Dodaj do ulubionych

czy to prawda ze polacy sie nie lubia ???

24.11.03, 22:52
czy to prawda ze polacy sie nie lubia ???
co sadzicie ??? bo ja jak spotykam polakow w sklepie to im mowe dzien dobry a
oni sie patrza dziwnie ;)
a ja wy ragujecie na rodakow tutaj ????
Obserwuj wątek
    • bachatka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 24.11.03, 23:10
      Prawie w ogole nie spotykam Polakow, a jak spotkam to najczesciej moje wlasne
      prywatne kolezanki, wiec reaguje entuzjastycznie, oczywiscie.
      Ale swoja droga oduczylam sie zagabywania rodakow, bo dosc szybko zauwazylam,
      ze sie ludzie czuli nagabywani wlasnie. I tak ograniczylam moja
      ekstrawertycznosc.
    • aga6000 Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 24.11.03, 23:12
      Ja tam zawsze mowie dziendobry albo czesc;)) szczegolnie brukselkowiczom
      A tak w ogole reaguje sympatycznie aczkolwiek (staram sie) reagowac z rezerwa.
      I przewaznie ja zaczepiam a nie mnie (to chyba o czyms swiadczy)
      a mis na dobranoc to byl jeszcze Kolargol ;))
      Dobranoc
      A
                • bruxellka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 24.11.03, 23:37
                  marialudwika napisała:

                  > Znam tutaj dwie Polki,ale niestety nie sa warte zainteresowania...na
                  szczescie
                  >
                  > jest internet no i moi przyjaciele w Posce tez!!!Do nich czesto dzwonie
                  > ml
                  ale tu ludzi na forum dawnie sie czekalo czekalo czekalo na odpowiedz a teraz
                  to myk myk jest super wiatm wszystkich tych co mnie jeszcze nie znaja ........:)
                  • bachatka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 24.11.03, 23:40
                    bruxellka napisała:

                    > marialudwika napisała:
                    >
                    > > Znam tutaj dwie Polki,ale niestety nie sa warte zainteresowania...na
                    > szczescie
                    > >
                    > > jest internet no i moi przyjaciele w Posce tez!!!Do nich czesto dzwonie
                    > > ml
                    > ale tu ludzi na forum dawnie sie czekalo czekalo czekalo na odpowiedz a
                    teraz
                    > to myk myk jest super wiatm wszystkich tych co mnie jeszcze nie
                    znaja ........:
                    > )
                    Bruxellko, czuje sie z Toba zapoznana przez goraca dyskusje dobranockowa, ale
                    tez witam.
                    • bruxellka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 24.11.03, 23:47
                      wracajc do tematu mi polacy nie mowia dzien dobry musze im zawsze powiedziec
                      hej albo cos raz spoatkalm jedna pania i z nia porozmawialam po polsku na jej
                      zyczenie a pozatym nic ..............

                      a slyszeliscie ze lepper by u jasnowidza i jasnowidz powiedzial mu ze nie
                      bedzie prezydentem :(
                      • bachatka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 25.11.03, 00:11
                        To chyba zalezy od indywidualnej sytuacji. Bo nas jest moze nie az tak duzo,
                        ale z bardzo roznych srodowisk. Inaczej to widzi ktos kto z polskiego powiatu a
                        najnizszym wskazniku bezrobocia (podobnoz Siemiatycze), inaczej ktos
                        rozpoczynajacy walke o unijny stoleczek, a inaczej ktos kto ma tu prace, firme,
                        rodzine, sytuacje niewiele rozniaca sie od tej jaka mialby w Polsce.
                        Mowie za siebie: Polakow/Polki ktorych znam - lubie albo mam stosunek obojetny.
                        Mam nadzieje, ze ci/te ktorych lubien lubia tez mnie :)
                        Bachatka Optymistka.
                          • boe_ Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 25.11.03, 13:02
                            dzieki vico, dlugo sie zastanawialam jak to delikatnie ujac:) troche juz o tym
                            pisalam w watku 10% polakow w brukseli
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10432&w=3824637&a=3851257
                            nikomu sie tu na szyje nie rzucam, tylko dlatego ze jest z polski
                            ale swoje kolezanki lubie strasznie i generalnie wykazuje tu na obczyznie
                            oznaki patriotyzmu o jaki bym sie nigdy nie podejrzewala:) wrecz do przesady:)
                            moi znajomi nawet sie ze mnie smieja nazywajac polske "the land of plenty":)))
                            serdecznie pozdrawiam
                            boe
                            • boe_ Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 25.11.03, 13:17
                              jeszcze mi sie przypomnialo..z ostatniej chwili...wlamali mi sie do samochodu w
                              ostatni piatek...w sumie moja wina, bo zostawilam radio, no ale myslalam -
                              uniwersytet- poziom jakis...w sumie chyba nic nie myslalam, bo jak bym
                              pomyslala to bym chociaz panel schowala pod siedzenie
                              niewazne, strate juz prawie odchorowalam...ale moja serdeczna polska
                              przyjaciolka, kobieta-aniol, przyslala mi smsa "nie mow tego nikomu, ale to
                              pewnie jacys polacy..."
                              euh...zupelnie nie mialam sily sie na nia oburzyc
              • chanelek Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 25.11.03, 15:41
                chyba zapomnialas dodac jeszcze Bolka i Lolka oraz wspanialego Misia
                Colargola, a na dodatek Koziolek Matolek , to byly czasy !!:)

