lizanderka
27.07.11, 10:13
Wróciłam z urlopu i oczom nie wierzę!
W wejściu do klatki z garażu nie ma już zgrzybiałych purchli!
Przed wejściem zieje dziura po wiecznie piszczącej wycieraczce - remont całych schodów jak mówi operator młota!
W garażu elektryk przeregulował światło i już nie gaśnie po 20 sekundach - zwróciłam mu uwagę, że nie mam prądu w garażowym gniazdku, a on mi na to 'ma pani'. Już pani ma!
A dzisiaj rano rozwalił mnie zapach na klatce. Zawsze po umyciu, fakt że starannym klatka capiła mokrą ścierką, przyzwyczaiłam się, że tak widać musi być. Tymczasem dzisiaj klatka po umyciu pachniała!!! Czyli można.