Dodaj do ulubionych

Żyć w Warszawie - głupota?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.10, 20:41
Opłaca się ? No nie wiem
Średnia płaca tylko 30% wyższa niż w kraju a ceny nieruchomości wyższe 2,3
krotnie niż na prowincji. Jakość życia rzekłbym fatalna, smród, wieczne korki,
tłok, pośpiech, ciasnota, nidostatek żłobków, przedszkoli, szkół, drogie
usługi, wysokie koszty utrzymannia mieszkań, etc.
Spójrzmy wyłącznie na samą kwestię mieszkaniową. Minimalne mieszkanie w
Warszawie dla rodziny 2+1 dwa pokoje, w cenie od 350tys - 500tys, koszt
odsetek od pożyczki na takie mieszkanie to od 2tys. miesięcznie, kasa
wyrzucona w bloto czyli oddana do banku.
Z drugiej strony prowincja, mieszkanie dwu pokojowe 120-170tys zł, odsetki od
kredytu od 700zł.
Przyjmijmy że w Warszawie dwie osoby zarobią średnio około 6tys zł
miesięcznie. Na prowincji rodzina zarobi średnio 4,5tys zł. Po odliczeniu
kosztów kredytu może jakieś 200zł miesięcznie ma się więcej w Warszawie, co
zresztą zostanie pochłoniete przez koszty dojazdów, wyższe ceny, zostają
niedogodności związane z życiem w przeładowanej stolicy.
Ja wolę prowincję
Obserwuj wątek
    • men1972 Do osoby o nicku prowincjusz :-) 30.01.10, 21:17
      Nie. Nie głupota. Często konieczność. Bo prawda jest taka, że na prawdziwej
      prowincji rodzina 2+1 / czyli: mąż i żona i dziecko / NIE BĘDZIE MIAŁA tych 4000
      PLN netto :-(

      Jakie szanse na pracę, dodam na jakąkolwiek pracę, ma ktoś np. w Jaśle, Krośnie,
      Ustrzykach Dolnych, Sanoku, Jarosławiu, Lubaczowie ???
      No jaką szansę ma na pracę tam ???

      A jeżeli nawet to na pewno nie za 3000 PLN NETTO...........

      W takich miasteczkach jak w/w zarabia się w okolicach 1500 do 1800 / płaca 2200
      PLN to już LUKSUS / , i tyle maja z reguły faceci.
      Kobiety mogą liczyć na coś w okolicach 1280 BRUTTO .

      A nawet kiedy sie juz taka pracę dostanie, to bardzo, ale to bardzo musisz ją
      szanować - bo jak ja stracisz to drugiej możesz nie znależć BARDZO DŁUGO :-(

      A w Warszawie pracy ciągle jest mimo wszystko dużo! A pracy za mniej niż 2000
      PLN nawet bardzo dużo.

      A że w Warszawie są korki komunikacyjne ?? No są - i co z tego!

      Za to Warszawa bez względnie daje najlepsze możliwości rozwoju - o ile ktoś jest
      tym zainteresowany !!

      Przykład: Szkoły językowe. W małym miasteczku masz 1 lub 2, z poziomem ich bywa
      róznie.
      W Warszawie masz takich szkół KILKASET !!!! :-)

      Ja lubię Warszawę, chociaż mieszkam / tzn się jestem zameldowany na stałe /
      jakieś 350 km od Warszawy.
      • baran_zodiakalny Re: Do osoby o nicku prowincjusz :-) 30.01.10, 21:35
        men1972 ma rację. Twoje porównanie jest mocno "naciągane".
        Na "prawdziwej" prowincji jest kłopot z "udojem netto" na poziomie
        4-5 tys. netto. A ceny mieszkań - rzeczywiście - bywają
        nieprawdopodobne! Np. 1000,- zł/m2 ( 3 pokoje w bloku), 150 km (na
        zachód) od Wawy.
      • Gość: elik Re: Do osoby o nicku prowincjusz :-) IP: *.chello.pl 30.01.10, 21:37
        Myślę,że jakieś 3-5 lat i przestaniesz lubić Warszawke.Włąśnie z
        tych powodów, o których pisałaś .Jam tu mieszkam już 14 lat
        dorobiłam się mieszkania ,wyszłam za mąż ( też nie
        warszawiak).urodziłam tu dwóje dzieci i coooooooo .Ciągły
        stres,życie w biegu przedszkole daleko ,praca ciągły stres.Jak to
        Cie kręci to powodzenia.Ja mam inną wizję :)
        • men1972 Do Elika. 30.01.10, 22:13
          Z tym stresem w Warszawie to aż tak bym nie przesadzał. Bo wszystko zależy gdzie
          i przy czym ktoś pracuje :-)

          Jeżeli ktoś jest tzw: szczurkiem korporacyjnym który pracuje w którejś z
          warszawskich szklanych wierz za 4000 - 6000 PLN netto, to stresa faktycznie ma.
          I trudno sie temu dziwić, bo nikt nikomu za darmo takich pieniędzy nie zapłaci.

          Ale wiesz co Elik. Niedawno spotkałem takiego pana, który jest takim jak gdyby
          ,,złotą rączką,, w jednej z administracji administrujących blokiem.