                co do naszych rodakow to pewnie niczym sie nie wyroznie, jak slysze nasz
                jezyk , staram sie zagadac ale jak widze ze to jest monolog to najzywczajniej
                daje sobie spokoj, pozatym spotkalam sie tez juz z taka sytuacja ze polki
                udaja ze nie sa polkami, np. w szkole jezyka , na przerwie , kiedys szly
                przedemna 3 dziewczyny, oczywiscie rozmawialy po polsku , nie mialam drobnych
                wiec spytalam czy maja moze rozmienic, a one zrobily takie wielkie oczy jak by
                zobaczyly ducha i odpowiedzialy po nederlandzku , nee !!
                To jest dopiero kulturka !!!

                pozdrawiam
                Chanelek
      • boe_ Re: Ale my sie lubimy, prawda? 25.11.03, 19:33
        pewnie ze sie lubimy!:)

        a radio mi ukradli na parkingu UIA...P2, dla wtajemniczonych..i zawsze
        wszedzie to radio wyjmowalam tylko nie tam...a miesiac temu ktos mi ukradl
        boczne lusterko...trace wiare w ludzi
        chociaz jak mowisz ze to bulgarzy to mi sie lepiej robi:)

        poprosze o nowe radio w liscie do mikolaja:))) musze napisac takowy w ramach
        pracy domowej z niderlandzkiego:)))
        • vico1 Re: Ale my sie lubimy, prawda? 25.11.03, 22:03
          Byc moze to wina Twojego mercedesa. Moze pomysl o czyms mniej wpadajacym w oczy.

          Belgowie chetnie wrzucaja "importowanych" przestepcow do jednego kubla:
          przestepcy z "oostblok landen".
          Mimo, ze formalnie cos takiego jak "oostblok" nie istnieje, skupia myslowo
          kraje od Uralu po Odre. Drazni mnie to, zwlaszcza gdy slysze o tym w srodkach
          masowego przekazu.
          Trzeba przyznac, ze nasi rodacy mocno demonstruja swoja obecnosc w tutejszej
          przestepczosci, specjalizuja sie jednak w duzych skokach (napady na sklepy).
          • boe_ Re: Ale my sie lubimy, prawda? 25.11.03, 22:53
            jasne...po tym jak rozbilam w kwietniu nasz maly ale prawie nowy samochodzik,
            stac nas juz tylko bylo na siedmioletnia astre...to chyba nie az takie
            kuszace?:)
            taaaa....to nie byl moj rok jesli chodzi o samochod

            zeby nie bylo nieporozumien...ja sie z kazdym belgiem, ktory powie zle slowo o
            polakach bede bila do krwii...mi wolno, im nie...tez nie lubie tej etykietki i
            odbieram to bardzo osobiscie...niemniej ktos na to imie zapracowal, jakkolwiek
            by to nie bylo bolesne
    • carlam1 Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 26.11.03, 01:00
      W mojej okolicy jest moja siostra,2 kolezanki(tez Polki)i zyje nam sie bardzo
      dobrze!ale kiedys bedac w Antwerpii uslyszalam 2 kobiety rozmawiajace po polsku
      kiedy powiedzialam,ze milo spotkac rodaczki myslalam,ze mnie wzrokiem
      zabija.Wiem,ze sa Polacy,ktorzy wstydza sie swojej polskosci albo specjalnie
      kalecza jezyk polski.Zal mi takich osob,problemy z tozsamoscia nalezy
      leczyc.Pozdrawiam wszystkich Polakow w Belgii(ja nie z tych zazdrosnych)
      • bachatka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 26.11.03, 02:19
        carlam1 napisała:

        > W mojej okolicy jest moja siostra,2 kolezanki(tez Polki)i zyje nam sie bardzo
        > dobrze!ale kiedys bedac w Antwerpii uslyszalam 2 kobiety rozmawiajace po
        polsku
        >
        > kiedy powiedzialam,ze milo spotkac rodaczki myslalam,ze mnie wzrokiem
        > zabija.Wiem,ze sa Polacy,ktorzy wstydza sie swojej polskosci albo specjalnie
        > kalecza jezyk polski.Zal mi takich osob,problemy z tozsamoscia nalezy
        > leczyc.Pozdrawiam wszystkich Polakow w Belgii(ja nie z tych zazdrosnych)

        czuje sie pozdrowiona i odzdrawiam :)
    • koekast Re: czy to prawda ze polacy...?? - sflamaczenie? 26.11.03, 10:30
      Ciekawe dyskusje nam tu sie wywolaly. :)
      Ja raczej nie mialem jakichs mocno zlych doswiadczen,
      zarowno z Polakami bez papierow czy tymi pracujacymi.
      Nie podobaja mi sie najwyzej ci ewidentnie zapici i rzucajacy miesem -
      spotkalem takich zaraz po przyjezdzie pod dworcem w Antwerpii, ale
      pozniej niezbyt czesto widywalem.
      I druga grupa - panowie od integrowania sie eurpoejskiego, ktorych mozna
      ogladac i przypadkiem posluchac przed odolotem do PL. Zalosni sa.
      Choc moze sa jacys symapatyczni eurourzednicy i pijaczkowie - calkiem mozliwe...

      A co do "ekstrawertycznosci". Troche tez taki bylem - raczej ja sie odzywam,
      i czesto ludzie tak jak ja uwazaja, ze mowienie po polsku jest wystarczajacym
      czynnikiem do "poczucia wspolnoty". Nie mowie, zeby sie od razu strasznie
      fraternizowac i obcalowywac - ale pogadac mozna, prawda? No i zazwyczaj
      odzew byl bardzo pozytywny.

      Zdarzylo mi sie jednak pare razy spotkac sie z chlodnymi raczej odpowiedziami.
      Staram sie to tlumaczyc "sflamaczeniem" - ja sie tez pewnie taki robie
      przebywajac tutaj - potrzeba bliskich kontaktow z ludzmi chyba mi maleje.
      No i moze czasem ludzie wstydza sie bycia Polakiem - w duzej mierze
      przez tych Polakow, ktorymi sie nie ma co chwalic, wiadomo...

      a z dobranocek to zaczarowany olowek i pomyslowy Dobromir - przez te bajki
      zostalem inzynierem ;)

      Kk
      • bachatka sflamaczenie? 26.11.03, 13:52
        Flamandowie to sie akurat bardzo ciesza na swoj widok poza jakimikolwiek
        granicami, pytaja sie 'skad jestes' i ida se na piwo. W duchu swej narodowej
        kultury.
        • boe_ Re: sflamaczenie? 26.11.03, 15:51
          ja jestem tutaj juz/dopiero 2 lata, a jeszcze potrzeba utrzymywania kontaktow
          mi nie zmalala...wrecz przeciwnie..ciagle jeszcze strasznie tesknie za
          przyjaciolmi i rodzina...wiec dosyc intensywnie realizuje sie towarzysko, ale
          kwestia narodowosci nie jest tutaj najwazniejsza...w kazdej nacji sa ludzie
          fajni i niefajni...czasami chodze potupac noga do znajomej knajpki w centrum
          gdzie poznalam bardzo sympatyczna polke a przez nia jeszcze jej kolezanki, ale
          zdazylo mi sie tez tam poznac jednego goscia, ktory w stanie silnego upojenia
          probowal mi sie wieszac na szyi, bo mu sie wydawalo ze tak mozna, skoro
          jestesmy "swoi":))i zdazylo mi sie tam zagadnac dwie dziewczyny, bo uslyszalam
          ze mowia po polsku i dobrze im z oczu patrzylo:))) wiec chyba niczego nie mozna
          generalizowac
          pozdrawiam
          boe
    • brita5 Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 28.11.03, 10:35
      To nie jest tak ze sie nie lubia. Emigrantow dziele na cztery grupy: tych co
      pracuja na czarno i sa po porstu cholernie zazdrosni gdy inny na czarno
      pracujacy maja lepiej wiec zrobia prawie wszystko zeby im sytuacje pogorszyc. Ta
      grupa nie mowi sobie dzien dobry. Druga grupa to legalni emigranci studenci,
      ktorym jest wszystko jedno byle duzo piwa bylo (najlepiej za drmno). Trzecia
      grupa to legalnie pracujacy wysokiej klasy specjalisci (he he) ktorzy spotykaja
      sie towarzysko tylko w swojej grupie, mowia sobie nawzajem dzien dobry ale nie
      witaja juz pana Stasia co obok pracuje nielegalnie na budowie. Trzecia grupe
      okreslilabym jako snobow. Czwarta grupa po zwiazek PL z obcym. PL obywatel coraz
      czesciej widzi braki polskiego zachowania, kultury, jezyka itp itd w swoim
      partnerze (mnie nawet wkurzalo ze nie podobaja mu sie polskie piosenki
      buuuuuuuuu) wiec szuka polskiego towarzystwa zeby te braki zrekompensowac.
      No na tyle. Ide na zakupy.
      pa
      • bachatka Re: czy to prawda ze polacy sie nie lubia ??? 28.11.03, 19:31
        brita5 napisała:

        > To nie jest tak ze sie nie lubia. Emigrantow dziele na cztery grupy: tych co
        > pracuja na czarno i sa po porstu cholernie zazdrosni gdy inny na czarno
        > pracujacy maja lepiej wiec zrobia prawie wszystko zeby im sytuacje pogorszyc.
        T
        > a
        > grupa nie mowi sobie dzien dobry.

        Brita, a co co na czarno, ale i tak sa 'w deche'? Nie spotkalas takich? Ja jak
        najbardziej. Sama bylam przez rok na czarno, dopoki mi ministerswto laskawie
        arbeidskaart nie przyznalo. I ci, ktorych nie wkurzam, to mnie lubia :)

        I jak sie zakupy udaly?
        pzdr

        Druga grupa to legalni emigranci studenci,
        > ktorym jest wszystko jedno byle duzo piwa bylo (najlepiej za drmno). Trzecia
        > grupa to legalnie pracujacy wysokiej klasy specjalisci (he he) ktorzy
        spotykaja
        > sie towarzysko tylko w swojej grupie, mowia sobie nawzajem dzien dobry ale nie
        > witaja juz pana Stasia co obok pracuje nielegalnie na budowie. Trzecia grupe
        > okreslilabym jako snobow. Czwarta grupa po zwiazek PL z obcym. PL obywatel
        cora
        > z
        > czesciej widzi braki polskiego zachowania, kultury, jezyka itp itd w swoim
        > partnerze (mnie nawet wkurzalo ze nie podobaja mu sie polskie piosenki
        > buuuuuuuuu) wiec szuka polskiego towarzystwa zeby te braki zrekompensowac.
        > No na tyle. Ide na zakupy.
        > pa
          • bachatka Nasza piekna polszczyzna 29.11.03, 01:38
            marialudwika napisała:

            > A ja nie znosze "sholendrzenia",maja to moje dwie znajome Polki.A wkurza mnie
            > to maksymalnie.Polega to na wtracaniu slow holenderskich w jezyk polski,jako
            > przyklad:"w oktoberze bedzie u mnie lozirowal syn"grrrr!!!!!!Drazni mnie to i
            > koniec.Pozdrawiam
            > ml

            STOI KARA NA KORNERZE, jak mawiaja 'nasi' za oceanem
            :)
            • boe_ Re: Nasza piekna polszczyzna 29.11.03, 23:42
              obciach maksymalny...te wszystkie "yyy, yyy jak to sie u was mowi?" polakow
              ktorzy pomieszkali troche za granica
              odmienne rzecza jest sprawa skladni...wydaje mi sie, ze jesli przez pewien
              czas uzywa sie stale obcego jezyka, bez wiekszego kontaktu z polakami, mozna
              miec z tym problem...moim pierwszym jezykiem tutaj jest angielski, uzywam go w
              pracy i w domu, a poza tym forum mam regularny kontakt z tylko jedna polka..i
              zdarza mi sie ze zrobie jakas kalke z angielskiego...nieczesto ale
              jednak...albo kiedy rozmawiamy o pracy, gdzie wlasciwie cala terminologie
              znamy w jezyku angielskim, bo czesto nie znamy, albo nawet nie ma, polskiego
              odpowiednika, wtracenie jednego obcego wyrazu powoduje uruchomienie jakiegos
              dziwnego mechanizmu w mozgi i w naturalnymù odruchu probujemy konczyc to
              zdanie po angielsku...ostatecznie konczymy po polsku, wiec calosc brzmi troche
              idiotycznie, ale poniewaz zdarza sie to nam obu, musi byc na to jakies
              logiczne wytlumaczenie:)
              a nie zdarza wam sie czytac czegos, albo sluchac i dopiero po chwili zdac
              sobie sprawe w jakim to bylo jezyku? mysle ze wielojezycznosc moze powodowac
              pewne problemy, ale to o czym napisala marialudwika to oczywista przesada:))
              pozdrawiam serdecznie
              boe
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka