pytacwartozawsze
14.03.11, 15:25
Panie Marcinie,
Zwlekałem z odpowiedzią, aby nie robić tego „na gorąco”. Nie chciałem napisać kilku słów za dużo.
Teraz, już na spokojnie, odpowiadam.
Nie wiem, jak Pan wydedukował, iż wskażemy Panu coś, co miałoby realizować Waszą uchwałę, tym bardziej, że jej nie znamy. Nie wskażemy, chyba że zdobędzie się Pan na nieco większy wysiłek i napisze coś, co zrozumie również adresat, a nie tylko nadawca.
Zakładam, że rozmawiamy (znowu) o służebności, więc:
1. Dotychczasowa Pana argumentacja wskazywała, ze głównym powodem braku zapłaty not jest nieprzegłosowana uchwała. Więcej, zawsze negował Pan konieczność podpisania umowy regulującej wzajemne rozliczenie dotyczące "służebności".
W związku z przegłosowaną uchwałą prosimy o natychmiastowe uregulowanie not wystawionych w 2010 na podstawie poniesionych i udokumentowanych przez nas kosztów.
2. Wszystkie propozycje, które składaliśmy w stosunku do Wspólnoty B zarządzanej prze obecny Zarząd, były sformułowane na piśmie i nigdy nie doczekały się odpowiedzi od Zarządu B. Jedyną odpowiedzią były niezrozumiałe dla nas polemiki z Pana strony, które jak rozumiem nie były emanacją woli Wspólnoty, ani nawet stanowiskiem Zarządu, a jedynie Pańską osobistą inicjatywą. Nowych propozycji dla Zarządu w obecnym składzie nie będzie.
3. Nie doczytałem się w ostatnim meilu, czy wypowiada się Pan w imieniu własnym, czy Zarządu, choć w kontekście naszego zmarnowanego czasu na szukanie porozumienia z Zarządem B, to już bez znaczenia. Polemik było już sto, może być jeszcze jedna.
4. Mam głębokie przekonanie, że jako Zarząd A zrobiliśmy wszystko,(w każdym razie wiele więcej niż Zarząd B) aby znaleźć porozumienie. W 2009 zaproponowaliśmy umowę, odrzuconą przez zarząd B (cytat: nie możemy się wiązać umową). Kolejną wersję bodajże w maju 2010. Prawda? Były tam wszystkie wyliczenia, opisy i graficzny podział. Przypominam, że do dziś Zarząd B się do nich merytorycznie nie odniósł. Jedyne znane mi stanowisko Zarządu B to „NIE, BO NIE. NIE MAMY WSPÓLNEGO STANOWISKA”
5. Biorąc pod uwagę fakt, iż Pańska (chyba osobista) reaktywacja następuje na kilkanaście dni przed planowanym zebraniem z lokatorami ośmielam się powątpiewać w czystości szczerość intencji.
6.W naszych dotychczasowych próbach porozumienia Pan, co prawda często zabierał głos, ale polemiki z Panem, mimo sporej objętości, rzadko wypełnione były treścią. Pan Jerzy Litwińczuk nigdy nie odpowiedział na pytania kierowane do niego, a po tym jak zarzucił kłamstwo i oszustwo członkowi Zarządu A i nie potrafił swoich słów udowodnić, całkowicie się w naszych oczach skompromitował. Pan Marcin Lesiak, nawet jeśli posiada własne zdanie, nigdy nie dał nam go poznać. Pozostaje więc ono dla nas zagadką. Doskonale natomiast wychodziło Panu Lesiakowi kwestionowanie not księgowych, w których rozbieżności między naszymi, a Pan Lesiaka wyliczeniami sięgały 1 grosza i wynikały z zaokrągleń czterech miejsc po przecinku. Niestety, najwyraźniej nie potrafimy sprostać takiej drobiazgowości. Biorąc pod uwagę powyższe, stwierdzam, że wyczerpaliśmy możliwości współpracy z Zarządem B w obecnym składzie.
Konkludując jednym krótkim zdaniem z uwzględnieniem wyżej wymienionego: Chyba Pan sobie kpi.
W imieniu Zarządu ZZI
Marcin Sobociński
P.S.
Podtrzymuję swoją gotowość skonfrontowania naszych argumentów z Zarządem B w obecności Waszych właścicieli.