Kruszka do Bebiaczka

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 11:34
prawdopodobnie w środę tj. 03.03.2004 czeka mnie podpisywanie umowy
przedwstepnej, ponieważ znalazł sie jeszcze ktos komu spodobało sie to
malutkie mieszkanko - czyli albo teraz albo ... do widzenia. tak mi dano do
zrozumienia. Będę musiała zapłacić 5% po podpisaniu umowy przedwstepnej tj.
6656, zł. Boje się strasznie. To biuro ma notariusza, który ma już niby
wszystkie dokumenty,a analityk ma się określić z daniem kredytu do jutra do
godz. 12.00. Pytałam się wstępnie jak jest z tym gruntem, odpowiedziano mi ze
w umowie przedwstepnej mam wpisane ze jest to lokal+ grunt, ale oni jeszcze
nie wiedza jaki, ponieważ jest to bardzo duzy obszar i nawet geodeta nie jest
w stanie udzielic informacji kiedy nastapi podział a jest to niby uzależnione
od urzedu miasta. natomiast jezeli chodzi o konkretna datę podpisania umowy
sprzedazy, to bedzie trzy miesiące od daty przekazania lokalu,jakos tak to
własnie ujęto. hm. pozatym mam okropnego stracha.:( pozdrawiam cie
cieplutko i sciskam. trzymaj za mnie kciuki. kruszka
    • Gość: kruszka Re: Kruszka do Bebiaczka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 13:22
      załamałam sie kompletnie... otóz dowiedziałam się ze moj developer firma renoma
      sp. z o.o to byłe zielone wzgórze, które oszukało wiele ludzi w szczecinie.
      ten sam skład zarzadu, te same osoby... niby mieszkania na ukonczeniu, ale
      znajomy (pracuje w firmie prawniczej) zdecydowanie odradził mi zabawy z tym
      mieszkaniem. Dzisiaj wogóle zadziwiła mnie akcja V jak ja to mówię, telefon od
      prezesa, który jak najszybciej chce podpisac umowę bo ma juz klienta, niby...
      z tymi gruntami jest jakos sprawa niejasna, developer metnie sie tłumaczy że
      nie może sie teraz okreslić, ze wszystko zalezy od urzedu miasta, i dziwi mnie
      tylko skąd ten nagły pospiech??? akurta dzisiaj... developera reprezentuje
      biuro nieruchomosci domena. dlaczego developer nie sprzedaje sie sam? ze tak to
      nazwę? wiesz Bebiaczku - inne osiedla, np. morena, gdzie bodajeze buduje best
      ogłazaja sie, robia jakieś akcje a tu cisza... i chcą pieniadze, przy umowie
      6600 zł. jestem kompletnie skołowana. mieszkanie jest niby na ukonczeniu, i
      niby jest na nie inny chetny. niby hipoteka dzial 4 nie jest obciazona ( a jest
      kredytem z banku hypoveresiningbank) ale w umowie sprzedazy bank zgadza sie na
      wyodrebnienie, lokalu mieskzalnego bez zadnych obciazen. płakać mi sie chce.
      bo najgorzej chyba bolą niespełnione marzenia, które były tak blisko. a może
      przesadzam? nie wiem...
    • Gość: kruszka Re: Kruszka do Bebiaczka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.03.04, 15:10
      czy ja to pisałam Tobie Beatko? renoma, dział IV - hipoteka kaucyjna do kwoty
      1.951.600,00 zł działka 59/13 i druga działka 59/12 hipoteka kaucyjna
      2.509.200,00 na rzecz hypovereising banku hipotecznego s.a. w warszawie celem
      zabezpieczenia kredytu udzielonego na podstawie umowy kredytowej z dnia....
      co prawda w umowie przedwstepnej jest ze lokal zostanie mi sprzedany za zgoda
      banku bez obciazen hipotecznych...ale...czy moze byc tak, ze sprzedadza mi
      mieszkanie, a potem bede musiala splacac "ich" hipoteke?
      • bebiak Re: Bebiak do Kruszki 02.03.04, 00:11
        Cześć Kruszko:((
        Nie jestem w dobrym nastroju po przeczytaniu tych Twoich postów. Sama nie wiem
        co powinnam Ci napisać, bo.. może jestem trochę uczulona (tyle równych
        nieprzyjemnych spraw sie zdarza) ale jakoś mi to nie brzmi dobrze.
        Wiem, że rynek dziś jest bardzo szybki, szczególnie jeśli chodzi o niewielkie
        mieszkania, ale - na Boga - nie kupuje się mieszkań jak bułeczki w sklepie! Do
        tego jeszcze dochodzi przeszłość wspólników firmy - z tego co piszesz -
        również nieświetlana. Kruszko, czasu diablo mało i wiem o tym. Prawda też i
        taka, że nie można mierzyć wszystkich jedną miarą, bo to wcale nie rzadkość, że
        nieruchomość developera jest obciążona a potem do umowy sprzedaży
        przedkładana jest zgoda banku na wydzielenie danego lokalu bez obciążeń. Tak
        bywa najczęściej ale zdarza się tak jak u Pipi w jednym z tutejszych wątków
        (chyba na forum DOM):

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25&w=10942624
        Nie znam realiów szczecińskich, ale jak piszesz masz tam znajomego prawnika:
        myślę, że powinnaś liczyć się z jego opinią. Wiele rzeczy mi się tu nie podoba
        Kruszko. Co to znaczy, że nie można dziś choć w przybliżeniu określić
        nieruchomości wspólnej? Przecież nikt nie wymaga co do metra, ale choćby
        zbliżoną powierzchnię gruntu i sposób obliczenia wartości!
        Takie zakreślenie terminu zawarcia umowy sprzedaży jak Ci zaproponowano
        zdecydowanie mi się nie podoba: proszę bardzo, niech będzie w ciągu trzech
        miesięcy czy ile tam od odbioru lokalu ale zaraz potem: "nie później jednak niż
        do dnia ..." i tu konkretna data jako ostateczna!
        Kiedy masz wpłacić resztę pieniędzy? Nie sugeruj się datą odbioru lokalu - to
        jest nic: dla Ciebie istotna jest data zawarcia umowy sprzedaży. A może tak:
        resztę ceny zapłacisz po przedłożeniu Ci przez developera wszelkich zgód banków
        na wydzielenie Twojego lokalu do nowej księgi wieczystej bez jakichkolwiek
        obciążeń, jak też po uzyskaniu przez developera wszystkich dokumentów
        wymaganych dla sporządzenia umowy sprzedaży i ustanowienia odrębnej własności
        lokalu.
        Kruszko, rzucam Ci hasła na wypadek gdybyś jednak zdecydowała się tę umowę
        zawierać, ale jeśli chcesz znać moje zdanie to napiszę uczciwie, że jakoś mi
        się to wszystko nie podoba. Wierzę, że podejmiesz właściwą decyzję (ja raczej
        wiem jaką bym podjęła, ale wiem również, że w ramach moich wymogów z żadnym,
        no, może prawie żadnym developerem bym się nie dogadała) i nie bardzo chcę Ci
        narzucać moje stanowcze zdanie, stąd piszę, że wiele rzeczy mi się nie podoba i
        sugeruję na co koniecznie powinnaś zwrócić uwagę. Może jeszcze jutro coś się
        rozstrzygnie czy wyjaśni i będę w stanie coś doskrobać. Skonsultuj te moje
        uwagi z tym swoim prawnikiem w Szczecinie! Kibicuję Ci dzielnie, ale Kruszko:
        nie trać głowy (marzenia marzeniami i napewno pięknie je realizować, ale z
        zachowaniem na tyle na ile można maksimum własnego bezpieczeństwa). Ściskam
        Cię mocno. B.
        • Gość: Kruszka ponownie Re: Bebiak do Kruszki IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 02.03.04, 08:45
          Dzień dobry Bebiaczku. Smutno i szarawo, ale się nie poddaję, wiesz…nie spałam
          dzisiaj całej nocy – żeby zdobyc to mieszkanie zapożyczyłam się okrutnie, od
          szefa, od znajomych – i co będzie jeżeli… właśnie.
          Przemyślałam sprawę… są w Szczecinie jeszcze inni deweloperzy, są już
          wybudowane mieszkania nowe, są mieszkania używane…. I też są poddasza, które
          tak kocham.
          Właśnie Bebiaczku – nie kupuje się mieszkań jak świeże bułki… wydaje mi się, że
          ci Państwo nieładnie ze mną zagrali, po prostu tak czuję – zaczęłam wypytywać,
          drążyć, sprawdzać – może zaczęłam być niewygodna????
          Ich przeszłość rysuje się naprawde brzydko –oszukali wiele ludzi, tak się
          akurat składa, że znajomy mojej koleżanki, jest czymś w rodzaju radcy prawnego?
          I popytał tylko znajomych.. Okazało się, że renoma to nic innego jak „zielone
          wzgórze” i wiesz Bebiczku, nawet taki napis mi wyskoczył, jak biuro przesyłało
          mi dokumenty faksem…Najlepiej tak jest –jak się kogos oszuka, to założyć nową
          firmę i oszukiwać dalej….
          Dzieki za post w którym radziłas Pipi co ma robic, to też otworzyło mi oczy…
          Widzisz Bebiaczku - u nas dokladnie moze byc tak samo. w paragrafie 4 firma
          jest obciazona hipoteka banku. mozna miec a akcie notarialnym ze wydziela
          hipoteke a potem jedno wielkie g....
          moze i byc dobrze, ale jakie sa szanse ze bedzie dobrze, skoro juz tyle wiem?
          -oszukali innych ludzi jako zielone wzgorze.
          -zmienili nazwe na renoma... po co? zeby ukyrc jak wczesniej sie nazywali
          -wymuszaja na mnie natychmiastową umowe przedwstepną i wpłate 5%
          -nie określają wartości gruntu który przypada na mój lokal
          -nie okreslaja konkretnego terminu sprzedaży
          -nie wiem jak wyglada ich spłata wobec banku
          jest za dużo tych ALE...
          reszte pieniędzy miałam wpłacic przy odbiorze lokalu. Dokładnie tak to jest
          napisane w umowie przedwstępnej.
          Dzieki niuniu, że rzucasz mi hasła, jednak postapię jakbys i ty postapiła – dam
          sobie z nimi spokój.
          Za dużo mam wątpliwości. Zaczynam szukać innego mieszkanka..
          Mam pytanie Bebiaczku – jak wygląda sprawa z kupnem mieszkania na rynku
          wtórnym?
          Czy pośrednik licencjonowany gwarantuje sprawdzenie nabywanego przezemnie
          mieszkania?
          Na co uważać? Czego się wystrzegać???
          Zaczynam od nowa.
          A dzieki Tobie, uchroniłam się może przed największym moim błędem. Czas
          pokaże.
          Dziękuję ci że jesteś. Cyt. Szereg dni kiedy nic się nie udaje wszystko jest
          bez sensu albo niemożliwe. Nagle budzisz się rano i swiat wyglada już jak
          trzeba. Jakby aniołowie ustawili go od nowa specjalnie dla ciebie. ..
          p/s nie masz jakichs tam powiązań z tymi skrzydlatymi na górze? Dajesz mi
          mnóstwo wiary w to co się dzieje.
          kruszka


          • bebiak Re: Bebiak do Kruszki 03.03.04, 00:11
            Cześć droga Kruszko:))
            Gość portalu: Kruszka ponownie napisał(a):

            Wcale się nie dziwię, że miałaś wielki zgryz, ale może dobrze, że tak się stało
            jak się stało? Wiem, że nie znasz spokoju, póki nie kupisz tego mieszkania: to
            zawsze jest bardziej lub mniej ale stresujące. Wciąż wierzę, że sobie
            poradzisz, bo napewno znajdziesz takie mieszkanko, które Ci się spodoba (choć
            na początku będzie trudno uwolnić się od myśli o tamtym i o porównaniach - to
            chyba silniejsze od nas). I jeszcze wierzę, że będziesz mnie informowała o
            swoich poczynaniach - tak jak do tej pory.

            > Mam pytanie Bebiaczku – jak wygląda sprawa z kupnem mieszkania na rynku
            > wtórnym?
            > Czy pośrednik licencjonowany gwarantuje sprawdzenie nabywanego przezemnie
            > mieszkania?
            > Na co uważać? Czego się wystrzegać???

            Pewnie się gromy na mnie za moment posypią ale uważam (i to napiszę, bo z
            reguły piszę co uważam), że najlepiej liczyć na siebie. Owszem, jeśli trafisz
            na rzetelnego pośrednika, to może (i powinien) Cię wspierać w tym czy w tamtym,
            ale jak czytam o doświadczeniach ludzików z agencjami to mam mieszane uczucia
            (każdej grupy zawodowej niestety to zresztą dotyczy - nie tylko pośredników).
            Jeśli mówimy o rynku wwtórnym musisz się zastanowić jakie w sensie prawnym
            mieszkanie chcesz kupić: spółdzielcze własnościowe czy nieruchomość (czyli tzw.
            hipoteczne) czy też jest Ci to obojętne.
            Zdania co do tego, które lepsze są bardzo podzielone. Jeśli chcesz znać moje
            zdanie to cenię sobie własność, a nie bardzo lubię spółdzielnie. Nie wiem co
            prawda jak wyglądają różnice w kosztach utrzymania (bo nigdy nie miałam
            spółdzielczego), ale przy hipotecznym wiem za co płacę i choć być może trochę
            wiecej niż w spółdzielczym - niechętnie bym się zamieniła. Mnóstwo ludzi
            jednak ma spółdzielcze, nadal je nabywa i są zadowoleni. Rzecz upodobań, choć w
            sensie prawnym różnica zasadnicza: tu własność a tam ograniczone prawo (prawo
            na rzecz cudzej) - nawet po przekształceniu tak nie do końca odrywasz się od
            spółdzielni.
            Kruszko droga, na co powinnaś zwrócić uwagę: przede wszystkim na długi a raczej
            na to, czy ich brak.
            Przy mieszkaniu hipotecznym mimo otrzymania aktualnego (nie starszego niż 3
            miesiące) odpisu z księgi wieczystej dobrze jest obejrzeć sobie księgę tuż
            przed umową sprzedazy (przed przedwstępną też). Jest jawność ksiąg wieczystych
            i każdy może w sądzie zajrzeć (dla spokoju zupełnego można również spojrzeć do
            tej budynkowej czyli tej, z której lokal wydzielono). Interesują Cię w tym
            zakresie przede wszystkim Działy III i IV - tam wpisuje się obciążenia tudzież
            ograniczenia wszelakie i dobrze by było aby w tych Działach nie było żadnych
            wpisów.
            Przy mieszkaniu spółdzielczym dobrze jest obejrzeć księgę spółdzielni: czy
            przypadkiem nie ma tam żadnych długów, czy stan prawny gruntu jest uregulowany
            (to pod kątem przyszłego ewentualnego przekształcenia).
            W obu przypadkach: czy nie ma żadnych zadłużeń z tytułu kosztów eksploatacji,
            zaliczek na remonty i takie właśnie sprawy (stosowne zaświadczenia wspólnoty
            czy administracji osiedla).
            Twardo żądać do umowy sprzedaży zaświadczenia stwiedzającego, że NIKT w lokalu
            nie jest zameldowany (Kruszko: nie, że Nowak się wymeldował, ale że NIKT nie
            jest zameldowany). Umowę przedwstępną zawrzeć w formie aktu notarialnego
            (gdyby się chcieli wycofać - zawsze możesz dojść zawarcia umowy przed sądem).
            Juz w umowie przedwstępnej postanowić, że nie przedłożenie przy sprzedaży
            zaświadczenia iż nikt nie jest zameldowany albo też ujawnienia się
            jakichkolwiek obciążeń - uznane zostanie za zawinienie po stronie
            sprzedających. Jak się uda wpłacić zadatek do depozytu notariusza (przyjmuje -
            kosztuje to co prawda coś tam: nie pamiętam ile, ale bezpieczniej). Podobnie
            zresztą z resztą ceny: jeśli nie chcesz wozić pieniędzy albo nie chcesz
            wcześniej wpłacać na konto sprzedających to postanówcie w przedwstępnej, że
            wpłacisz resztę ceny do depozytu notariusza a notariusz po zawarciu umowy
            sprzedaży cenę tę wypłaci sprzedającym (albo zwróci Tobie jeśli do umowy nie
            dojdzie).
            Bierzesz kredyt i jeśli nim będziesz płaciła pamiętaj, żeby tego nie ukrywać
            przed sprzedającymi od początku: banki niezmiernie rzadko (w zasadzie prawie
            nigdy) nie wypłacają kredytu przed zawarciem umowy sprzedaży (z wyłączeniem
            developerów, ale to inna sytuacja - tu mówimy o rynku wtórnym). Ludzie powinni
            o tym wiedzieć, bo prawda taka, że sprzedają mieszkanie a nie dostają w tym
            momencie pieniędzy (niektórzy się na to nie godzą, mimo umowy kredytowej). Z
            powodu kredytu uważaj na terminy, które wpiszesz do umowy przedwstępnej - weź
            pod uwagę czas w jakim bank wypłaci pieniądze (żebyś tu się nie podłożyła bo
            skutki uchybienia terminu niestety dla Ciebie).
            Jesli weźmiesz kredyt to bedziesz później ustanawiała hipotekę obciążającą
            Twoje mieszkanko: pamietaj, że większość spółdzielczych praw księgi nie ma (i
            nie musi mieć) stąd bedziesz musiała sama to załatwić już po przyjęciu w poczet
            członków (jeśli mieszkanko spółdzielcze ma księgę to również koniecznie do niej
            zajrzyj przed umową).
            Zwróć uwagę od kogo kupujesz (choć tu akurat powinien to zbadać pośrednik, a
            już napewno notariusz). Pamiętaj, że decyduje moment i sposób nabycia o tym
            czyją własnością jest mieszkanie.
            No, na dziś na tym zakończę, bo późnawo się zrobiło.
            Zacznij sobie to analizować tak powoli. Jutro Ci napiszę jak to jest z tą
            własnością i kiedy mieszkanie jest wspólne a kiedy nie - takie rzeczy (choć
            podkreślam: notariusz powinien to badać, ale chcę, żebyś też miała jakąś
            orientację).

            > Zaczynam od nowa.

            A ja myślę, że jakoś sobie poradzimy:))
            Dziękuję Ci za wszystko co napisałaś pod moim adresem: strasznie to piękne.
            Dziękuję z głębi serca Kruszko:))

            > nie masz jakichs tam powiązań z tymi skrzydlatymi na górze?

            Nie, nie mam, do końca oczywiście nie jestem pewna, ale jak dotąd nic mi o
            takich moich powiązaniach nie wiadomo:))
            Śpij dobrze Kruszko, niech Ci się coś słodkiego przyśni (na przykład ......
            chałwa - uwielbiam!) albo coś pięknego, na przykład słońce, zieleń i ciepełko,
            albo co tam chcesz ale niech to będzie miłe dla Ciebie:))
            I miej jutro (dziś??) w tym swoim Szczecinie piękny pogodny dzień.
            Ściskam Cię mocno. B.

    • Gość: kruszka poszukiwania trwaja dalej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 09:47
      Dzień Dobry Nocny Marku!

      Bebiaczku, jest dokładnie tak jak piszesz - lepiej się otrząsnąć zawczasu i
      cieszyć z tego, że nie ma jakichs wielkich problemów, niż potem płakać…
      Zaczęłam szukać po innych deweloperach i na rynku wtórnym. Może uda mi się
      znaleźć coś podobnego.
      Natomiast jeżeli chodzi o pośredników, to na zdrowy rozum, tłumaczyłam to sobie
      tak jak napisałaś – to tak jest zawsze że nikt nie dopilnuje mojej sprawy
      lepiej niż ja sama – bo ja będę za to płacic, prawda?
      I jest tak, że niektórzy bardziej lub mniej przykładaja się to tego co robią
      (chodzi mi o pośredników – może się udać i będzie ok., a mogą cos zbabolic i
      wtedy ja z tym zostane)
      W sensie prawnym statusu mieszkania to jestem uzalezniona od banku ze ma to być
      mieszkanie z aktem notarialnym i gruntem czyli nieruchomość (tzw. hipoteczne).
      I ja tez nie lubię spółdzielni. 
      Dzieki za rady – zaraz sobie zrobię z nich ściągę – fajnie, że można wszystko u
      notariusza zdeponować, dobrze ze mi podsunęłaś ten pomysł – bo mogłabym mieć
      problem –fakt, bank będzie chciał wszystkich już podpisanych dokumentów zanim
      wypłaci kasę.
      Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz –mianowice –jeżeli któs chce sprzedać
      mieszkanie
      Np. za 190 000, to co w przypadku jeżeli rzeczoznawca bankowy wyliczy wartość
      na 180 000 ? a co w przypadku jak wyliczy 200 000???????? Dziwne pytania mnożą
      się w mojej głowie….
      Ja tez myślę Bebiaczku że sobie poradzimy. I jestem Ci bardzo wdzięczna, że się
      mną opiekujesz. Moja mama jest już Aniołem, może w jakis sposób przysłałą mi
      ciebie?
      Mam taka nadzieję, wiesz, strasznie w to wierzę że ona dalej jest.
      Bo wszystko w tym świecie jest jakoś powiązane ze soba niewidzialnymi nićmi.
      Jeżeli chodzi o postepny, to cały czas będę Informowała Ciebie, cio słychać i
      jak wygląda moje mieszkanie. Mam nadzieję, że niedługo napiszę posta:
      Bebiaczku!!! Mam mieszkanie, urządziłam się i mieszkam na ulicy takiej, a
      takiej. )))
      Ściskam cie poziomkowo.

      p/s wiesz, patrzac na ilości postów i problemy w nich zawarte zastanawiam się
      czy nie powinnaś się podjąć wydania książki jakiejś na temat : Jak postepować
      kupując mieszkanie?
      Wskazówki które bys tam zawarła przydałyby się wielu ludziom –i jestem pewna że
      książka zeszła by ze sklepów jak ciepłe bułeczki…..:))))

      kruszka

      • bebiak Re: poszukiwania trwaja dalej 03.03.04, 23:20
        Cześć droga Kruszko, przyszłam zgodnie z obietnicą, ale chciałam Ci tylko
        napisać, że jakaś śnięta jestem i marzę o łóżku - przybędę jutro i coś
        doskrobię. Znowu muszę Ci podziękować za wszystko co napisałaś (rozkładasz mnie
        na obie łopatki tym co piszesz) - hm, sama tak naprawdę nie wiem co powinnam
        napisac (znowu nie wiem!) no to napiszę: WIELKIE DZIEKUJĘ:))
        Śpij dobrze Kruszko wypoczywając psychicznie. B.
        • Gość: kruszka Re: poszukiwania trwaja dalej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 09:31
          Cześć śnięty śpioszku. Mam nadzieję że się wyspałaś. Nie dziękuj:) Po prostu
          niech zakiełkuje w Tobie myśl o napisaniu
          poradnika dla Zagubionych:). U mnie teraz wielki chaos, czekam co powie bank (
          odnosnie kredytu ma kilka dni, a mnie wkurza ze nie moge żadnej informacji od
          nich wydusic dotyczącej np. wniosku który złożyłam, a kupna innego mieszkania i
          to w dodatku na rynku wtórnym)...pan jest nieuchwytny....nie wiem co mam robić,
          staram się myslec pozytywnie i szukać i uzbrajam sie w cierpliwość...;))))
          Życzę ci miłego dnia, spokojnego, bezstresowego, zakończonego ciepłym kubkiem
          kakao, zapalonymi świeczkami w pokoju i spokojna muzyką. ( oczywiście po
          ciepłej relaksujacej kąpieli:)
          • bebiak Re: poszukiwania trwaja dalej 05.03.04, 00:20
            Cześć Kruszko, nawet się datami wyrobiłam (a myślałam, że już nie zdążę, choć
            pewnie zanim post wyślę to zacznie się 5-ty marzec).
            Obiecałam Ci poprzednio, że napiszę, na co powinnaś popatrzeć w sensie prawa
            własności.
            Tak naprawdę to nie ma większych pytań w przypadku jeśli się kupuje od
            kawalera, panny, albo obojga małżonków.
            Natomiast przy wdowach i rozwiedzionych trzeba popatrzeć, kiedy (i jak)
            nastąpiło nabycie. Istotne jest aby taka osoba nabyła będąc stanu wolnego -
            winna to udokumentować, poprzez przedłożenie jakichś umów nabycia i aktów stanu
            cywilnego, z których będą wynikały daty poszczególnych zdarzeń. Często się
            zdarza (szczególnie przy spółdzielczych), że członkiem jest jedna osoba z
            małżonków ( o drugim małżonku spółdzielnia nie wspomina w zaświadczeniu) i
            trzeba ustalić czy prawo jest wspólne czy nie. To zależy właśnie od tego kiedy
            sie nabyło i jak. To co nabyte ze spadku czy darowizny wchodzi do majątku
            odrębnego, nawet, jeśli człowiek jest w związku małżeńskim w tym czasie
            (oczywiście jeśli twierdzi, że tak nabył to niech okaże dokumenty -przy nabyciu
            ze spadku dodatkowo zaświadczenie z urzędu skarbowego o uregulowaniu sprawy
            podatku od spadku). Majątkiem odrębnym jest również to, że ktoś nabył przed
            zawarciem związku małżeńskiego (dokumenty) nawet jeśli teraz jest w związku
            małżeńskim, o ile nie zawierał umów majątkowych ze współmałżonkiem (zapytać).
            Jeśli ktoś kupił będąc w związku małżeńskim do wspólnego majątku a
            współmałżonek zmarł to trzeba zażądać postanowienia sądu o nabyciu spadku (plus
            oczywiście US), żeby ustalić kto jest właścicielem (sporo osób nie reguluje
            tych spraw od razu bo nie widzą konieczności, czasem nie wiedzą, bo myślą, że
            jak mąż umiera to żona zawsze wszystko dostaje i nic nie trzeba załatwiać, co
            nie jest prawdą). Przy obecnie rozwiedzionych małżonkach a lokalu nabytym
            wspólnie trzeba podpytać czy był podział majątku dorobkowego (jeśli tak to
            dokument, komu lokal został przyznany) a jeśli podziału nie było to sprzedają
            oboje byli małżonkowie (a nie jedno choćby tylko to jedno figurowało w
            zaświadczeniu spółdzielni). Możliwości może być kilka jak widzisz i trzeba
            temu się przyjrzeć (choć - moim zdaniem - notariusz nie powinien sporządzić
            umowy gdyby tego nie ustalił, ale Ciebie też na to uczulam).
            Dziś kiedy ludzie mają nowe dowody i tam nie dokonuje się żadnych wpisów co do
            stanu cywilnego dość trudno jest wiele rzeczy ustalić tak w 100% (twierdzę, że
            to niemożliwe nawet), ale sprzedający winien to co twierdzi choćby
            uprawdopodobnić (bo w 100% to nie udowodni - co Ci uczciwie donoszę).
            Kruszko, i przede wszystkim spokojnie. Nigdy nie załatwiałam kredytu ale wiem,
            że kredyt udzielany jest na nabycie konkretnego lokalu (a nie jakiegoś
            dowolnego). Prowadząc rozmowy z bankiem, już takie konkretne, powinnaś mieć
            jakiś lokal upatrzony, bo bank będzie chciał o tym wiedzieć jaki to lokal
            przecież. Jeśli ustalisz, że z kredytem co do zasady nie będziesz miała
            problemu i tylko jest to kwestia czasu a znajdziesz sobie mieszkanko to możesz
            dla pewności zawrzeć umowę przedwstępną (w formie aktu polecam dla skutków)
            tylko dobrze ustal swoje terminy (wspominałam Ci o tym). Większość banków i
            tak zresztą wymaga umowy przedwstępnej więc pewnie będziesz niejako zmuszona (a
            ja tu uczulam Cię na ten akt). Poza tym uzyskanie kredytu też trochę kosztuje
            (sporo pewnie drobnych opłat, które się składają na całkiem potem pokaźną
            sumkę) więc też dobrze byłoby, żebyś miała możliwość dochodzenia zawarcia umowy
            gdyby sprzedający chcieli się wycofać (a taką możliwość daje Ci właśnie forma
            aktu - nie umowa pisemna).
            Ooo, minęła północ - nie wyrobiłam się z wysłaniem postu w czwartek:(((
            Kruszko, czy jakoś zrozumiale to napisałam co chciałam? Hm, oczywiście nigdy
            nie wiem i to powoduje u mnie pewne obawy, ale przecież wiesz, że jak coś jest
            niezbyt jasne to zawsze możesz dopytać.
            I nie deneruj się tak okrutnie - setki kupowały przed Tobą, setki będą kupowały
            po Tobie. To zawsze lekko stresujące ale do przeżycia. Pamiętaj, że ciągle
            gdzieś tu się plączę i możesz na mnie liczyć - jeśli będę potrafiła to napewno
            podpowiem czy uczulę Cię na coś.
            Posłuchaj mnie: w ten weekend na czas jakiś (podobno 3 tygodnie) wyprowadzam
            się do mamy z mężem, synem, psem, żółwiem i meblami, bo mam remont i będą mi
            zmieniać podłogę (przy układzie mojego mieszkania - amfilada - nie ma
            możliwości tu mieszkać). Będę miała ograniczony dostęp do komputera co nie
            znaczy, że będę zupełnie odcięta od internetu. Nie niepokój się zatem gdybym
            się tak od razu nie pojawiła - napewno przyjdę do Ciebie.
            Na koniec dnia popijam herbatę poziomkową (lubię, lubię, jedyna herbata, którą
            lubię), dla świec nastroju nie ma (wszystko już zresztą w pudłach) choć w
            normalnym czasie sporo świec w tym domu bo uwielbiam:)) Mąż brzdąka na gitarze
            jakiś spokojny kawałek - sympatycznie brzmi. Mam się Kruszko dobrze i wierzę,
            że Ty również. Wspieraj mnie w wytrzymałości z uwagi na remont bo jestem już
            nim bardzo zmęczona, a ta przeprowadzka po prostu nie przeraża. I tak wzajemnie
            będziemy się podtrzymywać:)) i damy sobie radę: ze wszystkim. Wiem to napewno.
            Miej sympatyczny i cieplutki jutrzejszy dzień - ściskam Cię mocno i strasznie
            dziękuję. Za wszystko. B.
            • Gość: kruszka Re: poszukiwania trwaja dalej IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 05.03.04, 16:58
              Witaj mój Bebiaczku!
              hihihi. Usmiechałam się czytająć Twój post: mąż, syn, pies, żółłłłłw... ja
              jestem na podobnym etapie:)
              znaczy się niedługo zaczniemy jeszcze hodować zółwia;) a jeżeli chodzi o męża
              to nie wiem czy któs mnie zechce kiedykolwiek;)))
              bardzio zrozumiale napisałaś Beatko - wiesz miewam cos na treść wyrzutów
              sumienia. Maltretuje cie pytaniami, a ty masz tyle na głowie i zamiast
              wypoczywać, to piszesz posty do mnie. ( z czego ja sie oczywiście cieszę) i tak
              poczucie wyrzutów sumienia nastepuje porcja cieszenia:) - to zupełnie tak jak z
              jedzeniem czekolady:) wyrzuty sumienia i radość;)))
              Jeżeli mogłabys mnie pouczulać na rynek wtórny spółdzielcze prawo do własności
              ( tak. tak. ge mieszkniowy nie ma z tym problemu) a dzis własnie jade jakieś
              cudo oglądac dwupoziomowe, i duzo tańsze od mojego byłego developerskiego.
              Na razie sie oglądam wokoło i sprawdzam i patrze i tropię, zeby mieć juz swoją
              norkę. Obszerne sprawozdanie, zdam tobie niniejszym w poniedziałkowy ranek
              popijając firmową herbate lipton zakupiona przez dział zaopatrzeniowy w ilości
              sztuk 100. chyba bedziemy ja do konca tego wielku pili:)))
              Tobie zycze stalowych, postronkowych nerwów, coby ci się te wszystkie
              przyjemności remontowe nie dały za bardzo we znaki.
              Popatrz na to z optymistycznego punktu widzenia że nastepny remont to sprawa
              bardzo odległa. Ze bedzie blisko Twoja mama i w sumie 3-tygodniowy harmider ma
              jakis urok:). p/s wiesz co? weź tego brzdąkającego na gitarze i urwijcie sie
              jakiegoś wieczotu do kina czy gdzie tam wam sie uwidzi w rama odstresowania.
              takie Dwie Trzy godziny wiele dają...
              p/s 2 Ja tez mam tysiace świeczek. :) Widzę że sie manaiakalki świeczkowe
              dobrały;)
              p/s 3 jejku... pomysl, że po remoncie, gdy juz bedzie wszystkko poukładnae ,
              posprzatane, znikną te nieograniczone ilości materiałow budowlnanych
              usiądziesz sobie spokojnie i pomyslisz:
              - jejku, jak tu teraz pieknie! ( a mój syn by powiedział: jak
              superhipersuprowato:)
              tak:) ściskam cie mocno. Będę tu czatowała na Ciebie;) teraz juz uciekam z tej
              pracki do domu. siedze od 7:)

              • bebiak Re: poszukiwania trwaja dalej 05.03.04, 19:25
                Cześć Kruszko, ale mi nastrój poprawiłaś:)) Dziś w ciągu dnia duże chłopię (mąż)
                zadzwoniło i wyznało mi, że go ten weekend przeraża - hm, liczyłam na wsparcie
                duchowe chłopięcia, a ono tak jakoś.. jak ja wczoraj (gdzie chłopię było w
                znacznie bardziej optymistycznym nastroju). Nic to - poradzimy sobie jakoś. Te
                trzy tygodnie mam nieźle zaplanowane, bo postanowiłam nie siedzieć mamie na
                głowie wieczorami i połazić tu i tam (ograniczony dostęp do internetu też ma na
                to swój wpływ). Mam rozległe plany (w tym towarzyskie). Pies idzie do rodziców
                męża - to jego (tzn. psa) rodzinny dom (tam się urodził i ma tam siostrę),
                raptem trzy przystanki od nas. Żółw będzie biedny najbardziej bo u nas łazi
                gdzie chce przez cały dzień i ma swoje kąty - u mamy wszystko będzie zastawione
                (nieduże mieszkanko) i nie będzie miał takiej swobody (jak ja go potem znajdę?
                On nie jest dużym żółwiem).
                Pisałam tu gdzieś jednej znajomej, iż najbardziej żałuję, że nie mam pieniędzy
                na remont łazienki. I tak się wyprowadzamy - byłoby z głowy. A tak to za
                jakieś pewnie dwa lata znowu remont, no ale cóż zrobić. Okna już mam nowe od
                jakichś trzech tygodni i są takie śliczne:)) To, co teraz pochłonie całą resztę
                moich finansów i zacznę od zera - niektórzy tak mają! Nie pojadę pewnie w tym
                roku na wakacje (matura syna i egzaminy na studia) stąd rzuciłam się na remont
                (na który wciąż, z uwagi na wakacje brakowało pieniędzy). Ale cieszę się jak
                dziecko bo będzie fajnie (superhipersuprowato??).
                Kruszko, obiecałam, że będę tu zaglądać więc jakby coś to koniecznie pisz (już
                liczę na opowieść w poniedziałek - dwupoziomowe, mówisz? Fajnie, podobają mi
                się, i poddasza też). I nie miej wyrzutów sumienia: w końcu mnie tu naprawdę
                nikt nie nakazuje przychodzić. Jeśli przychodzę to znaczy, że chcę i że mogę
                akurat. Ot, i tyle.
                Mam Cię pouczulać na spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu? Wspominałam o
                kilku istotnych kwestiach w tym poprzednim (i jeszcze poprzednim) poście.
                Poczytam sobie te posty raz jeszcze i jeśli o czymś zapomniałam do Ci dopiszę.
                Szukaj, oglądaj i wiedz, że cały czas Cię wspieram w tych poszukiwaniach. W
                każdym względzie. Miej radosny weekend. Ściskam Cię mocno. B.
                • Gość: kruszka nadchodzi remont;) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.04, 13:13
                  Witaj Bebiaczku w ten chmurny poranek roku Pańskiego 2004. Tak to już bywa, że
                  te nasze duże chłopięta, sa momentami jak małe dzieci –ale taki ich urok.  jak
                  to leciało w Seksmisji, Eeee…że oni sa do innych rzeczy potrzebni ????))
                  hihihi-ale ze mnie świnka straszna;) w każdym razie poradzicie sobie-sama
                  zobaczysz jak ten czas szybko minie…
                  tymczasowy rozwód z psem wywołuje we mnie atak niekontrolowanej zazdrości –
                  ponieważ mamy w domu suczke od poł roku, która jest cudownie namolna, i
                  uprzyjemnia nam zycie sikając w najbardziej zdumiejwajacych miejscach naszego
                  mieszkania. Pozatym jest przyjacielska bardzo co objawia się nieustannym
                  włażeniem w moje pościelowe niuanse, i nie zniecheca jej nawet czeste głaskanie
                  po pupie;))) jeżeli chodzi o zółwia to nasz jest u nas dwa dni, i jest malutki
                  bardzo –mniejszy od dłoni, wiec w obawie przed zgnieceniem lub zdepnieciem, ow
                  zawodnik wyścigów szybkich ma swoje miejsce tymczasowe w misce, a urządzane w
                  akwarium. I cio dalej, aha relacja…. Tak się stało ze dotarłam do miasta
                  chochlików. Niestety nie poddasze –ale mały ogrodek z drugiej strony, nie ma
                  dwupoziomowego ale za to duzy balkon taki a la taras, nie ma okien połaciowych
                  ale za to wszedzie hiszpanska terakota. Za 145 000 – nie jest zle. Tylko ze
                  znowu jestem zielona.
                  Sprawa ma się tak ze jest to mieszkanie wydzielone z wcześniejszego
                  dwupoziomowego , tzn. było dwupoziomowe i zamieszkali w nim pan i pani, pan
                  zdradził pania, i jak wyjechał w morze to pani wyrwała schody i zamurowała
                  otwór, także panu została góra a pani dół, 51m. (to z opowieści pani – pomijam
                  epitety
                  wszystko jest w akcie notarialnym. Co dalej, aha, jest akt notarialny na
                  mieskznaie, ale lokale nie sa wyodrębnione (co to znaczy? Mieszknaie to
                  mieszknie) ponieważ deweloper który budowal to osiedle został zastrzelony…i
                  teraz sami mieszkancy składają się po 70 zł i występują do sadu o wydzielenie.
                  Jest natomiast kw na kawałek gruntu. Och mowie ci, przebrnąć przez te
                  wszystkie niuanse jest niezmiernie trudno. Pani która chce to sprzedac jest
                  niezmiernie pocieszna, mowie ci. Teraz w srode ide do notariusza, z ta pania po
                  kserokopie roznych dokumentów, bo ona nie wie, czy może mi dac kserokopie, bo
                  jestem obca osoba…. (dobrze ze ostrozna) Aha, pani jest winna osiedlu jakies
                  pieniadze. Ale zastrzegła sobie w akcie notarialnym ze rozliczy się z nimi
                  ostatecznie jak oni wybuduja droge i ogrodzenie, wiec im rosna jakies odsetki
                  bo ciagle tego nie ma, a pani zmniejsza się należność za to. Jejku, nie wiem…
                  cio dalej, jestem już bardzo daleko a ziemia w oknie jest coraz wieksza (
                  apollo13). Robie sobie dwa dni przerwy (teraz biegam po banku co trzeba
                  doniesc) i w srode do notariusza.
                  Gdybys mogła mi Bebiaczku zasugerowac o co mam pytkac –będę bardzio
                  zobowiazana.
                  Nie martw się Beatko ja od siedmiu lat ciułam na tą swoja chatynkę kosztem
                  wakacji ale może choc podjadę nad morze na dwa dni, a co jakos trzeba
                  zaszaleć.;)
                  Nio to na razie czesc i dowidzenia. Na razie dowidzenia pozdrów Henia i jak
                  się uda Robin hooda, jak mawia mój syn.
                  Sciskam cie cieplutko. Jutro cos naskrobie.
                  • bebiak Re: Nie jestem u siebie:(( 08.03.04, 22:12
                    Cześć, naprawdę już się przeprowadziłam, ale chyba jakoś będzie:))

                    Ponieważ korzystam gościnnie z komputerka - ograniczę się tym razem do kwestii
                    dla Ciebie najistotniejszych (za co bardzo przepraszam bo lubię sobie tak z
                    TOba jesczce popisac o tym i o owym, ale dzis nie ma na to szans).

                    Gość portalu: kruszka napisał(a):

                    > Niestety nie poddasze –ale mały ogrodek z drugiej strony, nie
                    > ma dwupoziomowego ale za to duzy balkon taki a la taras, nie ma okien
                    >połaciowych ale za to wszedzie hiszpanska terakota. Za 145 000 – nie jest zle.
                    >Tylko ze znowu jestem zielona.

                    Dobrze, że faktycznie Ci się podoba a prawnie to takiego przypadku nie
                    omawiałyśmy (uch, Ty jak sobie coś znajdziesz...)

                    > Sprawa ma się tak ze jest to mieszkanie wydzielone z wcześniejszego
                    > dwupoziomowego , tzn. było dwupoziomowe i zamieszkali w nim pan i pani, pan
                    > zdradził pania, i jak wyjechał w morze to pani wyrwała schody i zamurowała
                    > otwór, także panu została góra a pani dół, 51m. (to z opowieści pani – po
                    > mijam epitety wszystko jest w akcie notarialnym. Co dalej, aha, jest akt
                    >notarialny na mieskznaie, ale lokale nie sa wyodrębnione (co to
                    >znaczy? .Mieszknaie to mieszknie) ponieważ deweloper który budowal to osiedle
                    >został zastrzelony ;i
                    > teraz sami mieszkancy składają się po 70 zł i występują do sadu o
                    >wydzielenie. Jest natomiast kw na kawałek gruntu. Och mowie ci, przebrnąć
                    >przez te wszystkie niuanse jest niezmiernie trudno. Pani która chce to
                    >sprzedac jest niezmiernie pocieszna, mowie ci.

                    Kruszko, najpierw trzeba zobaczyć czego ta pani jest właścicielelem, bo mnie to
                    wynika z tego co piszesz (ale nie jestem pewna), że ona/oni kupili od
                    developera udział w jakiejś nieruchomości stanowiącej działkę zabudowana
                    domkiem mieszkalnym i nie została ustanowiona odrębna własność lokali. Jeśli
                    jest tak jak tu napisałam to pani nie ma co ci oferować do sprzedaży mieszkania
                    bo mieszkania jeszcze nie ma a pani tylko sobie w nim mieszka - w sensie
                    własności wszystko jest wspólne.
                    To jest jedna koncepcja.
                    Jesli by tak u Ciebie było to pod kątem banku choćby zwracam Twą uwagę na to co
                    kupujesz: kupujesz w takiej sytuacji udział w nieruchomości stanowiącej
                    zabudowaną działkę, a nie mieszkanie, i:
                    - po pierwsze: bank wcale nie musi dać Ci na to kredytu (bo hipotekę byś
                    ustanawiała na udziale a banki tego nei chcę);
                    - po drugie: w sensie własności nie masz mieszkania;
                    - po trzecie: jeśli już kupisz to wiedz, ze sprawa w sądzie o zniesienie
                    współwłasności, w wyniku którego zostanie Ci przyznany ten konkretny lokal może
                    trwać i trwać - na to też Cię uczulam.
                    Tu uczulam Cię również na tego pana co to sobie wyjechał. Musisz zobaczyć kto
                    (i jakiego stanu cywilnego byl ) to kupił. Jak pani i pan jako małżeństwo to
                    udział ten jest wspólny i musisz zobaczyć podział majątku dorobkowego aby od
                    samej pani kupić. Jeśli kupili oboje ale jako osoby stanu wolnego, czyli każdy
                    z nich jakiś udział to możesz od niej kupić jej udział, ale z wszelkimi Kruszko
                    konsekwencjami, o których napisałam wyżej (najktórcej rzecz ujmując: nie
                    wiadomo kiedy będziesz miała swój lokal).
                    To jedna możliwość, ale może być i druga: oni pan i pani nabyli jednak
                    konkretny dwupoziomowy lokal od develoepra (jest ksiega na ten lokal) i teraz
                    sobie ustalili, że jej będzie część dolna a jego górna. Zamurowali drzwi i
                    siedzą spokojnie. To też nie tak, Kruszko. W takim przypadku, żeby ona mogła
                    sprzedać Ci swój lokal na dole musiałaby:
                    - po pierwsze: uzyskać zaświadczenie, ze te oba lokale są lokalami
                    samodzielnymi w rozumieniu ustawy o własności lokali;
                    - po drugie: dokonać podziału majątku dorobkowego z mężem, w wyniku którego ten
                    jeden lokal otrzymałaby ona a on ten drugi;
                    - po trzecie: dopiero po założeniu księgi dla jej lokalu mogłaby Ci sprzedać
                    ten rzeczywiście wówczas swój lokal.

                    >Teraz w srode ide do notariusza, z ta pania po kserokopie roznych dokumentów,
                    >bo ona nie wie, czy może mi dac kserokopie, bo jestem obca osoba…. (dobrze ze
                    >ostrozna)

                    Kruszko, jeśli jest tak jak ja sie mniej więcej domyślam (choć nie jestem pewna
                    w 100% czy się dobrze domyślam), to weź tego swojego znajomego prawnika do tego
                    notariusza. Taka sytuacja w sensie prawnym jest bardzo skomplikowana i dobrze
                    by było aby on na te dokumenty popatrzył .

                    >Aha, pani jest winna osiedlu jak ies pieniadze. Ale zastrzegła sobie w akcie
                    >notarialnym ze rozliczy się z nimi ostatecznie jak oni wybuduja droge i
                    >ogrodzenie, wiec im rosna jakies odsetki bo ciagle tego nie ma, a pani
                    >zmniejsza się należność za to. Jejku, nie wiem
                    > 230; cio dalej, jestem już bardzo daleko a ziemia w oknie jest coraz wieksza >
                    ( apollo13). Robie sobie dwa dni przerwy (teraz biegam po banku co trzeba
                    > doniesc) i w srode do notariusza.

                    Od razu tu wspomnę, że gdybyś miała to kupowac to ja na Twoim miejscu
                    zażądałabym twardo rozliczenia sie przez panią z tyt. kosztów budowy osiedla.
                    jeśli w ogóle będziesz to kupowała po tym co Ci napisałam i po tym co zobaczysz
                    w środę.

                    > Gdybys mogła mi Bebiaczku zasugerowac o co mam pytkac –będę bardzio
                    > zobowiazana.

                    Napisałam Kruszko i starałam się to zrobić jak najjaśniej - mam tylko nadzieję,
                    że dobrze rozszyfrowałam istniejący stan prawny. Przede wszystkim pytaj CO
                    KUPUJESZ - to najistotniejsze dla Ciebie. Jak coś nie tak to donoś mi
                    natychmiast. I proszę Kruszko na wszystko: pójdź z kimś do tego notariusza -
                    to nie jest kupno mieszkania jeśli jest tak jak się domyślam.

                    Kruszko, uciekam już, żeby nie nadużywać mamy cierpliwości (gościnny komputer).
                    Bardzo mocno Cię ściskam. B.
                    • Gość: kruszka małe szczescia IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 09.03.04, 16:04
                      Czesć Bebiaczku. Jakos musi to być-zobaczysz, że to nie jest takie straszne.
                      Dwa lata temu odcierpiałam remont, i nie było to miłe doświadczenie, ale wiem,
                      że najgorzej jak ja to mówię bać się samego strachu. Kieruje w twoja strone
                      pozytywną energię. Coby zagiecie czasoprzestrzeni pracowało na Twoją korzyść,
                      tzn – żeby czas ci szybko biegł przez te dni..;)
                      Taaak –dzieki Ci serdeczne za pomoc, znowu mi ręce opadły, Niestety najgorsze
                      jest to że już mi się limit mieszkan do obejrzenia wyczerpał. Zostały tylko
                      takie z czynszem po 600 zł i ogrzewaniem miejskim, to ja dziękuję niestety
                      postoję, jak mawia mój syn. Właśnie , ugh jak już cos mi się podoba to jakaś
                      kaszana….
                      Jutro dostane od tej niewiasty kserokopie ( mam nadzieję) i poganm z nimi czem
                      prędzej do jakiegos prawnika, i oczywiście nasmaruję Tobie co tam w trawie
                      piszczy. Najbardziej się boję, że jest dokładnie tak jak mówisz, czyli, że
                      właściwie jedne wielkie nici, czyli nie supero tylko dupero. (nie pytaj mnie o
                      słownictwo –staram się nadążyć za moim synem). Jeżeli będzie taka sytuacja, to
                      co ja właściwie kupuję? Napisałaś że kupuje udział w nieruchomości stanowiącej
                      zabudowaną działkę. Jakie to pociąga konsekwencje? Nie mam własności
                      mieszkania, tylko ten udział? Iżeby cokolwiek mieć trzeba wystąpić o
                      zniesienie? Zastanawiam się na ile można to przeskoczyć. I czy wogole mam się
                      bawić w te klocki, czy dać sobie spokoj, i szukac dalej.:) Uśmiecham się, bo
                      pomimo tych piętrzących się trudności przedemna , to mam w domu syna, który
                      zrobi mi herbate jak wróce do domu , mam dobra prace, gdzie mnie szanują, mam
                      psa, który nasikał mi wczoraj w łózku ( to akurat chyba nie jest powodem do
                      szczecia, spałam i sniło mi się ze ktos mnie oblewa wrzatkiem, a to mój pies
                      siusiał mi na stopy…-dom wariatów. ), ale jestem szczesliwa, jakims takim
                      małym światełkiem swojej codzienności.
                      Spojrz na brzdąkającego na gitarze, na syna, na swój sklep zoologiczny i pomysl
                      czym jest przy tym ten malutki remoncik?
                      Wróce jutro. Sciskam. kruszka

                      • bebiak Re: małe szczescia 10.03.04, 23:39
                        Cześć Kruszko droga, tak ładnie mi piszesz, a ja mogę tylko na chwilkę wpaść do
                        Ciebie - ale czytam z wielką frajdą. Jakoś podtrzymujesz mnie na duchu i DZIĘKI
                        WIELKIE CI za to. Czekam na wieści w sprawie tego stanu prawnego, bo Kruszko
                        niestety jeśli tam jest udział i tylko udział to Ty ten udział nabywasz a nie
                        żadne mieszkanie (choćby ta pani w nim fizycznie mieszkała). Kruszko, nie będę
                        filozofowała, uczuliłam Cię na pewne rzeczy i trzeba poczekać na to co
                        napiszesz w oparciu o kopie dokumentów. Muszę już uciekać, ale wiedz, że myślę
                        o Tobie cały czas i ściskam Cię mocno. Śpij spokojnie. B.
                        • Gość: kruszka plecionki losu i odchudzanie. IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 11.03.04, 11:37
                          Cześć mój Bebiaczku…jejku, jejku…jejku…Sorki, że nie wpadłam wczoraj, ale byłam
                          umówiona i pędziłam, i nie zdążyłam zajść na forum. O jejku. Jęczę,
                          bo….Wszystko jest konsekwencją czegoś… to jęk szczęścia. Ufff, muszę się
                          otrząsnąć.
                          Dziękuję ci Bebiku ze mnie pouczulałaś-jest dokładnie tak jak myślałaś – pani
                          ma umowę przedwstepną z deweloperem, ale nie ma umowy sprzedaży – tylko jej
                          przyrzeczenie ( do grudnia 2000, co prawda już dawno to minęło, ale de facto,
                          ta pani tylko tam mieszka, i nie może sprzedać czegoś co … tak właściwie w
                          sensie prawnym nie jest jej.) Powinnaś być ze mnie dumna, bo zaczęłam to
                          jarzyć. ( w słowniku syna znaczy –rozumieć). Natomiast nie ma tego złego.
                          Zachłysnęłam się – (szukam dalej mieszkania i wczoraj zobaczyłam coś, w czym
                          się zakochałam) – zachłysnęłam się… krokwie, przestrzenne salonojadalniokuchnia
                          z kominkiem. Wielkie okna i duzo swiatła, garderoba, dwie łazienki, dwa pokoje,
                          wszystko takie… takie z ciepłem, z czyms czego nie potrafie nazwać, wiem tylko,
                          że w tym miejscu będę miała dobre sny. Wiesz, nic mi tam nie przeszkadza, nic
                          mi tam nie zawadza, nic mi tam nie drazni, wszystko jest takie…inne, jak ja. Na
                          razie się nie cieszę. Czekam tylko na chwilke ukojenia, kiedy powiem sobie –to
                          moje mieszkanie.
                          185 tys –teraz zaczęło się bieganie po banku. Powinno mi starczyc na styk, ale
                          ta cena jest warta 115m, wyposazona kuchnia, zrobione dwie łazienki, wszystko….
                          I pomyśleć, ze mogłabym tego nie zobaczyc…hm. Wiesz, na razie się nie ciesze-
                          boję się. Licze się z tym, że cos może pojść nie tak. Remonty mnie tam nie
                          czekają ponieważ wszystko jest zrobione i wykończone ze ja nie mam zastrzeżeń,
                          a to się rzadko zdarza.:)
                          W czym tkwi walec? Wiesz, ze jak mi się cos spodoba, to zawsze musi być jakies
                          ale…p;)
                          Codzi o to , ze panstwo które chce mi sprzedaz mieszkanie tez bralo je na
                          kredyt i ma na hipotece około 70 000 w banku wb.zachodnim. nie wiem czy banki
                          miedzy soba mogą to jakos rozwiązać. Nie mam pojecia. Reszta wygląda mi w miare
                          ok. jejku Bebiaczku, wiesz jak dobrze pojdzie wsio to porobie zdjęcia i
                          umieszcze je gdzies na stronach na neice, żebyś mogła zobaczyc, jakie sa
                          pikne.:) eechchcch.. jak się rozmarzyłam… teraz zamykam debety, spłacam raty,
                          pożyczam od znajomych i składam wszystko do banku. I czekam….
                          p/s z ostatniej chwili, banki ge i wbk mogą to załatwic miedzy soba wszystko
                          bez zadnych zbędnych marudzen… nie chce zapeszac ale jeżeli wszystko dobrzeby
                          poszlo, to za około dwa tygodnie o tej porze… wszystko będzie za mną….i będę
                          miała swoje, wymarzone, wyczekane…
                          Aktualnie katuje się dieta (całkiem możliwa) i juz drugi dzien jem te jajka na
                          twardo i gotowane bezsmakowe kurczaki, i coraz bardziej pożądliwym okiem łypię
                          w kierunku naszego domowego żółwia….mniam, jakby go tak przyprawić???? Hm.. z
                          pietruszka i ziołami, byłby całkiem niezły…
                          Hmmm. Jest jeszcze jedna dobra wiadomość. Chciałam tobie powiedzieć, że minęły
                          już dwa dni twojego remontu:) To zawsze dwa dni mniej. A na dzisiaj wysyłam
                          pozdrowionka przez migajacą gwiazdkę ta obok księżyca, cobys miała miły
                          wieczór.:)
                          Hihihi. Wpadne jutro. Dopiszę co się dzieje.
                          Aha i postaram się nie opisywać walorów smakowych zupki żółwiowej, ale jeść mi
                          się chce strasznie;)
                          Ja tez o Tobie myslę, jak tam ten remoncik biegnie, czy drepcze małymi
                          kroczkami.
                          Pozdrawiam cie Puchatkowo. Do jutra Buźka;)
                          • Gość: kruszka wizytka IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 17.03.04, 07:51
                            Oj Bebiaczku, mam nadzieję, że cię nie przytłoczył ten remont.. Dawno nie
                            wizytowałaś tej stronki...Wiosna nadbiega wielkimi krokami.
                            Odgania złe mysli i chandry.
                            ściskam baziowo.
                            • Gość: kruszka pechulec IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 20.03.04, 12:11
                              Witaj bebiaczku. Mam ogromnego pechulca -ktos mi sprzatnął juz moje mieszkanko
                              sprzed nosa. Ceny w szczecinie sa horendalne jezeli chodzi o zakup mieskznaia.
                              Zasatanawiam sie nad kupnem dwupokojowego domku stan surowy zamnkniet. Pytanie
                              tylko , jak wtedy taki obiekt jest traktowany? Bebiaczku pomocy!
                              • bebiak Re: Rzeczywiście pechulec:-(((( 21.03.04, 22:46
                                Witaj droga Kruszko, wpadam jak wiesz niezupełnie codziennie, bo ograniczenia
                                straszne z dostępem do interenetu obecnie, ale zaglądam, zaglądam. Czasem w
                                pracy nawet podejrzę co się dzieje, choć napisać niczego nie mogę (brak czasu w
                                pracy), ale śledzę na bieżąco.
                                Gość portalu: kruszka napisał(a):

                                > Mam ogromnego pechulca -ktos mi sprzatnął juz moje mieszkanko sprzed nosa.
                                >Ceny w szczecinie sa horendalne jezeli chodzi o zakup mieskznaia.

                                Straszliwie mnie to zmartwiło Kruszko, bo już tak się cieszyłaś. Hm, bywa
                                niestety, bywa i tak choć to takie przykre (przejrzałam przed chwilką tamten
                                post, gdzie mi o tym mieszkanku pisałaś i tak jakoś ... no wiesz, jak się mam).

                                > Zasatanawiam sie nad kupnem dwupokojowego domku stan surowy zamnkniet.
                                >Pytanie tylko , jak wtedy taki obiekt jest traktowany? Bebiaczku pomocy!

                                To nieruchomość Kruszko stanowiąca działkę z budynkiem w stanie surowym
                                zamkniętym. Nie bardzo znam się na prawie budowlanym, ale powyżej stanu
                                surowego zamkniętego to już chyba nawet działka zabudowana, ale nie jestem
                                tutaj specjalnie biegła. Powinnaś poza dokumentami dotyczącymi działki
                                przejrzeć dokumenty dot. budowy (pozwolenie na budowę, dziennik budowy - to
                                napewno; może i cos więcej ale na tym nie znam się Kruszko i nie chcę Cię w
                                błąd wprowadzać).
                                I koniecznie przygotuj się finansowowo na koszty związane z dokończeniem
                                budowy: wiem, że to bardzo dużo kosztuje takie wykończenie domu.
                                U mnie remotn trwa t jesczce potrwa. Kończy się łazienka i pewien etap w środę
                                pewnie zostanie zamknięty. Nadal będę czekać na położenie parkietu (podłoga
                                schnie) i to pewnie potrwa jeszcze jakieś dwa tygodnie, a potem powoli powoli
                                będę się urządzać (co przy moim czasie pewnie potrwa z miesiąc). Ale jest
                                wszędzie tak ładnie: łazienka jest doprawdy prześliczna:)) Taką sobie
                                wymysliłam 4 lata temu i taką mam - sama nie wiedziałam, że tak bardzo będzie
                                mnie cieszyć. Szukaj Kruszko tej swojej norki, żebyś i Ty mogła się cieszyć
                                (będziemy się cieszyć wzajemnie obie). Szukaj czegoś co Ci się spodoba i gdzie
                                tak na wyczucie będzie Ci dobrze. Cały czas Ci tego życżę. Ściskam Cię mocno.
                                B.
                                • Gość: kruszka jak tam? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.04, 09:02
                                  Dzień dobry Bebiaczku. W szczecinie niestety wróciła zima, i z miłego
                                  wiosennego nastroju zrobił sie jakiś szaroponury.
                                  jak tam Twój remont? zmierza juz ku końcowi mam nadzieje. ja dalej nie ustaje w
                                  oposzukiwaniach i jestem juz lekko uodporniona na porażki. Sciskam cie
                                  cieplutko.
                                  • bebiak Re: Prawie koniec:)) ale jeszcze 30.03.04, 22:00
                                    Cześć Kruszko droga:))
                                    Skoro nadal poszukujesz to czy ja mam rozumieć, że z tego domku też nic nie
                                    wyszło? A jeśli dobrze rozumiem to dlaczego nie wyszło?
                                    U mnie remont trwa: wczoraj pan położył parkiet:)) i do piątku parkiet sobie
                                    leżakuje. Potem cyklinowanie i lakierowanie, potem jeszcze ostateczne
                                    pomalowanie i .... wow: aż trudno mi w to uwierzyć - będzie można zacząć
                                    sprzątać a potem powoooooli się wprowadzać z powrotem. Hm, zastanawiam się czy
                                    do 1 maja się z wprowadzeniem wyrobimy (jak patrzę na plan zajęć w kwietniu w
                                    pracy to średnio w to wierzę, ale zobaczymy). Jakkolwiek by nie było cieszę sie
                                    okrutnie tym remontem bo jest doprawdy ślicznie:)) - wg mnie ślicznie, ofkors!
                                    Cały czas Cię nieustająco ściskam łapki w piąstki za efektywne Twe poszukiwania
                                    i za donoszenie mi o efektach. U nas też jakoś tak .. małowiosennie znowu,
                                    ale .. będzie lepiej (cieplej, słoneczniej).
                                    Buziaków sto Ci wysyłam, i jeszcze jeden. B.
                                    • Gość: kruszka Re: Prawie koniec:)) ale jeszcze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.04, 09:27
                                      Jejku! Staram się sobie wyobrazić, jak to bedzie wyglądało po Twoim
                                      remonciku.:) Jak ja Ci zazdroszczę! Też bym chciała mieć co remontowac:)
                                      Wyobrażam sobie że jest slicznie. Mniam! A jeszcze jak to kobieca ręką
                                      dopieścisz....
                                      a u mnie co... ciagle szukam, pojawiaja mi się różne koncepcje, jak by tu
                                      zainwestować te moje 40 000. Myslalam o kupnie kawałeczka ziemi + domek w
                                      systemie szkieletowym tzw kanadyjski (73 m2 = okolo 130 000 ) i na tyle
                                      musiałabym wziąć kredyt. ewentualnie malutka działeczka i jakis kawałek
                                      bliźniaka (tez system szkieletwoy). Naprawdę chciałabym to dobrze zainwestować,
                                      a absurdem jest to, że po wyliczeniu wszystkich kosztów budowa małego domciu
                                      wychodzi taniej. nie wiem tylko czy znajdę kawałeczek ziemi (potrzeba i max
                                      500m2, a tu najmniejsze działki sa od 1000 m2 )i nie wiem czy wystarczy mi
                                      cierpliwości i samozaparcia na to wszystko.
                                      Pozdarwiam cię cieplutko i sciskam serdecznie. Piskaj co tam u Ciebie. ja dam
                                      na pewno znać co sie u mnie wyrabia. ...:)
                                      • bebiak Re: Prawie koniec:)) ale jeszcze 07.04.04, 21:06
                                        Witaj Kruszko:)) Jestem pewna, że starczy Ci samozaparcia i cierpliwości aż
                                        wreszcie nadejdzie taki moment, iż poinformujesz mnie: mam to co chciałam!
                                        Jakby nie było ja ciągle dzielnie Ci w tym kibicuję i wspieram Twe działania
                                        duchowo:) Wysłałam tam hen ode mnie, na północny-zachód stosowną czarodziejską
                                        róże (o czym pewnie nie wiesz ale może się domyślasz) i ona napewno Ci pomoże.
                                        U mnie prawie, prawie koniec - czeka mnie jeszcze tzn. fachowców pomalowanie
                                        drugi raz ścian (ale lakier się utwardza na parkiecie i czekamy do Świąt).
                                        Panowie w tym czasie wykonują jeszcze takie drobne prace wykończeniowe w
                                        łazience i przedpokoju (dalej wejść nie mogą bo ten parkiet!). Straszliwie bym
                                        już chciała wrócić do siebie, wszyscy byśmy chcieli, ale jeszcze troszkę:((
                                        Sama nie wiem czy obiektywnie rzecz ujmując jest ślicznie: mnie się podoba (to
                                        akurat wiem), ale tak naprawdę to sama nie wiem czy obiektywnie w tak małym
                                        mieszkanku jak moje może być ślicznie (kiedyś mi ktoś powiedział, że w tzw.
                                        kawalerkach nigdy ślicznie być nie może, choć ja zupełnie się z tym nie
                                        zgadzam!).
                                        Kruszko droga, miej tę cierpliwość a przede wszytskim miej wspaniałe Święta:
                                        takie jakie chcesz mieć. Niech Ci będzie cieplutko w środku w czasie tych
                                        Świąt i niech radości wiele gości w Twoim domu.
                                        Uściskałam Cię już dziś świątecznie, bo czas biegnie strasznie szybko, ale może
                                        zdołasz jeszcze przeczytać przed Świętami. Wszystkiego dobrego Kruszko. B.
Pełna wersja