          Ten pan pracuje w prywatnej firmie usługowej, za 10 PLN godzina. Mówił mi, że na
          miesiąc wyciąga 1700 PLN netto od szefa i jeszcze kilka stówek z tzw drobnych fuch.

          I myślę, że ten pan ,,złota rączka,, stresa w pracy nie ma. Stres to ma jego
          szef :-) Widziałem to na własne oczy :-)

          Pan złota rączka naprawiał uszkodzone przez jakiegos wandala drzwi. Przypadkowo
          napatoczył sie jego szef. Powiedział mu jakieś głupie jedno słowo.

          I dostał od pana złotej rączki takie zje....., że myślałem że ten szef pod
          ziemie się zapadnie :-)

          A potem jeszcze SWOJEGO SZEFA !!! :-), wysłał do sklepu po 2 browary, bo jak
          nie, to on / pan złota rączka / pier..... to i ZARAZ do domu idzie :-)

          Za 15 - 20 minut jego szef był już z 2 browarami z powrotem :-)

          I co ??? Powiesz, że pan złota rączka ma stresa w pracy bo w Warszawie pracuje
          ??? Haha :-)
    • Gość: agg Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: *.aster.pl 31.01.10, 15:34
      Czy życie w Warszawie to głupota? Pochodzę ze średniej wielkości
      miasta na płn. Polski b. chętnie bym tam wróciła, ale szanse na
      pracę niewielkie ( z moich znajomych zostały osoby, które mają
      wysoko postawionych rodziców i praca została im załatwiona), ceny
      mieszkań w ok. 5000 zł za m. Zresztą w średnich miastach w Polsce
      tak to się teraz kształtuje. Rzeczywiście w stolicy się korkuje,
      jest głośno, ale dla wielu ludzi takich jak ja to zwykła
      konieczność, która pozwala na jako taką egzystencję.
              • Gość: haha Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 17:52
                Z Katowic do Krakowa jest 73 km, a autem jedziesz jakies 45 minut(
                autostrada), do gor jest blisko(Wisla czy Ustron okolo 70 km), do
                Wiednia, Berlina czy Pragi takze tylko kawalek drogi.... A
                aglomeracja katowicka jest wieksza niz warszawska.

                A co do innych miast, to na przyklad w Toruniu czy Bydgoszczy
                srednia cena m2 to jedynie nieco ponad 4 tys zl, to takze ponad 2
                razy taniej niz w Warszawie.




              • Gość: haha Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 17:58
                "ok. Na Śląsku ceny mieszkań są rzeczywiście znacząco niższe niż w W-

                wie, ale te ładniejsze miasta typu Wrocław, Poznań, Gdańsk, Lublin,
                Toruń czy Kraków mają już ceny (chodzi mi o nowe bloki) niewiele
                niższe niż Warszawa, a z pracą jest gorzej niż w stolicy"


                Czy tak znacznie gorzej z praca?
                Warszawa 2,8%
                Krakow- 4,1%
                Poznan-3,1%
                Gdansk-4,6%
                Katowice-3,2%
                Lublin-8,8%
                Wroclaw-4,8%
                Torun-7,9%
                www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pw_bezrobotni_stopa_wg_powiatow_11m_2009.xls
                • Gość: haha Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 18:04
                  Nowe mieszkania w samym centrum miasta za okolo 3400 za m2.

                  Atrakcyjna lokalizacja w dobrej cenie

                  Inwestycja „Przy Ratuszu” realizowana jest w centrum miasta
                  Włocławka na rogu ulic Królewieckiej i Zduńskiej. Inwestycja
                  mieszkaniowa w prestiżowej lokalizacji z dobrze rozwiniętą
                  infrastrukturą miejską gwarantuje szybki dojazd na każde osiedle
                  oraz bliskość szkół, przedszkoli, placówek handlowych i
                  administracyjnych, centrów kultury i rozrywki.

                  Data dodania: 2010-01-13
                  Data aktualizacji: 2010-01-15
                  Cena za m²: 3 350 PLN brutto
                  Cena całości: 255 477 PLN brutto
                  Forma własności: własność hipoteczna
                  Piętro: 3
                  Liczba pięter: 4
                  Powierzchnia: 70,94 m²
                  Liczba pokoi: 3
                  Liczba łazienek: 1
                  Typ kuchni: widna
                  Balkon: 14,09 m²

                  www.oferty.net/inwestycja/?idi=1346
                    • Gość: haha Poznan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 18:21

                      NEOBIS SP. Z O.O.
                      "DOM NAD RZEKĄ II"
                      Poznań, Centrum, ul. Gnieźnieńska 10

                      Mieszkania: cena - od 4200 do 5200 PLN/m²

                      Termin realizacji: od lipiec 2010 do wrzesień 2010
                      Okolica: Nowe Miasto
                      Garaż: cena: 15 000,00 PLN brutto



                      www.oferty.net/inwestycja/?idi=1185
                    • Gość: agg Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.aster.pl 31.01.10, 18:23
                      Można kupic taniej tylko co z tego jak się w tych mniejszych
                      miejscowościach pracy nie dostanie. kupię za 2 tys. czy 3 tys. za
                      metr i co dalej czynsz i inne opłaty są wszedzie nie tylko w
                      Warszawie. Sama znam osoby, które musiały emigrować z miast śląskich
                      i nie tylko za pracą. Do Warszawy przyjeżdzają osoby z całej Polski
                      za pracą i to się pewnie szybko nie zmieni.
                        • Gość: haha Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 18:38
                          Ale w Katowicach zarobki wyzsze niz w Warszawie, bezrobocie niemal
                          takie same, a ceny mieszkan kilka razy nizsze na Slasku.
                          Slazacy rzadko emigruja do Warszawy, bo niby po co? Czesto maja
                          paszporty niemieckie, jezyk znaja, dojazd do Niemiec maja lepszy niz
                          do Warszawy, a pensja wiadomo jakie w Wawie, a jakie w Monachium:-)

                          Wlasciwie caly Slask Opolski i zachodnia czesc wojewodztwa slaskiego
                          siedza w Niemczech:-)
                                • Gość: ; Warszawa juz nie przyciaga mlodych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 20:04
                                  70 % studentow UW pochodzi z Mazwowsza.


                                  www.rp.pl/artykul/10,424450.html
                                  Aż 27 tys. z 39 tys. kandydatów, którzy w tym roku akademickim
                                  ubiegali się o przyjęcie na Uniwersytet Warszawski, pochodziło z
                                  województwa mazowieckiego. To oznacza, że największa szkoła wyższa w
                                  kraju kształci młodzież niemal tylko z jednego regionu. Prawie nie
                                  ma na niej studentów z opolskiego, lubuskiego, dolnośląskiego czy
                                  małopolskiego.

                                  W ubiegłym roku akademickim 70 proc. studentów pierwszego roku
                                  stanowiły osoby z województwa mazowieckiego – mówi „Rz” Anna
                                  Korzekwa, rzecznik prasowa UW.

                                  Z Mazowsza pochodzi student prawa na tej uczelni Michał Marciniak.
                                  Przyznaje, że na palcach jednej ręki może policzyć kolegów ze
                                  Szczecina czy Bielska-Białej. – Na roku nie ma osoby z Krakowa –
                                  dodaje.

                                  To, że z oferty UW prawie nie korzysta młodzież z bardziej
                                  oddalonych regionów, uczelnia obserwuje od co najmniej dwóch lat. –
                                  Próbujemy temu zaradzić, bo różnorodność sprzyja rozwojowi –
                                  stwierdza Anna Korzekwa.



                                  • Gość: jacek01g ale niech UW nie reklamuje się we Wrocławiu IP: *.chello.pl 31.01.10, 20:37
                                    bo się tamtejszy rektor UWr się wkurzy gdyby ktoś spoza Wrocławia chciał jemu
                                    podebrać jego studentów.

                                    wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7506241,Wojna_o_studentow__Tared_kontra_Wroclawski_Indeks.html
                                    "Wspólny interes uczelni i miasta jest oczywisty: jak największa liczba
                                    studentów. - Niewiele ma to wspólnego z interesem organizatora Taredu, któremu
                                    zależy na jak największej liczbie wystawców i który do Hali Stulecia zaprasza
                                    uczelnie z całej Polski - mówi dr Zimnak. - A dlaczego one mają łowić u nas
                                    studentów, skoro my sami mamy z tym problemy? Niż demograficzny, otwarte granice
                                    i likwidacja powszechnego poboru do wojska sprawiły, że ich liczba zmniejsza się
                                    z roku na rok. Oznacza to 6-10 tys. mniej kandydatów na wrocławskie uczelnie
                                    każdego roku. A już w tej chwili jest ciężko."
                                • Gość: Adam Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: 94.254.232.* 31.01.10, 20:36
                                  Skoro ze Śląska pochodzi dużo ludzi z niemieckim paszportem, potomków
                                  Volksdeutschów i innych osób mających związki z Niemcami i tam przebywających na
                                  stałe to statystyki nie oddają prawdy. Ci ludzie często są zameldowani na
                                  Śląsku, chociaż od lat tam nie mieszkają. Tak jest w wypadku mojego szwagra,
                                  zameldowanego do dziś w Dąbrowie Górniczej, który od 20 lat mieszka w RFN.
                                  Odwrotnie jest w Warszawie, bo Warszawiacy raczej nie emigrują( z moich
                                  znajomych wyjechała tylko 3 osoby, urodziłem się w Warszawie), natomiast napływ
                                  przyjezdnych, nie ujętych w statystykach, jest olbrzymi.
                                        • Gość: Hajer Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 21:03
                                          bo to Zaglebie!!!
                                          Czyli dawny zabor rosyjski, ale juz Katowice byly po stronie
                                          niemieckiej. Do dzisiaj miedzy mieszkancami tych regionow panuje
                                          silny antagonizm. W Zaglebiu nie lubia Slazakow, a na Slasku
                                          Zaglebiakow. Powiedziec Slazakowi, ze Sosnowiec czy Dabrowa lezy na
                                          Slasku to najgorsza zniewaga. To tak jakby jakis Amerykanin
                                          powiedzial, ze Polska jest gdzies w Rosji:-)
                                          • Gość: Hajer Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.10, 21:16
                                            Wypowiedz Kazimierza Kutza

                                            "Kazimierz Kutz poprzez swoje skrajnie nieprzychylne wobec Zagłębia
                                            Dąbrowskiego wypowiedzi stał się symbolem "śląskiej nienawiści"
                                            wobec tego regionu. Czy Kutz faktycznie zasłużył sobie na taką
                                            opinię? Oto próbka jego twórczości:

                                            Ale ta graniczna rzeczka, oddzielająca wcześniej Rosję od Niemiec, a
                                            przed wojną Śląsk od Zagłębia, to najważniejsza granica w moim
                                            życiu. To zza niej spadło na Śląsk nieszczęście. Tu stykały się dwie
                                            cywilizacje: łacińska i bizantyjska. Mój świat lepiony był na model
                                            niemiecki, rządziła nim familijność i pracowitość. Po tamtej stronie
                                            królowało cwaniactwo, przekupstwo i donosicielstwo. I ten świat, w
                                            mundurach UB i garniturach partyjnych aparatczyków, wkroczył po
                                            wojnie na Śląsk i wdeptał go w ziemię. Komuna w najgorszym swoim
                                            wydaniu. Mało, że wtedy nie rozumiała Śląska, to przez
                                            dziesięciolecia nie chciała go zrozumieć. To przed nimi rodziny
                                            powstańców, również moja, uciekały do Niemiec. Dziś nie widać
                                            cywilizacyjnych różnic, tu i tam blokowiska, ale nie są one w stanie
                                            przesłonić moich wspomnień z dzieciństwa. Tam byli Gorole, my dla
                                            nich Hanysy. II Rzeczpospolita była na tyle mądra, że tych światów
                                            nie scaliła w jeden organizm, dopiero PRL palnęła cywilizacyjne
                                            głupstwo i zrobiła jedno województwo. Azję połączyła z Europą."
                                              • Gość: Krajcok Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: *.verio-web.com 02.02.10, 17:37
                                                Oczywiście że dozwolone i bardzo często praktykowane. Kuc mówiąc te słowa
                                                pokazał że jest durniem, a nawet gorzej bo zawszonym szowinistą. Nie wiem po co
                                                napuszcza jednych na drugich, próbuje wzniecać nienawiść? Dziś ludzie z Sosnowca
                                                pracują w Katowicach i vice versa. Śląskie wyższe uczelnie mają wydziały tu i
                                                tu, aglomeracja się scaliła i granice między miastami Sląska i Zagłębia się
                                                zatarły. Ludzie żyją normalnie i są przyjaźni (choć biedy nie brakuje). Tylko
                                                skończony idiota będzie odgrzewał kotlet sprzed wieku i na siłę dzielił ludzi.
                                                Hanysy, Gorole itp. to infantylne wyzwiska godne co najwyżej nastoletnich
                                                piłkarskich kiboli.
                                                • gry-fny Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy 02.02.10, 18:55
                                                  Gość portalu: Krajcok napisał(a):

                                                  > Oczywiście że dozwolone i bardzo często praktykowane. Kuc mówiąc
                                                  te słowa
                                                  > pokazał że jest durniem, a nawet gorzej bo zawszonym szowinistą.

                                                  On ma lepsze wypowiedzi


                                                  Najlepiej niech ogłoszą separację. Niech się uwolnią i stworzą
                                                  własny organizm w połączeniu np. z Małopolską albo innymi regionami.
                                                  Przecież nikt im tego nie broni - mówi najbardziej nielubiany przez
                                                  Zagłębiaków Ślązak
                                                  Witold Gałązka: Jak Pan się czuje w roli "czarnego luda"
                                                  Zagłębiaków?

                                                  Kazimierz Kutz: Ja im gratuluję...
                                                  Czego?

                                                  - Tego, że to środowisko wreszcie fermentuje. I nawet "przeciw
                                                  komuś" ludzie się buntują, ale też jednoczą. Tworzy się wspólnota i
                                                  to bardzo piękne. Nareszcie to podpatrzyli od nas.

                                                  Dlaczego Zagłębiacy nie czują się lepsi, ani ważniejsi od Ślązaków?

                                                  - Bo widocznie odzywa się poczucie winy i kompleks za lata 70.

                                                  Ale czy Pan bez żadnych warunków byłby gotów podać rękę
                                                  Zagłębiakowi?

                                                  - Wie pan, w kontaktach damsko-męskich te różnice regionalne nie
                                                  mają żadnego znaczenia. Przeciwnie, do dzisiaj żałuję, że nie miałem
                                                  Murzynki.

                                                  Dlaczego Zagłębiacy tak często porównują się ze Ślązakami,
                                                  podkreślając swoją inność?

                                                  - Najlepiej niech ogłoszą separację. Niech się uwolnią i stworzą
                                                  własny organizm w połączeniu np. z Małopolską albo innymi regionami.
                                                  Przecież nikt im tego nie broni.
                                                  katowice.gazeta.pl/katowice/1,35063,2322636.html
                                    • Gość: Adam Re: Wloclawek- okolo 160 km od Warszawy IP: 94.254.232.* 31.01.10, 20:54
                                      Owszem, Warszawiacy przenoszą się do ościennych miast i miasteczek, ale
                                      najczęściej jest to cały czas aglomeracja Warszawska. Natomiast napływ osób
                                      przyjezdnych jest widoczny gołym okiem. Mieszkam na Piaskach i jeszcze 10 lat
                                      temu samochód na obcych rejestracjach to była rzadkość. Teraz co najmniej 20% to
                                      przyjezdni. Moja żona pracuje w Erze i w 12 osobowym zespole tylko 3 osoby są z
                                      Warszawy( moja żona jest spod Bydgoszczy).
                                    • wax_wax7 To jest dopiero zagadka 01.02.10, 09:07
                                      Gość portalu: jacek01g napisał(a):

                                      > > Odwrotnie jest w Warszawie, bo Warszawiacy raczej nie emigrują
                                      >
                                      > Raczej emigrują i to do ościennych miast, miasteczek i wiosek.
                                      >
                                      > > natomiast napływ przyjezdnych, nie ujętych w statystykach,
                                      > > jest olbrzymi.
                                      >
                                      > Skoro nie jest ujety znaczy nikt go nie zmierzył to skąd wiadomo
                                      że jest olbrzy
                                      > mi?

                                      Naplyw przyjezdnych olbrzymi, mieszkancy stolicy nigdy z niej nie
                                      wyjezdzaja ,a liczba mieszkancow w ogole nie rosnie!!!!
                                      Pewnie falszuja spisy ludnosci???


                                      1978 - 1 552 300 (spis powszechny
                                      1988 - 1 655 021 (spis powszechny
                                      2002 - 1 688 194 (spis powszechny, włączono Wesołą)
                                      2009 - 1 711 579
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Warszawy

                                      • mojamagna Re: To jest dopiero zagadka 01.02.10, 12:36
                                        A jak policzyć tych co są niezameldowani? Policz zamiejscowe rejestracje w
                                        tygodniu i w weekend na warszawskich osiedlach, popatrz na parkingach, rozejrzyj
                                        się w pracy. Jeszcze 10 lat temu przyjezdnych było dużo mniej. A Warszawiacy
                                        emigrują za granicę w mniejszym stopniu niż mieszkańcy innych rejonów Polski,
                                        mam rodzinę w Częstochowie i tam wyjazdy są masowe. Prawdą jest też, że
                                        Warszawiacy często przenoszą się pod Warszawę, jednak pozostają w aglomeracji
                                        warszawskiej.
    • Gość: jacek01g traciłeś pracę na prowincji? IP: *.chello.pl 31.01.10, 18:33
      > Na prowincji rodzina zarobi średnio 4,5tys zł.

      I jak szybko zdobywałeś nową? Jeśli szybko to na jakim poziomie?

      Na prowincji jak masz 2000-2500 to drżysz żeby tej pracy nie stracić i tylko
      modlisz się żeby nie trafił Ci się szef-debil albo jakaś kierowniczka-szmata.
      Albo jeśli miastem lub największym pracodawcą jest jakiś debil. Bo wiesz, że
      szybko nowej nie znajdziesz, jedyny pracodawca może wszystko (no może prawie
      wszystko) a nawet jeśli jest względnie normalny - to po utracie pracy
      znalezienie nowej na tym samym poziomie zarobkowym jest awykonalne.

      Stracisz pracę w Warszawie za 3000 netto? do wzięcia prawie natychmiast masz
      pracę za 1500 albo bierzesz albo czekasz i po 3-4 miesiącach czekania trafiasz
      na taką za 3500 albo nawet i lepszą.

      Jak wygląda na tanie życie na "prowincji"? Wałbrzych - dobry przykład prowincji?
      Korki są w wszystkich większych miastach i niemal wszędzie. W Wałbrzychu są, bo
      nie ma obwodnicy, bo kasę na inwestycje i w Wałbrzychu i w innych miastach
      Dolnego Śląska zeżarł Wrocław, bo ichnia obwodnica zamiast 1,5 mld kosztuje 4mld
      jak stwierdził NIK. 2 największe zakłady wałbrzyskie Toyota i NSK są japońskie i
      uzgodniły między sobą że ani nie podbierają sobie pracowników a nie przyjmują
      ludzi którzy się zwolnili i pracowali u jednego z nich. Jeszcze niedawno 3
      największe markety (Tesco, Real, Auchan) uzgodniły między sobą że nie przyjmują
      między sobą ludzi którzy się zwolnili albo których zwolniono z poszczególnych
      marketów. Zmowa że jest nielegalna? A kogo to obchodzi?

      Odnośnie mieszkań. Mój znajomy sprzedawał mieszkanie na osiedlu Podzamcze. 54
      m.kw. 3 pokoje za 150tys. zł, wielka płyta. Chętnych było trochę bo tutaj
      niewiele się buduje więc ludzie kupują to co jest a większość domów to
      poniemieckie domy z czego spora część to zwykłe rudery. Sprzedał za 6 podejściem
      bo Ci którzy chcieli kupić mieszkanie do dostali kredytu, gdyż nawet jeśli 2
      osoby pracują a takie osoby chciały mieszkanie kupić to nie dostały kredytu.
      Sprzedał za 135tys. gdyż tylko tyle kredytu dostało małżeństwo (bez dzieci)
      które kupiło chatę. Ile trzeba mieć razem min. zarabiać żeby nie móc dostać
      kredytu na 150tys zł?

