niderlandzki - nie w multinationals, ale w sklepach,
                                w szpitalach i urzedach (mowa tutaj tylko o Brukseli), to irracjonalna reakcja
                                wynikajaca z bezsilnosci. A boli ich przede wszystkim kasa. Dzisiaj slyszales
                                moze, ze frankofoni oskarzaja kolejna partie flamandzka (NV-A) za rasizm i
                                dyskryminacje :)))

                                • piemeltje Re: widzita kol Vico 08.01.05, 19:28
                                  > Dzisiaj slyszales
                                  > moze, ze frankofoni oskarzaja kolejna partie flamandzka (NV-A) za rasizm i
                                  > dyskryminacje :)))

                                  A wiesz skad sie to wzielo? To bylo potem jak w ramach happeningu NV-A zawiozlo
                                  11 miliardow euro w falszywych banknotach pod winde statkowa w Strepy. 11 mld
                                  euro to tyle, ile rocznie doplaca Flandria do Walonii- niepotrzebnie. Taki
                                  jestem skurwiel, ze najpierw obejrzalem tego newsa w VRT, a potem w RTBF.
                                  Ciekawe, jak roznil sie oglad. :-)

                                  Po slawetnej sprawie Dodoensziekenhuis szpitale po walonskiej stronie zaczely
                                  marudzic, ze one nie moga wytrzymac norm finansowania, ktore im sie narzuca.
                                  Ciekawe, ze flamandzkie szpitale jakos moga, i nawet potrafia w tych warunkach
                                  wypracowac zysk (niektore, np. moj). Moze Walonii przydalby sie desant managerow
                                  z Flandrii, bo sami, jak widac nie potrafia pokierowac swoimi przedsiebiorstwami...
                                  Prosze zauwazyc, ze wcale nie nawoluje do tego, zeby Walonie zaorac.
                                  • vico1 Re: widzita kol Vico 08.01.05, 20:12
                                    Przed swietami widzialem reportaz z walonskiego szpitala, rozmowa tamtejszego
                                    dyrektora z kolega z Flandrii. O wszystkim: podejscie do pacjenta, zakres
                                    badan, aparatura itd. To sa dwa rozne swiaty, oni sami to przyznali.
                                    Tam jest przerost zatrudnienia, maja dodatkowa " nielegalna" aparature (od PS).
                                    Jak dwa calkiem rozne systemy moga byc w ten sam sposob finansowane? To jest
                                    matematyczna nierownosc. Demotte zaprzecza faktom, wiec jak mysle, Flandria po
                                    raz kolejny da d...

                                    Co do transferow, Flandria jest na straconej pozycji, gdyz nic nie moze zmienic
                                    bez podzialu Belgii. Gdyby tradycyjne partie Flamandzkie byly za podzialem, wg
                                    scenaruisza czechoslowackego, moze byloby inaczej, ale tak nie jest.
                                    A dzisiaj, na pobrzekiwanie szabelka wystarczy (zamykajace usta) prawo o
                                    dyskryminacji :)
                                    • piemeltje Re: widzita kol Vico 08.01.05, 20:20
                                      > Tam jest przerost zatrudnienia, maja dodatkowa " nielegalna" aparature (od PS).

                                      Khem... no, tego argumentu to bym nie podnosil. Jak myslisz, dlaczego w Sint-
                                      Niklaas jest rezonans magnetyczny? Bo ministerstwo sfinansowalo? Nie- to jest
                                      tez nielegalny sprzet, tyle tylko, ze nie dala nan pieniedzy zadna partia, to
                                      jest prywatna inicjatywa. I prywatny zysk z eksploatacji. Ze oni w Walonii nie
                                      moga pojac takiej prostej prawdy: wszyscy socjalisci to oszusci i zlodzieje.
                                      Notabene: pan S. Stevaert nie ma czego szukac u mnie po tym jak nazwal moich
                                      kolegow chirurgow i kardiologow "mechaniciens". Patrze "De Standaard" w minionym
                                      tygodniu. Z drugiej strony, tu moze nam sie przydac Walonia, gdzie jest cale
                                      mnostwo takich, co byliby za wynagrodzeniem gotowi zniknac pana S.S.... i
                                      nastepnie zniknac sami bez pozostawiania swiadkow...

                                      > Co do transferow, Flandria jest na straconej pozycji,
                                      <ciach>
                                      > A dzisiaj, na pobrzekiwanie szabelka wystarczy (zamykajace usta) prawo o
                                      > dyskryminacji :)

                                      Vico, mow mi "dobroczynco", a ja Ci tez tak powiem. :-)
                                      • vico1 Re: widzita kol Vico 08.01.05, 20:37
                                        Chcialbym wierzyc, ze z wiekiem sie madrzeje. Dlatego mam watpliwosci. Czy
                                        niezalezna Flandria, z VB na czele, bylaby dla mnie dobrym krajem?
                                        Poza VB i marginalna NV-A nikt sie do tego nie pali.
                                        Jedyne co by mnie interesowalo to to, ze chcialbym zobaczyc mine Michel, gdyby
                                        Flandria rzadzil VB?:)) Po wczesniejszych awanturach z Heiderem.

                                        Cala Unia zwrocilaby sie przeciwko "faszystowskiej" Flandrii, nie, tego ryzyka
                                        bym sie nie podjal. Dlatego pozostanmy juz dobroczyncami :)
                                        • paw_dady Re: widzita kol Vico 08.01.05, 21:42
                                          vico1 napisał:

                                          > bym sie nie podjal. Dlatego pozostanmy juz dobroczyncami :)

                                          oo lubisz placic 52% podatkow na nierobow? potem bedziesz placil 90% bo
                                          frankofonom zawsze malo i dlatego socjalisci zawsze w cenie ;)
                                          • vico1 Re: widzita kol Vico 08.01.05, 23:49
                                            Kiedys w Polsce uwazalem, ze moja praca byla praca spoleczna, taki szajs
                                            zarabialem. Teraz jestem dobroczynca utrzymujacym socjalizm walonski. Widocznie
                                            tak juz musi byc, pogodzilem sie z losem:)

                                              • ondine Re: widzita kol Vico 10.01.05, 22:12
                                                juz nie wiem komu , chyba pielme odpisuje- moj boze jakie te panie
                                                dystyngowane. ja raczej widuje masy belgijek naiwnie dajacych sie robic w
                                                balona przybyszom z magrebu. a najgorsze sa stare oblesne rozwodki z kasa,
                                                istna tajlandia w srodku europy, tak sobie chlopcow wykupuja.
                                                czy bardziej bys mnie szanowal, gdybym sie prowadzala z jakims belgiem? to
                                                dziecinne. znam wielu belgow ale jakos zaden mnie nie interesowal, a
                                                wybierajac"gorsza"nacje (jak dajecie tu poznac) wykazalam sie duza odwaga
                                                obywatelska haha, bo codzien musze sie stykac z rownie glupimi komentarzami.

                                                nie widzisz tych pan z ciemnymi, bo one wychodza za bialych, ale potem sie z
                                                ciemnymi puszczaja, tylko ty tego w pracy nie widzisz;)

                                                opinia o brzydocie belgijek pochodzi glownie od facetow przeroznych nacji
                                                (poles incl)i moje obserwacje tez dokladam. nie myslcie ze jestem slowianska
                                                boginia, raczej bardziej zblizona do jasnego vlaamse prosiaka(kolor, nie tusza)
                                                i ludzie d office do mnie mowia chujem w dach na ulicy.

                                                acha, w moim srodowisku pracy sa ludzie i z przedrostkiem van i de w
                                                nazwiskach, troche bywam i moglam sobie wybrac nadrasowego bialasa z kasa ...
                                                ale serce nie wybiera i potem sie slucha durnych komentarzy na forum.

                                                moj ma dyplom z informatique, télématique, physique, ale nawet po 10 latach
                                                nie zasluguje na regularyzacje, bo wciaz ma biala karte. a przez ta karte nikt
                                                go nie chce. kolo zamkniete tak skutecznie, ze juz nie wiem ile wytrzymam z nim
                                                w tym bagnie, facet ma wyjatkowego pecha i wszystkim sie nie podoba ze nie
                                                ulatwil sobie zycia z belgisjka kartodawczynia tylko z jakas maloletnia
                                                pracoholiczna i zarozumiala polaczka.

                                                sprobujcie sobie wyobrazic jak to by bylo miec iny kolor skory przez jeden
                                                dzien. mam znajomego z guinea, syn dyplomaty na trzech paszportach,
                                                multijezykowy, wyksztalcony, a i tak traktuja go jak gowno , bo ma czarna
                                                skore.

                                                wszyscy jestescie jacyc bardziej belgijscy od belgow i strasznie podjarani
                                                ogolna tematyka lousy belgium, nie robcie wyzej niz cztery litery macie prosze.
                                                • vico1 Re: widzita kol Vico 10.01.05, 23:03
                                                  ondine napisała:

                                                  >... a wybierajac"gorsza"nacje (jak dajecie tu poznac) wykazalam sie duza
                                                  > odwaga obywatelska haha, bo codzien musze sie stykac z rownie glupimi
                                                  > komentarzami.

                                                  Odwagi nikt Tobie nie moze odebrac. Chociaz w Bxl nie jest to chyba wyjatek.

                                                  > moj ma dyplom z informatique, télématique, physique, ale nawet po 10 latach
                                                  > nie zasluguje na regularyzacje, bo wciaz ma biala karte. a przez ta karte
                                                  > nikt go nie chce.

                                                  Moze jest zbyt wyksztalcony na prace, ktora moglby dostac. Pracodawca czuje sie
                                                  zazenowany gdy takiemy geniuszowi moze zaproponowac "tylko" taka funkcje
                                                  i "tylko" taka pensje. Gdy staralem sie o prace moj przyszly szef zapytal mnie
                                                  kiedy mam zamiar przeniesc sie na uniwersytet. Przekonalem go, ze nie mam
                                                  takiego zamiaru i przyjalem z usmiechem pensje Belga zaraz po studiach.

                                                  > sprobujcie sobie wyobrazic jak to by bylo miec iny kolor skory przez jeden
                                                  > dzien. mam znajomego z guinea, syn dyplomaty na trzech paszportach,
                                                  > multijezykowy, wyksztalcony, a i tak traktuja go jak gowno , bo ma czarna
                                                  > skore.

                                                  Jezeli Belgia jest taka zla, to moze gdzie indziej jest lepiej.
                                                  Zamiast nosic glowe w chmurach (dyplomy i dobre pochodzenie) trzeba przekonac
                                                  pracodawce, ze mu sie to oplaci. Przyznaje, trudne zadanie. Jezeli sie tego nie
                                                  potrafi, pozostaje rozgoryczenie. To nie rasizm, to ekonomia.

                                                  • ondine Re: widzita kol Vico 11.01.05, 01:22
                                                    co do ekonomii prawda, ale czasem mam wrazenie ze w kwestii szukania pracy i
                                                    przebojowosci wygrywaja kobiety. potrafia byc bardziej bezczelne i podstepne, w
                                                    dobrej wierze. moze powinien zmienic plec i zaczac szukac po kobiecemu, bo ta
                                                    meska duma rzeczywiscie jest zupelenie dzis niemodna.
                                                    zadam wam idealistyczne pytanie- czy was nigdy nie wkurzalo, ze szukajac pracy
                                                    trzeba pominac siebie, a potem cale zycie zgrywac jakas farse? to takie ogolne
                                                    niedostosowanie do swiata. jescze w moim zawodzie mozna to przezyc, bo wszyscy
                                                    muzycy maja przesrane w glowach, ale informatyke z przesranym w glowie juz nikt
                                                    nie zechce;)
                                                    moze wysle go do psychologa? juz sama nie wiem jak go mobilizowac. facet
                                                    niemogacy dowiesc swojej sily jak sie zalamie, to juz na dobre. meska psychika
                                                    to nie moj rejon i nie wiem jak mu skopac tylek by cos sie ruszylo do przodu.
                                                  • paw_dady Re: widzita kol Vico 11.01.05, 11:25
                                                    ondine napisała:

                                                    > co do ekonomii prawda, ale czasem mam wrazenie ze w kwestii szukania pracy i
                                                    > przebojowosci wygrywaja kobiety. potrafia byc bardziej bezczelne i podstepne,
                                                    w dobrej wierze. moze powinien zmienic plec i zaczac szukac po kobiecemu, bo ta
                                                    > meska duma rzeczywiscie jest zupelenie dzis niemodna.


                                                    czemu nazywasz duma nieumiejetnosc dostosowania sie do sytuacji?!
                                                  • ondine Re: widzita kol Vico 11.01.05, 17:33
                                                    tzn sprzedawac swoje idealy jakims palantom od andersena (cos juz o nich
                                                    wspominaliscie ale w kwestii dziwkarskiego image) ? wiem ze to modne ale mozna
                                                    to rozbic o dupe. i nie jestem jedyna ktora tak sadzi, wiele osob z mojego
                                                    pokolenia patrzy na starsze rodzenstwo harujace jak psy dla jakichs koncernow i
                                                    ma prawo nam sie to nie podobac. takie zycie. nie, nie jestem socjalistka i nie
                                                    marze o powrocie prl, ale obecnie cos nie gra.
                                                    albo panstwo eurokraci. stazysci, moi ukochani. madrza sie jakby pana boga za
                                                    nogi zlapali, ze przez trzy miesiace pomyja kubki zagranicznym kolegom. ja to
                                                    wszystko chrzanie, nie chce tak zyc, ale najwyrazniej bede musiala, bo inaczej
                                                    po prostu zdechne z glodu.

                                                    zyjemy w demokracji i kazdy ma prawo do wlasnych opinii, nawet jesli sa pod
                                                    prad. i tak trzeba zyc z pradem, to chociaz opinie zostawie sobie pod prad.
                                                    chyba nudno by bylo jakby wszyscy wam przytakowali, panowie cytowacze.
                                                  • paw_dady online powalilas mnie ;) 12.01.05, 00:38
                                                    > tzn sprzedawac swoje idealy jakims palantom od andersena (cos juz o nich

                                                    moja droga,

                                                    a) uzalasz sie ze twoj ukochany z okolic maghrebu nie moze dostac pracy a
                                                    b) potem mowisz ze po co sie zaprzedawac zlym pracodawcom.

                                                    nie widzisz tu sprzecznosci? on jest szczesliwy nie harujac dla andersenow
                                                    (wiesz to ci co opowiadaja bajki prezesom ;)
                                                  • ondine Re: online powalilas mnie ;) 12.01.05, 08:45
                                                    szczesliwy by byl, gdyby mial stala kase. juz akurat on sie szybciej sprzeda
                                                    niz ja, wiecej czasu juz tu przezyl i zna realia, ale jakos mu nie wychodzi.
                                                    ja obecnie wzielam wersje, ze ktos go chyba przeklal(nie ma jak racjonalne
                                                    myslenie), bo mi sie jakos lepiej udaje w zyciu mimo smiesznego wieku, i kasa
                                                    zawsze jakos sie znajduje. a moze to kolejny raz dowod na kobieca
                                                    zapobiegliwosc. w moim otoczeniu to raczej kobiety trzaskaja kariery a faceci
                                                    siedza sfrustrowani i nas obgaduja (penwnie wchodza na jakies inne fora i
                                                    cytuja wciaz mlode kobiety by je podkurwic tak jak niektorzy z was)
                                                    ide sie uczyc, taka glupia jestem, to wypada bym sie pouczyla o biegunowosci
                                                    tonalnej w muzyce ligettiego.
                                                  • paw_dady "ide sie uczyc, taka glupia jestem" 12.01.05, 10:18
                                                    > szczesliwy by byl, gdyby mial stala kase

                                                    tak ale to wymaga wysilku, zapomnialas

                                                    > zawsze jakos sie znajduje. a moze to kolejny raz dowod na kobieca
                                                    > zapobiegliwosc. w moim otoczeniu to raczej kobiety trzaskaja kariery a faceci
                                                    > siedza sfrustrowani i nas obgaduja (penwnie wchodza na jakies inne fora i
                                                    > cytuja wciaz mlode kobiety by je podkurwic tak jak niektorzy z was)

                                                    robisz akriere a ci wstretni faceci obgaduja. ale chujki.

                                                    a ty lepiej pochwal sie kiedy masz koncert przyjde, klaskac bede. oklaskiwac
                                                    twoja zapobiegliwosc.


                                                    > ide sie uczyc, taka glupia jestem,

                                                    skoro tak mowisz1
                                                  • ondine Re: "ide sie uczyc, taka glupia jestem" 12.01.05, 13:47
                                                    hah dajesz sie podpuszczac , juz wiem jak pisac bys mnie potem cytowal, no i
                                                    trafilam z ta glupia jak znalazl.
                                                    koncert byl w grudniu z cala polska banda (np ambasador ) innymi tam
                                                    arystokratami na widowni.
                                                    nastepny w marcu, musze to jakos teraz zgrac, tylko po co ci ruszac tylek do
                                                    tej burackiej brukseli??
                                                    za dwa lata bede na elzbiecie to sie na ertebeefa zalapie, tylko nie wiem czy
                                                    juz tego dozyjecie.
                                                  • vico1 Re: widzita kol Vico 11.01.05, 19:47
                                                    ondine napisała:

                                                    > co do ekonomii prawda, ale czasem mam wrazenie ze w kwestii szukania pracy i
                                                    > przebojowosci wygrywaja kobiety. potrafia byc bardziej bezczelne i podstepne,

                                                    Kobiety sa uniwersalne, maja wieksze pole dzialania, "zadnej pracy sie nie
                                                    boja"...jak mowila Kwiatkowska. Faceci sa albo skazani na sukces (czasem po
                                                    walce), albo sa od poczatku skonczeni ( jak to kiedys uslyszal Hlasko, gdy
                                                    zawital w PZL). Na rady troche za pozno, ale zawsze trzeba sobie wziac czas na
                                                    rozeznanie z kim sie ma do czynienia, zwlasza w takim zaskorupialym kraju jak
                                                    Belgia.
                                                    Moja znajoma lata temu wyrwala sie z Polski i natychmiast wyszla za maz za
                                                    rodowitego Belga. Rozwiadla sie po 1,5roku, ale potem scigaly ja jego dlugi.
                                                    Casem trzeba szybko podjac decyzje i sie ewakuowac.

                                                    > zadam wam idealistyczne pytanie- czy was nigdy nie wkurzalo, ze szukajac
                                                    > pracy trzeba pominac siebie, a potem cale zycie zgrywac jakas farse?

                                                    Pracujac dla szefa...to normalne. Odgrywamy role wiarygodnego pracownika i tak
                                                    jak u aktorow, po jakims czasie, tracimy swiadomosc co jest gra a co nie.

                                                • piemeltje Re: widzita kol Vico 11.01.05, 02:36
                                                  ondine,

                                                  pora pozna, nie daja mi spac, wiec mi sie spojrzenie na niektore sprawy
                                                  wyostrza. Po pierwsze i najwazniejsze, ja nikomu do lozka nie zagladam i nie
                                                  wiem z kim puszczaja sie Belgijki, wystarczy mi pewnosc, ze nie ze mna. Tobie
                                                  tez do lozka nie zagladam, prowadzaj sie z kim chcesz, ale oszczedz sobie takie
                                                  durne uogolniajace uwagi na czyjs temat, bo dostaniesz ode mnie to samo. Jesli
                                                  cos w zyciu wybralas nie przemyslawszy tego (bo serce nie wybiera- a trzeba bylo
                                                  myslec miesniem zamiast mozgiem?), to sie tego trzymaj, zamiast uzasadniac po
                                                  fakcie i na sile. Albo, co gorsza uwazajac jaka to jestes odwazna. Odwagi to by
                                                  wymagalo od ciebie rzeczywiscie zmienic faceta na bardziej wydolnego.
                                                  Twierdzisz, ze moglas- podobnie jak ja twierdze, ze moge w kazdej chwili nauczyc
                                                  sie francuskiego, ale jak przychodzi co do czego, to mi sie nie chce i zawsze
                                                  znajde wymowke. Takie jest moje prywatne zdanie w tej kwestii, a nie rozbijanie
                                                  Twojego niewatpliwie nad wyraz szczesliwego zwiazku, o ktorym piszesz "juz nie
                                                  wiem ile wytrzymam z nim w tym bagnie".

                                                  A jak na te i inne sprawy ustalisz sama ze soba jeden spojny poglad, to pogadamy.

                                                  Dobranoc.
                                                  • paw_dady Re: widzita kol Vico 11.01.05, 11:27
                                                    piemeltje napisała:

                                                    > Twojego niewatpliwie nad wyraz szczesliwego zwiazku, o ktorym piszesz "juz nie
                                                    > wiem ile wytrzymam z nim w tym bagnie".

                                                    nieeeee to chodzilo o poldery w Holandii. wiesz wilgotno i grzasko jak irygacja
                                                    pierdolnie ;P
                                                  • ondine Re: widzita kol Vico 11.01.05, 17:35
                                                    bagnem nazywam ogolna sytuacje, inni ludzie juz dawno by sie rozeszli przy
                                                    takiej ilosci problemow, tym bardziej ze (glownie ja) sa inne opcje. ale ja sie
                                                    jeszcze pomecze, mam czas, w koncu polska cierpieniem zyje;)
                                                    a w polsce mieszkalam na bagnach jesli chcemy byc doslowni, moje piekne miasto
                                                    stoi na palach i kiedys je cholera wezmie.
                                                  • vico1 Re: widzita kol Vico 11.01.05, 20:11
                                                    ondine napisała:

                                                    > bagnem nazywam ogolna sytuacje....

                                                    Bagno z twojego punktu wiedzenia. Belgowie podswiadomie lub swiadomie bronia
                                                    swojego podworka mimo oficjalnej propagandy tolerancji i niedyskryminacji.
                                                    Dysponuja jednak malym krajem, przeludnionym i zdewastowanym pod wzgledem rynku
                                                    pracy. Czy to dziwne, ze prywatny pracodawca, mimo antydyskryminacyjnego prawa,
                                                    woli zatrudnic kogos stad? Ja sie temu nie dziwie, swoj to swoj.
                                                    Co innego firmy panstwowe typu NMBS czy poczta, obowiazuja procedury prawne
                                                    przy zatrudnianiu, ale tam jest przerost zatrudnienia. W dodatku pierwszenstwo
                                                    maja wlasne niedorajdy z kwitem od doktora, ktore nie sa w stanie (lub nie
                                                    chca) zalapac sie na powazna prace w privé.


    • vinstyl Re: belgia - prosze o pomoc! 19.07.17, 04:00
      Witam Piotrze,w Belgii możesz przebywać nie uzasadniając swojego przebywania w tym kraju.tak samo jak belg nie musi uzasadniać swojego przebywania w Polsce,ponieważ Polska jest w Unii.Reszta jest związana z podjęciem przez Ciebie legalnej pracy.W przypadku wzięcia szlubu z belgijką dostajesz kartę identyfikującą Ciebie w Belgii.Z kartą lub bez niej możesz śmiało udać się do urzędu pracy /jest ich wiele/aby zgłosić się do podjęcia pracy.Najważniejszą podstawą jest znajomość języka holenderski/flamandzki/lub francuski,angielski rzadko bierze się pod uwagę.W sprawach merytorycznych najlepiej zwróć się do polskiego prawnika zamieszkałego w Belgii,ponieważ belg nie wyjaśni Tobie wszystkich szczegółów.Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka