Dodaj do ulubionych

Co tam panie w Rzeczpospolitej

22.02.10, 16:44
Czyli wieści z frontu propagandy.

www.rp.pl/artykul/234421,437066.html
Okiem dewelopera

Coraz lepsze informacje płyną do nas z sektora bankowego. Ostatnio usłyszeliśmy o możliwości udzielenia kredytu na 110 proc. wartości nieruchomości.
Sprzyja temu stabilizacja cen na rynku nieruchomości. Ryzyko dalszego spadku cen mieszkań jest w tej chwili minimalne. Dziś zadaniem dewelopera jest udowodnienie bankowi, że to właśnie klientom nabywającym mieszkania w jego inwestycji warto udzielać kredytów.


Ziew, standardzik.

www.rp.pl/artykul/234421,437062.html
Sonda: kto doradzi przy transakcji

Kupujący mieszkania raczej nie są zainteresowani usługami radców prawnych przy transakcji – wynika z badań przeprowadzonych przez portal Oferty.net.

W sumie to oczywiste, przecież nikt nie będzie przepłacał kilku stówek za porady prawnika, jeśli można dostać to samo u profesjonalnego doradcy klienta w pięknym biurze. I nawet kawkę dadzą, co tu się zastanawiać.

www.rp.pl/artykul/226047,437746.html
Na pierwszych w tym roku targach mieszkaniowych warszawiacy najczęściej pytali o małe lokale na najwyższych piętrach. Te sprzedają się najlepiej. Zwłaszcza poza centrum.
- Przez całe studia wynajmowałem mieszkanie na Żoliborzu, dlatego szukam kawalerki w tej dzielnicy albo na Bielanach – mówi Krzysztof Kącki, którego spotkaliśmy w niedzielę na 11. Mazowieckich Targach Mieszkań w hali EXPO XXI przy Prądzyńskiego. – Oczywiście, że chciałbym większe mieszkanie, ale zwyczajnie mnie nie stać. Wolę więc kupić cokolwiek, byle nie płacić dłużej za wynajem.
Co ciekawe, coraz więcej klientów chce mieszkać wysoko. – Ze względu na spaliny, hałas i widok z okna – mówi Mariola Sekuła, która wraz z mężem szuka dwupokojowego mieszkania na minimum ósmym piętrze.


Taka ciekawostka w sumie, piękny przykład naganiatologii stosowanej.

www.rp.pl/artykul/8,437113.html
Spadek średnich cen nieruchomości w ostatnim czasie wyhamował, ale koszty zakupu lokali mimo wszystko utrzymują się na wysokim poziomie. Nie wszystkich stać na zaciągnięcie wystarczającego kredytu. Koszty pożyczek nadal okazują się zbyt wysokie. Dlatego niektórzy inwestorzy, bacznie obserwując sytuację w branży finansowej, tworzą programy kredytowe we współpracy z bankami.
...
Deweloperzy, którzy są wierni ustalonym cenom, zachowują spokój. Wolą obniżać koszty finansowania, niż obniżać ceny mieszkań. Według nich dobra oferta sama potrafi się obronić.


No no, może nawet wywalczą dla klienta marżę 2.9%. Dobry pan.

I prawdziwy kwiat dzisiejszego rozdania:

www.rp.pl/artykul/80531,437663.html
Teraz jest dobry czas na kupno mieszkania, zarówno dla siebie, jak i w celach inwestycyjnych. Ceny spadły, wybór wzrósł.

Znowu okazuje się, że teraz jest dobry moment na kupno mieszkania! Nie może być.

– Ceny transakcyjne wciąż są poniżej rekordowych z 2007 r., lecz powoli je doganiają. Kto więc chciał zainwestować w rynek mieszkaniowy krótkoterminowo, do pięciu lat, spóźnił się o rok. Idealna była do tego zima 2008/2009.
Po jakim czasie inwestycja w mieszkanie może się zwrócić? Leszek Michniak podaje przykład: jednopokojowy lokal we Wrocławiu można kupić już od 190 tys. zł. – Dodając koszty remontu i podstawowego wyposażenia, powinniśmy zainwestować ok. 195 tys. złotych. Wynajem da dochód na poziomie średnio 1 tys. zł miesięcznie. Można więc założyć zwrot kapitału po ok. 16 latach – wylicza szef WGN. Według niego zwrot z inwestycji jest korzystniejszy niż z lokaty bankowej, gdzie oprocentowanie wynosi dziś średnio 4 – 5,5 proc.


(na szczęście jest też głos anty)

Według niego szansą dla chcących inwestować w lokale na wynajem jest m.in. zauważalny trend powrotów Polaków z emigracji. Nie wszyscy będą w stanie kupić sobie lokal, będą więc musieli wynajmować.
– Zakładając jednak, że w latach 2011 – 2012 r. ceny nieruchomości wzrosną, a do tego czasu możemy liczyć na dodatkowe przychody z wynajmu w wysokości od 900 do 1600 zł miesięcznie, trudno liczyć, by jakakolwiek inna inwestycja mogła opłacać się bardziej od nieruchomości – twierdzi Mariusz Feliński.
– Trzeba też pamiętać, że mieszkanie to majątek trwały, którego wartość rośnie. Można je odsprzedać w sprzyjających warunkach lub traktować jako zabezpieczenie, rodzaj funduszu emerytalnego – podkreśla Leszek Michniak.


Buahahah, już widzę tę falę wracających Polaków. Do czego oni mają wracać? O ynwestowaniu szkoda gadać.

A z drugiej strony:

www.rp.pl/artykul/120607,437097.html
W stolicy czeka blisko tysiąc lokali oddanych do użytku w latach 2007 – 2008

To co w takim razie z mieszkaniami z rekordowego roku 2009?

www.rp.pl/artykul/226047,437094.html
Średnio metr nowego mieszkania w dużym mieście kosztuje dziś niecałe 7,1 tys. zł. Kwota ta spadła o niecały procent w ciągu miesiąca – podaje Tabelaofert.pl.
Do największych spadków, sięgających 4 proc., doszło w ciągu miesiąca w stolicy Wielkopolski (z niecałych 7,3 do ok. 7 tys. zł za 1 mkw). Analitycy zanotowali także obniżki w Warszawie, o 2 proc. (z prawie 9 do 8,8 tys. zł za mkw.) oraz o jeden proc. w Gdańsku (z 7 do 6,9 tys. zł za mkw.), a także w Katowicach z 5,5 do 5,4 tys. zł za metr. W Krakowie stawki pozostały praktycznie bez zmian (7,4 tys. zł za mkw.).


Czyli ceny tylko w góóórę.
Obserwuj wątek
    • perneon Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 22.02.10, 17:03
      Ciekawy wątek z interii:

      biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/kosmetyczne-zmiany-cen/komentarze,1440615,1,28790871,3,3
      Wiadomo, to tylko anonimowy komentarz na forum i ciężko oceniać wiarygodność. Ale podrzucam, skoro można czytać brednie wyliczane z cen ofertowych, to równie dobrze można i coś takiego.
      • rumun_navigator Bzdet 22.02.10, 21:30
        Jakim cudem średnia z 2007r roku może być najwyższa skoro:
        a) aż do jesieni ceny rosły,
        b) sporo danych z aktów notarialnych dotyczyło umów zawieranych jeszcze
        w 2006r... Czyli w zupełnie innych realiach cenowych.

        Ja wiem, że łykacie niczym MW każde niesprawdzone info, ale może czasem
        szklaneczkę zimnej wody zamiast?
        • poszi Dane GUS to też bzdety? 22.02.10, 22:28
          Jak się mozolnie przejrzy ten wielgachny raport GUS z transakcjami nieruchomości
          www.stat.gov.pl/gus/5840_724_PLK_HTML.htm
          w skondensowanej postaci przedstawiony tu:

          forum.gazeta.pl/forum/w,106,105255360,105443914,Ceny_mieszkan_Wawa_2006_2008_dane_z_aktow_notarial.html
          To można zauważyć, że średnie ceny z aktów notarialnych w Warszawie wynosiły:
          2006: 5709 zł/m2
          2007: 8546
          2008: 7707

          > Jakim cudem średnia z 2007r roku może być najwyższa skoro:

          Cuda się jak widać zdarzają.

          >
          > Ja wiem, że łykacie niczym MW każde niesprawdzone info, ale może czasem
          > szklaneczkę zimnej wody zamiast?

          Na zdrowie!

          P.S Już wypowiadałem się, że te dane GUS są zbyt mocno uśrednione i ze zbyt małą
          częstotliwością oraz zbyt opóźnione, żeby mówiły o wiele o aktualnej sytuacji,
          ale akty notarialne takie były.
          • rumun_navigator Tak, też. 22.02.10, 23:24
            Dane za 2007r dotyczą 3412 transakcji. Pewnie jest to nie więcej niż
            10% ogólnej ich liczby. I o ile nie będziemy wiedzieli KTÓRE 10% GUS
            wziął pod uwagę to nie możemy mówić o żadnych wiarygodnych
            porównaniach.
            • poszi Re: Tak, też. 23.02.10, 09:49
              > Dane za 2007r dotyczą 3412 transakcji. Pewnie jest to nie więcej niż
              > 10% ogólnej ich liczby.

              Może tak, a może nie. Mnie się wydaje, że to jest cały rynek mieszkań na rynku
              wtórnym niespółdzielczych, ale GUS nie wyjaśnia metodologii w sposób
              wyczerpujący. Nie ma w Polsce dobrych danych, więc trzeba wyciagać (ostrożne)
              wnioski z tych strzępów informacji, które są.

              Natomiast Twój opór przed tym, że szczyt cenowy był w 2007 roku jest
              niezrozumiały. Złaszcza że to nie jedyne żródło, które to twierdzi.
              Wg oferty.net szczyt był we wrześniu 2007:
              www.oferty.net/statystyki/012008.php
              www.oferty.net/statystyki/012009.php
              Być może to było spowodowane tym, że wyczerpała się pula tych, dla których "cena
              nie gra roli", a nie tym, że były jakieś istotne spadki, ale spadek średniej
              mnie nie dziwi, bo 2008 rok to już był rok mniejszej gorączki w Warszawie niż
              2007 rok.
              • rumun_navigator Re: Tak, też. 23.02.10, 17:21
                Jeśli szczyt był we wrześniu to znaczy, że przez całe 8 miesięcy w
                2007r ceny były niższe. I nawet przy bardzo optymistycznych
                założeniach ceny w 2008r nie spadły więcej niż w przeciągu 2007r
                wzrosły. Wniosek powinien być oczywisty... A w ogóle to już chyba
                lepiej brać ceny ofertowe niż takie strzępki - tam błąd przynajmniej
                można oszacować. Przecież ceny ofertowe MUSZĄ pozostawać w dającej
                się określić relacji to cen transakcyjnych na każdym tynku na którym
                jest chociaż minimalny ruch... Jak to wygląda w USA? Ktoś może liczył
                tę zależność?

                • poszi Re: Tak, też. 23.02.10, 18:05
                  > Jeśli szczyt był we wrześniu to znaczy, że przez całe 8 miesięcy w
                  > 2007r ceny były niższe. I nawet przy bardzo optymistycznych
                  > założeniach ceny w 2008r nie spadły więcej niż w przeciągu 2007r

                  I to mówi ktoś, kto w co drugim przykładzie podkreśla "sezonowość rynku
                  nieruchomości"?

                  Jak zobaczysz na oferty.net, to tylko okres styczeń-kwiecień 2008 miał wyższe
                  ceny niż styczeń-kwiecień 2007, maj i czerwiec to remis, a potem niższe ceny są
                  w 2008 roku. Ponieważ rynek w okresie styczeń-luty ma dużo niższy obrót, a spory
                  jesienią, absolutnie nie zdziwiłaby mnie niższa średnia w 2008 roku niż w 2007
                  przy takim zestawie danych.


                  > można oszacować. Przecież ceny ofertowe MUSZĄ pozostawać w dającej
                  > się określić relacji to cen transakcyjnych na każdym tynku na którym
                  > jest chociaż minimalny ruch Jak to wygląda w USA? Ktoś może liczył
                  > tę zależność?

                  W USA nie ma takiego bałaganu w ofertach jak w Polsce. Za to tam trudniej
                  wyciągnąć z danych poprawkę na wielkośc domów.

                  Chciałbym jeszcze podkreślic, że mój licznik pokazywał zadyszkę już od początku
                  2007 roku. W 2008 roku już naprawdę było po szczycie.

                  P.S Jak tam Twoja prognoza odnośnie poniżej 6000 ofert na liczniku w Warszawie?
                  • rumun_navigator Re: Tak, też. 23.02.10, 18:49
                    W pojedynku średnich 21 wygrywa 2008r ze średnia 9517, ale nie
                    uwzględniasz tego, że:
                    statystyki cen z aktów notarialnych zapewne są opóźnione w czasie
                    nawet o parę miesięcy od daty uzgodnienia sprzedaży, więc również tym
                    bardziej od daty zamieszczenia oferty. Dlatego można dość bezpiecznie
                    założyć, ze dane GUS za 2007r zapewne zahaczają o faktyczną sprzedaż
                    z 2006r, natomiast dane z 2008r zahaczają o sprzedaż z 2007r. Wniosek
                    jest prosty - te dane za 2007r powinny być nisze niezależnie od tego,
                    że być może właśnie wówczas mieliśmy największe szaleństwo cenowe

                    > Chciałbym jeszcze podkreślic, że mój licznik pokazywał zadyszkę

                    Który? Licznik kredytów? Raczej zaczął pokazywać brak histerii...
                    Zresztą chyba już wcześniej rozmawialiśmy o tym, że obecna "nadwyżka
                    mieszkań" być może jest iluzoryczna.

                    Jak tam Twoja prognoza odnośnie poniżej 6000 ofert na liczniku w
                    Warszawie


                    Tak jak tu stoję oświadczam, że moja zuchwała hipoteza ma w
                    zaistniałych okolicznościach śladowe możliwości realizacji
                    :)

                    No, ale powinniśmy zastanowić się nad tym czy coś realnego wynika z
                    faktu, że na liczniku mamy 8, 9 czy 10tys mieszkań. O ile czas
                    szacowany czas sprzedaży zapasów nie przekracza znacząco zdolności
                    produkcyjnych to naprawdę nie ma się czym martwić. Zresztą sam wiesz
                    to najlepiej - dane, które wyciągnąłeś w wayback machine najlepiej o
                    tym świadczą

                    W USA nie ma takiego bałaganu w ofertach jak w Polsce. Za to tam
                    trudniej wyciągnąć z danych poprawkę na wielkośc domów


                    Że niby nie można założyć, że porównywanych okresach jest to stała
                    wartość? A! Skoro już przytoczyłeś te dane GUS to spojrzyj proszę na
                    przeciętną wielkość sprzedawanego mieszkania w Warszawie. Może w tym
                    świetle wskaźniki dostępności nie wyglądają jednak aż tak tragicznie?
                    • poszi Re: Tak, też. 23.02.10, 20:55
                      > statystyki cen z aktów notarialnych zapewne są opóźnione w czasie
                      > nawet o parę miesięcy od daty uzgodnienia sprzedaży, więc również tym
                      > bardziej od daty zamieszczenia oferty.

                      Statystyki ofert nie uzględniają daty zamieszczenia oferty, ale ich aktualny
                      stan. Zgadnij, co się dzieję, jak zaczynają na niej zalegać oferty z kosmicznymi
                      cenami, których nich nie tyka, a sprzedają się tylko tanie? Zgadłeś, średnia
                      cena idzie w górę. Statystyki ofertowe będą też miały opóźnienie. Dopiero jak ta
                      masa ogłoszeń o nierealnych cenach się ocnknie, że pies z kulawą nogą się ich
                      chałupą nie interesuje, dopiero obniżają ceny.

                      > Który? Licznik kredytów? Raczej zaczął pokazywać brak histerii...

                      Licznik główny. Licznik kredytów pokazuje cały kraj, który był opóżniony w cyklu
                      w porównaniu z Warszawa. Ponadto tam tkwią domy indywidualne, na które wtedy
                      właśnie trwał najgorętszy okres.

                      > Zresztą chyba już wcześniej rozmawialiśmy o tym, że obecna "nadwyżka
                      > mieszkań" być może jest iluzoryczna.

                      Rozmawialiśmy? To był monolog :)

                      > produkcyjnych to naprawdę nie ma się czym martwić. Zresztą sam wiesz
                      > to najlepiej - dane, które wyciągnąłeś w wayback machine najlepiej o
                      > tym świadczą

                      Mylisz się. Jest ciagle nadwyżka mieszkań i obecne tempo sprzedaży nie jest w
                      stosunku do niej za wielkie. Właśnie to wayback pokazuje, że teraz jest wciąż
                      nienaturalny poziom. W USA stosunek ofert do sprzedaży na normalnym poziomie to
                      6 miesięcy.

                      > wartość? A! Skoro już przytoczyłeś te dane GUS to spojrzyj proszę na
                      > przeciętną wielkość sprzedawanego mieszkania w Warszawie. Może w tym
                      > świetle wskaźniki dostępności nie wyglądają jednak aż tak tragicznie?

                      To jakaś nowość? Przeciętne mieszkanie w Wwie ma niecałe 60m2. W danych
                      sprzedaży wielkość jest mniejsza, bo małymi mieszkaniami jest większy obrót.
                      Problem w Wwie jest taki, że dostępność jest w porządku dla bezdzietnej rodziny
                      w kawalerce. A to nie jest sytuacja ani normalna, ani historycznie uzasadniona.
                      • Gość: oko Re: Tak, też. IP: 167.236.248.* 25.02.10, 10:01
                        > Mylisz się. Jest ciagle nadwyżka mieszkań i obecne tempo sprzedaży nie jest w
                        > stosunku do niej za wielkie. Właśnie to wayback pokazuje, że teraz jest wciąż
                        > nienaturalny poziom. W USA stosunek ofert do sprzedaży na normalnym poziomie to
                        > 6 miesięcy.

                        konkretnie to aktualna styczniowa nadwycha domow w usa to:
                        "The supply of homes at the current sales rate increased to 9.1 months’ worth,
                        the highest since May 2009."
                        i to jest ponowne odbicie po spadku od historycznego maks jakie mieli w styczniu
                        09 i wynosilo 12.4 miesiaca
                        a u nas w wawie jest zapas na 14 miechow i rosnie a rumun na to

                        "No, ale powinniśmy zastanowić się nad tym czy coś realnego wynika z
                        faktu"
                        i szybciutko wyciaga wniosek
                        "to naprawdę nie ma się czym martwić."
                        w koncu kierunek jest tylko jeden w guuuuuuuuuurrrrrrreeeeeee i zadne fakty nie
                        stana na drodze tej prawdy...
        • black_monday Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 22.02.10, 22:57
          Też się nad tym zastanawiam. Ktoś w komentarzach sugerował że możliwy byłby do nich dostęp na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, ale kompletnie nie orientuje się w tej materii choć popytam znajomych. I nawet gdyby trzeba było wnieść za to jakąś (rozsądną) opłatę to chętnie bym się na nią zrzucił. A może jakaś organizacja konsumencka mogłaby zadziałać?
    • Gość: jacek polecam prawa sekcje w w rzepie - tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 19:06
      "co powinien zrobić nabywca mieszkania od dewelopera,
      któremu po ścianach sączy się woda? Włączyć farelkę
      i suszyć ściany!"


      "– Obecny kryzys na rynku nieruchomości jest najgłębszy
      od ponad 20 lat. Deweloperzy borykają się ze sprzedażą
      dawno ukończonych inwestycji, co blokuje rozpoczęcie kolejnych.
      Wielu pośredników zamyka dobrze dotąd prosperujące biura.
      Firmy budowlane nie mają zleceń, sprzedawcy materiałów budowlanych
      – mają zalegające na składzie towary - mówi Joanna Lebiedź,
      pośredniczka, biuro nieruchomości Lebiedź i Lebiedź"

      "28,5 tysiąca– tyle nowych mieszkań oferują deweloperzy w siedmiu
      miastach w Polsce (Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław, Poznań,
      Łódź, Katowice). Co trzeci lokal jest już gotowy – podaje Emmerson"

      a pod podanym przez perneona linkiem rozwinela sie arcyciekawa
      dyskusja - polecam !!!
    • black_monday Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 22.02.10, 19:40
      żeby nie zaczynać nowego wątku

      pb.pl/a/2010/02/22/Wartosc_kredytow_na_nieruchomosci_w_styczniu_wzrosla_o
      Wartość udzielonych przez banki kredytów na nieruchomości dla gospodarstw domowych:

      styczen 2010: wzrost o 1 mld 747,7 mln zł (w tym waluty: 436,0 mln zł)
      grudzien 2009: wzrost o 3 mld 306,2 mln zł (w tym waluty: 1 mld 409,3 mln zł )

      a jak było rok temu (brać poprawkę na kurs zł na pocz. 2009)?

      styczen 2009: wzrost o 10 mld 950,7 mln zł (w tym waluty: 10.333,8 mln zł)
      grudzien 2008: wzrost o 20 mld 521,1 mln zł (w tym waluty: 19.520,6 mln zł)

      ponieważ sprzedaż niby się utrzymuje to ludzie teraz kupują głównie za gotówkę czy też ceny spadły o jeden rząd? ;-)
      • poszi Kredyty w styczniu 22.02.10, 22:39
        > a jak było rok temu (brać poprawkę na kurs zł na pocz. 2009)?

        Trzeba brać pod uwagę nie tylko na kurs, ale na jego miesięczna zmianę i to jest
        skorygowane na drugim wykresie tutaj (to, co podajesz jest na wykresie pierwszym
        i to nie odpowiada faktycznym kwotom kredytów tylko zmianom bilansów banków):

        licznikmieszkan.atspace.com/kredyty.html
        I w tym roku stan kredytów wzrósł mniej niż rok temu, co biorąc pod uwagę
        paniczną sytuację w zeszłym roku, jest całkiem interesujące. Ale było dużo
        zimniej w tym roku, to może dlatego :) Zobaczymy na wiosnę, ale znowu coś mi się
        wydaje, że różne prognozy przyrostu kredytów są znowu zbyt optymistyczne:
        forum.gazeta.pl/forum/w,106,92986512,106234712,Dane_NBP_podsumowanie_2009.html
      • black_monday Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 23.02.10, 12:31
        eh, ci dowcipnisie z HB. Miesiąc się skończył i prognozy wzrostów już obcięto o ~15%. Za miesiąc po kolejnej rewizji okaże że inflacja przegoni te ich wzrosty. A co będzie naprawdę pod koniec roku?
        nieruchomosci.pb.pl/2041951,36292,prognoza-cen-w-dol?ref=col2
        Pozatym znowu prawią bajki o tanich kredytach których obecnie nie ma. A będzie lepiej więc wstrzymajcie się jeszcze przez parę miesięcy z zakupami. Pewnie to przełożyło się na dużo mniejszy wzrost zakredytowania w 1/2010 bo cała Polska na to czeka ;-)

        "Prognozowana zmiana cen wynika głównie z odkręcenia kurka z pieniędzmi ... Banki liberalizują zasady wyliczania zdolności kredytowej, obniżają wymagania dotyczące wkładu własnego, coraz chętniej kredytują zakup mieszkań w budowie, a także obniżają cenę kredytu, co przekłada się na się na spadek comiesięcznej raty."

        boshe co za kre.yni. A rekomendacja T też pewnie wpłynie pozytywnie na wyliczanie zdolności kredytowej. I rosnące oprocentowanie w drugiej połowie 2010 też napewno spowoduje obniżenie miesięcznej raty.
        • perneon Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 23.02.10, 12:49
          przeczytali wczorajszy komunikat nbp o kredytach hipotecznych i im rurka zmiękła. ale to jest lepsze:

          W lutym wskaźnik prognozujący wzrost cen najbliższych 12 miesiącach, oparty na medianie oczekiwań doradców Home Broker, spadł o 0,60 pkt. proc. względem wyniku z poprzedniego miesiąca. Obecnie przewidywany jest wzrost o 5,2 proc. wobec zrewidowanych niespełna 5,9 proc. w styczniu. Wskaźnik dla całego kraju jest medianą oczekiwań doradców, ważoną liczbą doradców z danego miasta biorących udział w badaniu.

          co to za błazenada i kabaret?! zaczęli liczyć mediany z oczekiwań doradców?
          oczywiście wszystko bez żadnego komentarza redakcyjnego - czysta wrzutka HB, co napiszą od razu leci na portal.
      • Gość: MF Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej IP: 94.78.132.* 23.02.10, 12:44
        Jak widać specjaliści z media marktu potrafią skrócić zdanie jeszcze bardziej. I
        oczywiście na jego podstawie zaświadczyć na każdy temat. Dla kolegi mającego
        problem ze zrozumieniem całego zdania przypomnę je w całości:
        "Zakładając jednak, że w latach 2011 – 2012 r. ceny nieruchomości wzrosną, a do
        tego czasu możemy liczyć na dodatkowe przychody z wynajmu w wysokości od 900 do
        1600 zł miesięcznie, trudno liczyć, by jakakolwiek inna inwestycja mogła opłacać
        się bardziej od nieruchomości".
        • Gość: oko Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej IP: *.home.aster.pl 23.02.10, 17:51
          ach witamy pana mariusza, jakze sie cieszymy z wizty
          a skoro mamy okazje to moze byt tak pan mariusz wskazal mi w swoim wywodzie
          logiczny miejsce gdzie wspomnial o uwzglednieniu podatku od kwot uzyskiwanych z
          wynajmu, bo inny cytowany kolega w artykule nie zapomnial o tym wspomniec, a nie
          wierze ze taki rewelacyjny doradza, publicznie w gazecie doradza lamanie prawa
          podatkowego, prawda?
          wracajac do cytowanego zdania, glupie zalozenia glupi wniosek, razem czy osobno
          nie zmienia to faktu ze jaki zalozenia i wnioski taki autor
          w latach 2011-2012 nieruchomosci beda najgorsza mozliwa inwestycja i trzeba
          nielada tupetu i chamstwa zeby publicznie tak manipulowac i celowo wsadzac na
          mine dla wlasnego zysku
          ale juz dyskutowanie z faktem wlasnej mentalnej prostytucji jest szczytem
          wszystkiego...
          • Gość: MF Re: Co tam belka we własnym IP: 94.78.132.* 24.02.10, 10:54
            oko napisał:
            "nie zmienia to faktu ze jaki zalozenia i wnioski taki autor
            w latach 2011-2012 nieruchomosci beda najgorsza mozliwa inwestycja"

            Zamiast patrzeć w szklaną kulę, można sięgnąć po ogólnodostępne dane GUS oraz spojrzeć na aktualną sprzedaż deweloperów. Jak dotąd, mniej mieszkań zwykle oznaczało wzrost cen. Ale co zastrzegłem jest to tylko jedna z przesłanek. Co będzie za miesiąc, albo nawet jutro, gdy okaże się, że jakiś bank znowu ma kłopoty - tego nie może przewidzieć nikt.

            "i trzeba nielada tupetu i chamstwa zeby publicznie tak manipulowac i celowo wsadzac na mine dla wlasnego zysku ale juz dyskutowanie z faktem wlasnej mentalnej prostytucji jest szczytem
            wszystkiego..."

            Kolega widzę czuje się bezkarny wypisując anonimowo plugastwa, za które w "realu" leje się w zęby. W każdym razie zgłaszam ten wykwit rynsztokowej poezji do moderacji. Tyle. Bez pozdrowień i bez uszanowania.
            • steady_at_najx Re: Co tam belka we własnym 24.02.10, 11:23
              >Jak dotąd, mniej mieszkań zwykle oznaczało wzrost cen

              Rozumiem ze w latach 2001-2003 ilosc mieszkan na rynku mniejsza o
              powiedzmy milion powodowala lawinowy wzrost cen?

              I naturalnie spadek ilosci budowanych mieszkan nie ma nic wspolnego
              ze zmniejszaniem sie popytu z powodu zbyt wysokich cen i nasyceniu
              rynku przy tym poziomie cen?

              Jak rozumiem analizujemy wg prostego schematu - spada ilosc budow to
              znaczy ze te co sa zaczna drozec?

              Naprawde pracujesz jako analityk?
            • Gość: oko Re: Co tam belka we własnym IP: 167.236.248.* 24.02.10, 12:05
              od kiedy to ograniczenie podazy w sytuacji nadpodazy generuje wzrost cen, moze w
              naganiackiej ekonomii tak, ale w swiecie realnym juz nie
              to raz dwa kluczem do cen w polsce sa kredyty, jakie bede w latach 2011-2012
              wlasnie okreslila rekomendacja T, no ja w niej widze ooooooooogromne pole do zwyzek

              i od kiedy to tworzenie prognozy rynku na podstawie jednej przeslanki ma
              cokolwiek wspolnego z rzetelnoscia, nie mowie juz o tym ze przeslanka wynika z
              zupelnie innych przyczyn niz sie tobie wydaje

              a skoro nie mozna przewidziec przyszlosci to skad taka pewnosc w infomowaniu ze
              nieruchy beda najlepsza mozliwa inwestycja, skoro to rynek tak niepewny i
              rozchwiany to jak wogole mozna na jego temat tworzyc tak ostre i kategoryczne
              twierdzenia

              odnosnie ostatniego akapitu to powiem krotko, polecam sie zapoznac z pojeciem
              grozb karalnych bo widac ze nie tylko w finansach jestes slabiutki, a opinia jak
              najbardziej uzasadniona, bo wyglaszenie takich publicznych tez jak te zacytowane
              to nic innego jak udostepnianie swojego umyslu za pieniadze do wyglaszania
              nieprawdy i tyle,
              jak sie nie podoba to sugeruje przestac zmyslac rzeczywistosc za pieniadze,
              problem rozwiaze sie sam

              ps. chyba sie przez ten brak pozdrowien i uszanowania poplacze
            • Gość: jacek grozba bezprawna w wykonaniu naganiacza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 18:38
              > Kolega widzę czuje się bezkarny wypisując anonimowo plugastwa, za
              > które w "real u" leje się w zęby.

              miejmy nadzieje ze prokurator ukroci tego rodzaju grozby bezprawne w
              wykonaniu niejakiego M F.

              > W każdym razie zgłaszam ten wykwit rynsztokowej poezji do m
              > oderacji. Tyle. Bez pozdrowień i bez uszanowania.

              twoj jezyk w niczym sie od poziomu rynsztoka nie odbija - a jesli
              juz to w dol
        • Gość: oleg Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej IP: *.spray.net.pl 23.02.10, 21:04
          Witam serdecznie!
          Mam prośbę o dalsze pisanie w wątku i argumenty przemawiające za teza
          przedstawiona w poście. Mianowicie:
          "Zakładając jednak, że w latach 2011 – 2012 r. ceny nieruchomości wzrosną"

          Czy może Pan proszę przedstawić argumenty przemawiające za tym, iż w/w założenie
          ma jakieś realne podstawy?

          dziękuje!
    • perneon Re: Co tam panie w Rzeczpospolitej 24.02.10, 15:05
      porównanie marż dla wkładu 25%:

      www.bankier.pl/wiadomosc/Rata-kredytu-w-zlotych-moze-wzrosnac-w-ciagu-roku-o-172-zl-2097785.html
      ciekawe, że nawet dla stosunkowo dużego wkładu średnia marża jest tak wysoka i
      wynosi 2.5%.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka