padawanzz
23.09.09, 12:02
Tak jak ktoś pisał w wątku powyżej, na spotkaniu było tradycyjne wciskanie
ciemnoty jak to B wszystko blokuje. Tymczasem nasz zarząd robi nas w wała.
Na spotkaniu pojawił się sąsiad z zarządu B, z którym nasz zarząd się jak się
okazuje doskonale zna i do którego się tylko głupkowato uśmiecha. W kuluarowym
spotkaniu przed klatką przedstawiciel zarządu B zadał przy świadkach, w oczy
przedstawicielowi zarządu C kilka jakże prostych pytań:
- Co wam zablokowaliśmy?
Odpowiedź: EEEEE...YYYYY.... No nic, przecież my tak wcale nie twierdzimy.
- Na co wam nie daliśmy zgody? Jeden przykład.
Odpowiedź: EEEEE...YYYYY.... Nie no przecież rozmawiamy i ustalamy razem.
i najciekawsze:
- Kto raz w tygodniu domaga się na piśmie podpisania umowy /której, kurwa,
nie mamy!!!/ z ochroną wraz z zakresem obowiązków?
Odpowiedź: EEEEE...YYYYY.... No wy.
- Kto i dlaczego zdecydował się nie płacić gościowi od systemu dostępowego i
alarmowego?
Odpowiedź: EEEEE...YYYYY.... No my razem bo nie wykonał prac i nie godził się
na odbiór techniczny przed zapłaceniem faktur.
Kto polecił gościa od kontroli dostępu i alarmów i uznał że jest lepszy niż
gość znaleziony przez B?
Odpowiedź: EEEEE...YYYYY.... No ja.
Wszystkie cytaty z pamięci, ale oddają sens i nastrój chwili. Ktoś z nas
drodzy sąsiedzi najwyraźniej od dłuższego czasu robi idiotów.
A pan z B poruszył też inny ciekawy temat związany z ochroną, wiecie ile im
płacimy? Niecałe dziesięć złotych brutto za godzinę. Firmie. Czyli ochroniarz
dostaje 4,50 brutto czyli niecałe 3 złote netto za godzinę!!! I to by było na
tyle jeśli chodzi o ochronę, zatrudnijcie za te pieniądze kogoś mądrzejszego,
groźniej wyglądającego, któremu będzie zależało na pracy. Bez zmiany tej
kuriozalnej w warszawskich warunkach stawki nawet nie ma co zmieniać agencji,
bo zmieni się szyld, a ludzie zostaną ci sami. I przedstawiciel agencji to
potwierdził. A potem sąsiad z zarządu A powiedział, że u niego mieszkają sami
emeryci i więcej nie zapłacą. I tyle. I możemy sobie do usranej śmierci
zmieniać agencje.
p.s. A wieczorem, po spotkaniu na osiedlu znowu była policja. I rozmawiali z
nią obaj sąsiedzi z zarządów A i B. I nikt od nas.