      Nawiasem mówiąc - czynsz w tym mieszkaniu płacił w wys. 400zł. i to na Podzamczu
      raczej norma. Tanio? drogo? Oceń sam. Zresztą ceny w wałbrzyskich marketach nie
      różnią się zbytnio od warszawskich przy dużo niższych zarobkach więc sam oceń
      czy na "prowincji" jest tanio a takie dość powszechne przekonanie panuje w
      Warszawie. Zresztą we Wrocławiu też jak się ostatnio przekonałem.
      • Gość: agg Re: traciłeś pracę na prowincji? IP: *.aster.pl 31.01.10, 18:50
        Zgadzam się z przedmówcą poza Warszawą nie jest wcale tak różowo.
        Znajomi szukali mieszkania w Olsztynie, poszli to dewelopera, który
        chciał ponadto 5 tys. za m. (2-pokojowe mieszkanie). Chcieli
        negocjować cenę bez skutku i deweloper powiedział, że normą jest, że
        młodzi ludzie biorą kredyt uwaga z rodzicami, bo sami nie mają
        zdolności kredytowej, więc mieszkania i tak zostaną sprzedane.
        Ponadto na prowincji normą są wyjazdy za granicy, aby jakoś utrzymać
        rodzinę.
        W Warszawie łatwo nie jest, ale znam osoby, które są w stanie mimo
        wysokich cen kupić sobie z jednej pensji mieszkanie i jakoś je
        spłacać.
      • men1972 Do Jacka01g 31.01.10, 18:52
        Przeczytałem twoją bardzo mądrą wypowiedz o sytuacji w Wałbrzychu.
        Nie jestem z Wałbrzycha ale zgadzam się z tobą w 100% że między pracodawcami
        jest zmowa.

        Nie legalna, ale jest !!! - i nikogo tak naprawdę to nie obchodzi.

        Zgadzam się z tobą w jeszcze jednym!!! Na prowincji kiedy stracisz pracę, to
        często już NIE MASZ WIĘKSZYCH SZANS na następną !!

        A w Warszawie jak stracisz pracę za 3000 PLN to bardzo szybko złapiesz jakąś
        choćby za te 1500 PLN.
        1500 PLN to bardzo mało jak na Warszawę. Ale przy odrobinie sprytu i
        samozaparcia PRZEŻYJESZ te kilka miechów za te 1500 PLN, a w między czasie masz
        spore szansę na znalezienie lepszej pracy !!! :-)

        Masz rację Jacku01g !! Jest dokładnie tak jak napisałeś.

        A już tak na marginesie: Widzę że bardzo dobrze znasz sytuacje gospodarczą w
        Wałbrzychu.
        Czy jesteś może z Wałbrzycha, a aktualnie mieszkasz i pracujesz w Warszawie ?? :-)
        • Gość: jacek01g Re: Do Jacka01g IP: *.chello.pl 31.01.10, 20:30
          > Przeczytałem twoją bardzo mądrą wypowiedz o sytuacji w Wałbrzychu.
          > Nie jestem z Wałbrzycha ale zgadzam się z tobą w 100% że między
          > pracodawcami jest zmowa.

          Miło mi.

          > Zgadzam się z tobą w jeszcze jednym!!! Na prowincji kiedy stracisz
          > pracę, to często już NIE MASZ WIĘKSZYCH SZANS na następną !!

          I dlatego emigracja zarobkowa do Norwegii, UK, Irlandii, nawet Niemiec i
          dokądkolwiek jest z prowincji i z polskich małych miasteczek i wsi.

          Z Wałbrzycha ludzie szukali i pracowali w Czechach. Tak było kiedyś, tam
          reklamowało się (po polsku) trochę agencji pracy z Czech ale teraz nie wiem
          dokładnie jak to wygląda.

          > A już tak na marginesie: Widzę że bardzo dobrze znasz sytuacje
          > gospodarczą w Wałbrzychu.
          > Czy jesteś może z Wałbrzycha, a aktualnie mieszkasz i pracujesz
          > w Warszawie ?? :-)

          Tak, i z Wałbrzychem i tym co się dzieje staram się trzymać jakiś kontakt.
    • Gość: gość Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: 213.17.183.* 31.01.10, 20:31
      Wydaje mi się, że w Warszawie 3000zł netto dostaje się na początek,
      tak przynajmniej jest w mojej i mojej żony firmie (zupełnie różne
      branże).
      Do 2000zł zarabiają zupełnie niewykwalifikowani (też znamy)
      Ja bym przyjął, że osoby z wykształceniem po powiedzmy 3 latach
      dobrej pracy otrzymują 4-6 tys netto i to nie są stanowiska
      kierownicze tylko specjaliści, mnożąc przez dwa stać jest na spłatę
      kredytu 2-3 tys
      Dyrektorskie, kierownicze krzesła to m.in. 10 tys netto + motywacje
      Takie są moje obserwacje zarówno ogólne jak i szerokim gronie
      znajomych, zresztą wystarczy wpaść nawet w tygodniu do knajpy,
      stanąć na parkingu czy też wejść do Galerii Handlowej czy pojechać
      na weekend do modnego miejsca, ludzie biedy w W-wie nie ma
    • Gość: zazrak Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: 78.133.208.* 01.02.10, 08:54
      Również uważam, że przy aktualnych cenach mieszkań, zarobków i jakości życia nie
      opłaca się mieszkać w Warszawie.
      Inne duże miasta oferują podobny poziom zarobków przy sporo tańszych
      mieszkaniach, mniejszych korkach i spokojniejszym życiu.
      Najlepiej teraz wygląda sytuacja na Śląsku, nieźle jest w poznańskim, gdańskim.
      Średnie pensje mówią same za siebie. Warszawa 4 z hakiem brutto, reszta około
      3600 brutto. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w Warszawie średnia pensja jest
      zawyżana znacznie przez "wysokie kierownictwo" dużych firm i dobrze opłacanych
      urzędników. Zwykli pracownicy już kokosów nie mają.
      Koszty usług: lekarze, dentyści, fryzjerzy są tu znacznie wyższe niz na
      prowincji. Koszty dojazdów, trzeba również liczyć utracony czas w korkach, są
      sporo wyższe, szczególnie jeśli korzysta się z auta.
      Żywność również sporo droższa. Jako przykład podam wyroby wędliniarskie. Na
      prowincji prawdziwą szynkę, od małego masaża, można kupić za 18zł/kg, w
      Warszawie takiej nie kupi się nawet za 30zł.
      • wax_wax7 Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 09:10
        Gość portalu: zazrak napisał(a):

        > Również uważam, że przy aktualnych cenach mieszkań, zarobków i
        jakości życia ni
        > e
        > opłaca się mieszkać w Warszawie.
        > Inne duże miasta oferują podobny poziom zarobków przy sporo
        tańszych
        > mieszkaniach, mniejszych korkach i spokojniejszym życiu.
        > Najlepiej teraz wygląda sytuacja na Śląsku, nieźle jest w
        poznańskim, gdańskim.
        > Średnie pensje mówią same za siebie. Warszawa 4 z hakiem brutto,
        reszta około
        > 3600 brutto. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w Warszawie
        średnia pensja jest
        > zawyżana znacznie przez "wysokie kierownictwo" dużych firm i
        dobrze opłacanych
        > urzędników. Zwykli pracownicy już kokosów nie mają.
        > Koszty usług: lekarze, dentyści, fryzjerzy są tu znacznie wyższe
        niz na
        > prowincji. Koszty dojazdów, trzeba również liczyć utracony czas w
        korkach, są
        > sporo wyższe, szczególnie jeśli korzysta się z auta.
        > Żywność również sporo droższa. Jako przykład podam wyroby
        wędliniarskie. Na
        > prowincji prawdziwą szynkę, od małego masaża, można kupić za
        18zł/kg, w
        > Warszawie takiej nie kupi się nawet za 30zł.

        w Warszawie nie zarabia sie najwiecej w Polsce- skonczcie z tym
        mitem!!!
        praca.wp.pl/kat,37234,title,Najwiecej-zarabiaja-w-Katowicach,wid,9936684,wiadomosc.html?ticaid=198f9
      • wax_wax7 Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 09:17
        W Katowicach i Warszawie średnia płaca jest jednak dalej najwyższa -
        odpowiednio 4477 zł i 4430 zł. Najniższe średnie mają Gorzów
        Wielkopolski 2600 zł (wzrost w ciągu 4 lat tylko o 27,5 proc.) i
        Lublin 2836 zł (wzrost o 35,9 proc.).
        www.praca.wnp.pl/rosna-place-w-mniejszych-miastach,99023_1_0_0.php
      • perneon Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 09:47
        > Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w Warszawie średnia pensja jest
        > zawyżana znacznie przez "wysokie kierownictwo" dużych firm i dobrze opłacanych
        > urzędników.

        A na Śląsku to może inaczej, przecież średnią zawyżają górnicy. Pozostali, czyli ci którzy w obronie swoich pensji nie robią demolki i blokady Warszawy, przędą cieniutko, oj cieniutko.

        www.wynagrodzenia.pl/monitor_plac_1.php/wpis.61
        Tymczasem w 2008 roku przeciętna płaca w górnictwie wyniosła wg GUS 5 397,82 PLN i była o 69% wyższa od średniego wynagrodzenia w naszym kraju. Według statystyk zarobki górników Polsce przewyższają płace w tym sektorze w wielu innych europejskich krajach.

        O rentowności i dopłatach do górnictwa nie wspomnę.
        • wax_wax7 Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 10:07
          perneon napisał:

          > O rentowności i dopłatach do górnictwa nie wspomnę.

