ernest_pinch
14.04.07, 21:34
Na osiedlu zjawia sie co sobota sympatyczny pan, ktory sprzedaje kurze jajka.
Jedni jezdza z korą, ziemia, krowim nawozem i innymi, a ten gdzies pewnie od
sasiadow na wsi zbiera towar i przyjezdza handlowac. Zyskuje pewnie tym
wdziecznosc gospodyn domowych, a i towar widac ze nie z fermy.
No i dzis sobie rano wstalem, poczlapalem przygotowac na dluga podroz
samochod, a ze jestem nie w pelni dyspozycji i na antybiotyku czynnosc
"psiukania" roznymi "muchozolami" i mycia zajela przeszlo dwie godziny,
dodatkowo wyczerpujac mnie. W miedzy czasie wrocila corka ze szkoly a ja
kladac sie na kanapie i opierajac kopytka na fotelu oddalem sie
"nicnierobieniu" glosno parkocząc niczym zdezolowany "kredens" (znaczy FSO
1500 ;). I wtedy zabrzmial domofon. Nie majac najmniejszej sily sprawdzac kto
i w jakim celu nawiedza, zawolalem do corki: dziewczynkooo, sprawdz kto tooo..
Ona gdzies tam z gory z okna wyjrzala i glosno zawolala:
facet z jajkamiii....