Dodaj do ulubionych

stawki rynkowe w dużych korporacjach

IP: 12.189.238.* 02.07.14, 16:35
"Do centrum R&D, międzynarodowego software house działającego na wewnętrzne potrzeby globalnej korporacji, do projektu dla branży farmaceutycznej i współpracy z Niemcami poszukuję na umowę o pracę TESTERA JAVA (k 10 tys brutto) oraz 1 JUNIOR JAVA (k 8 tys), 2 DEVELOPER JAVA (k 9 tys), 1 SENIOR JAVA (k 11 tys). Fluent English is a must."

I ja się pytam, bo chyba tu czegoś nie rozumiem. Czy 10-11k brutto PLN dziś w Polsce są uważane za dobre zarobki na takie stanowiska? Przecież to są grosze w stosunku do stawek europejskich...
Obserwuj wątek
    • tycho99 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 17:12
      A co cie obchodza zarobki europejskie? Zyjesz w Polsce to zarabiasz w polskich standardach. Z punktu widzenia pracodawcy praca wyoutsourcowana tez nie jest tak dobra jak zrobiona na miejscu, wiec i placa jest mniejsza.

      I nie przesadzaj z tymi groszami. W Niemczech srednia praca w dla SW developera to 3500 euro miesiecznie.

      www.payscale.com/research/DE/Job=Software_Developer/Salary
      to bedzie jakies 15 000 PLN. Wiec podane stawki sa calkiem dobre.
      • Gość: xxx Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach IP: *.dynamic.chello.pl 02.07.14, 19:13
        > A co cie obchodza zarobki europejskie? Zyjesz w Polsce to zarabiasz w polskich
        > standardach. Z punktu widzenia pracodawcy praca wyoutsourcowana tez nie jest ta
        > k dobra jak zrobiona na miejscu, wiec i placa jest mniejsza.

        nie zawsze

        > I nie przesadzaj z tymi groszami. W Niemczech srednia praca w dla SW developera
        > to 3500 euro miesiecznie.

        raczej 4000

        10k pln to taka nowa norma chyba. nie wiem co autor mial namysli....przepaści w zarobkach na etatach już takiej nie ma.
        • Gość: kali Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach IP: 12.189.238.* 02.07.14, 20:11
          > 10k pln to taka nowa norma chyba. nie wiem co autor mial namysli....przepaści w
          > zarobkach na etatach już takiej nie ma.

          10k pln brutto to 7k netto. Śmiem twierdzić, że dla singla w Warszawie, czy Krakowie to suma pozwalająca na jedynie dość skromne życie, przy dzisiejszych cenach w Polsce.

          I masz rację z tą "normą". Wydaje się, że przekroczenie dziś tej magicznej granicy 10k brutto jest bardzo trudne.

          To ja się pytam gdzie te zarobki w IT po 15k brutto i wyżej o których tyle się pisze w mediach? Rozumiem, że to są zarobki kadry managerskiej jedynie (czyt. kolesie kolesiów).

            • mike2014 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 20:38
              > > 10k pln brutto to 7k netto. Śmiem twierdzić, że dla singla w Warszawie, c
              > zy Kra
              > > kowie to suma pozwalająca na jedynie dość skromne życie, przy dzisiejszyc
              > h cena
              > > ch w Polsce.
              >
              > Ludziom to się w d...ch przewraca...
              >

              Jak tak się nad tym zastanowić to gość nie pisze źle... Wynajęcie w miarę porządnego mieszkania w Warszawie to koszt rzędu 2500-3500, opłaty typu prąd, internet, telefon
              • Gość: good Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach IP: *.nette.pl 02.07.14, 20:58
                Oj tak propaganda sukcesu w IT. Tylko jak się pójdzie na niejedną rozmowę z treścią "atrakcyjne wynagrodzenie" to się okazuję, że oczekują nie wiadomo czego, a płacą od 1200 do 3 tys. netto. Oczywiście w przypadku wyższej kwoty to jest umowa o pracę za minimalną stawkę + umowa o dzieło z potrąceniem samego podatku bez żadnych składek dla pracownika. Sam po 5 latach w .NET mam 2 tys. netto złotych miesięcznie w Polsce B i jakoś w firmie też widzę, że nie brakuje nowych chętnych za taką stawkę pracować. Chętnie się zamienię na wasze 7 tys. netto. W Lublinie wcale życie nie jest takie tanie. Jedzenie w Warszawie 10% droższe (chodzi mi o Biedronkę, Lidl czy Stokrotkę) no chyba, że ktoś jada w "Sowa i przyjaciele" to może rzeczywiście być drogo, wynajęcie w Warszawie jakieś 50% droższe niż w Lublinie.
              • tycho99 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 21:02
                Wiedziałem, że zaraz ktoś wyskoczy z jakąś z palca wyssaną analizą. Taki przykład dowodzi tylko, że nie umie się zarządzać pieniędzmi.
                Trzeba być idiotą by samemu wynajmować mieszkanie za 3500 - singiel zmieści się w kawalerce do 2000, albo może sobie znaleźć sublokatora do większego mieszkania.
                Jedzenie za 1500 to też przesada, chyba że się je tylko na mieście, albo wywala się 3/4 zakupionych rzeczy z powodu przeterminowania. 1000 zł na benzynę :))) to chyba jak ktoś mieszka na wsi i dojeżdża do Wawy, ale wtedy z kolei nie musi płacić tyle za mieszkanie. A Macbook za 6000 jest dla tych co akurat mają problem z tym na co kasę wydać, dla tych co nie mają jest porządny sprzęt za połowę tej ceny.

                Generalnie znam koszty życia singla i takie analizy mnie śmieszą...

                mike2014 napisał:

                > > > 10k pln brutto to 7k netto. Śmiem twierdzić, że dla singla w Warsza
                > wie, c
                > > zy Kra
                > > > kowie to suma pozwalająca na jedynie dość skromne życie, przy dzisi
                > ejszyc
                > > h cena
                > > > ch w Polsce.
                > >
                > > Ludziom to się w d...ch przewraca...
                > >
                >
                > Jak tak się nad tym zastanowić to gość nie pisze źle... Wynajęcie w miarę porzą
                > dnego mieszkania w Warszawie to koszt rzędu 2500-3500, opłaty typu prąd, intern
                > et, telefon
                • mike2014 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 21:34
                  > Wiedziałem, że zaraz ktoś wyskoczy z jakąś z palca wyssaną analizą. Taki przykł
                  > ad dowodzi tylko, że nie umie się zarządzać pieniędzmi.
                  > Trzeba być idiotą by samemu wynajmować mieszkanie za 3500 - singiel zmieści się
                  > w kawalerce do 2000, albo może sobie znaleźć sublokatora do większego mieszkan
                  > ia.
                  > Jedzenie za 1500 to też przesada, chyba że się je tylko na mieście, albo wywala
                  > się 3/4 zakupionych rzeczy z powodu przeterminowania. 1000 zł na benzynę :)))
                  > to chyba jak ktoś mieszka na wsi i dojeżdża do Wawy, ale wtedy z kolei nie musi
                  > płacić tyle za mieszkanie. A Macbook za 6000 jest dla tych co akurat mają prob
                  > lem z tym na co kasę wydać, dla tych co nie mają jest porządny sprzęt za połowę
                  > tej ceny.
                  >
                  > Generalnie znam koszty życia singla i takie analizy mnie śmieszą...
                  >

                  Nie róbmy już z siebie w tym IT takich dziadów. Jakby tak ciebie więcej poczytać, to można by dojść do wniosku, że po 10-15 latach w zawodzie na stanowisku Senior nadal szczytem dobrobytu jest wynajmowanie ciasnej kawalerki w starym bloku z płyty, kupowanie tylko w Biedronce, ubieranie się w ciuchlandzie, a do pracy dojeżdżanie komunikacją miejską... Równie dobrze można było zostać cieciem, a nie spędzać tyle czasu przed monitorem.

                  Poczytaj ile kosztują mieszkania w Warszawie, bo chyba pojęcia o tym nie masz. Ja naprawdę pisałem o w miarę dobrym mieszkaniu (ok. 50 metrów w nowym budownictwie) co moim zdaniem żadnym szczytem luksusu nie jest. Jak ktoś chce mieszkać luksusowo w Warszawie to musi zapłacić i 10k PLN na miesiąc. Tak, takie mieszkania też tutaj są.

                  I potem się dziwią, że o Polsce się mówi "Bangladesz Europy".

                  • tycho99 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 22:20
                    > Nie róbmy już z siebie w tym IT takich dziadów. Jakby tak ciebie więcej poczyta
                    > ć, to można by dojść do wniosku, że po 10-15 latach w zawodzie na stanowisku Se
                    > nior nadal szczytem dobrobytu jest wynajmowanie ciasnej kawalerki w starym bloku

                    Jak przez 10 lat będę wynajmował ciasną kawalerkę, to po tym czasie kupię sobie własny dom albo mieszkanie i odpadnie mi koszt wynajmu. Albo mogę od razu wziąć kredyt na małe mieszkanie.

                    > u z płyty, kupowanie tylko w Biedronce, ubieranie się w ciuchlandzie, a do prac
                    > y dojeżdżanie komunikacją miejską... Równie dobrze można było zostać cieciem, a
                    > nie spędzać tyle czasu przed monitorem.

                    Nawet patrząc wyłącznie na rozwinięte kraje, nie ma jednego standardu tzw. "porządnych" warunków życia, a co dopiero patrząc na cały świat. Przykładowo, 20m2 mieszkanie z 2m2 aneksem kuchennym, dla Ciebie byłoby prawdopodobnie ciasną klitką dla singla, w Japonii jest typowym mieszkaniem młodych par. W Skandynawii czy Holandii większość pracowników, łącznie z dyrektorami, dojeżdża komunikacją miejską. Albo rowerami.

                    Jakości życia nie mierzy się ilością wydanych pieniędzy. Gwarantuję ci, że można dobrze jeść, dobrze się ubierać, i mieć jeszcze na własne pasje i nie wydawać nawet połowy tego co napisałeś. Ale owszem, wydać też można. Znam ludzi co wydaliby wszystko co mają, niezależnie od tego ile by mieli.

                    > Jak ktoś chce mieszkać
                    > luksusowo w Warszawie to musi zapłacić i 10k PLN na miesiąc. Tak, takie mieszk
                    > ania też tutaj są.

                    Jak wstawisz złoty kibel, będziesz miał jeszcze więcej, tylko o czym to świadczy? Nie każdy musi mieszkać w luksusie, powiedziałbym nawet, że mało kto powinien.

                    Zdajesz się nie dostrzegać, że pomiędzy luksusem a biedowaniem jest szeroka gama możliwych standardów i to całkiem godziwych. A jak ktoś ma płacić 10K miesięcznie, za mieszkanie, w którym ma mieszkać sam, to może niech rozważy przeprowadzkę do hotelu.

                    > I potem się dziwią, że o Polsce się mówi "Bangladesz Europy".

                    "Bangladesz" jest tam, gdzie są skrajne różnice między zarobkami najlepiej i najgorzej zarabiających i wynikające z tego skrajności w standardzie życia.
                    • mike2014 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 22:40
                      > "Bangladesz" jest tam, gdzie są skrajne różnice między zarobkami najlepiej i na
                      > jgorzej zarabiających i wynikające z tego skrajności w standardzie życia.

                      Bangladesz to jest tam, gdzie pracownicy godzą się pracować za miskę ryżu, bo innej pracy nie ma. Tak to właśnie wygląda w Polsce właśnie.

                      I chyba daremna ta dyskusja z Tobą. Nigdzie nie pisałem o żadnych "luksusach", tylko o normalnym, przyzwoitym życiu na europejskim poziomie w Warszawie. I jeszcze raz stwierdzę, że 10k brutto to jest całkowite minimum w stolicy by nie być zmuszonym chodzić do biedronki i ciuchlandu...
                      • tycho99 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 02.07.14, 22:47
                        mike2014 napisał:

                        > > "Bangladesz" jest tam, gdzie są skrajne różnice między zarobkami najlepie
                        > j i na
                        > > jgorzej zarabiających i wynikające z tego skrajności w standardzie życia.
                        >
                        > Bangladesz to jest tam, gdzie pracownicy godzą się pracować za miskę ryżu, bo i
                        > nnej pracy nie ma. Tak to właśnie wygląda w Polsce właśnie.

                        tak.. i na pewno w IT....


                        > I chyba daremna ta dyskusja z Tobą. Nigdzie nie pisałem o żadnych "luksusach",

                        "Jak ktoś chce mieszkać luksusowo w Warszawie to musi zapłacić i 10k PLN na miesiąc. "

                        a powyższe to chochliki napisały?

                        > tylko o normalnym, przyzwoitym życiu na europejskim poziomie w Warszawie. I jes
                        > zcze raz stwierdzę, że 10k brutto to jest całkowite minimum w stolicy by nie by
                        > ć zmuszonym chodzić do biedronki i ciuchlandu...

                        A ja powtórzę, że nie umiesz zarządzać pieniędzmi.
                        • Gość: dev Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach IP: *.internetia.net.pl 03.07.14, 21:08
                          pracuje w zagranicznej korporacji i nie znam programisty który zarabiałby mniej niz 11k. Przy czym jestesmy uwazani za low-cost location, bo w oddziale-matce płacą ludziom ponad dwa razy wiecej. Nasz oddział tez sie bardziej rozwija, ale nie dlatego ze jest tani. Na zachodzie po prostu nie są w stanie znalezc ludzi chetnych do pracy! Nie wiem z czego to wynika, czy winny jest ich system edukacji, czy byc moze tamtejsza mlodziez nie chce "przesiedziec swojego zycia przed komputerem" - tam generalnie jest inne podejscie do zycia, nie przykladaja takiej wagi do pieniedzy (bo zwykle juz je mają), my jestesmy spoleczenstwem na dorobku i wiekszosc dlatego decyduje sie na IT(które jest co by nie mówić - nudne... ). I nie jest tak jak pisał tycho99 ze u nas robi sie gorsze i mniej wartosciowe rzeczy, robota jest identyczna. Nie ma znaczenia czy to wawa krk wroc pzn gdn, mam znajomych w kilku tych miastach i wszedzie wyglada to podobnie
                            • Gość: dev Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach IP: *.internetia.net.pl 03.07.14, 22:21
                              Pisząć w drugim poscie
                              "Z punktu widzenia pracodawcy praca wyoutsourcowana tez nie jest tak dobra jak zrobiona na miejscu, wiec i placa jest mniejsza. "
                              faktycznie zasugerowałeś coś innego, iż uważają że u nas może być robota gorzej zrobiona, przepraszam - zle zapamietałem. Co więcej zgadzam sie z tym, ludzie z firmy-matki maja mniemanie o swojej wyższości, a nasza rola to udowadnianie im co jakis czas ze tak nie jest.
                              Zresztą z zarobkami w IT, widać jak działa rynek. Pracodawca płaci tyle ile musi, by znalezc chętnych ludzi do pracy - i nigdy więcej. Przy małej konkurencji firm, jest monopol (a czasem zmowa płacowa) i rynek nie działa jak należy - niestety przypadek kolegi z Lublina
                              • tycho99 Re: stawki rynkowe w dużych korporacjach 03.07.14, 22:45
                                Pisałem raczej o outsourcingu, czyli kupieniu pracy od innej, najczęściej zagranicznej firmy.
                                Nie chodziło mi o to, że jakość outsorsowanej pracy jest gorsza, tylko że sam fakt zlecenia komuś innemu pracy, od której zależy nasz produkt zawsze niesie za sobą pewne ryzyko, np. że podwykonawca zbankrutuje, postąpi nieuczciwie, itp. Dlatego za outsourcingiem muszą iść pewne korzyści dla zleceniodawcy i najczęściej są to korzyści finansowe, stąd taka praca będzie u nas tańsza. Choć zdarza się czasem, że przy podobnych kompetencjach czy obowiązkach zewnętrzny konsultant jest droższy niż własny pracownik.

                                W zasadzie w przypadku własnych oddziałów za granicą jest podobnie - tutaj też coś musi stać za tym, że firma zainwestuje w swój zagraniczny oddział, i najczęściej jest to właśnie niższy koszt, czyli niższa płaca.

                                Dlatego nie rozumiem tego całego płaczu i szukania winnych tego, że w USA czy DE płaci się więcej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka