wincentego110
17.05.10, 12:36
Przez forum przewaliła się awantura o karty. Podobno zakończona sukcesem.
NIC PODOBNEGO
Karty nie działają poprawnie jak nie działały.
Najpierw to była wina zarządu 112 z którym nie da się dogadać.
Problemy się piętrzyły. Po awanturze na forum zarząd 112, pomijając z jakich pobudek, przestał być problemem. Wszystko miało być cacy.
Nie jest. Karty notorycznie nie działają na szlabanach. Miałem już tego dość. Pofatygowałem się do dyżurki ochrony sprawdzić dlaczego. Dowiedziałem się że to anty-pas-bak. że zaraz będzie OK. Po 4 dniach bez poprawy dowiedziałem się, że to komputer się zresetował bo napięcie siadło i że będzie OK. PO kolejnych dniach wkurzony poszedłem do dyżurki - a tam komputera nie ma. Zabrał go 'jakiś pan konserwator'. Na zlecenie 'podobno pana A. z zarządu A'.
Szlag mnie trafił - na tym komputerze są moje dane osobowe. Co to znaczy zabrał? Bo windows trzeba przeinstalować? To na miejscu nie można? Trzeba nasze dane brać w kieszeń?
Wykonałem telefon do administracji, duża sztuka się dodzwonić do administracji 110. Nie dowiedziałem się nic poza tym, że pana A z zarządu nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. To jest całkowicie niepoważne zachowanie.
Ja rozumiem, że nikt nam nie płaci za użytkowanie bramy, ale zaczynam podejrzewać, że może to mieć związek z jakością usług, szlabany nie działają, buda wygląda tak, że ochronie wstyd, to granda jest. Gdyby nasz zarząd dbał o bramę i szlabany, i potrafił udokumentować wydatki to nie byłoby problemu z windykacją sądową!
Co to znaczy, że zarząd 112 odrzuca faktury jako niewłaściwie opisane? To jakiś problem opisać je tak jak chce 112? przecież do ciężkiej cholery my mamy wspólną firmę księgową! To taki problem spotkać się z zarządem 112, ustalić formę opisu, podpisać wspólnie protokół z ustaleń i stosować się do niego? Nie zapłacą to do sądu. Ale jeśli żądamy pieniędzy za to czego nie potrafimy zapewnić sami sobie to na co liczy nasz zarząd?
Czy my jeszcze mamy zarząd?