          Moze zajmij sie doplatami do roznych KRUSow, ale o tym cisza, bo
          przeciez pochodzicie z zapadlych wioch, haha


          Zysk górnictwa w tym czasie to 38,4 mln zł wobec 289,3 mln zł przed
          rokiem - wynika z danych Ministerstwa Gospodarki.
          gornictwo.wnp.pl/rentownosc-gornictwa-spadla-prawie-do-zera,82580_1_0_0.html
          • perneon Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 10:21
            > Zysk górnictwa w tym czasie to 38,4 mln zł wobec 289,3 mln zł przed
            > rokiem - wynika z danych Ministerstwa Gospodarki.
            > gornictwo.wnp.pl/rentownosc-gornictwa-spadla-prawie-do-zera,82580_1_0_0.html

            LOL, biznes zatrudniający 120tyś ludzi przynosi zyski rzędu 38,4 mln zł?! :D I jakim kosztem, ja się pytam? Dopłaty, dotacje, przywileje. Samych dopłat jest na poziomie 0,5mld zł, na szczęście tylko do końca 2011r:

            Jak wylicza forsal.pl, od tego czasu branża otrzymała z budżetu w sumie 23,5 mld zł.
            Resort chciałby, by publiczne środki zostały wydane głównie na tzw. inwestycje początkowe, czyli udostępnianie nowych złóż. W projekcie budżetu na 2010 rok zaplanowana jest na ten cel kwota 460 mln zł.


            Ot i cała tajemnica wysokiej średniej płac na Śląsku.
                • Gość: haha Stad te gigantyczne srednie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 11:17
                  Na związkowe pijawki kompania węglowa wydaje 20 mln zł rocznie.
                  Zarobki działaczy są szokujące.

                  Nazywają siebie górnikami, choć praktycznie nie bywają pod ziemią.
                  Za przekładanie papierów co miesiąc zgarniają nawet po kilkanaście
                  tysięcy złotych, jeżdżą luksusowymi samochodami i mieszkają w
                  drogich domach. Kto? Górniczy związkowcy. Oni żyją jak królowie. A
                  zwykli Polacy... wkrótce nie będą mieli czym zapłacić za węgiel. Bo
                  ma podrożeć nawet o 40 procent!

                  www.se.pl/wydarzenia/kraj/zobacz-tak-zwiazkowcy-zeruja-na-gornikach_73185.html
              • perneon Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 11:16
                > z tych 120 tys gornikow moze kilkadziesiat tysiecy jest ze Slaska,
                > reszta pracuja w kopalniach w innych regionach. Wojewodztwo Slaskie
                > zamieszkuje jakies 5 mln ludzi, to okolo 1% mieszkancow regionu:-)

                Nie ośmieszaj się. I co, całe 5mln pracuje? Zastanawiałeś się w jak dużym stopniu przemysł górniczy oddziałuje na cały region? Ile firm jest z kopalniami powiązanych, nie tylko bezpośrednio ale i pośrednio? Co się stanie z innymi branżami, gdy nagle zabraknie dopłat i suto opłacanych ludzi powiązanych z górnictwem? Myśl, to nie boli.
      • Gość: czesiu Re: Żyć w Warszawie - głupota? IP: 217.98.20.* 01.02.10, 11:17
        Prawda, po stokroć prawda. Szczególnie ta wędlina.
        W wawie praktycznie nie da się kupić dobrej wędliny. To co oferowane jest w supermarketach, nawet na stoiskach z droższą wędliną, czy w osiedlowych sklepikach, ba nawet w sklepach z tzw zdrową żywnością to tandeta, tego nie da się jeść.
        Na prowincji faktycznie można kupić dobrą, tradycyjną, "jak za gierka", wędlinę w cenie poniżej 20zł za kg (szynka).
        Ja osobiście sam robię wędliny (szynka, schabik, inne, również czasami kiełbasę, wędzę u znajomego z prowincji).

        Czasem bywam służbowo w różnych miastach Polski i naprawdę zazdroszczę im, ten luzik na ulicach, ludzie jacyś wolniejsi, spokojniejsi jakby buzie bardziej zadowolone

        a w wawie widać jedynie pośpiech, tłok, zdenerwowanie, ciągłą walkę o przetrwanie, o spłatę kredytu, o miejsce w żlobku, przedszkolu, szkole, o czas tracony w pi.....nych korkach.

        Dla młodzików może to i sens życia, ja się już z tego wyleczyłem.
    • bd_007 Re: Żyć w Warszawie - głupota? 01.02.10, 09:33
      To, czy warto mieszkać w Warszawie czy nie, nie można sprowadzić do
      relacji średnia płaca / koszt utrzymania. Średnia płaca w Warszawie
      nie jest kosmiczna, ale z drugiej strony szanse na bardzo dobrą
      płacę / awans są tu dużo wyższe niż na prowincji.

      W Warszawie cenna może być anonimowość - tu nikogo nie obchodzi, czy
      jesteś z Pcimia czy z Koziej Wólki. W małych miasteczkach jak
      podpadniesz układowi komendant-proboszcz-dyrektor szkoły to masz
      przechlapane, w W-wie nie ma tego problemu.

      W Stolicy masz najlepszy dostęp do dobrych szkół dla dzieci,
      prywatnej opieki medycznej czy choćby kawiarni i kina, nie
      wspominając o międzynardowych połączeniach lotniczych (jak latasz
      kilka razy do roku to docenisz). Psioczenie na Warszawę jest modne,
      ale niejeden co psioczy zatęskni, jak wróci na jakieś zadupie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka